Czy godzina o której wstajemy ma jakiś wpływ na nasz organizm lub samopoczucie w ciągu dnia? Nie chodzi mi o ilość snu tylko o godzinę pobudki. (Zakładając że śpimy 6h) Np:
1. Od 23:40 do 5:40
2. Od 3:00 do 9:00
1.Ja mam tak że jak wstanę wcześniej (np 5:40) to mam większy power do działania. Ale za to dzień wydaje mi się jakiś taki krótki. Może dlatego że długi czas prowadziłem nocny tryb życia.
2.W tym przypadku po wstaniu nie mam takiego poweru. Mam wrażenie że przespałem cenne godziny, które mogłem wykorzystać w pożyteczny sposób (a w rzeczywistości przecież śpię tyle samo ile w przykładzie 1). Za to jest jeden mocny +! Po zmroku staje się jakiś bardziej kreatywny, mam więcej pomysłów i czuje się bardziej pewny siebie.
Co o tym sądzicie? Jak to jest z wami? Czy godzina rozpoczęcia i zakończenia dnia ma jakieś znaczenie?
Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Wolał bym żeby mi dała jakaś fajna brunetka
A ja bym wziął na bata mamę Stiflera
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Pokazałem jej tego posta.... będzie u Ciebie rano ^^
Ahhhh...Perry i te jego betonowe powiedzonka
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Kładę się o 1:00, zasypiam nierzadko po 3 (właściwie to częściej o tej niż wcześniej), wstaję koło 13:00 w wakacje. Efekt - zero energii na cokolwiek.
A weź spróbuj wstać wcześniej, ni uja.
Też mam problem z zaśnięciem. Czasami leżę całą noc a i tak zasnę nad ranem.
Oczywiście, że ma przynajmniej u mnie, pracuje także na noce, gdy wracam do domu po 3 zmianie położę się +/- 7 rano pośpię przypuśćmy do 12 to wstaję trochę jak na kacu, bez chęci do działania a z kolei gdy wstane z samego rana (po 7 godzinnym śnie) wypiję szklankę wody po przebudzeniu, wezmę prysznic to mam powera na cały dzień i generalnie tryskam energią.
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Wstawaj rano,mniejsze prawdopodobieństwo, że dopadnie cię zamułka bo to bardziej naturalna pora dla człowieka
Od zawsze ludzie wstawali o świcie i spali w nocy wiec naturalne dla naszego organizmu jest to ze taki tryb zycia daje nam najwieksze pole do dzialania. W koncu gdyby bylo inaczej to prowadzilibysmy wszyscy nocny tryb zycia.
A jesli chodzi o powera z rana itd to bardziej istotny jest w tej chwili nasz metabolizm i nasze nawyki, dajmy na to jak wstajesz codziennie o 7 to twój organizm sie przyzwyczai i jak raz wstaniesz o 4 to twoj betabolizm nie zdazy ruszyc, nie wyprodukujesz tyle energi ile zazwyczaj. Mozna to latwo sprawdzic, wstan sobie o 4 rano i zoabcz o ktorej godzinie zaczniesz byc glodny, a bedzie to czas ruszenia na pelną skale twojego metabolizmu. Oczywiscie kazdy ma inaczej i powinien sam znac swoje ciało.
A jesli chodzi o pytanie autora to jak bys miesiac kladł sie o 3 i wstawał o 9 to mniej wiecej po 30-40 dniach bys sie przestawil i tez mial power do dzialania. A ja sam osobiscie wole wstać rano
Cóż, jak codziennie wstaje w południe i śpię po 10 godzin, to czuje się rozjebany przez cały dzień, a rozkręcam się dopiero podwieczór.
Kiedy nie muszę wstawać z powodu wakacji, to automatycznie przerzucam się na nocny tryb życia (lubię noc), ale w nocy mam inne rzeczy do roboty niż praca nad sobą, więc staram się wstawać rano.
Często też doświadczam zabawnego uczucia, jak pośpię np tylko 2 godziny, bo muszę wstać- dostaje takiego zabawnego pierdolnięcia w czajnik, trochę jakbym się zjarał- nie chce mi się spać, ale umysł mam taki lekko otępiały i wyluzowany.
Mam wyjebane na wszystko i mówię, co mi ślina na język przyniesie- na swój sposób takie flow jest bardzo fajne. 
Możesz poeksperymentować z fazami snu - http://sugestia.pl/kalkulator-sn... dobrze zastosowane jest całkiem pomocne.
Poza tym też mam tak, że wieczorem i w nocy czuję się po prostu lepiej, pewniej itd. a mam tak od kiedy pamiętam niemniej jednak w dzień także staram się żyć na całego
Na plaży napełniasz kubek wodą - nie ma w nim ryb, czy to dowód na to że w oceanie nie ma ryb? Nie! Trzeba zanurkować głębiej, zbadać większą część.
Pomyśl sobie, że codziennie wstajesz godzinę wcześniej (tak da się funkcjonować śpiąc 5 godzin!) w skali roku daje to 365 godzin - a teraz przypomnij sobie, że w tygodniu pracujemy średnio 40 godzin.
Na co zatem przeznaczysz swoje 10 tygodni?