Mało tu tematów dla dojrzałych mężczyzn, którzy jednocześnie nie są popaprani na tematy stricte jak zaliczyć (jakby to było najważniejsze osiągnięcie w ich życiu), tylko szukają czegoś normalnego. Pewnie, że fajnie spotykać się z młodą, czasami kilkanaście lat młodszą dziewoją podatną na wpływy i podbudować swoje ego... Młodym też się przydadzą lekcje i szkoda, że ta strona nie jest podzielona na kategorie wiekowe, żeby nie denerwować niektórych użytkowników.
Ok, ale nie o tym... Jestem wdowcem już któryś rok. Pominę stadia żałoby itd., bo to nie należy do tematu. Po jakimś czasie byłem gotowy spotykać się znowu z kobietami. Miałem tyle miłości do świata i pewności siebie, że każda to czuła i wchodziło jak w masło. Dopóki nie okazałem się frajerem. Pierwsza, druga, trzecia... no fajnie, ale WTF? Po długim namyśle i przypadkowym trafieniu na tą stronę przypomniały mi się podstawy. Byłem takim leszczem wobec tych dziewczyn, że głowa mała. Po długim 8 letnim związku i późniejszą przerwą po prostu zapomniałem jak to jest i się później pogubiłem. Wiecznie potrzebujący, zazdrosny, niepewny... Jak za przeproszeniem, pizda jakaś. Ostatnia to mnie na cacy załatwiła, ale to pozwoliło mi w końcu przejrzeć na oczy. Trochę to tragikomicznie teraz wygląda, bo cały czas daje mi znaki (od roku
), że coś chce a od tamtej pory nawet nie zadzwoniła więc zlewam durne fb czy sms. Mam fajną kobietę teraz, troszkę dziecinną, ale jednocześnie twardo stąpającą po ziemi. Jest fajnie, mam nadzieję, że to potrwa.
Jaki z tego wniosek? Ano taki, że jak po dłuższym związku dojdziesz do siebie i powinie Ci się noga to nie martw się
Nie lokuj swoich uczuć w pierwszej lepszej, buduj, ale powoli i z rozmysłem 
to jest jak widze forma blogu . napisales swoje przemyslenia .. nazbieraj 5 pkt pomocy i zamien ta tresc na bloga
32 lata? to faktycznie stary jesteś... tylko patrzeć kiedy emerytura i dom starców
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Różnie to bywa
Nie każdy 20 latek ma kilkuletnie doświadczenie, nie każdy 30 latek pamięta o podstawach 
Malo, bo tu malo dojrzalych mezczyzn
Skrobnij bloga bo mozesz tu sporo wniesc dla nas wszystkich.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Baude ma rację. Skrobnij coś od siebie, swoje przeżycia, doświadczenia, wnioski. Życie to jednak najlepszy nauczyciel a , że masz na karku przeszło 3 dyszki, to już coś możesz powiedzieć. Fajnie będzie to poczytać, niż jakieś farmazony na mini czacie o zaliczaniu dyskotekowych lachociągów
Panowie to na co czekacie , dawać mu plusa by uzbierał 5 i może coś wrzuci
Edit - teraz zobaczyłem że tylko posty pod blogami ma :/
to ile miałeś lat kiedy się ochajtałeś?, bo niby 8 lat związku, jakiś rok żałoby (chyba minimum jak sądzę), potem dwie lub trzy znajomości, kolejna panienka od roku się narzuca - a masz niby 32 latka...
gen... no stary
Nie każdy zaczyna po 30
A te późniejsze znajomości to dosyć intensywne (w dobrym tego słowa znaczeniu
), acz krótkie były.
A co? Liczyć nie umiesz? 8 lat związku=małżeństwo? Wyluzuj, nie te czasy... 2 lata z małym hakiem, później nic długo. Później szybka znajomość, jedna, druga... nie pasowało... Przestałem. Jednak zdarzyło się później, że myślałem, że Pana Boga za nogi złapałem... Tylko myślałem... (teraz dziewczynka, bo tak ją inaczej nazwać nie mogę mimo jej 31 lat jest ze swoim wcześniejszym, któremu szczerze współczuję). No i w końcu trafiłem tam, gdzie się nie muszę obawiać pierdół a czy się ułoży to czas pokaże. Póki co nie narzekam
Gen, bo ty forest gumpa nie oglądałeś, nie takie rzeczy tam się działy : )
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Ano tak. Widzę po wpisie, po czasie, że może wszystkiego nie wytłumaczyłem skąd frajerstwo... GŁÓD UCZUĆ, GŁÓD BLISKOŚCI, GŁÓD WSPÓLNOTY UMYSŁOWEJ Z KOBIETĄ. Nie wiem jak inni, ale ja po tym skupiłem się na sobie jak ten żal pokonać. To nie jest łatwe, o napadach paniki nie wspomnę :/ To nie jest coś, nad czym się da zapanować. W końcu zdałem sobie z tego wszystkiego sprawę i zaakceptowałem to. To było częścią mnie. I co? Ku mojemu zaskoczeniu minęło, ku mojemu zaskoczeniu zacząłem kochać ludzi i chyba niestety nie tych co trzeba darzyć zaufaniem... W końcu 2 kolejne kobietki zrobiły sobie ze mnie plasterek... Idąc za klasykiem to ręki bym już nie miał (i nie tylko). Teraz jednak jestem czujny i tak asertywny, że czasami mi żal mojej obecnej. Nie wiem czy się na niej skończy, ale jest obiecująco.