Ten temat jest kontynuacja historii z wczorjszego watku (http://www.podrywaj.org/forum/de...), ale rozmyslnie chcialbym te dwie sprawy odseparowac. Tam zadalem dosc tendencyjne pytania, ktore ulozyly dyskusje. Tu chcialbym rzucic nowe swiatlo na sprawe.
FAKTY I TŁO znajdziecie pod tamtym linkiem.
Wczoraj w nocy sobie cos uswiadomilem. Wiem, ze wszystko toczy sie wedlug schematow, ktore kilku z Was tu nakreslilo.
Mimo, ze pewnie skrytykujecie, ja w tej chwili wierze, ze to nie jest laska, ktora ma ochote leciec na dwa kierunku rownolegle. Ona jest w tym wszystkim zagubiona. troche pewnie jak ja.
Zatem moim zdaniem wygladalo to tak. Pomijajac przyczyny, po miesiacach roznych flirtow wpadla w moje ramiona i to ja trzepnelo. Na tyle, ze stwierdzila ze moze zmienic swoje zycie. Bylo ciezko, ON nie odpuszczał, ja popelnilem bledy w kluczowym momencie, jak pisalem wczesniej nie dalem jej dodatkowego impulsu po jej rozstaniu bo mnie nie bylo.
Pozniej popelnilem wieksze bledy w momencie gdy ONA znow zaczela - doslownie po kilku dniach - widywac sie z nim (ze niby nie moze go tak zostawic, ze jest totalnie roztrzesiona tym jak on sie czuje, ze po osmiu latach ciezko tak po prostu kogos zostawic w takiej sytuacji itd.). Nie wiem jak wowczas nalezalo sie zachowac?
Ja w kazdym razie poczulem sie urazony w tym momencie, pewnie zamist jeszcze wzmocnic pozytywne odczucia i pozytywne wibracje, popsulem nieco klimat takze miedzy nami. Wrecz powiedzialem ze poczulem sie zdradzony.
Poniewaz uwazam ze laska wcale nie chce na dwa fronty, podejrzewam ze to co ja teraz tak bardzo umocnilo w decyzji, ze podjela ja na jego korzysc - mimo ze caly czas twierdzi ze wszystko miedyz nami to prawda itd. ale tak wyszlo - to fakt, ze zmiekla i poszla z nim do lozka. Wiem, ze od kiedy miedzy nami sie to rozwinelo bzykala sie tylko ze mna. Oczywiscie mozecie powiecie ze moge sie mylic i byc moze, ale na potrzeby tego watku przyjmijmy taki scenariusz. Czyli z kim sie bzyka ten ma wplyw.
I teraz sie zastanowcie. On nie odpuszczal, ona w koncu mu ulegla.. teraz jest przekonana pewnie ze to miedzy nami nie mialo sensu, skoro nie dalo jej to sily aby mu caly czas odmawiac itd. Ja jestem swiadomy swoich bledow i jestem przekonany ze bedziemy szczesliwi. nie traktuje tego ambicjonalnie i wbrew pozorom mam dystans do sprawy.
Co z tym dalej zrobic.. pytam tych, co nie twierdza ze to wszystko nie ma sensu, a juz sama rozmowa z zajeta to grzech. Ja wiem, ze ona ze mna jest szczesliwsza.
Mam teraz wewnetrzny spokoj odkad ulozylem to wszystko sobie tak jak powyzej, bo wiem i rozumiem dlaczego nagle sie tak "okopala" w swoim wyborze. Choc wybor ten niejednoznaczny jest i widze to po niej za kazdym razem jak rozmawiamy.
Strategia jak zawsze? doprowadzic do seksu i zobaczyc co bedzie?
Sadzicie ze warto z nia rozmawiac na zasadzie "wiem co sie stalo i dlaczego robisz tak jak robisz dlatego wiem tez jak to sie dalej potoczy.. i tu przedstawic jej wielce prawdopodobny scenariusz ze i tak jej z nim nie wyjdzie.. co on zrobi jak sie skuma jak zostal skrzywdzony itd."
"Co z tym dalej zrobic.. pytam tych, co nie twierdza ze to wszystko nie ma sensu, a juz sama rozmowa z zajeta to grzech. Ja wiem, ze ona ze mna jest szczesliwsza. "
Gdyby tak było - nie uległa by... przecież nie jest dzieckiem, dorosły odpowiedzialny człowiek PANUJE nad sobą...
Ja bym nie chciał z kimś takim się spotykać.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Prawda może i bolesna ale nie jesteś dla niej na tyle atrakcyjny aby stanowczo i zdecydowanie odeszła od tamtego i była z Tobą, błędy błędami, każdy je popełnia ale dzięki temu sam widzisz, że wybiera tamtego... a słowa laski, że coś was łączy a potem bzyka się z innym mówią same za siebie. Nie wiem po co Ci taka kobieta, masz już swoje lata a za taką latasz.
Jak Ci się wydaje, że na czymś takim zbudujesz zdrowy związek to jesteś 10 lat w rozwoju do tyłu, tylu ludzi Ci tutaj próbowało uświadomić co i jak a Ty dalej bredzisz o tym samym
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
One zawsze wracają:D
Dam Ci do myślenia
"Mimo, ze pewnie skrytykujecie, ja w tej chwili wierze, ze to nie jest laska, ktora ma ochote leciec na dwa kierunku rownolegle."
Mylisz się. Ona przecież niedawno jechała na dwa fronty a Ty teraz próbujesz wciskać nam i sobie kit. Nagle jej się odmieniło? Jakoś nie wierzę.
"Ona jest w tym wszystkim zagubiona. troche pewnie jak ja."
Ty jesteś zagubiony. Ona dobrze wie co robi i wybiera układ, który będzie dla niej najlepszy - stabilizacja z osobą którą zna i która od niej sama nie odejdzie. Taki misio - sponsor.
"Zatem moim zdaniem wygladalo to tak."
A moim zdaniem nie. Kto jest bardziej obiektywny?
"ale tak wyszlo - to fakt, ze zmiekla i poszla z nim do lozka. Wiem, ze od kiedy miedzy nami sie to rozwinelo bzykala sie tylko ze mna. Oczywiscie mozecie powiecie ze moge sie mylic i byc moze, ale na potrzeby tego watku przyjmijmy taki scenariusz. Czyli z kim sie bzyka ten ma wplyw."
Aha, zmiękła i poszła ze swoim chłopakiem do łóżka. Ciekawe... Tylko ja widzę tutaj pewne naiwne myślenie? Co więcej, nie muszę jej widzieć, nie muszę jej znać i wiem, że bzykała się na zmianę z wami przy każdej nadarzającej się okazji. Na potrzeby wątku przyjmijmy jednak realny scenariusz a nie domysły.
"jestem przekonany ze bedziemy szczesliwi. nie traktuje tego ambicjonalnie i wbrew pozorom mam dystans do sprawy."
Wybacz, ale tej głupoty nie mam nawet siły komentować.
O epizodzie z Tobą powoli już zapomina i wyrzuca swoje grzeszki z głowy. Streścić Ci jej myślenie? "Zdradziłam ale przecież to nic wielkiego bo POŚWIĘCIŁAM SIĘ i jestem z moim chłopakiem, żeby on nie zrobił sobie krzywdy. Tak naprawdę on powinien mi dziękować." Jej decyzja jest decyzją życiową, nie uczuciową. Uczuciowo otrzymuje od was obojgu konkretne emocje, a taka jazda między dwoma zakochanymi chłopami daje taki koktajl, że kobieta może się od niego uzależnić. Pójdę krok dalej i wiem, że żadnego z was nie kocha. O dziwo ona jedyna z tego trójkącika ma chłodną głowę.
"Strategia jak zawsze? doprowadzic do seksu i zobaczyc co bedzie?"
Strategia jest taka, że należy się wycofać i czekać. Sama się odezwie i to w ciągu kilku miesięcy. Potem zaczynasz swoją melodię od nowa, tyle, że bez błędów.
Ewentualnie znajdziesz sobie lepszy obiekt westchnień w tym czasie.
"Strategia jest taka, że należy się wycofać i czekać. Sama się odezwie i to w ciągu kilku miesięcy. Potem zaczynasz swoją melodię od nowa, tyle, że bez błędów."
dokładnie, na twoje może pocieszenie ich związek ( chyba, że pojawi się dziecko ) jest już kaput, kwestia czasu. Ty musisz czekać, ona się odezwie, że z nim już nie jest i wtedy wkroczysz do gry a w między czasie zajmij się inną piaskownicą.
#####################################################
Hunter of Pizdeusze
albo się jest, albo się nie jest
Niczego sobie nie uświadomiłeś. To, że obecnie masz takie rozkminy w głowie jest tego dobitnym przykładem. Masz głowę napakowaną iluzjami o swojej pani i jej szczęściu. Obwiniasz się niepotrzebnie o popełnianie jakiś błędów i za całe zło, które obecnie ma miejsce. Uważasz, że laska nie chce na dwa fronty a jednocześnie o niczym innym nie piszesz tylko o tym, że ona na te dwa fronty jedzie. Wręcz czujesz się zdradzony, urażony ale to i tak chuja daje bo wiesz, że z tobą jest szczęśliwa. To czemu z tobą nie jest ? Odpowiadasz - "bo popełniłem błędy". A ona taka niewinna, zagubiona, okopana. Pewnie myśląc sobie o tym swoim szczęściu z tobą, poszła z nim do wyra. Ja pierdolę ona nie jest ani mężata, dzieciata ani nie trzyma ją z nim kredyt trzyma ją 8 lat i co ? I nie jest z tobą. Pani już zrobiła ci wodę z mózgu, bo siedzisz i rozmyślasz w nieskończoność o tym co zrobić żeby była z tobą. Rodzisz coraz to nowe pomysły, teraz narodziło się - tłumaczenie jej, że i tak jej z nim nie wyjdzie. Przecież podobno z tobą tylko jest szczęśliwa to po co jej będziesz to tłumaczył ?
Niestety miłość jest ślepa ale zadałeś pytanie co z tym dalej zrobić ?
"Jeżeli coś kochasz to puść to wolno. Jeśli wróci - jest twoje na zawsze, jeśli nie - nigdy nie było twoje."
"Wszystko dzieje sie według schematów"... Dalej nie czytałem. Stary, zacznij egzystować na tej stronie, oddzielaj szmelc od wartościowych blogów, to nie będziesz pisał takich głupot.
Ale nie martw się, też kiedyś myślałem tak jak Ty, tylko mądrzy ludzie pokazali mi, że to głupota.
Prawie toćka w toćkę co się działo u mnie parę tygodni temu. Ładnie Aragorn napisał, ihmo z jedną adnotacją - nie piszcie, że się odezwie bo facet będzie czekał na to nic nie robiąc.
Po co te "nie wyjdzie im" itd itp? PO CO? Trzymaj za nią kciuki - i poczuj ulgę.
Drogi autorze... Przede wszystkim odpowiedz sobie na jedno, ale to zajebiscie wazne pytanie: Czy chce byc kobieta, ktora zdradzila swojego faceta ?.
Otoz moze jestem i mlody i nie tyle doswiadczony, jak wielu z was, ale powiem ci z wlasnego doswiadczenia jak i wnikliwej obserwacji zachowan moich kolezanek pewna maksyme, ze: KOBIETA, KTORA JUZ RAZ ZDRADZILA SWOJEGO FACETA ZROBI TO PONOWNIE PREDZEJ, CZY POZNIEJ i chocbys uszami klaskal i jajami ja wachlowal tego nie zmienisz. Przyjdzie kiedys taki dzien, ze w wasz zwiazek wkradnie sie rutyna, zmeczenie materialu, przeciagajace sie klotnie i ow kobieta poszukujac odskoczni od tego syfu i pozytywnyh emocji zacznie szukac chuja do dupy gdzie inadziej, tak jk znalazla go u ciebie.
Koniec koncow i tak wrocila do niego. Dlaczego zapytasz ?
A no dlatego, ze przywiazanie robie swoje, jak i jego jamnikowatosc robi swoje. Laska jest jego pewna, jest pewna, ze z nia bedzie, ze dolozy sie do mieszkania itd. itd.
Spotykala sie tylko z tb, zeby nakarmic sie pozytywnymi emocjami, ktorych nie dostaje w domu i byc moze nigdy nie bedzie dostawac, a co za tym idzie za jakis czas znow sie do cb odezwie po te emocje. Bedzie tkwila w tym swoim bagnie dopoki koles sam sobie nie da z nia spokoju.
Gdyby na prawde chciala z tb byc, to jebnela by drzwiami nie patrzac na to, czy obudzi sasiadow, czy nie spakowalaby swoje rzeczy i by z tb byla.
Taka jest prawda. Jesli dwoje ludzi chce ze soba byc, to nie patrza sie na to, co mowia na ten temat inni, czy wytykaja ich palcami itd.
Pisze ci to praktycznie na swiezo, bo sam jestem swiezo po takiej sytuacji.
MOWIE JAK JEST.
co tu sie rozpisywać, gościu ma trzydziestkę na karku, albo wie co robi, albo sie juz nie dowie, szkoda klawiatury ...
they hate us cause they ain't us
Co to za wypominanie wieku? Poza tym, jak Ci szkoda klawiatury, to moze w ogole nie pisz? Sorry..
a co ty jesteś kobita że sie wieku boisz ?
masz swoje lata, piszesz temat to przyjmij opinie na klatę i tyle, dostałeś odpowiedzi i to wartościowe w dwóch wątkach które utworzyłeś, a męczysz temat jak pipka tampona ...
they hate us cause they ain't us
Próbujesz walczyć z wiatrakami, a wiesz jak taka walka się kończy... Wszystko dlatego, że się zakochałeś i karmisz się iluzjami. Znam to i radze Ci - im szybciej sobie odpuścisz tym mniej poobijany z tego wyjdziesz.
Ona by chciała panu Bogu świeczke i diabłu ogarek, mniejsza z tym o jej powody i uzasadnienia, faktem jest że emocje w twojej głowie wzięły górę (a kogo by nie wzięły w tej sytuacji!) a ty znajdujesz błędy w swoim działaniu i chcesz je naprawiać. Złe założenie.