Jutro uderzam na jakiś festyn, no i czasem tak bywa, że jest zmuła, trochę zmęczenia po robocie, nie ma takiego zajebistego humoru i pytanie moje jest takie, jakie macie sposoby dzięki którym łapiecie przed imprezą takie zajebiste nastawienie, że macie wszystko w dupie, jesteście mega pozytywni itd. Mam taką jedną na oku i chcę ten dzień wykorzystać jak najlepiej. Z góry dzięki 
piosenka jest dobra na wszystko. Włącz skoczną to ci się nastrój poprawi
Mam taką jedną na oku
O cztery za mało
Mów do siebie "Będzie zajebiście" i słuchaj głośno ulubionej muzyki.
Narazie jedna, a ile jeszcze wpadnie po drodze to nie wiadomo
Rano zimny prysznic, idź Sobie pobiegaj, najlepiej do lasu, parku, później prysznic, obfity poranek, posłuchaj muzyki, wycisz się przed imprezą i myśl jak będziesz się świetnie bawił;) Uwierz ze pomoże.
"Kiedy kobiety mówią Mi że jestem mało przystojny, to robi Mi się przykro, bo wiem jak ciężkie jest życie tych, którzy mają problemy ze wzrokiem. "
Hmmm wiesz, jak ja się czuję niespecjalnie to się czuję niespecjalnie i już. Wczoraj troszkę (więcej niż troszkę) popiłem, a dzisiaj się spotkałem z koleżanką. Poszedłem na wyjebaniu, a i tak było rewelacyjnie
Świetnie się z nią czuję, więc pozytywny nastrój sam wskakuje. Nie martw się na zapas, jak będzie trzeba to połapiesz. Jeżeli chodzi o dziewczynę to niech też da trochę od siebie.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
weź głupiego jasia
Wchodzisz na festyn i zaraz widzisz tą zajebistą atmosferę u ludzi. Robisz jedno celowe podejście na zasadzie wbicia się w klimat, jak nie wskoczy to drugie (na takich HB5, by nie marnować "towaru"
) no i potem lecisz na ta które Ci się podobają.
Muzyka przed wyjściem dobra rzecz, ale przede wszystkim Ty musisz się dobrze czuć (świeżo) , czyli prysznic, jaki antyperspirant + perfum i lecisz.
Humor ma to do siebie, że łatwo go zmienić, a mnie jest szkoda czasu, by samemu go sobie poprawiać np. przez 2h. Pamiętaj, że nie musisz latać jak kot po Apapaie, żeby coś ugrać (podobno nieźle im odwala).
Uśmiech i do przodu!
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Ehh ... kurwa, nie za bardzo to wczoraj wyszło, za bardzo nastawiłem się na to, żeby coś wyrwać, zagadałem tam tylko do dwóch grupek z jakimś zapytaniem, ale tak ogólnie to zjebałem, muzyka też zrobiła swoje, zamiast fajnej tanecznej nuty przyjechał jakiś DJ i młucka jak chuj, tylko do skakania, w parach się praktycznie nie dało tańczyć a ja średnio przepadam za takimi klimatami.
Nie łam się, nie traktuj tego jako porażkę tylko jako kolejny krok który zrobiłeś w kierunku tego co chcesz osiągnąć
Będzie coraz lepiej.
Nie no, łamać to się nie łamie, tylko ciągle się nastawiam na podryw i tylko o tym myślę, po czym chuja wychodzi, niby wiem, że z takim nastawieniem nic nie ugram, ale za chwilę o tym zapominam i jest to samo, trzeba jakoś to zmienić.
W moim mniemaniu nastawianie się na podryw nie jest niczym złym, sam często wychodzę nastawiając się na podrywanie. Za to nastawianie się na to, że osiągnie się spektakularny sukces bardzo przeszkadza.
Raczej o to chodzi, zawsze chce zeby wszystko wyszlo idealnie a potem gowno z tego wychodzi bo.excusy, 2 tyg. temu mialem jakas taka faze zajebista, ze nie analizowalem, nie pierdolilem sie, tylko podbijalem a wczoraj lipnie to wyszlo.