Witam Was mordeczki 
Mam do was pytanie, a jednocześnie zadanie, abyście zastanowili się jaki jest wasz rytuał wejścia w pozytywny "flow" przed NG. Co robicie aby poczuć tę niesamowitą moc i chęć do działania, zostawiając wszelkie wymówki daleko w tyle 
Pytam, bo ostatnio ze względu na pracę dorywczą muszę bawić się bez alkoholu, stąd taka refleksja.
Ja tam zawsze na trzeźwo działam
wchodzę do klubu rozstawiam ręce jak samolot obracam się dokoła a następnie podchodzę i witam się ze znajomymi oraz obsługą. Potem pogadam chwilę z kimś znajomym albo nieznajomym i uderzam w parkiet bez żadnego konkretnego celu po prostu się dobrze bawić potem jak jakąś zauważę i mi się spodoba to EC, uśmiech i podbijam. To tak z grubszą, baaaaardzo żadko bywam w klubach baaaaardzo ale,jeszcze nigdy nie wyszedłem z pustymi rękoma 
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
robie trening, słucham "berzerk", wale połówe z chłopaczkami na biforze. w sumie nie chodze do klubu "żeby wyrwać". jakoś nie mam tego ciśnienia.
bacik i dobra playlista
Nie chodzę do klubów, aby nie poderwać.
Stan buduje poprzez rozpęd. Tylko to daje flow. Zazwyczaj zaczynam od otwarcia siebie samego. Na sam start otwieram już set, nie idę po drinka, nie rozglądam się. Otwieram. Jeśli po tym nie potrafię otwierać, siadam przy barze, przedstawiam się 3 kobietom. Rozmawiam z ludźmi, staram się rozkręcić towarzysko. I idę po pierwszą zlewkę. Po tym, wszystko staje się "mało ważne"
po skromnym beforku, wchodze do lokalu, rozgladam się czy nie ma znajomej mordy ( damskiej lub meskiej ), zamawiam drinka/piwko i ogarniam sytuacje popijajac powolutko alkohol
w ten sposób ogarniam kto z kim przyszedl, jak laski sie zachowują na parkiecie i tak dalej..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
KitKat - czytając twój post mam włączonego seta DM & LM z Tomorrowland 2014. Zbieg okoliczności? Przypadek? Nie sądzę ^^
A teraz do rzeczy. Ja przed wyjściem puszczam sobie dobrego seta EDM. Polecam Hardwell On Air, Dimitri Vegas & Like Mike - Smash The House, Nicky Romero - Protocol Radio. W tych setach znajdziesz głównie Big Room i Progressive house, czyli to co teraz króluje w klubach (przynajmniej w większości tych nietematycznych). W między czasie szykuje się do wyjścia i jednocześnie sobie tańczę. Pewnie dziwnie to wygląda
Przed wejściem do klubu znajomi, gadka, śmiech, alkohol i do dzieła. W twoim przypadku odpada alkohol. Ja mam zamiar być trzeźwy przy najbliższym wypadzie do klubu. Jak będzie? To się zobaczy ;D
Dodam że zaraz po wejściu do klubu najlepiej od razu wejść na parkiet i potańczyć. Zauważyłem że gdy przychodzę i siedzę dłuższy czas na loży, to potem nie mam takiej chęci do zabawy na parkiecie
Cześć.
Właśnie też się nad tym zastanawiam, nie raz mam tak ze bawię się świetnie, a nie raz po prostu najchętniej poszedł bym do domu. Nie wiem w czym problem w tym ze wychodzę z nastawieniem na podryw ? Jakoś nie potrafię tego wyeliminować bo podświadomie wiem co chce tam robić i rzadko mi to wychodzi. Myślałem może o zakotwiczeniu tego stanu towarzyskiego, tego FLOW, ale nie wiem czy to zadziała bawił się ktoś w to? Wiem ze to podchodzi pod NLP, ale interesuje mnie to w kwestii uwo, bo jako tako o kotwiczeniu czytałem już sporo tylko w kontekście samorozwoju, a rzadko z nastawieniem na sukcesy w uwo, a ze "podrywaj" to strona dla PUA to myślę ze ktoś pomoże
Taki stan tworzy się za każdym razem od nowa. Pierwsze 30 minut, jest kluczowe.
Nie robię nic ... to przychodzi samo
wystarczy usiąść w dobrym towarzystwie i walnąć sobie jakieś piwko ,później to już leci 
„ ŻYJ WOLNY, SILNY, SZCZĘŚLIWY.”
„Amor Vitae nostra lex”
Jak jesteś w towarzystwie fajnych ludzi i do tego jest fajna muzyka to prawdopodobnie wcześniej czy później prawdopodobnie się rozkręcisz, przynajmniej ja tak mam. Gorzej jak sam w klubie jestem to wtedy często nie mogę złapać flow.
Rozumiem o co Ci chodzi. Czasem robilem sobie 2-3miesieczne przerwy od picia tj nawet lyka nie pilem i ciezko sie przystosowac czasem do miejs gdzie jest pelno pijanych osob- depcza Ci po butach, obijaja sie, belkocza Ci do ucha.. ale jak idziesz na podryw to jest to najwiekszy plus- zawsze podrywasz dziewczyne ktora na co dzien bedzie Ci sie tak samo podobala
) nie ma wpadek typu dziewczyna w klubie to 9/10 a na drugi dzien okazuje sie ze 6-7/10;-) ja omijam before party, przygotowuje sie do klubu pozniej, glosna muzyczka, dzwonie do pijanych juz znajomych zeby pozartowac i sie wkrecic w atmosfere i dolaczam do klubu;-) zauwazylem ze dziewczynom to bardzo imponuje- widza ze potrafisz sie bawic bez wspomagaczy czyli sie wyrozniasz!