Witam. Ogólnie na wstępie napiszę, że relacja między nami stoi na pozornie "wysokim" poziomie. Załóżmy, że ona nazywa się X i tak też będę Ją tutaj nadmieniał. X jest z kolesiem od ok. pół roku. Były teksty typu, że X wie, że nie powinna z nim być. Odwalił jakąś akcję (żeby tylko raz), że każda normalna kobieta już dawno by mu pomachała, ale przecież nie X.. Często argumentowała to tym, że zna swoje miejsce i wie "z kim byłoby jej lepiej", ale "nie jest suką" i mam być "spokojny". Spotykamy się z nią, on o tym wie, koleś daje sobie pluć w twarz, stara się Ją przetrzymywać na siłę krzywymi akcjami, wmawia jej bzdety, a ona wmawia sobie, że "NIE CHCE GO RANIĆ", czy coś typu "NIE JESTEM SUKĄ", działa tutaj jej sumienie, to, że jest przecież taka "dobra" i co by nie zrobił to ona dalej nie potrafi tego skończyć i przedstawić mu sprawy cholernie jasno i klarownie (ma excusy). Kino jest porządkiem dziennym, X jest ze mną oswojona, nie ma oporów, mogę dotykać jak chcę, czego chcę i kiedy chcę oczywiście bez natręctwa. Pospinali się o mnie już nie raz. Całujemy się, spotkania przebiegają dobrze, ona nie czuje, że leci jej czas. W sferze seksualności działamy na siebie bardzo mocno. Często bywały takie sytuacje, że mało brakowało do tego, żebyśmy zrzucili z siebie wszystko i zaczęli się kochać, z tym, że nie było póki co do tego "miejsca". To działa w dwie strony. Szczerze to nie dam sobie pluć w twarz, dlatego też zastanawiam się, czy by postawić sprawę jasno, albo Ja, albo On i niech się dzieje w końcu co chce. Dla mnie dłużej już tak być nie może, chcę Ją wyciągnąć od tego kolesia, który trzyma Ją na tzw. "przydupasa", przylepkę, czy kolokwialnie pizdę, która manipuluje Ją różnymi idiotycznymi słowami. To jest koleś tego typu, że jakby się dowiedział, że Ja już się z nią tyle razy całowałem, było tyle dotyku i ogarnąłby chociaż jedno nasze spotkanie, to DALEJ BY Z TĄ DUPĄ BYŁ, a co najlepsze ona właśnie póki co ma takie excusy, że nie potrafi go rzucić, a co najlepsze, wie o tym, że nie jestem przyjaciółką z kutasem, z tego względu, że Ją uświadamiałem nie raz i nie raz były teksty typu, że X nie chce mnie tracić, że sobie tego nie wyobraża, że męczy to X mocno, a i tak wie, że nie może być teraz tak, jak my to oboje widzimy. Ogólnie chcę Ją wyciągnąć z tego bagna, mówiła, że czuje się przy mnie szczęśliwa, że mi ufa (Ja cały czas staram się zachowywać spokój i dystans, nie dam sobą pomiatać i manipulować). Panowie, pytanie mianowicie what the hell i jak powinienem zacząć działać, żeby definitywnie go odsunąć i w końcu dać jej pełne ukojenie od tego przydupasa. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie tego co napisałem to śmiało, wytykajcie błędy też śmiało. Nie będę rozpisywał przecież całej historii jak to wygląda itp, chcę po prostu doprowadzić to do ładu, bo zaczyna mnie to krok po kroku męczyć, mimo tego, że niby jest cool, łał itp między nami.
@edit Wybaczcie za tak chaotyczny styl, teraz jak przeczytałem sobie to na "sucho", to sam złapałem się za głowę.
Heh jak na moje to ona Cię traktuje jako odskocznie i nie myśli o tobie poważnie. Jakby chciała i jej na tobie zależało to by już dawno temu kopnęła swojego boya w tyłek. Coś ją przy nim mocno trzyma i nic nie zwiastuje na to, żeby z tego zrezygnowała. Bawi się i tobą i nim. Zastanów się czy chcesz być "tym drugim", jak nie to szukaj innej.
Szkoda życia na ciągłe bycie tym drugim. Postaw sprawę jasno, powiedz że nie będziesz akceptować takiej sytuacji i niech sie odezwie jak w końcu sie określi. Wychodzisz i zero kontaktu dopóki sobie nie odpuści tamtego jamnika. "Żeby zdobyć Kobietę musisz być gotowy Ją stracić."
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
Ciekawe skąd ostatnio tyle schematycznie podobnych tematów, wysyp jakiś czy co ? Schemat - Pani ma kogoś od dawna a pojawia się rycerz na białym koniu - super wspaniały, zajebisty, wyrozumiały i szlachetny, z którym pani się na boku doznaje niewyobrażalnego szczęścia. Pani nie może rzucić swojego obecnego bo - on się zabije, bo zrobi sobie krzywdę, bo jest z nim bardzo długo, nie chce go ranić bo ma excusy i chuj wie jeszcze co. I fajnie jest jak każdy użytkownik tego forum popada w takie relacje i daje się ponieść pięknu słów swojej pani a problem zaczyna się w momencie jak ona nie chce mimo wszystko poprzedniej relacji puścić. Wtedy pojawia się pytanie "co robić ?" Ciekawe dlaczego jakoś nikomu nie przyjdzie wtedy do głowy prosta refleksja - przecież jak poznała tego poprzedniego to on tez kiedyś był super zajebisty ale się pani znudził. Jakoś nikt nie przyjmuje do świadomości tego, ze za rok dwa przez tą samą panią będzie tak samo jebany po porożu jak teraz jej obecny. Czy naprawdę sądzicie, że ona akurat do was zmieni swoje nastawienie do życia ? Skąd możesz wiedzieć co ona mówi swojemu obecnemu, byłeś przy tym czy słyszysz to od niej ? Jaką masz pewność, ze to on spierdolił tą relację a nie właśnie ona - bo ona ci tak powiedziała ? Skąd możesz wiedzieć jakim on jest człowiekiem ? - na podstawie tego co ona mówi ? - wyrabiasz sobie zdanie, że to frajer i fagas a ty taki super bo obracasz ją za jego plecami. Jaką masz pewność czy za rok dwa tak samo nie będzie mówić o tobie komuś innemu ? Łykasz wszystko co ona ci mówi, powoli zatracając kompletnie obiektywizm bo wpadasz w jej świat - krętactw i kłamstw. Zastanów się czasem czy naprawdę warto walczyć o coś takiego i z kimś takim być.
To nie on manipuluję nią, tylko ona nim.
Z Tobą będzie podobnie, skoro już łykasz wszystkie te jej gadki niczym młody pelikan.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
o jejku jejku... ciut ciut i byscie sie pobzykali.. Ale sie nie pobzykaliscie... i długo nie pobzykacie..
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie żebym Ją tłumaczył, ale ona ma taki charakter, że coś Ją blokuje i nie pozwala typa kopnąć w tyłek. Dobra, wszystko jasne, Ja sobie więcej nie pozwolę w ten sposób pluć w twarz i tak stawiam w tej relacji na naturlaność. Zadam jej kilka pytań przy spotkaniu, jak polecą jakieś matactwa, krętactwa i nie wiadomo jakie odpowiedzi i dalej nie będę wiedział na czym tak naprawdę "stoimy", to jest arrivederci. Panowie, to nie jest tak, że ona mną manipuluje, z tego względu, że nie myślę o X nie wiadomo ile dziennie, mam swoje życie, którym się zajmuję. Zresztą, Ja jej już mówiłem, że jak chce, to niech sobie idzie, z tego względu, że Ja nie mam czegoś takiego, że "boję się Ją stracić", mówiłem, że sobie poradzę, ale to ona oczywiście, że nie chce i boi się tego, takie, trochę pierd*lenie kota w bambus. Stawiam teraz na konkrety. Dzięki Panowie za szybkie otrząśnięcie mojej osoby, no i jak macie jeszcze jakieś sugestie to śmiało.
/ Co do tego, o czym oni rozmawiają, X często chciała mi poopowiadać i znam kilka sytuacji, które wyszły w trakcie rozmowy, tak spontanicznie i zaczęliśmy się z tego śmiać. Ona o tym wie, że nie jestem przyjaciółką z kutasem, a z tego względu, że o tym wie, to ostatnimi czasy jak coś nadmieni, że ten coś znów, to wystarczy, że spojrzę jej w oczy i ona już wie, że nie chcę tego słuchać. Mówiłem jej też, że wysłuchać Ją mogę jak ma jakiś problem, czy coś, ale to nie działa właśnie jak taka koleżaneczka, do wypłakania. Czasami jej o tym przypominam. Btw. Myślałem też nad sferą jego rodziców, w końcu ona ich poznała i może nie chce wyjść głupio w ich oczach? Ch go wie, taki charakter, jak sprawa się rozwinie, to dam znać.
Haha też kiedyś poznałem rodziców laski i się wzajemnie polubiliśmy i potem wahałem się nad rozstaniem ze względu na nich
O chłopie. Saperem to ty nie zostawiaj, bo intuicji nie masz za grosz. Podłożyła ci taką iluzję, jaka to ona bohaterka dnia codziennego, jaka ona prawa i nie chce być suką, wpadłeś w przepaść jej bajeczek i nawet nie zauważyłeś, że jesteś w dole i zrobiło się ciemno.
Nie. Dobra. Coś jednak poczułeś. Coś ci dzwoni, ale nie wiesz, w którym kościele. Albo wiesz. Wiesz, że żyjesz w fikcji i należy spierdalać z tej relacji, ale nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że żyjesz w iluzji, chociażby tęczowy kangur na jednorożcu przebiegł ci po twarzy. Dlatego w końcu tu przyszedłeś i napisałeś temat.
A teraz cię obudzimy.
X to suka. Koniec pieśni. Co jest? Zdawało ci się, że to dobra i kochana kobieta? Świetna babka, która nie chce zostawić desperata? Obudź się. Która lojalna i dobra kobieta leci na dwa fronty? Wkręciła ci, jaka ona samarytanka, a to przecież jak na dłoni widać, że chodzi o czysty babski egoizm. Znudził jej się jeden bolec, znalazła drugiego. Nie chce go ranić? Od kiedy dawanie innym to rutyna dnia codziennego?
Obudź się i wynoś z tej relacji. Z próbami wiązania się z takimi laskami nigdy nie wynika nic dobrego. Wziąłeś co twoje, a teraz wplątujesz się w jakąś powaloną sieć, w której JEJ egoizm i JEJ potrzeby grają pierwsze skrzypce.
Idź i znajdź inną. Zapuszczasz się w bagno, z którego w pewnym momencie może nie być łatwego odwrotu.
Poczekaj troszke, to uslyszysz - wypierdalaj, albowiem ona chcialaby, ale nie moze.
Nie wazne jak bardzo jej cieklo na sam Twoj widok. Uprzedzam ze ukluje w srodku, skoro temat sie pojawil. Z wolna oswajaj sie z takim scenariuszem, wielce jest prawdopodobny.
Brak polskich znakow wybaczcie.