Panowie,taka rozkminka na dzisiaj.
Jak walczyć w związku z strachem dotyczącej utraty drugiej osoby ?
Jesteście z dziewczyną,wszystko jest zajebiście,ale z czasem pojawia się w głowie strach przed tym,że nagle możemy drugą osobę stracić,że to się kiedyś skończy.
Jest to coś co sprawia,że często nie lubię wchodzić w związki i wolę spotykać się tylko z dziewczynami,co często jednak i tak prowadzi do chęci związku z jednej lub drugiej strony,bo relację FF cziężko utrzymać cały czas tylko na sexie.
Co radzicie ? Macie tak samo ? Jak z tym sobie radzicie ? 
Życie tak czy siak się przeżywa samotnie. Sam ze swoim własnym "ja" musisz żyć w zgodzie. Zrozumieć że jesteś taki, a nie inny. Pogodzic się, że z pewnymi rzeczami Ci idzie lepiej z drugimi gorzej. Chodzi o pewność siebie i zrozumienie że szczęscie osiągniesz wtedy gdy będziesz się całkowicie akceptował. Nie będzie Cie obchodzić czy laska Cie zostawi, nie będziesz potrzebował akceptacji innych, stu lajków na fejsie pod profilowym.
To trudne. Ale po ile można przeżywać swój wygląd i że nie potrafiłem zdobyć tej albo tamtej.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Czytając to wpadł mi do głowy cytat który usłyszałem dawno temu...
"Gdy nie dostajesz tego czego chcesz, cierpisz, gdy dostajesz to czego nie chcesz, cierpisz, nawet gdy dostajesz dokładnie to czego chcesz, wciąż cierpisz, bo nie możesz zachować tego na zawsze."
Jak mozna bac sie czegos czego nie ma?
Wszystko mozemy stracic nagle rodzine dom prace nawet pies Ci moze spier**lic i nie wroci. Dlatego twoom tokiem myslenia rowniez mozemy bac sie zyc nie? bo wszystko ma kiedys swoj koniec. Jezeli jestes w zwiazku musisz sie nim cieszyc i czerpac przyjemnosc a nie rozmyslac kiedy to sie skonczy
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Do związku o prostu trzeba dojrzeć, żeby takich pytań nie zadawać.
A dojrzeć to znaczy wyrobić sobie na tyle własne samopoczucie i własną wartość żeby nie bać się o stratę, a raczej być na tyle pewnym siebie żeby się nad takimi rzeczami nie zastanawiać i robić swoje, spełniać marzenia, pasje, realizować. I ja tak aktualnie mam. Kompletnie nie myślę o tym czy odejdzie ode mnie dziewczyna kiedyś - jak tak, jej strata, ja będę dalej żyć, ale póki co jest zajebiście, układa nam się świetnie, 2 miesiące temu minął rok bycia razem.
Szkoda życia na takie rozkminy. A życie mamy tylko jedno!