Witam wszystkich, chciałbym prosić Was o małą poradę.
Mianowicie ostatnio przystąpiłem do pewnej organizacji studenckiej w której ok. 75% stanowią kobiety
i to całkiem ładne i interesujące kobiety. I właśnie z tej organizacji mam jutro wyjazd integracyjny (dodam że będę mieszkał w pokoju z gościem i właśnie dwiema dziewczynami
) podczas którego wieczorami będą organizowane różne studenckie zabawy, ognisko takie sprawy.
Myślę, że to dobre miejsce żeby troszeczkę podziałać w sprawie uwodzenia tylko jest jeden problem - wiadomo, że muszę to robić w taki sposób żeby potem nie było jakichś problemów typu np. poderwę 3 dziewczyny i potem będzie krążyć jakaś opinia podrywacza czy coś bo wszyscy się tam dobrze znają. Rozumiecie o co chodzi - skorzystać (bo naprawdę jest z czego) ale jednocześnie za przeproszeniem nie nasrać do własnego gniazda bo chciałbym poza uwodzeniem trochę dłużej podziałać w tej organizacji.
Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i ma jakieś sugestie, strategie by wszystko dobrze rozegrać?
Z góry dzięki za pomoc 
Pozdrawiam serdecznie,
Vince
To proste!

Jedź tam głównie, aby spędzić dobrze czas i co najważniejsze owocnie
Co mam na myśli?
Zachowuj się normalnie, bądź pewny siebie, rozmawiaj z laskami, śmiej się z nimi.
Inne dziewczyny zobaczą, że jesteś w porządku facet tj. taki rozrywkowy, uśmiechnięty to same zaczną do Ciebie ignąć, serio!
Po prostu, jeśli jakaś sztuka szczególnie przykuje Twoją uwagę to wtedy poświęć jej więcej czasu, nie zamykając się jednocześnie na resztę lasek.
Jeśli tak jak wspomniałem jakaś laska Ci wpadnie w oko to zaproś ją po wyjeździe na kawkę lub na spacer, ot co, cała filozofia
Napisze tak. Nie wiem czy to nie było w poradach. Odwołam się do tej sytuacji, gdyż ma to jak najbardziej odzwierciedlenie w życiu.
Jeżeli idziesz na imprezę tylko po to aby poderwać to będzie Ci ciężko. Los będzie przeciwko Tobie.
Jeżeli idziesz pobawić się, spędzić świetnie czas, to dziewczyna sama napatoczy się.
Tak jakoś jest....
Dlatego jak wyżej napisano baw się dobrze, spędź miło czas, pokaż się z dobrej strony ( nie przesadź z alko) a będzie wszystko dobrze.
Nigdy nie będziesz miał pewności, że coś się zesra. "Nie bierz dupy ze swej grupy" nie na darmo krąży po tej stronie
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Oj tam, u mnie na roku są co najmniej dwa związki które dobrze się mają.
Byłem 3 lata w związku z dziewczyną ze swojej grupy, więc wiem co mówie
Dobrze mają dopóki coś nie wyjdzie..
"panować nad sobą to najwyższa władza"
A to już inna bajka jest, to co stosujesz teraz to wnioskowanie indukcyjne - od szczegółu do ogółu.
Bacon czy też Hume, nie mam pewności który, stwierdził z grubsza to, że jeśli w x przypadków przedmiot puszczony swobodnie spada w dół nie znaczy, że za x+1 razem również spadnie.
Słowem - ilość przypadków może być nieskończona, a co za tym idzie ile z nich by nie potwierdziło twojej teorii, to procentowo to jest margines na dobrą sprawę.
Skracając - z takim nastawieniem autorowi niniejszego tematu nie opłaca się zaczynać czegoś, co może (ale nie musi!) skończyć się miło, a może (ale nie musi!) skończyć się źle.
Na jego miejscu podszedłbym do sprawy mniej nachalnie, a spokojnie, naturalnie i z flow, niech "samo wyjdzie". Potem jak się to ewentualnie(!) sypnie, to nikt do nikogo nie będzie miał pretensji, a wciąż jest jakaś szansa, że wyjdzie i przynajmniej przez jakiś czas będzie fajnie.
Jak każdy człowiek. Doświadczenia wpływają na zachowania i poglądy - często nawet nieświadomie. Poprzez analizę poszczególnych zdarzeń możemy coś wywnioskować, a następnie poprzez dedukcję sprawdzić czy jest to prawdziwe. Myślenie indukcyjne może iść w parze z dedukcyjnym dając dobre efekty.
Dlatego w takich sytuacjach doradzam odpuszczanie - moje doświadczenie mówi mi, że może (nie musi) mieć to negatywne skutki, a myślenie dedukcyjne, że na pewno wygodniej jest poznać dziewczynę w innym miejscu, bez narażania się na straty
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Ja tam zawsze będę się trzymał zasady że tam gdzie się pracuje(w sumie można tak to nazwać) tam się ch*jem nie wojuje.
@Vimes - i tutaj ująłeś całą esencję moich obaw i wahań. Tak też myślałem żeby zrobić, nie miałem zamiaru od razu przelecieć pół wyjazdu (lubię wyolbrzymienia
) czy coś w tym rodzaju bo to by przekreśliło już w ogóle moją osobę. Ogólnie to zazwyczaj staram się robić na co mam ochotę i mieć wyjebane co sobie ludzie pomyślą, ale oczywiście istnieją pewne granice.
Tak jak wcześniej wszyscy sugerowaliście jadę się głównie dobrze bawić, poznawać nowe kobiety, bo to jest chyba jedna z najprzyjemniejszych rzeczy w uwodzeniu, pokazać im moją osobę z interesującej strony i ewentualnie po wyjeździe się zainteresować najbardziej wartościowymi kobietami. O alko się nie martwię bo mam jeszcze dosyć świeży nowy tatuaż i automatycznie nie mogę się za bardzo alkoholizować więc myślę, że trzeźwy umysł będzie moim atutem tutaj
Ty weź spróbuj jedną wyrwać zamiast już myśleć o trzech