Hej,
W skrócie: wpadła mi w oko pewna dziewczyna, od początku była bardzo niedostępna, ale sama inicjowała spotkania. Po pewnym czasie przestała, a na moje inicjatywy przestała wyrażać zgodę. Utrzymywaliśmy tylko kontakt smsowy - sama z siebie pisała dość często. Doszło do rozmowy, stwierdziła, że na razie nie szuka partnera, chce poświęcić się pracy itd. Ja powiedziałem, że ciężko będzie utrzymywać mi z Nią kontakt taki jak dotychczas, bo zależy mi na niej i żeby postarała postawić się w mojej sytuacji: czy chciałaby dalej spotykać się z kolesiem, który wpadł jej w oko, ale dla którego jest tylko kolegą. Dodała, żebym czasem się do niej odezwał, bo bardzo mnie lubi i nie chce zrywać ze mną kontaktów.
Na początku naszych spotkań widziałem jej inicjatywę i zainteresowanie, po dwóch miesiącach jednak to opadło, a u mnie rozkwitło do tego stopnia, że niestety wpadłem po uszy.
Pomóżcie jak ją zdobyć. 
Po dwóch miesiącach żeś się Człowieku obudził?
Pannie się nie dziwię- no spójrz- odwróć sytuację-
spotykasz się, z Twojej inicjatywy, niby fajnie, ale druga strona ni chu chu nie czuje bluesa- po dwóch miesiącach nie odechciewa Ci się??
A 'ślimaczek' jakiś to był wogóle?
Spacery za rączkę i nocne igraszki?
"Dodała, żebym czasem się do niej odezwał, bo bardzo mnie lubi i nie chce zrywać ze mną kontaktów."
-nooo, tak w razie gdyby nie wyszło Jej z kimś, kim jest aktualnie zainteresowana..
Odpuść- albo całkowicie, albo na 3 miesiące. Potem kilka (2, 3, 4- nie 2 miesiące!!) dobrych, takich ekstra spotkać, z fajerwerkami, z pomysłem, z mocnym dążeniem do pocałunku/'czegoś więcej- może akurat się uda.
Powodzenia.
edit-
przez te 3 miesiące zero kontaktu, bez żadnego wypisywania smsów!!
W razie gdyby się później czepiała- miałeś taaak dużo ciężkich spraw w życiu, kompletny brak czasu i tyle.
Spalony jesteś raczej z ta laską. Po co mowiles ze Ci na niej zależy? To pierwszy strzał w kolano. A kustykajac daleko nie zajdziesz.. Teraz ważniejsza jest praca, oraz- odezwij się czasem. Haha Dobry pretekst
Ja bym to ujął pod:
Spoko nie jestem zainteresowana, ale traktuje Cie jak kumpla i nic więcej. Odezwij się czasem, bo chce mieć pewność ze jeśli będę się nudzić lub przez jakiś czas będę sama to zawsze moge z kimś (TYLKO) pogadac.
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
No profesjonalne needy teksty jej zarzuciłeś. Tak już się dzieje z niewyjaśnionych przyczyn, że po takich deklaracjach laska nawet jeśli była tobą zainteresowana to te zainteresowanie u niej spada. Szczególnie po 2 miesiącach znajomości, tylko ją wystraszyłeś. A to że "nie szuka partnera, chce poświęcić się pracy itd. " to taka metafora do "spadaj na drzewo". Laski rzadko spławiają facetów wprost, wymyślają raczej jakieś głupie wymówki.
"zależy mi na niej"
Popełniłeś pierwszy błąd.Drugi błąd jest taki że teraz starasz się ją zdobyć za wszelką cenę.Uwierz nie warto i nic z tego nie będzie strata Twoich nerwów i czasu,nie możesz jej do niczego zmusić lepiej odejść i o niej zapomnieć niż walczyć o coś o co nie ma sensu walczyć,to jak walka z wiatrakami(sam wiem).
"Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Ciebie tylko za opcje"
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Źle to zabrzmiało, inicjatywa z mojej strony była cały czas, ale na początku z jej strony również. Nie chciałem zbyt szybko dać jej do zrozumienia, że mi się podoba. Ale co śmieszne, nawet gdy miała urodziny podczas składania życzeń, dziwnie odsunęła się gdy chciałem dać jej buziaka w policzek - a to było nasze 4 czy też 5 spotkanie. Trochę dzika, uważna i zdystansowana - chyba jakiś dupek ją kiedyś skrzywdził.
Radźcie dalej
organista
Aaa ... od początku znajomości minęło ponad pół roku.
organista
Radzimy:
Zmien cel. Nie zachowuj się w ten sposób.
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
Ok, dzięki za helpy. Spróbuję jeszcze z tym 3-miesięcznym okresem, jak nie wypali, to out.
organista
Tylko przez te 3 miesiące nie próżnuj i zakręć się przy innych. Później możesz ewentualnie spróbować jeszcze raz z tamtą. O ile ci się nie odechce
w 3 miesiace poznasz nowe i zapomnisz o niej
Musi to na rusi ;p
Do tego stopnia mi się spodobała, że w ciągu tego okresu gdy ją znam, spotkałem kilka interesujących dziewczyn, ale nie chciało mi się nawet z nimi "gadać"
Wpadłem w sidła, bo mój mózg mówi mi: albo ona albo żadna inna, a wiem co mówię, bo pierwszy raz tak mam. Nawet gdy kiedyś byłem w poważnym związku z dziewczyną jestem pewien, że nie czułem tego do byłej dziewczyny, co czuję obecnie właśnie do tej drugiej.
Jestem pewien, że chcę tylko ją i choćby nie wiem co, muszę spróbować wszelkich dostępnych sposobów. W trakcie naszej znajomości nacudowałem się co nie miara, być może nawet zbyt często, chociaż tak na prawdę jestem spontaniczny i kreatywny na co dzień, ale aż sam się sobie dziwię, że muszę zaciągnąć porady na forum, do tego stopnia mi zależy
Nie mam problemów z kobietami, ale z tą twardą i oporną sztuką zwyczajnie utknąłem.
organista
No panie, to jest już po zawodach, a na dobrą sprawę nawet w nich nie wystartowałeś. Wpadłeś, jak śliwka w kompot i tyle. Jakie to wszystko do bólu typowe. Wszystkie "objawy". Niestety zakrawa to na bycie psychopatą. Te wszystkie ochy i achy, spuszczanie się nad tą "jedyną i wyjątkową", bardzo to zabawne. Słodkopierdzące historie, jak to wszystkie inne przy "tej jedynej" bledną i nie umywają się do niej ani trochę. Bez niej kolory tracą swe barwy, życie jest szare, jedzenie traci smak, kwiaty więdną i takie tam pierdoły. Chłopie, czy to nie jest śmieszne? Zastanów się dlaczego nadajesz pannie aż taką wielką wartość w swoim życiu, podczas gdy ona nawet nie musiała kiwnąć ku temu palcem. Wystarczyła mianowicie jedna zabawna kwestia, aby ten stan rzeczy zaistniał- mówiąc "ten stan rzeczy", mam na myśli Twoje emocjonalne poszarpanie. Otóż chodzi o to, że panna Cię odrzuciła, a w Twojej głowie już rozpętał się istny huragan dziwnych rozkmin, kłębiących się wokół zranionego męskiego ego. Nie mniej, nie więcej, a w grę wchodzi tu właśnie krwawiące ego, które nie może dopuścić do siebie myśli, że zostało się spuszczonym w WC. Ból po odrzuceniu i wszystkie tego rodzaju destrukcyjne myśli potrafią nieźle sabotować umysł i zasiać porządne spustoszenie w poczuciu własnej wartości, szczególnie wśród osób, które budują fundamenty swojej samooceny na ruchomych piaskach.
Podsumowując, facet- ochłoń! Za jakiś czas sam będziesz się śmiał ze swoich maniakalnych wręcz zapędów do usidlenia tejże panny. Na moje, póki co, chcesz tylko zaserwować sobie wyzwanie, jakim jest zdobycie tej dziewczyny, po to tylko, aby udowodnić coś sobie, a także jej. Pokazać, że bardzo się myliła, jednocześnie łechcąc swoje ego tym, że jednak zdobyłeś to, co nieuchwytne. Nie bez powodu mówią, iż zakazany owoc smakuje najlepiej. U Ciebie występuje klasyczna wręcz sytuacja, że panna, im bardziej jest dla Ciebie niedostępna i nieosiągalna, tym bardziej, wprost proporcjonalnie do tej nieuchwytności, staje się dla Ciebie łakomym kąskiem oraz obiektem pożądania.
Za jakiś czas, jak już dopuścisz do siebie tę logiczną część myślenia, zauważysz, że owa białogłowa jest tylko i aż jedną z wielu, zapewne ładnych, ale wciąż jednak jedną z wielu dziewczyn, niczym szczególnym nie wyróżniającą się od innych atrakcyjnych dziewczyn, a być może bardziej do Ciebie pasujących i mniej chimerycznych, niż ta pani. Zrozum, że nic na siłę. Co to za przyjemność, mając świadomość, że spotykasz się z dziewczyną, musząc jednocześnie niejako wciąż przekonywać ją do siebie, stawać na rzęsach, aby spełniać jej wymagania/oczekiwania, coby tylko utrzymać panią przy sobie. Interakcje z kobietami w głównej mierze powinny być przyjemnością dla obu jej stron. Do tanga trzeba dwojga...
"Don't trust the smile, trust the actions"
LeTombeur, dzięki za porządnego kopa, mam nadzieję że pomoże mi pozbierać się.
organista