Witam Panowie.
Ostatnio poznałem dziewczynę 24 lata (od 5 lat w stałym związku). Ładna nieśmiała i ogólnie sprawiła na mnie dobre wrażenie. Po propozycji spotkania powiedziała:
-wiesz ale ja mam chłopaka.
-ok w porządku. Ale ja chcę Cię tylko poznać i myślę, że chłopak nie zabrania Ci poznawać nowych osób.
Coś tam odpowiedziała i dała mi numer do siebie i dziś się odezwałem i jesteśmy na jutro umówieni (mieszka 40km ode mnie i będzie PKSem gnać do mnie). Widzę, że jej się spodobałem i widzę u niej zaangażowanie w tą znajomość. Z czego mi mówiła, o tym swoim chłopaku to, że mocno ją kocha i mu zależy, ale widać, że ona jest już tym zmęczona i ewidentnie ten związek jest przechodzony i na zakończeniu.
Myślicie, że warto w takie coś wchodzić skoro ona jest w tak długim związku? Bo jak znam życie to ten jej boy(jeśli by coś z tego wynikło) by się jeszcze bardzo długo pałętał jak smród w gaciach.
To jest kwestia twojej moralności
Nikt cię tu nie będzie oceniał, zrobisz jak uważasz.
Ja osobiście bym się w to nie ładował, jest mnóstwo wolnych dup. Szkoda było by mi tego gościa, ale cóż- może jestem za miękki na dzisiejsze czasy...
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Wiesz moja moralność w takich wypadkach się nie włącza.
Bardziej mi chodzi, czy dla mnie taki układ wyjdzie na plus czy raczej na minus.
Myślę, że jak nie ja to z innym będzie, bo jak mówię związek ewidentnie ją nie satysfakcjonuje i jest ze zwykłego przyzwyczajenia. Więc z dalszej perspektywy to i tak na dobre to wyjdzie dla kolesia, bo na co być z laską, która Cię nie kocha.
Po 5 latach zwiazku, juz nie ma motyli w brzuchu, a rutyna w miejszym wiekszym stopniu, jak nie frontowymi drzwiami to przez okno, ale sie wkradnie.
Czy chcialbys byc z laska, ktora tak zrobila swojego chlopaka?
Jak myslisz, po jak dlugim czasie wlaczyla by Ci sie korbka, ktora drazyla by twoj umysl i wkrecala Ci schize, ze ona ktoregos dnia postapi tak samo wobec Ciebie, jak postepila teraz wobec swojego obecnego chlopaka?
Pamiętaj, że każda tak małpka postępuje i nie puści jednej gałęzi do póki nie trzyma się drugiej - tak niestety one działają.
Oczywiście, że jest rutyna, ale ja mam wrażenie, że oprócz rutyny jest po prostu niezadowolenie z obecnego partnera.
W tej chwili nic złego ona nie robi to jest zwykłe spotkanie i tyle. Czerwona lampka by mi się zapaliła jeśli byśmy spali razem i ona dalej byłaby z nim tak to masz rację wtedy by mi ta schiza się wkręcała.
Sam sobie odpowiedz, czy gdybys byl 5 lat w zwiazku i bys byl w takiej sytulacji jak ten facet, chcialbys zeby jakis WhiteRed postepowal wobec Twojej dziewczyny, jak Ty wobec niej?
Pewnie, że bym nie chciał, ale w końcu ja jej do niczego nie przymuszam i tylko proponuję. A skoro ona nie jest w tym związku szczęśliwa (bo skoro z kimś się umawia nie jest) to tym bardziej nie mam wyrzutów sumienia.
moze to ST

a jesli nie,to zalezy tylko od Ciebie,czy chcesz komus zjebac zwiazek,ktory trwa 5 lat.
jak wspomniales po zdobyciu panny chlop moglby dlugo lazic za nia i nie dawac spokoju.
A może kolesiowi uratuję życie i nie zmarnuje kolejnych 5 lat na jednostronną miłość.
Facet, mięso jeszcze w sklepie, a Ty już nad talerzami się zastanawiasz... wpierw się trochę pospotykajcie, bo to może być tort a i równie dobrze zakalec lukrem polany...
hahahah no też fakt
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Dokładnie zgadzam się w 100%. Ja na luzie do tego podchodzę i na nic nie liczę. Po prostu staram się wytłumaczyć moralizatorom swój punkt widzenia co do wchodzenia w takie związki.
Pieprzyć wyrzuty sumienia i rycerskość. Dobrze gadasz, jeśli laska chce go zostawic to zrobi to przez ciebie lub przez kogos innego. Tylko zabierz się za nią porządnie, bez zbędnych podchodów.
Po pierwsze musisz zrozumieć że związek 5 letni to szmat czasu, są do siebie bardzo przywiązani i może akurat teraz mają ciężkie chwile, tego nie jesteś wstanie ocenić.
A nawet jeżeli uda ci się ją mu odbić to nie wiesz czy on nie napiszę tu posta na forum, nie dostanie wskazówek jak działać weźmie je sobie do serca i za dwa miesiące czy tam ileś dziewczyna do niego wróci a Ty zostaniesz na lodzie :> ?
Jest wiele wspaniałych dziewczyn które nie mają za sobą takich przeżyć i nie pakujesz się w takie ryzyko jak w tym wypadku.
Ale zrobisz jak uważasz, to już jest kwestia tego czy chcesz borykać się z jej chwiejnością emocjonalną którą będzie miała jeszcze przez jakiś czas.
" jak trenujesz tak będziesz walczyć... "
Zgadzam się, że to wchodzenie w takie związki to chodzenie po kruchym lodzie. Ale ja na razie nic sobie nie obiecuję i się nie wkręcam i po prostu idę ją poznać. Jeśli zobaczę, że ten jej związek jest na poważenie to nie będę się w takie coś mieszał i nie ze względu na kolesia tylko na siebie bo wiem, że to by mnie kosztowało dużo nerwów, a zyski są bardzo niepewne.
Pewnie, że jest, ale co ja poradzę, że te ciekawe, które mnie sobą zainteresują są już zajęte. Kurczę chyba nieodpowiednie przyciągam i nieodpowiednie mnie przyciągają.
Mam nadzieję że dla twojego dobra jednak ta dziewczyna nie okaże się jednak taka fajna
" jak trenujesz tak będziesz walczyć... "
trochę wolno się uczysz i wyciągasz wnioski
przecież nie tak dawno w twoim temacie "Ja vs jej były - gra warta świeczki?"
w bardzo podobnej sytuacji zacząłeś przegrywać, więc sam sobie odpowiedziałeś na pytanie czy warto
tam był związek 3 lata a tu masz aż 5 lat
więc nie wiem po co wybierasz zajęte, masz swoje lata to chyba umiesz łączyć fakty bro ...
they hate us cause they ain't us
Jak ja się z Tobą zgadzam, ale co ja poradzę, że te które mnie interesują zawsze są albo zajęte, albo czasami jest jeszcze gorzej.
Ogólnie zauważyłem, że w moim przedziale wiekowym w, który uderzam do większość wartościowych dziewczyn jest w związkach, a wolne pozostały dość nieciekawe (z wyglądu bo z charakteru znam sporo wolnych i ciekawych dziewczyn).
White, całkowicie bez sensu założyłeś ten temat. Jeżeli masz swoje przekonanie na ten temat to i tak cię nie przekonamy że nie warto, wiec rób to co uważasz za stosowne, tylko obiecaj że nie napiszesz nowego tematu za jakiś czas "Wróciła do byłego co zrobić"
" jak trenujesz tak będziesz walczyć... "
Uwierz NIE warto.Sam zdecydujesz ale przerabiałem to może miesiąc lub pare tygodni wstecz i prędzej huj Ciebie strzeli niż ją wyrwiesz.
Pozwól że Ci opowiem co się stanie(z własnego doświadczenia,oczywiście zaznaczę że nie musi tak być):
Będziesz się umawiał próbował ją podrywać,a ona będzie się broniła i powtarzała:
-Mam chłopaka
Nawet jeśli się będzie z Tobą spotykała będzie Ci o nim wspominała przy każdej nadarzającej się okazji Ciebie zacznie trafiać szlak.Nie pozwoli Ci na różnego rodzaju "wybiegi" jak objęcie dotykanie bo j.w.
Nawet jak będzie na niego narzekała to wciąż będzie o nim mówiła i myślała.
Będzie bagatelizowała i spłycała Twoje czyny i wybiegi bo w końcu ona jest wierna i nigdy go nie zdradzi bo go kocha!A Ty jesteś tylko kolegą i tylko spędzacie sobie miło czas,przecież nic złego nie robicie,ona jest czysta i uczciwa jak łza.
Będzie Ciebie irytowała coraz bardziej,Ty nic nie zrobisz będziesz dreptał w miejscu próbując coś ugrać a ona będzie dalej będzie to ignorowała i sama nawet nie ruszy palcem będąc z nim i będzie o nim myślała,mówiła.O ile on czegoś nie zjebie Ty będziesz jej czasoumilaczem,kolegą z którym spędza miło czas a on będzie ją ruchał(czyli czysty zysk dla niego),aż w końcu się wkurwisz i trzaśniesz drzwiami.
Tadam!Fajna przyszłość?Have Fun!
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Właśnie za to lubię ten portal za tak obrazowe opisy.
O to mi chodziło w tym pytaniu, żeby ktoś mi opisał jak to u niego wyglądało.
Czuję, że i u mnie się to tak skończy. Jutro się z nią spotkam i zobaczę, bo na czasoumilcza nawet jakbym chciał to nie mam czasu.
WhiteRed w mojej opinii, to sprawa nie polega na tym, że wszystkie ładne i dobre z charakteru, które Ciebie interesują są zajęte. Nie rzucasz się przypadkiem na laski będące w związku przez to, że ktoś kiedyś w pewnym sensie połakomił się na Twoją "życiową miłość"? Warto tak odgrywać się na świecie za krzywdy, których doznałeś? Tylko masa pracy i energii psu w dupę...
Jeszcze tylko przytoczę jedną Twoją wypowiedź:
"Boli mnie, że osoby którym ufałem potrafiły tak postąpić, ja nawet obcemu facetowi nie odbiłbym dziewczyny, a tym bardziej koledze, którego znam ponad 5 lat".
Pozdrawiam
Ładnie mnie wypunktowałeś 1:0 dla Ciebie.
Powiem Ci tak nie mam zamiaru na nikim się mścić ani odgrywać się na tym świecie, w tym momencie jestem wolny od takich uczuć. 100 razy bym wolał, aby ta laska co się z nią jutro spotkam była wolna, bo nie dość, że miałbym ułatwioną sprawę to i może ciut spokojniejsze sumienie.
Kurczę, czytając ten cytat z przed 1,5 roku widzę jak się zmieniłem w tamtym momencie naprawdę taki byłem - teraz nie i jakby nie patrzeć to właśnie tamta sytuacja zmieniła diametralnie moje podejście do takich spraw. W tym się zgodzę.
Dzięki za cenny komentarz.
nie powinno mieć dla Ciebie znaczenia, czy laska jest w związku czy nie jest. to Cię nie interesuje. takie jest życie, że poznajemy się i rozstajemy się. jeśli ona uzna Cię za lepszego, to wybierze Ciebie, a koleś założy temat na tym forum "jak wrócić do byłej"
Widzę, że korci Cię to dziewczę
Działaj tak, jakby kolesia nie było. Poznasz po zachowaniu czy jest zainteresowana ciągnąć temat (i nie tylko;) ), czy nie. I przede wszystkim patrz na to, co robi a nie co mówi (mogą pojawić się bzdety typu "mam faceta" itd.- nie wdawaj się w dyskusje na ten temat). Jeśli utkniesz na dłużej w martwym punkcie- olej ją i next. I jeszcze jedna, kurewsko ważna rzecz- nie angażuj się za bardzo, bo w razie porażki sprawisz sobie niezły rozkurw emocjononalny.
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.