Hej,
Najkrócej jak to tylko możliwe - przedwczoraj byłem na pierwszym spotkaniu z dziewczyną, spacer, widać, że zainteresowana, fajnie się rozmawiało. Na następny dzień pyta się mnie w smsie czy idę do klubu (takie nieformalne zaproszenie, bo na spotkaniu mówiła, że jutro idzie z koleżanką).
Okej, ustawiliśmy się w klubie. Głośno było, więc z 15 minut staliśmy i piliśmy drinka, tylko co jakiś czas coś tam mówiąc do siebie (sytuacja niekomfortowa). Następnie one poszły na parkiet, dopiłem drinka i dołączyłem. Target bardzo rzadko się na mnie spoglądał, co chwilę coś tam gadał z koleżanką na parkiecie. Po chwili wyciągnęły telefony i zaczęły coś tam pisać i pokazywać sobie wiadomości, podreptując w tańcu. Byłem ewidetnie olewany. Potem zjawił się kumpel tej kolezanki i zaprosił je do swojej loży, a mój target poszedł za koleżanką i nawet na mnie nie spojrzał.
Ogólnie nie dziwi mnie, że koleżanki się nawzajem pilnują, ale zostałem kompletnie zlany. Scenariusze mogły być dwa - albo straciłem atrakcyjność przez te 15 minut stania przed tańcem, albo po prostu laska nie wiedziała jak pogodzić interesy koleżanki i moje, a że nie wiedziała jak się zachować, to "uciekła" nawet nie patrząc mi w oczy. Potańczyłem chwilę i wyszedłem z klubu.
Mogłem tu cokolwiek poradzić, czy po prostu ona się chujowo zachowała?
Mogłeś się iść bawić, w klubie jest w chuj lasek. Dojebałeś jak dzik, ona zaczęła grać a ty odpuściłeś od razu. Trzeba było iść potańczyć z innymi laskami, wypić drinka, impreza by się rozkręciła - twój target zobaczyłby że się dobrze bawisz i daje sobie rękę uciąć że też by chciała.
Przecież ona cię nie będzie w klubie niańczyć, parą nie jesteście. A nawet jakby miała cię dalej w dupie to przynajmniej byś się zabawił, a przy okazji jakiś numer wyciągnął.
Odwagi chłopie. Ty pewnie po zlewce poczułeś się jak śmieć zamiast się z tego wszystkiego śmiać.
Przyszedłeś do domu zawiedziony jak zbity kocur. Sam ostatnio byłem w klubie sam i się zajebiście bawiłem. W tym czasie mój kumpel był ze swoim targetem.
Idąc do klubu sam, jesteś wolny. Możesz robić co chcesz i siedzieć z kim chcesz. Weź sobie to do świadomości bo laski chodzą tam z zamiarem dobrej zabawy a nie stypy.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Tak jak napisali panowie gitarzyści powyżej, laska Cię olała a Ty zamiast mieć wyjebane i iść się bawić dalej z innymi laskami, wziąłeś to do siebie, podwinąłeś ogon i uciekłeś.
Skoro Cie olała to nie było to zaproszenie, i nie wmawiaj sobie że nieformalnie czy coś. Pytać to ona może czy gdzieś idziesz, ale zaproszenie to zaproszenie.
A na moje oko ona spytała Cie czy idziesz do klubu bo jakieś tam szanse u niej masz, a ona juz pewnie była umowiona z innym kolesiem i koleżankami, a wiadomo, inaczej się bedzie zachowywać przy tym kolesiu jak wie że jesteś w tym klubie Ty-koleś z którym randkuje a inaczej wiedząc że Ciebie nie ma.
Na przyszłość w takich sytuacjach gdzie nie jesteś z nikim umówiony nie zajmuj sie spotkanymi w klubie targetami, one są zapewne umówione a Ty dalej poczujesz się "olany". Chwile pogadaj i zajmij się sobą.
ElpsyCongroo - dokładnie, poczułem się jak śmieć, dlatego już nie miałem ochoty na poznawanie lasek. Wiem, że powinienem dążyć do tego, żeby takie sytuacje nie robiły na mnie wrażenia, ale jest to trudne. Bo nie mówię, że ma mnie laska niańczyć, ale skoro proponuje wyjście do klubu, to przynajmniej trochę uwagi powinna poświęcić, mam rację?
Tantos - nie sądzę, aby wychodzenie z inicjatywą spotkania było dobre, nie dość, że pokazałem słabość tym wyjściem z klubu, to jeszcze mam pierwszy pisać? To będzie słabe. Najwyżej jak laska napisze, to powiem, że zmieniłem klub, bo zrobiło się za mało miejsca na moje energiczne ruchy na parkiecie (widziała jak tańczę).
Z tą uwagą to się jeszcze przekonasz nieraz. Poświęcanie uwagi to temat na który mogę encyklopedie napisać, jest na tyle pojebany że głowa mała.
Tutaj chłopaki byli z dziewczynami po kilka miesięcy i lepsze akcje im laski odwalały.
Zmień podejście, bo w klubie poderwiesz nie jedną laską i od nie jednej odstaniesz zlewkę w jedną noc.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Nie byłeś prawdopodobnie (bardzo prawdopodobne) liderem wśród tych dwóch dziewczyn. Pamiętaj że jak jesteś w otoczeniu conajmniej 2 dziewczyn to Ty muszisz liderować. Dziewczyny zachowały się bardzo słabo ale może był ku temu powód. Może nie byłeś dość wyluzowany, może nie potrafisz się dobrze bawić.
Wyjście do klubu mogło być po prostu błędem, jeżeli nie czujesz się tam jak "ryba w wodzie". Ja nie czuję, dlatego po kilku popełnionych błędach już nie wychodzę z dziewczynami w te miejsca.
Tak jak pisał Tantos, w takich sytuacjach najlepiej iść zagadać do innej laseczki i to działa akurat rewelacyjnie.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Najgorsze co mogłeś zrobić to wyjście z klubu, i tak zrobiłeś niestety.Powinieneś iść i podrywać inne,gwarantuję Ci,że sama by do Ciebie przyleciała.No ale trudno,było minęło.Jeszcze jedno pytanie tylko-odzywała się coś do Ciebie od tamtej pory ?
Nawet gdybym został w klubie to wątpię, że zauważyłaby, że jestem - taką zlewkę miała.
Nie, nie odzywała się od wczorajszej imprezy i sądzę, że już tego nie zrobi.
Najgorsze jest to, że ta sytuacja zabrała mi energię i mimo, że chcę dzisiaj znowu wyjść do klubu "się zrehabilitować" to nie mam nastroju.
Dzięki za zainteresowanie tematem
Skoro się nie odezwała do Ciebie to Ty też nawet nie myśl o tym żeby się do niej odezwać
Najpierw pyta Cię czy idziesz do klubu a potem Cię zlewa..teraz Ty ją zlej. Nie przejmuj się tym i działaj dalej, pozdro 
Jasne, nawet nie pomyślałem, żeby się do niej odezwać; to dopiero byłoby słabe.
Dzięki za rady