Ciężko mi spotkac kobietę,która zrobi takie wow z którą bedzie mi się chciało spotkac.
Na spotkaniu wszystko jest wymuszone,nie czerpie z tego frajdy,kc wchodzi na siłę a do seksu nawet nie doprowadzam gdy mam do tego 100% okazję.
Nie chce mi się czasem nawet spotkac z kobietami, wole zrobic coś bardziej produktywnego np isc na siłkę, skończyc projekt na uczelnie.Podejrzewam ze jakbym dostal teraz smsa o tresci "mam na Ciebie ochote,przyjedz bedziemy sie pieprzyc cala noc" to by mi sie nie chciało zapierdalac do dziewczyny zeby poruchac.Po prostu mialem wystarczająco dużo kobiet,zeby zwykly seks bez jakis głębszych emocji mnie zadowalał i sprawiał frajdę.Za odpowiedzi "przestań walic" z góry dziękuje 
A musisz ruchać?
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Czyżby porno? Swoją drogą teraz szybko seks staje się czymś zwykłym, jest wszędzie "telewizja, internet, telrefon", wszystko na jedno kliknięcie. Jak widać, nie wychodzi to na dobre. Nie dość że niż, to jeszcze psychika cierpi i przyjemności zabiera. A co do Ciebie, dobrze byłoby znaleźć sobie osobę do której po prostu coś poczujesz. Może już taką masz? Nie należy bać się związków! Wielu PUA myśli że związek to koniec "uwodzenia"... to dopiero początek.
Dodatkowo co tyczy PUAsów. Umawianie 14 spotkań na 7 dni tygodnia logicznie rzwecz biorąc prowadzi do rutyny. Ona zabija emocje. Tysiac KC i setki FC też jarają do czasu. Nie bez przypadku mówi się o inner game. Szukanie szczęścia w uwodzeniu jest niczym.
"Dodatkowo co tyczy PUAsów. Umawianie 14 spotkań na 7 dni tygodnia logicznie rzwecz biorąc prowadzi do rutyny. Ona zabija emocje. Tysiac KC i setki FC też jarają do czasu. Nie bez przypadku mówi się o inner game. Szukanie szczęścia w uwodzeniu jest niczym."
Tutaj trafiłeś co do mojej osoby po prostu za dużo tego było,kobiety zachowują się podobnie i jest tak jak piszesz, rutyna, wszystko schematycznie robie..
.Co do związku,poznałem dwie w swoim życiu które by się do tego nadawały, stworzyłem z nimi związek; jedna wyjechała z drugą nie wyszło po prostu
Warszawa
"Swoją drogą teraz szybko seks staje się czymś zwykłym, jest wszędzie "telewizja, internet, telefon", wszystko na jedno kliknięcie"
Dokładnie, teraz seks jest wszędzie.. poza normalnym życiem. Wspomniane "kliknięcie" zaczyna się i kończy w telewizji, internecie lub telefonie... Miliony facetów wpadają we frustrację widząc ociekające seksem i głodne seksu kobiety w mediach, które są w rzeczywistości tylko wirtualnym komercyjnym zjawiskiem
"W tematyce osiągnęliśmy wszystko co chcieliśmy i teraz po prostu chyba się uwsteczniamy."
Tak ogólnie rzecz biorąc to ciągle biegniecie, tylko w złą stronę. Po prostu macie zamknięte oczy. Twierdzisz że w tematyce udało Ci się osiągnąć wszystko, śmieszne. Co udało Ci się osiągnąć? Jakie masz/miałeś cele? Wiedza z zakresu relacji interpersonalnych, bo nie tylko o uwodzeniu tutaj piszemy nie służy tylko do nabijania sex-licznika. Ile udało stworzyć Ci się udanych związków? Jeżeli się wybawiłeś i przypadkowe ruchanko nie sprawia Ci już przyjemności wejdź na wyższy poziom. To jak z Fifą, na amatorze cały czas się nie da grać. Strzelić bramkę bramkarzem to też żadna przyjemność. Ktoś tutaj napisał jedno zajebiste zdanie, które pamiętam tylko po części. Brzmiało ono mniej więcej tak.
"Pokaż mi jak radzisz sobie w związku, a powiem Ci jakim jesteś uwodzicielem."
Mam podobnie, sam się nad tym zastanawiam. Może to kwestia pewnej przewidywalności czy wręcz przeciętności spotykanych kobiet...
Chyba trzeba trafić na taką która nas naprawdę zaintryguje...?
Może kiedyś w końcu dojrzejecie do związku, kto wie?
chłopaki powiem wam jako 30paro latek, który był w liceum i na studiach fajnym kolesiem, wyrywajacym panny imprezującym itd, po czym:
1. w wieku 24 lat wszedł w LTR i został tatą z hipoteką do 2034
2. w wieku 30 lat został znów sam
związki są dobre, jeżeli musisz mieć kogoś kto ci przypomni gdzie położyłeś protezę. ew. jeżeli chcesz płodzić i zaludniać ziemię - mając wpływ na wychowanie pociech. Poza tym, naprawdę nie wiem po co ludzie się w to bawią ???
Dajcie mi jakiś jeden argument na to, po co być w stałym związku (jako facet), zakładając że macie na tyle talentu żeby sobie poruchać od czasu do czasu ???
co to znaczy dojrzeć do związku ? wyjaśnijcie mi to wszystko - jestem może głupi, ale serio nie wiem ?
Hm.. może chodzi o to , żeby poznać taką kobietę, z którą nadajecie na identycznych falach , pasujecie pod niemal każdym względem, mnóstwo rzeczy Was łączy, pasji, spojrzenia na świat no i tworzycie razem coś silnego z mocnym fundamentem, co pielęgnujecie i rozwijacie dalej, co chwile wspólnie urozmaicając?
Po jakiego grzyba wiązać się z kimś, z kim więcej dzieli niż łączy...
No i dojrzeć do tego, że jak zaczyna się coś robić nie tak, to może jakoś to naprawić wspólnie, a nie od razu jeb // ciach i koniec..
nie wiem
tak mi się zdaje. Trzeba się dobrać dobrze chyba,.
jeżeli potrzebujesz tylko pobzykać - niepotrzebne Ci małżeństwo, możesz iść do burdelu
jeżeli potrzebujesz tylko z kimś pogadać - niepotrzebne Ci małżeństwo, zadzwon do koleżanki
jeżeli chcesz się komuś pozwierzać - także niepotrzebne Ci małżeństwo, idż do kościoła/pogadaj z przyjacielem
jeżeli chcesz komuś bezinteresowenie zrobić dobrze - oddaj 1% podatku
jeśli chcesz wspólnie z drugą osobą kogoś obdarzyć uczuciem, o kogoś się troszczyć - kup sobie zwierzątko, niepotrzebne Ci małżenstwo
itd, itp...
ale... jeśli wszystkie w/w czynności chcesz robić z jedną osobą, i długo... i wspólnie... z momentami radości i wkurwienia... no to trzeba taką opcję rozważyć. Nigdy nie będzie się pewnym drugiej osoby. Czy warto zaryzykować dla takich chwil?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Guest - Czy warto zaryzykować dla takich chwil? dla momentów radości i wkurwienia, braku pewności ? dla chwil, w których czujesz, że realizujesz się w życiu ? jasne - zaryzykować warto, ja zaryzykowałem. Nie wyszedłem na tym dobrze..
Inni wyszli/wychodzą/wyjdą - głos rozczarowania, nic poza tym.
tak jak w piosence COMY:
Na całe szęście wiem jak rade dać bez wiary i
Znalazłem wielu, którzy drogę pokazali mi
Przez całe życie na najwyższej pędzą fali
Pochmurne niebo im na głowy się nie zwali
septo, przejdzie Ci
. Zobaczysz.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
septo... to się nazywa życie. Ryzyko wpisane. I tu trzeba mieć szczęście i umiec szczesciu pomóc.
Jak powiedział jeden z moich profesorów: życie jest popieprzone, poza momentami kiedy jest cudowne...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Może trochę to babsko zabrzmi, ale jak gonisz miłość, to ona ucieka. Jak jej nie szukasz, to sama Cię znajdzie... A wy ganiacie za tymi laskami jak kot za pęcherzem,bierzecie wszystko, co na drzewo nie spierdala, byle ładna... trochę oszukujecie tą całą naturalność poznania tej jedynej...
znam takich co mają prawie 50 lat, nie ganiali za laskami (miłością), bo wiecznie zapracowani, brak czasu i jakoś miłość ich nie znalazła.. to żeś kolego zajechał stereotypem
Pamiętam jakiś polski stary film, jak było świniobicie w domu, to świński pęcherz nadmuchali i kotu do ogona przywiązali
Powiem szczerze, że sam się z tym problemem borykam od dłuższego czasu. Wg moich obserwacji wynika to z tego, że mamy wszystko podane na talerzu. Nie musimy się kurwa starać żeby mieć jakąś laskę. Nie chodzi tutaj już nawet o to, że znacie jakieś triki czy sposoby, ale o to, że mając wiedzę z tej strony wiemy jak przejść kobietę. Nie zaskoczy nas niczym nowym, każda jest nowa, ale każda i tak podpada pod jakiś schemat. Chcieliśmy tej pewności siebie, której brakuje większości facetów i teraz przez to płacimy cenę przewidywalności względem kobiet. Nie działa to dobrze na nasze emocje.
Stwierdziłem, że dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie naprawdę zajebistej kobiety. Takiej 10/10 z wyglądu i inteligencji, a co najważniejsze naprawdę naprawdę niedostępnej. Oczywiście jeśli w ogóle potrzebujecie związku z takową. Sam byłem w kilku związkach i chyba też muszę odetchnąć. Najlepsze, że jakoś wybitnie się nigdy nie starałem. Walenie konia też nie sprawia już takiej przyjemności.
Myślę, że doświadczenie, w którym się teraz obracamy warto wykorzystać na coś co nas w tej chwili interesuje, a przynajmniej powinno, a mianowicie - samorozwój. Zajmijmy się własnym życiem, a jeśli chodzi o kobiety to niech się dzieje wola nieba.
Amen.
Warszawa
Sad but true...!
A taka kobieta 10/10 o jakiej piszesz jest jak Yeti. Niestety:-)
Taka kobieta 10/10 i NIEDOSTEPNA i tak by wam nie pomogla, bo przeciez jak wyczowacie niedostepna to "inne tez maja..." i bierzecie sie za te dostepne, a potem narzekacie, ze wszystko macie podane na talerzu. Czy tak nie jest?
Joshua B.
Septo odrazu spojrzałem na twój wiek w profilu
Jednak czasem sie myśli poważnie nad jakimś zwiąkiem ale jak sie przeanalizuje wsszystkie ZA i PRZECIW to wygrywa ostatecznie zimne piwko, dobre towarzystwo i mocne kino 
Myślałem że każdy facet w tym wieku już chce ustatkowania. Ja mam 20 lat i gówno wiem o życiu tak naprawde, ale mam podobny stosunek jak ty, do tego szajsu jakim jest związek. Mnie jakoś nie kręci pisanie codzienne dobranoc i słuchanie żali, granie w gierki kobiet już zupelnie mnie wkurwia.
Ja jestem na tyle otwarty i toowarzyski że dziewczyny same szukają kontaktu ze mną co mi wystarcza. Od czasu do czasu sie porucha i starczy.
Może to lenistwo
Pozdrawiam
"BY ZDOBYĆ WARTOŚCIOWĄ DZIEWCZYNĘ BĄDŹ GOTOWY JĄ STRACIĆ"
Psie, ja po prostu miałem okazję przerobić coś co można określić słowem "związek". Nie spotykanie się po szkole tylko prawdziwą rodzinę tzn. wspólne plany, zobowiązania, wybór - przedszkola, żłobka - 6 lat na poważnie = raty, budżety, wakacje i inne chujstwa.
generalnie dzielisz się kasą z kobietą, z reguły przynosisz do domu więcej, ale w kwestii decydowania jest 50/50 przy czym jej 50 jest dodatkowo okupione fochami i innymi gównami.
Poza tym ja nie potrzebuję nowego płaszcza, butów, torebki, bluzki, sukienki z regularnością atomowego zegara. Ale próbuję to zrozumieć, w zamian kupienie tabletu, kindla, czy pulsometru z GPS to "niepotrzebny wydatek"...
kiedyś był gdzieś fajny artykuł. wyliczono ile kosztuje średnio numerek w burdelu a ile z żoną.. no i wyszło, że regularne pieprzenie zadowolonej żony kosztuje pieprzony majątek..
kur.na mówię o sobie, wylewając żale, ale podejrzewam że wielu tak ma...
Właśnie dla mnie stworzenie rodziny to daleko wybiegające plany na przyszłość. Sam nie wiem kiedy to będzie, z kim, czy będzie diecko, jaka praca... To wszystko jeszcze przedemną i jestem ciekaw tego co mnie spotka. Niby oficjalnie jestem dorosły a tak naprawde to gówno prawda bo w wielu sytuacjach zachowuje sie jak dzieciak. 90 % tej strony to osoby w moim wieku i jeszcze młodsi, dlatego dobrze poczytać coś o życiu i od doświadczonych osób.
żarcik mały taki
Tak w tym momencie powinieneś poczuć sie STAROO!!!!
Pozdro
"BY ZDOBYĆ WARTOŚCIOWĄ DZIEWCZYNĘ BĄDŹ GOTOWY JĄ STRACIĆ"
Zdziwisz sie za 15 lat ze sie niewiele zmieniles ale tak wlasnie bedzie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Zacznijcie mieć wymagania w stosunku do kobiet. Olewajcie te które kiedyś ( dla nie mających doświadczenia ), mogły być atrakcyjne, a zacznijcie walczyć/selekcjonować te z bogatszym charakterem, mniej dostępne.
Tak mi się przynajmniej wydaje.
Jeśli nie czerpiesz z tego zabawy to patrz niżej.
PORAŻKA I ZWYCIĘSTWO.
Podryw sam w sobie jest cudowny, cudowne są interakcję z kobietami.
Zwycięstwo to gdy poznajesz kobietę i dobrze się przy tym bawisz. Gdy nic z tego w sumie nawet nie masz, po prostu czujesz odrobinkę endorfin gdy oboje się śmiejecie. To jest zwycięstwo.
Porażka to gdy po wielu mękach i trudnościach udaje Ci się ją przelecieć. Ona widzi przecież że ostro o to walczyłeś, sam czujesz w sobie trud który włożyłeś w uganianie się za laską. Nie jesteś zwycięzcą. Jesteś po prostu robotnikiem który odebrał swoją wypłatę. Porażka.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Nie czytałem wszystkich komentarzy. Ale część z was szuka rozwiązania do urojonego problemu. To tak jakbyś napisał cholernie dobrze pływam, ale nie sprawia mi to żadnej przyjemności, czasem nadal wejdę do basenu by sprawdzić czy nadal jestem w tym tak dobry. Zmuszę się by przepłynąć jedną długość, Aby znów przekonać się, że przeciwnik jest dalej tak łatwy. Co zrobić by znów czuć to co dawniej. Te same emocję, które tak bardzo pchały mnie do wody, w której spędzałem 5 dni w tygodniu, chociaż wolnego czasu starczało zaledwie na 4.
No nie da się! Nic na siłę. Nie zmusisz się by coś sprawiało Ci przyjemność. Odpuść na jakiś czas. I przestań wyszukiwać, jeszcze raz powtórzę, urojonych problemów samemu w tej teorii się utwierdzając podsuwając rozumowi "racjonalne" wytłumaczenia dlaczego tak "cierpisz".
Nie ma żadnej różnicy pomiędzy znudzeniem uwodzeniem, a czymkolwiek innym co pochłonęło Ci w podobnym stopni. No może poza jednym, nad tym drugim nie zastanawiałbyś się tyle tylko znalazł nowy filar na, którym opierał będziesz swoje szczęście, a najlepiej kilka by w podobnym przypadku nie tracić znów sensu i kursu z oczu.
Coś w tym jest. Swego rodzaju dowartościowanie się też macza w tym palce. Czas zmienić basen na kitesurfing.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
"Za odpowiedzi "przestań walic" z góry dziękuje"
Więc co powiesz na odpowiedź:"Może jesteś gejem albo bi?;-)"
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Pisalem juz wczesniej na blogu, ze ja szukam zwiazku. No moze nie do konca gonie z jakims arkuszem z wymaganiami i kazda laske, ktora poznam probuje wpasowac w swoj jakis kanon. Nie. Podryw sam w sobie jest dla mnie bardziej jak hobby i nie jest zbyt czesty, przez co nie nudzi mi sie. Stawiam samorozwoj na piedestale, w wolnym czasie dobra zabawe. Poznajdywalem sobie multum zajawek, ktore pielegnuje i pozwalaja mi isc caly czas do przodu. I choc czasem sie nie chce, to trzeba znalezc motywacje i napierdalac. Czy to chodzi o silke, basen, bieganie, wspinaczke wysokogorska, czy nawet pisanie piosenek, malowanie obrazow, czy skladanie origami. W jednej dziedzinie mozna osiagnac prawie wszystko. Ale w kilku juz trudniej i sam ten fakt motywuje. Jak sie jest na wyzszym poziomie, to trzeba dawkowac wszystko rownomiernie, bo skupianie sie tylko na jednej rzeczy sprawi, ze ta rzecz bedzie dla nas zbyt powszechna i nam sie znudzi.
''[...]Chwała przemija, dziewczyny mają w dupie blizny,
Dlatego wciąż myślę chujem, tak każe mi
mój instynkt,
Ale dziś częściej ratuje mnie mój urok
osobisty.''
Takie uczucie wypalenia czeka każdego, kto dał się wciągnąć w to bagno. Człowiek nie jest stworzony aby był miotany żądzami jak bawół. Szatan cieszy się z takich ludzi, którzy dali się zwieść złudnej obietnicy "przyjemności" - sam widzisz że tej przyjemności już dawno nie ma. Bo szatan to pustka, i to co wam oferuje to także pustka, która z zewnątrz ładnie wygląda. To samo przecież czuje większość mężczyzn o takich samych złych doświadczeniach. Jedynym sposobem na uniknięcie tego jest życie zgodne z przykazaniami - wstrzemięźliwość do ślubu, i całe życie z jedną kobietą. Jeśli macie z tym problemy, polecam dla początkujących adonai.pl - lekkie teksty dla młodych ludzi. A dla zaawansowanych karmel.pl/lektorium. Każdy znajdzie odpowiedź na problemy.
A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy i może oprzytomnieją i wyr