Nie wiem, czy to dobry dział, bo żaden ze mnie nowicjusz. Trochę bardziej czeladnik. Albo wtajemniczony adept. Mniejsza o nazewnictwo. 
Jako że życie jest przewrotne, zdarzyło mi się wrócić do statusu singla. Odkurzyłem warsztat, poczytałem trochę materiałów, aby przypomnieć sobie, jak to jest mieć jaja i moc osiągania nowych celów, ale przede wszystkim, poddałem moje dotychczasowe życie analizie. Wniosek nasunął się jeden - ograniczają mnie samce alfa.
Krótka dygresja. Jestem niski. Potwornie niski. Metr siedemdziesiąt, gdzie prawdziwy facet zaczyna się podobno od metra osiemdziesiąt. Ale że z mojej strony zero kompleksu na tym punkcie, użyłem tego jako broń i postanowiłem zostać elfem alfa. Mniejsza o szczegóły, taki się po prostu czuję i taki styl bycia ludziom serwuję. Jestem więc zabawnym elfem gawędziarzem, abstrakcyjnym na potęgę duchem tłumu, trochę gościem z innej bajki. Dla mnie się sprawdza, to mój sposób i nie wyobrażam sobie robić tego inaczej 
Czasami, na imprezie, zagaduję jedną dziewczynę, choć dużo zabawniej zebrać wianuszek słuchaczek. Faceci też przeważnie mnie lubią, bo najczęściej dociera do nich mój specyficzny styl bycia.
Przynajmniej do momentu, aż któremuś psu ogrodnika coś nie siądzie na ambicję, a jakiś alfa nie poczuje się zdetronizowany. Bo niektórzy nie potrafią zaakceptować, że potrafię. Że niski facet o chłopięcym wyrazie twarzy może. Ma powodzenie. Ma widownie. Chcą go.
I wtedy przeważnie zaczyna się cyrk.
Nie ma zbyt wielu słów, nie ma prób zubożenia samopoczucia mojej osoby. Od razu wytaczane są groźby i jednoznaczne propozycje pójścia w ustronne miejsce, a żeby zmyć mi uśmieszek z twarzy.
Jak mam kogoś, kto zadba o mój komplet zębów - jest dobrze. Jak nie ma, trzeba się subtelnie odsunąć w cień, ewentualnie mało subtelnie odsunąć w bieg.
Nie mam zielonego pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Szukałem po portalu, ale większość rad odnosi się do negowania albo komplementów. Pierwsze nie działa nigdy. Drugie czasami, jeśli dobrze wytoczy się coś w stylu "eno, kolego, ty wyglądasz na kogoś, kto jest dobry w te klocki i ćwiczy, gdzie ja tam do ciebie". Ale przeważnie też niewiele zmienia.
Zwracam się do Was. Sam nie mogę na nic wpaść, a - jak sami rozumiecie - nie jest to sytuacja, w której ma się wiele szans i można luźno posuwać się do przodu metodą prób i błędów
Wiem, że macie sprawdzone metody. Jak ten nuklearny wręcz tekst, aby namówić kobietę na fellatio i działa prawie zawsze. Nie wiem czyj, ale gość ma ode mnie kratę.
Doradźcie!
Znaczy z chca Cie bic? Trenuj sporty walki dla siebie i dla poprawy pewnosci siebie.
I nigdy nie idz sie bic gdy nie musisz. Lepiej obroc w towarzystwie w zart ze "gdzie Ty taki Stuart Malutki pokonalbys takiego prawdziwego silacza jak agresor". I absolutnie tyle. Nie polemizuj juz wiecej z durniem tylko sie odwroc bokiem i ignoruj.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
"Metr siedemdziesiąt, gdzie prawdziwy facet zaczyna się podobno od metra osiemdziesiąt"
Ehh kolego.. gdzie Ty takie bzdury wyczytałeś?
Prawdziwy facet,to ma ułożone w głowie. Ja mam 163, ale za dwa miesiące mam dopiero 18 lat,więc mam jeszcze 3 lata zeby urosnąc.
Jaki jest ten nukkearny tekst?
Ekto
"Krótka dygresja. Jestem niski. Potwornie niski. Metr siedemdziesiąt, gdzie prawdziwy facet zaczyna się podobno od metra osiemdziesiąt." - w penisie? Stary skończ z tym pieprzeniem ilzuji. Wyłącz je, sformatuj pamięć i zasysaj wiedzę od nowa na początek z podstaw. Skąd to sobie wziąłeś? Z jakiego poradnika? "Pani domu" czy "Bravo Girl"?
Mam 172cm wzrostu gdzie ze 2cm dodałem sobie przy wyrabianiu dowodu. Nie wiem czy do tylu dobiłem ale.. w dowodzie jest
Czyli chcesz mi powiedzieć, że nie jestem prawdziwym facetem???
Będę wręcz przeciwny od baudelaire. Nienawidzę takich gości. Zaznaczam jednak, że do bójki jestem ostatni. Akurat nie byłem nawet w ostatnich latach w takiej sytuacji, że ktoś do mnie mówi, że mi za pannę gębę przestawi.
Ale zdarzają się różni goście i napewno każdy to wie podrużując po dyskotekach.
Podstawa to siłownia. Musisz, poprostu musisz chłopie! A jeśli zaczniesz to później podziękujesz wszytskim za to, że Ciebie tam wysłali. Pomyśl... Wychodzisz z taką laską z klubu, a tam czeka na Ciebie 2-3 typów. I co wtedy? Też będziesz przy pannie się tłumaczył, że ja, taki "Stuart Malutki" nie będę z Tobą się bił? Sztuki walki również, ale najpierw musisz zbudować masę, bo zaufaj mi, sztuki walki są niesamowiecie wyczerpujące.
Oczywiście zaznaczam, że walenie po ryju to ostateczność, ale działa w każdej sytuacji. Przykładowo wychodząc z dyskoteki, chyba w tamten weekend, zamówiliśmy taxi. Mamy takiego znajomego kierowcę i oczywiście taniej nas wozi. Wyszliśmy z klubu z dwiema zapoznanymi laskami. Gdy podjechał podchodzimy do niej, ja tu wpuszczać damy na tylną kanapę, a tu gość pakuje się już do naszej taxi. Przytrzymałem kolanem drzwi tak, że zdołał wsadzić tylko kolano. Na oko był wyższy ode mnie no i szerszy pewnie również. Tłumaczę mu że to nie jego kurs, ale on dalej wpycha się do środka, więc chwyciłem go za ramiona i przesunąłem go dalej, ale tak, żeby nadal trzymał się na nogach. Nagle zamachnął się, celując pięścią w twarz. Nie pozostałem dłużny i otrzymał trafienie, aż zatoczył się do tyłu.
Gdy się otrząsną jeszcze mnie przeprosił. Chyba otrzeźwiał. Odrazu zadziałało.
Niekiedy poprostu nie ma innego wyjścia. Nie słuchaj też opowiadań, że uderzenie kogoś jest nie męskie, gówniarskie itp. Ba, powiem nawet, że to działa na laski. Ona się wtedy czuje przy Tobie bezpieczna. Przy Twoim silnym ramieniu. A Ty wiesz, że dla niej przy Tobie nic nie może się złego stać.
Zaznaczam, że jeśli idziesz do klubu, staraj się zawsze iść z 2-3 kumplami. Tylko takimi, którzy nie zwieją jak tylko dojdzie do czegoś. Zawsze raźniej. A nigdy nie wiadomo jakie okoliczności nastaną...
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Popieram.
"Krótka dygresja. Jestem niski. Potwornie niski. Metr siedemdziesiąt, gdzie prawdziwy facet zaczyna się podobno od metra osiemdziesiąt." Kolega zrozumiał,że się wygłupił, ale teraz boi się przyznać
Sam trenowałem Muay-Thai i wszystko do walki co jest potrzebne,to umiem. Polecam. Siłownia też,bo trzeba jakoś wyglądać.
Dodam od siebie,że mężczyzna,zaczyna się od dojrzałego umysłu.
To o prawdziwym facecie miało być nacechowane pogardą :v
"Sam trenowałem Muay-Thai i wszystko do walki co jest potrzebne,to umiem. Polecam. Siłownia też,bo trzeba jakoś wyglądać."
Z tego co pamiętam to chwaliłeś się kiedyś, że na to chodzisz, po kilku miesiącach ( dwóch,trzech?) pisałeś, że masz jednak inne powołanie...
mistrzowi, że się wycofałem bo nie widziałem w tym sensu. Reakcja? - postąpiłem racjonalnie i nie będę miał obitej mordy na majowy weekend.
Jak Ty po tak krótkim czasie możesz napisać, że wszystko co potrzebne do walki umiesz? Wiesz co? No zacząłem się głośno śmiać, że aż pies przyleciał sprawdzić co się dzieje.
Młody weź się ogarnij, rozumiem, że masz 17-18 lat, ale takie stwierdzenia, że po paru miesiącach "wszystko co potrzebne do walki" potrafisz, są co najmniej nie ma miejscu.
Sam trenuję od 7 lat "coś", ale nigdy bym się nie odważył aż tak wysoko wyjechać z tekstem, że już wszystko potrafię. Ba, nawet mi to udowodniono na ostatniej imprezie... wycofałem się z bójki, koleś raz cięższy ode mnie, łapa jak trzy moje. Poszedłem w tygodniu "poskarżyć się"
Może i w swojej wadze gościowi bym narobił szkód, ale tam chłop miał przewagę- masę i lepiej było obrócić się na pięcie.
Na pewno sztuki walki obniżają poziom agresywności, uczą opanowania w sytuacjach podbramkowych, pewności siebie, ale nie aż takiej żeby po paru miesiącach mówić, jeszcze raz zacytuję "Sam trenowałem Muay-Thai i wszystko do walki co jest potrzebne,to umiem", zejdź na ziemię.
Halo Halo lekarz? Proszę przyjechac na Podrywaj bo pacjent ma bol dupy
Heheh dobre,dobre. Jak sam napisales,trenujesz "Cos". A jak bym trenowal "cos" to pewnie tez bym się wycofal
Kurcze, musze cie zalamac,bo trenowalem 7 miesiecy
Nie będę wymienial osiagniec,bo nie zasniesz.
Tak tak,zaraz napiszesz o swoich osiagnieciach:)
Za 3,2,1..
A teraz coz.. Wrocilem do tego,co robie od dziecinstwa
Ja mam z 172cm, w dowodzie oczywiście 175cm. HAHA! ;D
edit: Ogólnie zwracaj uwagę na mowę ciała agresora. Bo mówią wiele, ale nie widać, aby byli zdolni zacząć walkę. Częściej sprawdzają Twoją pewność siebie, reakcje. Warto jednak zapisać się na SW. Po jakimś czasie, kompletnie nie będą Cię ruszały takie teksty i będziesz to zlewać.
Stary tak szczerze to po co sie plaszczyc przed typkiem ktory mysli ,ze wyznacznikiem tego czy jestes fajny jest sila? To jest proste - albo znizasz sie do jego poziomu i walisz w zeby albo to olewasz i robisz swoje. btw. jezeli jestes niski to polecam sprowadzenia i szukac szczescia na ziemi - tam wzrost i sila nie az takiego znaczenia tylko techika. BULA I LOKIEC!!!
peniooo
Walka uliczna to nie jest ring, tam się nie punktuje. A ryzyko jest ogromne, można nawet zginąć przez głupotę.
patrykpeniu straszne pierdoły popychasz,naoglądałes sie chyba za dużo UFC : )
Thanks GOD for PUA"s
Co ja ci mogę powiedzieć, mam podobny wzrost do ciebie, 177 i co? i nic na treningach walczę z wyższymi, niższymi, grubszymi, bardziej umięśnionymi, chudszymi, gorzej zbudowanymi. Jak dla mnie to nie jest różnica walczyć w parterze z typkiem 20kg cięższym czy w stójce z gościem 10cm wyższym. Wszystko masz w głowie, tak naprawdę to nawet największy kolos padnie po jednym celnym strzale, nie ważne jak długi ma staż na siłowni
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Kurde, a mi brakuje 1cm żeby być prawdziwym facetem. Muszę się targnąć na życie ;c
Life is ours, we live it our way.
Kurde, a mi brakuje 1cm żeby być prawdziwym facetem. Muszę się targnąć na życie ;c
Life is ours, we live it our way.
Myślę, że jesteśmy już na tyle cywilizowani że nie trzeba być już dwumetrowym osiłkiem aby coś osiągnąć, trenowanie dla samego trenowania gdzie może to wykorzystam dwa razy w życiu (no i nawet nie wiadomo czy z powodzeniem) to mija sie z celem.
Ponadto zmieniłbym bar, klub, imprezę, bo zwykle w klasowych miejscach ochrona czy właściciele nie dopuszczają do burd bo to psuje opinie
a "bajkopisarzy" zlewam bo jak koleś ma mi przypierdolić to przypierdoli, a nie wali sonety na uszko co mi zrobi
dodatkowo z tym wychodzeniem za bar czy przed to bym uważał i nie dał sie wciągnąć, bo zwykle tacy cyrkowcy idą z kumplami dla kurażu i nie ma co liczyć na "rycerski" pojedynek tylko na zwykły napad i pobicie
Ja to miałem lepiej bo chodziłem na imprezki z kumplem wielkości pudziana, który wystarczy że podchodził i nagle agresorzy sobie przypominali że zostawili pyry na gazie w domu lub włączone żelazko
they hate us cause they ain't us
A ja podejdę do tego od drugiej strony. Mówisz że masz specyficzny sposób bycia, może to właśnie on niektórych po prostu wkurza? Nie chodzi o to, że chcę Cię oceniać, nie traktuj tego ad personam, bo przecież i tak się nie znamy. Często tacy 'wodzireje' mają wkurzający (delikatnie ujmując) sposób bycia. Na przykład wtrącają się w pół zdania innym rozmówcom, ich zawsze musi być na wierzchu etc. Gdy widzą że na przykład rozmawiam sobie spokojnie z laską potrafią ni z tego ni z owego władować się w sam środek rozmowy i uskuteczniać swoją 'zabawność'. Do tego dochodzą niewerbalne zachowania jak próby siadania mojej pannie na kolana (tak, tak - przez tego gościa), rzucania w nią koszulką, którą przed chwilą ściągnął krzycząc do innych chłopaków, że też mają się rozebrać itd. Nie wiem czy Ty przekraczasz granice, musisz sam sobie odpowiedzieć na to pytanie.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Wychodziłeś kiedykolwiek poza ekran monitora w życiu ? Bo wnioskuję że nic o nim nie wiesz.
Jakie używanie sprężynowca ? Jakie bycie czystym ? Jaka korzyść w sądzie ? Jebnij się w ten zakuty łeb bo chłop faktycznie wyskoczy do niego z "teleskopem" i za jakiegoś śmierdziela narobi sobie kłopotów.
JAKIEKOLWIEK użycie przyrządów typu pałki, kije, teleskopy, kastety, noże itp podczas walki uznawane jest na TWOJĄ niekorzyść ! I gówno to sądu interesuje czy Ty się broniłeś czy Ty atakowałeś, jeśli takowe przyrządy przy sobie nosisz z automatu jesteś przegrany, zakoduj to sobie to tego pustego łba. Nigdy nie zdzierżę ludzi którzy piszą, aby pisać. Nie pomagaj jeśli nie wiesz bo szkodzisz.
Podczas bójki broniąc się możesz użyć tylko i wyłącznie przedmiotów które masz do wykorzystania obok siebie więc jakiś kij z drzewa, cegła, butelka cokolwiek co pozwoli Ci się obronić, a nie będzie to nielegalna i przygotowana rzecz. Pamiętaj jednak że jeśli nawet zostaniesz zaatakowany, a wyskoczysz do typa z butelką i wydziabiesz mu nią oko to i tak możesz Ty za to beknąć.
Wszystkie przejawy agresji sądzone w których zostały użyte przedmioty nielegalne nawet pomimo obrony, najczęściej sądzone są na korzyść agresora, a nie obrońcy. Taki kraj i takie prawo. Jeśli gość jest agresorem ale wyskoczy do Ciebie z pięściami, a Ty w ramach obrony koniecznej mimo wszystko użyjesz pałki teleskopowej, możesz być pewny że to Ty bardziej za to bekniesz jeśli coś mu się stanie od uderzenia.
Pomijam fakt że posiadanie takiej rzeczy i nieumiejętność posługiwania się nią może jeszcze bardziej Tobie zaszkodzić bezpośrednio w walce jeśli dostanie się w ręce drugiej strony konfliktu.
Najlepszym rozwiązaniem jest ucieczka, a bezpośrednia walka to ostateczna ostateczność.
Przyznam się że czytałem tylko pierwszy akapit, później mi się już nie chciało.
W którymś miejscu napisałem że jest to coś prawnego zapisane w teczkach i książkach, napisałem to na podstawie doświadczenia i świadomości.
Bo w momencie gdy ojciec dwójki dzieci i mąż broniąc rodziny i majątku przed 3 bandziorami już nie pamiętam czy zabija czy ciężko rani jednego z nich zostaje skazany na 10 lat no to wybacz.
Do tego dokładam nie jedno doświadczenie z ulicy gdzie mimo to że ktoś został zaatakowany ale użył przyrządów które wymieniłem automatycznie został na rozprawie wytargany za ucho.
UŻYWANIE (nie wiem jak jest z posiadaniem, ale chyba tak samo) przyrządów typu pałki, kastety, noże itp jest ZABRONIONE prawnie i jeśli takiej rzeczy użyjesz automatycznie ze statusu pokrzywdzonego przechodzisz w status pomiędzy nim, a agresorem. Nie raz, nie dwa zdarzało się tak że rozprawę kończyła taka osoba z grzywną czy jakimś wyrokiem pomimo że to on został zaatakowany.
W takim razie jeśli stricte trzymasz się słów jakie użyłem i nie czujesz i nie widzisz przenośni i ironii w tym to nie mamy o czym rozmawiać.