Witam Panow.
Kolejna moja bezsenna noc, fajka zapalona wiec pora na kolejna rozkminke 
Ciekaw jestem Waszego podejscia co do mowienia kobietom we WCZESNEJ fazie znajomosci lub zwiazku "czulosci" typu: "zalezy mi na Tobie", "spodobalas mi sie", "mysle o Tobie", "zauroczylem sie w Tobie", "czuje cos do ciebie" etc.
Mowicie to kobietom jesli czujecie, ze np. naprawde Wam na niej zaczelo zalezec? Ze naprawde Wam sie spodobala? Czy raczej wystrzegacie sie tego jak ognia i pilnujecie sie byle nie palnac w slowotoku, ze cos do niej poczuliscie?
Oczywiscie nie mowimy tu o hardkorowych tekstach typu "kocham cie" po 2tyg w zwiazku bo wiadomo, wiekszosc panienek po tym spierdala.
Opisujcie swoje doswiadczenia z tym zwiazane i reakcje dziewczyn.
Ja zwykle mowie "lubie cie" lub "polubilem cie". Reakcje nic specjalnego , "ja ciebie tez" i tyle. Raz w zyciu powiedzialem "kocham cie" z lzami w oczach do mojej pierwszej dziewczyny po pol roku zwiazku. Rozplakala sie od razu i plakala chyba przez godzine. Po tym jakos mialem dziwne uczucie, ze zblizyla sie do mnie jeszcze bardziej. Swego rodzaju level up. No i niedlugo potem stracila dziewictwo.
W początkowej fazie przeważnie mówię "bardzo cię polubiłem", "miło mi się z Tobą spędza czas" "czuje radosc myslac o Tobie", wydaje mi się, że daje przez to odczuć, że nie jest mi ta osoba obojętna, nie wyskakuje z żadnym "kocham cie", bo po pierwsze sytuacja zapewne by się odwróciła a też z drugiej strony jak można kochać kogoś po kilku spotkaniach, praktycznie kompletnie go nie znając.
Zgadzać się z tym nie musi każdy, ale moje osobiste odczucie jest takie, że niestety często te dwa słowa w naszych czasach są nadużywane. Ludzie tymi słowami szastają niejednokrotnie, chyba nie znając do końca ich znaczenia.
A już nic bez kitu mnie tak nie wkurwia jak hasła typu "na zawsze", "love forever" na podłodze widzę od razu moje menu z zeszłego tygodnia, ale życie często takich prędko weryfikuje
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Moj punkt widzenia na to jest taki : trzeba znaleźć zloty srodek miedzy mowieniem ich duzo (dla mnie duzo to kilka razy dziennie) a niemowieniem ich w ogole/raz na rok . Z tym ze na poczatku znajomosci duzo chlodze, czekam na pare slownych czulosci/komplementow od dziewczyny, dopiero potem ja. Mowie je tez po jej dobrym zachowaniu , czyli po jej oznakach zainteresowania niekoniecznie takich ktore powiedziala , ale pokazala bez slow.
Mam jednak zasade, ktora daje mi efekty i ktora Ci polecam:
Rzadko powazne komplementy (np. wspomniane przez Ciebie zalezy mi, czy idealizowanie jej wygladu - traktuj to jako nagroda dla niej za duze lub czeste oznaki zaint ) .
Natomiast czesciej stosuj komplementy ktore na poczatku zdaja sie byc powazne, a potem zalatuja humorem, moga Ci sie zdawac glupie, ale o ile dziewczyna ma dystans do siebie to sie nie obrazi i wyjdzie na plus.
Poogladaj na YT 'po prostu bonć', to ogarniesz o co mi chodzi z tym rodzajem czulosci. Szczegolnie takie zabawne czulosci dzialaja na plaszczyznie wygladu kobiety, ale mowione z bardzo lekkim uśmiechem, tak żeby nie było wiadomo czy na poważnie czy się śmiejesz ( ostatecznie tego nie pokazuj ).
Najprostszy sposob na nie to komplementowanie nietypowych czesci ciala.
Przyklad: dziewczyna ma piekne oczy? Pewnie slyszala to 1000 razy, powiedz cos czego wczesniej nie slyszala : ' Masz takie piekne czolo, zachwycajacy podbrodek , uwielbiam twoje rzęsy itd itp..'
Gdy masz zaawansowana relację, mozesz dodac nieco pikanterii.
Pamietaj, nie za czesto bo oddasz kontrole. Najlepiej zrobic to po jej oznakach zaint, nie przed.
Ale wiesz, jesli masz wyglad, glos i spojrzenie jak Antonio Banderas czy Carry Grant, powiedzenie na powaznie raz na jakis czas ' Zależy mi na Tobie piękna ' tez nie powinno byc zle .
A wiecie panowie co tu jeszcze w grę może wchodzić? Na pewno typ kobiety, to jaka ona jest - nie chodzi mi o wygląd ale usposobienie, charakter, sposób bycia.
Często zdarza się tak, jeśli dziewczyna wie że jest atrakcyjna, ale ma trochę najebane w głowie na swoim punkcie. Chce ona wtedy usłyszeć komplement, nawet podgaduje, użala się - tylko dlatego, że w tym momencie czuje się gorzej. Idzie to łatwo wyczuć i nigdy nie dawajcie się wprowadzić w gierki tego typu.
Zaś jeśli dziewczyna raczej rzadko słyszy komplementy, sama tego nie wymaga, to najlepszym wyjściem jest robienie tego w niebanalny i oryginalny sposób + dobrym momencie.
Jakim? A no takim żeby twoje słowo pomimo że rzadko pada, było zapamiętane na długo.
W moim przypadku to bardzo działa, kiedyś dziewczyna mi wspomniała że np. pamięta jak wtedy na nią spojrzałem i coś powiedziałem. I że kiedy sobie o tym przypomina to ma dreszcze.
Dziewczyna doceni to o wiele bardziej, i nie przemieni się to w idiotyczne "unudzanie". czyt. smski typu " misiaczku, myszko, kochanie, kocham cię, " i inne bezsensowne słowa które nic nie znaczą.
Zawsze mówcie czułości i komplementy w 4 oczy.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Pamietam, że jedna laska na początkowym etapie znajomości sama mnie wypytywała - typu powiedz mi coś miłego. To jej powiedziałem że ją bardzo lubie, potem kiedyś wiedziałem że gdzieś sie wybiera, wiec zapytałem czy nie zmarzła itd. Bardzo sie ucieszyła tym że sie o nią martwiłem. Ale z relacji potem nic nie wyszło. Myśle że takie komplementy i znaki że Ci zależy trzeba racjonalnie dozować do danej sytuacji. I też z doświadczenia wiem że nie powinno się mówić "żależy mi na Tobie" kiedy jest jakaś konfliktowa sytuacja, bo jeżeli laska jest nie dojrzała emocjonalnie, to bedzie sie odgrywać wiedząc że Tobie zależy.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
W początkowej fazie to raczej jakieś miłe słówka i drobne komplementy (oczywiście bez przesady), niż jakiekolwiek wyznania, a zamiast deklarować na starcie miłość to lepiej napisać lasce zwykłe 'uwielbiam'
Moja wieloletnia kobieta np marudzi, że mało jej mówię o uczuciu itd, itp, więc jak widać trzeba znaleźć złoty środek.