Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Głęboki problem z samym sobą.

11 posts / 0 new
Ostatni
Pepe
Portret użytkownika Pepe
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Koszalin

Dołączył: 2009-11-13
Punkty pomocy: 51
Głęboki problem z samym sobą.

Panowie mój problem jest opisany w 2 poprzednich tematach. Istotne jest to, że teoretycznie wiem, że jestem na przegranej pozycji, że moja walka z samym sobą i okolicznościami w których się znalazłem. Sam wybrałem tą drogę tylko ostatnie okoliczności doprowadzają mnie coraz częściej do rozmyśleń nad sobą. Nie lubię tracić ludzi, którzy znaleźli się w moim życiu. To okrutne ale jako niedoszły 22 latek widziałem, za dużo. To jest moja spowiedź:
Zaczęło się wszystko od 1 ataku padaczki u mojego ojca, od faceta który zbudował wielki dom stawał się powoli wrakiem byłem za młody, żeby to zmienić zresztą nawet teraz byłoby to pewnie awykonalne. Ojciec popadł w alkoholizm, pił, pił, pił aż do kolejnego ataku epilepsji w najgorszym etapie było to dwa razy na miesiąc minimum. Dopóki ojciec trzymał w ryzach wszystko było pięknie. Niestety w momencie kiedy przejęła na barki utrzymanie moja matka nie dawała porostu rady zadłużyła nas strasznie. Ojciec częściowo o tym wiedział, częściowo nie jak się okazało. Po 6 latach od 1 ataku zmarł na moich oczach. 13 latek nie mając hajsu i nie prosząc się o niego nikogo popadłem w swoje nałogi wirtualny świat mnie wciągnął i trzymał mnie tak przez kilka dobrych lat. W wieku 17 lat poszedłem do pracy do mojego wujka, dalej nie miałem możliwości na rozwijanie się w życiu towarzyskim bo zapierdalając na hurtowni nie miałem po prostu na to siły. Dopiero na studiach coś się ruszyło zacząłem ogarniać siebie ze względu na nową pracę poszedłem do roboty jako barman nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. Zaczęło mi brakować kobiety, nie matki, nie siostry, nie koleżanki, dziewczyny której chciałem od dawna lecz myślałem ze ona zjawi się sama. Chciałem mieć dziewczynę dążąc do tego spotykałem się z około 10 dziewczynami nim zamoczyłem po raz pierwszy, a każde niepowodzenie sprawiało, że czułem się chujowo. 2 z nich okazały się istotne P i moja obecna dziewczyna M, problem M jest opisany w poprzednim temacie, dokonałem tego przed czym wszyscy mnie ostrzegali, zreanimowałem trupa, otrzymałem zombie. Stwór ten jednego dnia jest zaangażowany drugie mniej kiedy próbuje jej uświadomić, że potrzebuje kontaktu który cały czas utrzymujemy ale niestety jego jakość spadła i wskazałaby obcej osobie kolegę i koleżankę. I kiedy jej spróbowałem to uświadomić zarzuciła mi, że chcę nią manipulować, wprowadzać ją w nostalgiczne klimaty, że zaczyna się o mnie bać, że boi się dalej otwierać, że mam dać jej czas, a ona odda mi go później, że przeze mnie nie mogła spać i bolała ją głowa (na tle emocjonalnym) w tym momencie to ona chce mną manipulować i chuj wie czy jej się udaje. Cały problem w tym, że kurwa od najmłodszych lat nauczyłem się nie poddawać, nie odpuszczać sobie. Jeżeli jestem na treningu to ćwiczę z całych sił do odcięcia, aż mięśnie odmówią mi posłuszeństwa, aż się porzygam. Nie potrafię odpuścić sobie, a co za tym idzie zaczynam w niektórych sytuacjach działać na swoją niekorzyść. To, że nie potrafię się poddać chociaż czasami powinienem sprawia, że czuję się źle. Wszyscy mówili zajmij się sobą nawet ona. Ale przychodzi moment w którym kładę się do pustego łóżka wracam do pustego pokoju, przez moje uparcie zjebałem sobie rok z życia, wszyscy moi przyjaciele są daleko, ja ujebałem studia, dla niby dobrej pracy ale wszystko co dobre szybko się kończy. Czy powinienem zacząć szukać pomocy? Nie mam z kim pogadać o moich problemach, moja matka widzi, że coś jest nie tak ale nie chce ją obarczać tym, że jest mi ciężko, ona musi ogarniać mojego młodszego brata(adoptowaliśmy go na 2 lata przed śmiercią ojca) i co się okazuje on też ma problemy (10latek) psycholog stwierdził, że we mnie widzi największy autorytet, a co ja mu pokazuje? Czego ja mogę go nauczyć? Za dużo jest tego na mojej głowie. Sypiący się związek, który sprawia, że cierpię jednak życie nauczyło mnie wytrzymywać trudne sytuacje po burzy zawsze jest tęcza. Jednak czy nie mógłbym sam ale dzięki komuś (jakiś specjalista, psycholog, psychiatra) może to desperackie ale nie chce już cierpieć, nie chcę bólu który się we mnie gromadził od ponad 10 lat. Nie mówcie mi tu o pasji, bo staram się jak mogę rozwijać ją ale tak jak napisałem, przychodzi moment w którym wszystko wraca. Nie chcę też kończyć tego co jest miedzy mną, a M dopóki się z nią nie spotkam i nie spojrzę jej w oczy. Zdążyłem ją poznać na tyle, że wiem, że jest dobrym człowiekiem, a nie mam zamiaru kończyć pierwszego poważnego doświadczenia przez telefon.

http://www.youtube.com/watch?v=g...

'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'

Targecik
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 28
Miejscowość: '*

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 1057

Strasznie chaotyczne jest to co napisałeś. Miałeś ciężkie dzieciństwo. Też miałam ciężkie dzieciństwo. Ale to nie jest tak, że za dużo widziałeś. Mi też się kiedyś wydawało, że jestem ponadprzeciętnie obciążona doświadczeniami. Poczytaj sobie trochę blogów, czy wpisów na forum i przekonasz się, że co druga osoba tu ma trudną przeszłość. Masz 22 lata, przed Tobą całe dorosłe życie, a zamiast skupiać się na przyszłości to rozgrzebujesz przeszłość. To od Ciebie zależy dokąd teraz pójdziesz.

W związku nie można być potrzebującym. Twoja dziewczyna nie uleczy bólu, który w sobie nosisz. Jeśli ktoś Ci kiedyś powiedział, że miłość jest na to lekarstwem to kłamał. Z Twoim bólem możesz sobie poradzić tylko Ty. Dopóki sobie nie poukładasz emocji w sobie to tak naprawdę nie nadajesz się do tworzenia związku. Dopóki boisz się samotności, to "miłość" będzie dla Ciebie ucieczką od tego co masz w środku. Musisz stanąć twarzą w twarz z emocjami, ze wspomnieniami jeśli chcesz się pozbyć bólu. Wizyta u psychologa to nie jest żadna desperacja. Nie wiem czemu w naszym fantastycznym kraju wciąż panuje to przekonanie, że do psychologa chodzi się w ostateczności. Zapisz się na wizytę, zobacz jak to jest. Psycholog nie gryzie Wink

Jeśli chodzi o dziewczynę. Nie przekonasz jej racjonalnie, że powinna z Tobą rozmawiać, bo Ty tego potrzebujesz. Żyjemy w czasach, w których każdy martwi się o własny tyłek. Dziewczyna pracuje, chce się rozwijać. Jestem przekonana, że w związku potrzebuje czuć się szczęśliwa. Nie dasz jej szczęścia, dopóki sam nie jesteś szczęśliwy. A nie będziesz szczęśliwy dopóki nie rozwiążesz mętliku emocjonalnego w głowie. Wizyta u psychologa może Ci tylko pomóc Wink

Pepe
Portret użytkownika Pepe
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Koszalin

Dołączył: 2009-11-13
Punkty pomocy: 51

Chyba muszę się rozliczyć z tą przeszłościa. Skoro nauczyła mnie, że mam się nie poddawać to nie będę z sobą walczyć. W sumie to głupie ale jest mi lepiej jak to całe gowno z siebie wyrzucilem.

'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'

stef1994
Portret użytkownika stef1994
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Zbąszyń

Dołączył: 2013-09-23
Punkty pomocy: 20

Dziewczyna to nie twoja własność! To ty masz być dla niej podporą a jesteś emocjonalnie rozchwianym chłoptasiem. Twój problem jest taki że jesteś egoistą "Miałem ciężko w życiu a ona mnie nie przytula do cyca i nie podciera dupeczki"

Więcej pewności siebie. Więcej własnego życia. A jeżeli chodzi o związek z tą dziewczyną odpuść jej i sobie.

Na tym świecie istnieje tylko jedna alternatywa: rozkazywać albo słuchać.

Napoleon Bonaparte

Pepe
Portret użytkownika Pepe
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Koszalin

Dołączył: 2009-11-13
Punkty pomocy: 51

Nie chcę jej cyca, bo ona nie była nie jest i nie będzie po to żebym jej się zalil, nie chce sobie darować bo ani ja ani ona nie zrobilismy nic złego. Ona rozkręca z bratem biznes i w sumie na jej miejscu też bym postawił na 1 miejscu dopóki nie zacznie działać. I nie twierdzę, że to moja własność ale dopóki jesteśmy "razem" to chyba mam prawo do kontaktu?

'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Zacznij od tego ze do niczego w zwiazku nie masz "prawa". Zwiazek jest albo go nie ma a jak ktos nie ma czasu dla Ciebie to znaczy ze ma wazniejsze rzeczy do zrobienia i inne wartosci niz Twoje.
Masz jakies cele i priorytety w zyciu poza panna?

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

Pepe
Portret użytkownika Pepe
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Koszalin

Dołączył: 2009-11-13
Punkty pomocy: 51

Mam do, których staram się dazyc ale potrzebuje najzwyczajniej czasu, którego jednego dnia mam więcej drugiego nie mam wcale.

'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

odnosze wrazenie, ze jestes typem czlowieka, ktoremu bez wzgledu na to, co sie powie, jak doradzi, to on wie lepiej (reanimacja związku i przerwanie studiów dla krotkiego momentu lepszych zarobków). No bo taki po przejsciach, taki uparty, wszystko do konca, do porzygu... A czasem trzeba na chlodno, ego schowac do kieszeni i dokonac bilansu zysków i strat.
Psycholog - tak, psychiatra - moze tez, dziewczyna? - nie, ona powoli sie od Ciebie odcina. Po prostu z kims pogadaj, komu ufasz i... posłuchaj co ma do powiedzenia, i zastosuj.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Pepe
Portret użytkownika Pepe
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Koszalin

Dołączył: 2009-11-13
Punkty pomocy: 51

Jeżeli się oddala widać tak musi być, drugi raz nie będę tego ratować.

'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

ja też miałem ciężkie dzieciństwo, a znam kilku ludzi którzy maja przejebane życie, dla których zwykłe chodzenie po zakupy to marzenie którego nigdy nie spełnią, kwestia tego czy będziesz sie użalał nad sobą patrząc jak czas upływa czy poskładasz sie do kupy i weźmiesz się za siebie, jesteś zdrowy, masz pracę, rodzinę, marzenie dla wielu ludzi w tych czasach, weź se to przemyśl chopie Wink

they hate us cause they ain't us