Witam Was,
przyznam, że trochę się zbierałem żeby to wszystko napisać. Nie będzie tu zbyt wiele o uwodzeniu, o kobietach, będzie raczej o mnie i poszukiwaniu właściwej drogi.
Mam 20 lat, niebawem stuknie mi 21; z dziewczyną jestem już ponad 1,5 roku, we wrześniu stukną 2 lata. Szczerze mówiąc, wakacje podczas których ją poznałem uwiązać za najlepsze w moim życiu. Patrząc na to przez pryzmat czasu, muszę doprecyzować, że ten okres nie był najlepszy właśnie dzięki niej, ale z kilku innych powodów o których za chwilę. Miałem wtedy 18 lat, 2 klasa liceum, osiemnastki znajomych, trochę imprez (nie dużo, chociaż dla mnie to i tak sporo, ponieważ właśnie wtedy poszedłem pierwszy raz na dymówkę, na imprezę do klubu). Swoją drogą swojej osiemnastki nie robiłem, byłem dopiero w trakcie transformacji swojej osoby i szczerze mówiąc byłem jeszcze odludkiem. Stronkę znałem i wiecie jak to jest jak się ktoś zachłyśnie tą tematyką. Myślałem, że jak przelizałem 2 laski na jednej imprezie to jestem kurwa PUA jakich mało, heh. Wakacje dobiegł końca, poznałem dziewczynę i rok z nią minął całkiem dobrze. W zeszłe wakacje zaczęły się zgrzyty.
Właśnie tu Panowie zaczynam nowy akapit, jako wtrącenie. Potrzebuję naprawdę solidnego kopa w dupsko bo jestem kompletnie zagubiony,zdezorientowany jak chyba nigdy. Męczę w związku z dziewczyną, która częściej mnie irytuje (jest po prostu nieporadna życiowo) , chorobliwie zazdrosna (odkąd poszedłem na uczelnię praktycznie nie ma dnia, żeby podczas rozmowy telefonicznej nie pytała co u moich koleżanek). Męczę się w tym związku, bo boję się, że nie będę miał już okazji zaruchać, skoro nawiązywanie nowych znajomości przychodzi mi z lekkim trudem. Miałem jedną akcję w ciągu 8 miesięcy na uczelni, wyciągnąłem numer, ale to nie miejsce aby opisywać ze szczegółami błędy jakie popełniłem, bo to nie ważne, to tylko jedno podejście, nie ma się co rozpisywać. Szczerze mówiąc tęsknie za tymi imprezami, za tamtymi wakacjami, ogólnie za tamtym czasem, kiedy dzień mijał mi naprawdę na pożytecznych zajęciach w domu, miałem ponadto trochę wolnego żeby pograć na komputerze czy właśnie pójść na imprezę. Teraz jedyne co robię to ciąglę się uczę, mam w zasadzie dwóch kolegów, z którymi gadam tylko o nauce, koleżanki jakieś się trafią,ale tylko jak mają interes bo czegoś nie rozumieją.
I co tu dużo mówić, ciągnę tak i czuje jak staje się coraz bardziej rozbity i zmęczony. Uczę się bo chciałbym spełnić swoje marzenia związane z kariera naukową, ale gdzieś chyba powinienem być czas na ten odpoczynek, ale go nie mam. Jak nie uczelnia i nauka to siłownia, zero znajomych, wyjść, dodam jeszcze, że nie piję więc jest mi tym trudniej jakoś się wkręcić.
Mam nadzieję,że dotrwaliście do końca i dacie mi tego kopa.
Trzymajcie się!
,,Męczę się w tym związku, bo boję się, że nie będę miał już okazji zaruchać, skoro nawiązywanie nowych znajomości przychodzi mi z lekkim trudem.,,
Rozwin mi to proszę, bo ja chyba niekumaty jestem.
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
"Uczę się bo chciałbym spełnić swoje marzenia związane z kariera naukową...". Stary postaw sprawę jasno. Skoro chcesz zrobić karierę naukową to dobrze się dużo uczysz. Zostać uczonym to nie jest jakieś pierdnięcie murarza. Dzisiaj nie masz czasu na imprezy ale być może jutro ci, którzy imprezują nie będą mieli czasu na nic, bo będą zapierdalać na zamianie po 12h za jakieś grosze, natomiast ty będziesz mógł spełniać swoje marzenia, bo będziesz zarabiał dobrą kasę i będzie cię stać na wiele. Trudno, nikt nie mówił, że w życiu będzie łatwo. Ciężka praca, samodyscyplina i stabilność emocjonalna - to cechuje ludzi sukcesu.
Piszesz, że męczy cię dziewczyna, bo jest niezaradna życiowo i zazdrosna. Skoro jest zazdrosna, to może widzi w tobie wartościowego kolesia i boi się o swoje miejsce, że może zająć je inna. A niezaradna życiowo? Ile lat ma ona? Pewnie jesteście w podobnym wieku. O osobie w wieku około 20 lat nie można powiedzieć, że est zaradna lub niezaradna życiowo, no bo czego się po niej spodziewałeś, że dorobi się już własnego domu, samochodu i chuj wie czego jeszcze? Niezaradna życiowo to jest matka, która nie potrafi wychować swojego dziecka, ma pełno długów a do tego zalewa się alkoholem.
Piszesz, że chodzisz na siłownie. To dobrze. Jest tam wielu ludzi, którzy dzięki swojej determinacji osiągnęli wiele. Podpatruj ich. Podpatruj ludzi sukcesu, naukowców, profesorów, albowiem nie ma nic bardziej motywującego niż patrzenie na ludzi, którzy idą tą samą ścieżką, co ty i zaszli w niej dalej!
Weź się w garść i rób to co na co masz ochotę, bo tylko wtedy będziesz naprawdę szczęśliwy!
Pacta sunt servanda
"Skoro chcesz zrobić karierę naukową to dobrze się dużo uczysz. Zostać uczonym to nie jest jakieś pierdnięcie murarza".
Zgadzam się w 100%.
"ale być może jutro ci, którzy imprezują nie będą mieli czasu na nic, bo będą zapierdalać na zamianie po 12h za jakieś grosze, natomiast ty będziesz mógł spełniać swoje marzenia, bo będziesz zarabiał dobrą kasę i będzie cię stać na wiele."
Ha, ha, ha. Zależy, drogi kolego, zależy, oj zależy.
Mam znajomych wśród wykładowców, doktorów, niektórzy zabierają się za habilitacje i tu zaczynają się jakieś pieniądze, ale wcześniej ? To też zależy, od czego jest się naukowcem. Ale ogólnie w wyniku niżu demograficznego jest LIPA Z KASĄ I NIEPEWNOŚĆ PRACY SZCZEGÓLNIE DLA MŁODYCH NAUKOWCÓW - uogólnienie, ale w wielu przypadkach tak jest. Niestety znam też ludzi biznesu którzy obracają milionami złotych, są w nich panowie z mgr, ale są też faceci po zawodówce, z żyłką w jakiejś dziedzinie, bądź zwykłe polskie cwaniaki. Także należy odróżnić robienie kasy od bycia naukowcem w Polsce (jednym z najmniej innowacyjnych krajów w UE), bo można się przejechać i pomimo pięciu lat studiów, kolejne cztery ?, pięć, sześć ? lat można się obudzić bez pracy, bądź z trzema godzinami zajęć tygodniowo (znowu niż).
Znam paru doktorów i nie powiem, że mają kolorowo. Żyją przeciętnie, a czasem poniżej przeciętnej.
Ktoś przybąknie pewnie coś o statusie, szacunku w społeczeństwie itp. Sorry, ale tak było kiedyś, dziś tym szacunkiem nie nakarmisz dzieci.
Dzięki za odzew
Chodzi generalnie o to że wszystko zaczęło się od tego, że chyba za dużo naoglądałem się filmików motywacyjnych ze Schwarzenegger'em. Kieruję się tym co powiedział, że "aby odnieść sukces trzeba się zaharowywać do granic możliwości". Najgorsze jest to, że już chyba naprawdę wszyscy, razem z moimi rodzicami stwierdzili że za dużo się uczę, wstaje regularnie o 6 albo 6:30 i siadam do nauki,tak do 9, potem trening albo uczelnia, wieczorkiem to samo.
Co do mojej dziewczyny, nie precyzowałem o co chodzi, ale nie chciałbym tego wywlekać odnośnie jej zaradności bo to nie czas i miejsce. Nie chodzi tu o moje jakieś wygórowane wymagania, ona po prostu taka jest i to mnie już dobija.
Co do nowych znajomości, niby zagadam czasem, ale jedyne o czym rozmawiam to o uczelni, mieście w którym mieszkam. Zero emocji, wieje nudą jak cholera i takie są fakty. Jestem rozdarty bo wiecie, chciałbym móc cofnąć się do tamtego okresu kiedy poszedłem czasem na imprezę (podkreślam tu to słowo czasem),ale jednocześnie widzę siebie jak przez to przepieprzam moją szansę na życiowy sukces.
Sekunda za sekundą, tracisz szansę na zostanie osobą, którą chcesz być. - Greg Plitt
Znajdź cel, a motywacja nie będzie potrzebna.
Określ swój cel,co chcesz osiągnąć kim chcesz byc,dąż do tego.Przy okazji nie boj sie poznawać nowych ludzi bądź otwarty
Jak kolega wyżej.
Cele, cele, i jeszcze raz cele krótko- średnio i długoterminowe.
Zarzucam bloga o motywacji. Jak Ci nie podejdzie to czytaj stare blogi i problemy na forum - przekop portal - nie dość, że przy okazji wiedzy dodatkowej nałapiesz to znajdziesz czego szukasz. Jestem tego pewien.
www.podrywaj.org/blog/co-do-szczerości-w-stosunku-do-siebie-frost
ps. Jeszcze nie jedną zaruchasz, zrzuć iluzje, rozwijaj się.
Ps2. Nie narzekaj, to nic nie daje. Zaakceptu i myśl jak zmienić rzecywistość.
Ps3. Czasu nie cofniesz, gdybanie o przeszłości odstaw w kąt.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Zacznij biegać
polecam
Dolacz do Polskiego Toast Master. Sam zamierzam to zrobic. Grupa non profit, trenuja publiczne przemawianie, liderowanie.
Czemu? Bo obstawiam, ze osoby co tam naleza, poprostu sa aktywne, cos robia, mysla podobnie jak Ty, chca sie rozwijac, dzialaja, a nie jak 90% ludzi w kolo mnie, spedza wolny czas lezac przed kompem.
Dzięki wszystkim za odpowiedzi
Stained, biegam, nie dużo ale biegam, raczej moją pasją jest siłownia. Może faktycznie nie mogę patrzeć na innych bo cel mam. Chciałbym być inżynierem w CERN i wierzę,że się uda,ale to jeszcze daleko droga.
Dzięki raz jeszcze za dobre słowo.
Sekunda za sekundą, tracisz szansę na zostanie osobą, którą chcesz być. - Greg Plitt
wszyscy takim dobrym słowem karmią... ja natomiast nie kumam. wgl nie kumam czego Ci brakuje. brakuje Ci chyba dzieciństwa. uwierz mi, powiedz dość i zacznij żyć. żyjesz tym co było a nie wróci. a fotogeniczna ta dziewczyna? warta tego żeby się z nią spotykać? no to chyba najważniejsze, że Ci się podoba. ma być zaradna? czego oczekujesz, że będzie na Ciebie zarabiać i szukać Ci rozrywek? to ona ma wiedzieć gdzie idziecie? tak dużo się uczysz, a potem siłownia? idź na jazdę konną z rana, na pół etatu pójdź do roboty na budowanie dróg, albo na wykończenia domów, później się poucz, do schroniska na paluchu pójdź do pomocy przy zwierzętach i do domu starców do pomocy. potem na siłkę i jeszcze z kolegą na colę jak nie piwo, do baru czy na ławkę. wróć do domu zjebany, ale szczęśliwy, że dobrze pożytkujesz swój czas. nie będziesz wtedy miał czasu na takie pierdolenie o szopenie
Myślę,że to dziewczyna jest największym problemem. Jest ode mnie uzależniona, ja już mam z kolei dosyć tych ciągłych spotkań, staram się je ograniczać,bo po każdym czuje się wyzuty z energii. Co tygodniowe mega awantury itp. rzeczy są na porządku dziennym. I jeszcze kwestia seksu, nie bzykałem się od 23 tygodni bo po prostu nie mam na to z nią ochoty,jest co tu dużo mówić nieatrakcyjna dla mnie. Staram się tego unikać, bo nie mam wcale ochoty, wydaje mi się,że czas to zakończyć. Nie wiem tylko jak zareaguje...
Sekunda za sekundą, tracisz szansę na zostanie osobą, którą chcesz być. - Greg Plitt
O kurwa stary. Kończ to, nawet jutro, byle szybko.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Chodziło, że od 3 tygodni, przepraszam za literówkę.
Sekunda za sekundą, tracisz szansę na zostanie osobą, którą chcesz być. - Greg Plitt
http://www.podrywaj.org/nie_pozw...
Polecam.
Konstanty dobrze prawi.