Panowie,ostatnio gadałem z paroma znajomymi dziewczynami na temat związków i sex'u,taki luźny temat:)
Jak to już kobiety się rozgadają i są po jakiś drinkach to robią się rozmowne.Jedna kwestia bardzo mnie zaciekawiła.Otóż,był to temat tego kiedy po pierwszym spotkaniu odezwać się do dziewczyny i tutaj większość stwierdziła,że jak facet nie odzywa się załóżmy 5 dni to je to irytuje i tracą zainteresowanie,bo myślą,że może mu się nie spodobało,może nie jest zainteresowany itp.Tylko kurwa,myślę sobie "taa,a jak się odezwie za szybko to jest needy i też jest źle bo się za szybko wkręca".
Ja zazwyczaj dzwonię po 4/5 dniach.Nie jest to moja zasada,po prostu mam swoje życie i czasem nie mam czasu a jak mam to jestem styrany i zapominam o tym albo robię coś ważniejszego w wolnej chwili.Czasem,więc wychodzi tak,że dzwonię prawie po tygodniu.Oczywiście czasem wejdą przez ten czas 3/4 luźne sms'y.
Ogólnie nie lubię tych zasad,kiedy trzeba dzwonić bo do kurwy dzwonię kiedy mam czas i potrzebę,a że czas na spotkanie mam dopiero za tydzień po kiego grzyba mam dzwonić po 3 dniach ? Zapytać co jadła na obiad i powiedzieć,że może za tydzień mam czas ? Właśnie.Idiotyczne by to było.Jak wiadomo są różne kobiety,różne charaktery.Jedne same się odezwą,inne piszą sms'a zanim wrócę do domu po spotkaniu,inne choćby nas pragnęły to pierwsze się nie odezwą.
A co Wy o tym myślicie ? Macie jakieś swoje zasady co do dzwonienia czy podobnie jak ja,kiedy możecie to dzwonicie.Bo mi się wydaje,że jak dziewczyna jest zainteresowana to czy zadzwonimy po 2 czy 6 dniach to różnicy nie zrobi i będzie chciała się spotkać.
Miej jaja by robić...- jak wyżej
Może i coś w tym jest - dzwonisz za szybko: needy, dzwonisz za późno: nie wyszło mu z innymi to się odezwał. Nie popadajmy w paranoję, zajmowanie się takimi pierdołami zostawmy paniom.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
A ja mam akurat wyrobione zdanie na ten temat. Dzwonię następnego dnia od wzięcia numeru. Emocje buzują, laska cię dobrze pamięta i jest tobą podniecona. Testowane, sprawdzone.
@brudneskarpety-dzięki za radę,bo to też ciekawy temat do rozważenia.
Mi chodzi o pierwsze spotkanie czy inaczej mówiąc "randkę"(nie trawię tego słowa)
Zakładając,że spotkanie było udane,było całowanie,dobre emocje itp.
No ja to robię tak, że jeśli poznam laskę i spędzę z nią udaną noc to mam to w dupie kiedy zadzwonie. Ale jeśli wyrwę tylko numer i nic więcej się nie dzieje to dzwonię następnego dnia i umawiam się na wieczór.