Jeśli zaczynam myśleć o dziewczynie zbyt często choć wiem, że tego nie powienienm robić, wolę odezwać się tutaj ;>
Witam, tak w ogóle. Chciałbym pokrótce przedstawić relację z dziewczyną, która jest jak na razie jedyną, z którą rozmowa daje mi większą satysfakcję niż seks z inną. Ale do rzeczy.
Jestem w trzymiesięcznym, całkiem ciekawym związku. Dziewczyna, nazwijmy L, jest naprawdę świetna, ale tej "przygodzie" (nie lubię tego słowa w dialekcie damsko-męskim, zawsze jest stawiane do roli "niedojrzałego, chcącego tylko seksu" itd.) dawałem czas właśnie do wakacji, powiem szczerze. Rok młodsza, strasznie na mnie zapatrzona. Wychowana - można wręcz powiedzieć, przeze mnie - na ideał dziewczyny. Nie kłóci, nie zazdrości, nie narzeka.
Tylko właśnie to mi się już w pełnym sensie przejadło. Nie, że to jest nudny związek czy coś, oczywiście że nie - tylko po prostu czuje że nie jestem w stanie teraz oddać się innej, a przynajmniej nie jej.
Tak czy inaczej - w międzyczasie zacząłem zgrywać się z pewną inną, akurat rówieśniczką, powiedzmy S. S jest typem ironicznej-zazdrośnicy - praktycznie jak w Grze o Tron, nigdy nie wiadomo co jest prawdą, a co kłamstwem, żartem a powagą. Wie o tym że mam dziewczynę... I najprawdopodobniej to jest segment scalający całą tą układankę. Spotykałem ją na imprezach często, ponieważ mamy wspólnych znajomych, ale nie działałem z nią z powodu L. Lecz ostatnio, praktycznie tydzień temu, byłem sam na imprezie i akurat ona pojawiła się w tej samej strażnicy. Myślę - pasuje coś zadziałać, popchnąć do przodu. Relatywnych "romantyków" przestrzegam - spokojnie, do niczego nie doszło, jakoś nie mam w zwyczaju zdradzać swoich kobiet. Tak czy inaczej - był ze mną pewien przyjaciel, nazwijmy K. K jest człowiekiem obeznanym w temacie - z niższą pewnością siebie, ale bardziej podobający się L - głównie dlatego, że chłopak jest sam. Tylko że ani jedno, ani drugie - niby się chcą, a nie chcą. I właśnie najpierw on próbował swoich sił z nią - cały czas mu powtarzam, że dopóki jest z L, niech działa. I szło mu całkiem sympatycznie, ale brakowało pazura, tej pewności siebie, rozumiecie. Musiał jechać koło 12 - czekała go kolejna impreza.
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza rzecz związana z tematem. Z paczką szlugów, w całkiem nietrzeźwym stanie, usiadłem sobie na murku na polu. "Jakimś dziwnym zbiegem przypadku" przyszła do mnie owa S. Usiadła razem ze mną, by rozmawiać praktycznie z ponad godzine czasu. Strasznie mi się to podobało, gdy najpierw ja leżałem na jej ramieniu, później ona na mnie. Coś gadaliśmy o sprawach damsko-męskich, konspekt nie jest ważny - zrozumiała mniej więcej, jak traktuję kobiety itd. (zmieniła w pewnym sensie nastawienie). Po tej godzince poszliśmy potańczyć. Przetańczyliśmy z 30 minut z taką zajebistą łącznością, że tak powiem. Nie "taniec dla tańca", tylko właśnie to połączenie sprawiało, że było zajebiście. Później odszedłem od niej na chwilę, a za 10 minut okazało się, że dziewczyna musi już uciekać bo ma transport. Przyszła się pożegnać, a akurat miała na ręce moją opaskę - stary trik z "kotwiczeniem". Gdy chciałem, żeby ją oddała, od razu dała do zrozumienia że tego nie zrobi. Przytuliła mnie, po czym delikatnie wziąłem ją za podbródek i lekko pocałowałem w usta. Żadne lizanko, języki ani nic - bo właśnie chodziło mi o utrzymanie takiego klimatu.
Dzień później dziewczyna pisze do mnie, że bransoletka cały czas znajduje się na najważniejszym miejscu - jej nadgarstku, oraz że gdy na nią patrzy, przypominają się jej wczorajsze "rozmowy nocą". Dodałem tylko tyle, że będzie mi ją musiała oddać w jakichś innych ciekawszych okolicznościach - najprawdopodniej, gdy już nie będę z moją dziewczyną i raczej nie będzie ani mnie, ani jej niczego blokowało. Wiem że tą akcję zrobiłem wręcz idealnie... Ale dalej mam wrażenie że niby chce, a niby nie chce. Jak rozpoznaje już wszystkie mechanizmy rządzące relacjami, tak tego nie potrafię do końca rozgryźć. Może za dużo w tym mojego subiektywnego podejśćia, dlatego właśnie pytam was - chciałbym żebyście w obiektywny sposób ocenili sposób jej postępowania, co ona może myśleć, i czy może znaleźliście się kiedyś w podobnej sytuacji.
PS. Sorry za taką ilość tekstu, nawet się nie spodziewałem że tyle wyjdzie. Tymbardziej będę zadowolony, gdyby komuś, najlepiej doświadczonemu, chciało się coś przeczytać i skomentować.
Piona.
Pytanie, czy będziesz się jej tak samo podobał jak zerwiesz z obecną. Może to ją najbardziej w tym wszystkim kręci. Owoc zakazany smakuje najlepiej. Wnioskuje to po tym, jak opisałeś jej charakter.
Jak jest Ci źle w obecnym związku, to zakończ to, ale nie informuj drugiego targetu, że to ona jest przyczyną, bo stracisz część atrakcyjności.
Powiedz jej, że po prostu wolisz być wolny niż tkwić w średnim związku. Dobrze by było, żeby oprócz niej, kręciły się wokół Ciebie jakieś inne, fajne koleżanki, co by nie poczuła, że ma Cię na widelcu, bo wtedy może się to skończyć szybciej niż myślisz.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
O takich podstawach nie musisz mi przypominać, spokojnie ;>
O to drugie też możesz być spokojny - cieszę się bardzo dużym powodzeniem wśród płci przeciwnej, w końcu ciężko walczyłem o to przez ostatnie 3 lata, by być tam gdzie jestem.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Chuj z tym co myśli i dlaczego tak postępuje ta cała panna S. Prawdopodobnie leci na Ciebie i Cie tak prowokuje.
Ważniejsze jest co innego. Czego Ty chcesz. Jesteś facet a opisujesz to tak jakbyś wgl w tym udziału nie brał, 0 jakiś decyzji. Niby jesteś w związku z eLką, niby wierny, a tu flircików z eSką sobie nie odmawiasz.
Badz szczery, jestes na męskim forum.
- albo jesteś wierny pani L i liczysz na wsparcie jak splawic adorantkę tak by nie spalić za sobą mostów
- albo powiedz szczerze, masz w dupie L, ona Cie nudzi, nawet Ci sie z nia dymac nie chce i szukasz sposobu na zerżnięcie panny S.
Najpierw nakreśl sam czego chcesz a potem to realizuj:)
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Właśnie w tym sens.
Jestem z eLką, bo jest dla mnie najważniejszą dziewczyną. Po prostu. I nie, nie jestem z nią bo zależy mi na seksie, albo coś, bo to jest dla mnie myślenie strasznie frajerskie. Lubię tą relację i w ogóle, ale nie jest dla mnie bardzo poważna. Nie chce jej ranić, odchodząc od niej bo "nie jestem gotowy na związek", a potem wiązać się z eSką.
Ale właśnie jestem facetem, któremu cięzko w związku że tak powiem. I eSka jest dla mnie wyzwaniem, którego chciałbym się "podjąć" że tak powiem, tylko właśnie świadomość tego że jestem z eLką blokuje w pewnym sensie eSkę. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, dlatego chciałem zasięgnąc rady ogarniętych ludzi, którzy może już coś takiego przeżyli.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Skoro już myślisz o S, to znaczy że co raz bardziej za problem widzisz L.
Patent z bransoletką zajebisty, będę musiał kiedyś wypróbować.
Co do S, no stary, nie wiem. Niby światełko jest, to już od ciebie zależy czy chcesz to wykorzystać czy nie.
Zadaj sobie pytanie, co jest ci teraz potrzebne... nudna stabilność z L, czy coś nowego, nie odkrytego z S?
Life is ours, we live it our way.
Bransoletki polecam - można powiedzieć że to mój znak rozpoznawczy
I zawsze działa świetnie - miałem tak z 6 dziewczynami, wszystkie tak samo wspominały. Przykład z dzisiaj - dziewczynie, której właśnie rok temu dałem jedną z moich zabawek, dzisiaj mi przesyła jej zdjęcie i pyta, kiedy wpadnę ją sobie odebrać
Właśnie to pytanie zadaje sobie od dwóch tygodni. Tu nawet nie chodzi tylko o S - można powiedzieć, że jestem wręcz uzależniony od flirtowania, i z wieloma dziewczynami mam taką sytuację - ale jednak ta mnie najbardziej zaintrygowała po prostu ;>
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Jeśli nie chcesz zdradzić swojej dziewczyny, urwij na razie kontakt z tą drugą.
Miałem dokładnie to samo, wspaniała dziewczyna 0 gierek,fochów nie ogranicza mnie.
Ale pojawiła się taka inna i w końcu się skusiłem ale teraz już wiem, że to był błąd.
Nadal jestem z moją nic jej nie powiedziałem ale źle mi z tym i obiecałem, że to się nie powtórzy. Czasem dopiero perspektywa realnej starty kogoś (mam tu na myśli dziewczynę z którą jesteś) pokazuje ci, że tak na prawdę to z nią chcesz być i ona cię uszczęśliwia a ty ją. A to, że jesteśmy facetami to wiadomo, że chujem czasem myślimy, trzeba to kontrolować.
Właśnie ja mam trochę inaczej.
Nie chce się skusić teraz. Nie, gdy jestem z eLką, to wiem na pewno.
Mam tylko 19 lat i po prostu czuję, że jeszcze nie jestem na tyle dojrzały, by myśleć o prawdziwym, mocnym związku. (Chociaż szczerze powiedziawszy, w odróżnieniu od 'wielkich fejsbukowych miłości' moja jest raczej najbardziej dojrzała).
Tak jak wspomniałem wyżej - jestem w pewien sposób uzależniony od flirtowania. Ale z drugiej strony nie chce, by eLka cierpiała przeze mnie.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Tak, wie o tym że flirtuje z innymi. Gdyby nie wiedziała, nie było by zazdrości -> nie było by atrakcyjności -> koniec związku. Można powiedzieć, że robię wszystko na opak, co "robili by kolesie którzy kochają swoje dziewczyny", tylko że później ich dziewczyny zostawiają... a mi moja mówi, że coraz bardziej ją kręce, bo cały czas jestem dla niej wyzwaniem ;>
A co do drugiego - całkiem możliwe. Jestem w pierwszym związku takim bardziej na serio, więc... wiesz, tu też wiele zależy od człowieka. Chciałem sprawdzić jak jest w związku - jest nudniej, niż samotnie. Sprawdziłem. Ale jednocześnie tak jak wspominałem, jest ona dla mnie bardzo ważna. ;>
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Powiem ci tak - jak jestem u niej, to robimy raczej ciekawsze rzeczy, że tak powiem ;> I powiem szczerze, ze ona jest dużo bardziej napalona ode mnie, dużo w tym mojej roboty, ale to jest piękne że gdy dajesz palec, one później od razu chcą całą rękę (bez podstektów
)
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Myśle od pewnego czasu po chuj ludziom związki,skoro im nie zależy,jeśli Ci nie zależy a jesteś 3 miesiące i jest Ci nudno,to czemu nie skończysz?,nie rań dziewczyny,forum zostało stworzone by radzić sobie z kobietami,ale nie ranić/krzywdzić.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Właśnie nie chce jej ranić, odchodząc od niej bez powodu praktycznie. Cięzko ci to zrozumieć?
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
No to czego chcesz się dowiedzieć. Bo opisałeś sytuację i oczekujesz, żebyśmy Ci doradzili, ale w czym. Piszesz, że wiesz co i jak, znasz podstawy i nie tylko, wszystko rozumiesz, to gdzie tu jest Twoja wątpliwość.
Zadałeś pytanie co ona ma w głowie. No zwyczajnie podoba jej się zajęty chłopak i sprawdza, na ile się posuniesz w tym przypadku. Jak jest szczera, to zależy jej na Tobie i chce czegoś wicej, a jak nie, to po prostu się bawi i sprawdza na ile będziesz w stanie zaryzykować, aby się do niej zbliżyć kosztem innej kobiety. One lubią takie wyzwania, tak jak faceci lubi ścigać się samochodami i rywalizować w nawet najgłupszej dyscyplinie.
Jak jest Ci źle w związku, to zerwij i sam się przekonaj, a jak nie to nie przekraczaj granicy i tyle. Nie ma w tym żadnej filozofii. Ja w takiej sytuacji bym zaryzykował, bo skoro masz wątpliwość co do obecnej relacji, to widocznie czegoś w niej brakuje i na dłuższą metę to prędzej, czy później wyjdzie na wierzch. Żeby to jeszcze chodziło o bezpośrednią sytuacje w stylu - "Mam opcję wyruchać mega pannę i mnie kusi", to powiedziałbym Ci, żebyś schował chuja między nogi i nie robił głupoty, ale to pod warunkiem, że byłbyś w związku, który Cię totalnie zaspokaja. Coś widocznie jest na rzeczy, skoro w grę wchodzi coś więcej niż sama seksualność. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Po tym co napisałeś nt. swojej obecnej dziewczyny wnioskuję, że opcja romansu na boku Cię nie interesuję, więc? Decyzja należy do Ciebie, nikt za Ciebie tego nie zrobi.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Chciałem wiedzieć, jak to widzicie. Ale ok, dzięki ten post chyba bym mi najbardziej potrzebny z tych wszystkich.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
to odejdź już a nie ciągnij tego,szkoda jej i twojego czasu,jak nie widzisz w tym przyszłośći.
Żyj tak byś miał co wspominać!.