Panowie, uprawiam z moją dziewczyną bardzo dobry seks. Problemem jest to, że ona mówi, że raz na tydzień jej wystarcza. Jak to usłyszałem to się przeraziłem - strasznie mało jak dla mnie. Ostatnio widujemy się około 3 razy na tydzień więc tak dwa razy uprawiamy seks. I wszystko spoko, ale ona wali teksty w stylu: seks nie jest najważniejszy, jak zamieszkamy razem to chyba nie będziemy uprawiać seksu codziennie bo mnie to wykończy, seks raz na tydzień to dla mnie w sam raz. Dodam, że jak już dochodzi do seksu to ona robi się tak spragniona, że odlatuje i sprawia po prostu wrażenie osoby, która kocha seks. Tym bardziej dziwi mnie to jak na następnym spotkaniu zaczynam ją przytulać a ona na to, że nie ma dziś ochoty, że to za często. Kłamie, że ma dobry seks? Taki temperament? (w to mi się wierzyć nie chce bo jak uda mi się ją czasem namówić na nadprogramowy numerek to jest bardzo aktywna i namiętna). Nie rozumiem, może to jakiś st żeby wyjść na niedostępną a tak na prawdę oczekuje, że ją ostro zerżnę bez pytania?
Pewnie kilka osób się ze mną nie zgodzi, ale sex raz na tydzień jest fajna opcją, ja z moją byłą też tak leciałem i to co się działo w łóżku było wręcz nienormalne. Poza tym nie nudzi się co jest plusem, więc zacznij zauważać też tego dobre strony. A co do jej nastawienia, ja po prostu bym olał, ale w głębi mając świadomość tego co ona powiedziała. Bo jeżeli ona serio myśli to co mówi, to Ty będziesz ruchał kłodę kiedy serio ona nie będzie miała akurat potrzeby, a wiem, że taki sex raczej faceta męczy niż daje przyjemność.
Zła wiadomość to taka, że czas leci.
Dobra to taka, że ja jestem pilotem.
Dzięki za dostrzeżenie plusów, bo ja tego nie widziałem. Obawiam się w sumie tej wersji że przestaje ją pociągać i że powinienem zrobić coś by to zmienić.
"uprawiam z moją dziewczyną bardzo dobry seks"
to tylko twoje zdanie, bo jednak:
"ale ona wali teksty w stylu: seks nie jest najważniejszy, jak zamieszkamy razem to chyba nie będziemy uprawiać seksu codziennie bo mnie to wykończy, seks raz na tydzień to dla mnie w sam raz"
może ST żeby zwrócić twoja uwagę na to że może faktycznie nie jest, a dwa bzykając sie dzień w dzień, łatwo wpaść w rutynę bo nie sądzę że codziennie wymyślasz coś nowego ...
czasami lepiej faktycznie postawić na jakość nie ilość bo głodnemu chleb lepiej smakuje
they hate us cause they ain't us
No właśnie Urlich tak nu się coś wydaje,że jakby miała zajebisty seks to by takich rzeczy nie mówiła...
Przez pół roku miałem seks co weekend moja partnerka wyjechała i teraz kurwa brakuje mi tego w chuj. Doceń kolego to co masz, zauważ dobre strony, bo tak jak powiedzieli koledzy nie pracujesz w tartaku żeby kłodę obracać. Z tym, że moja była trochę nimfomanka, a jak miała owulacje to o kurwa.... I w sumie poczytaj o dniach plodnych spróbuj ogarnąć cykl miesiączki twojej dziewczyny bo są dni kiedy ona ma większa ochotę niż myślisz, a z hormonami nie wygrasz.
'Nie patrz na nikogo, znajomych, a nawet rodzinę. To Twoje życie. Żyj tak aby Tobie było dobrze'
Normalna potrzebuje kilka razy w tygodniu, a "trochę nimfomanka" codziennie. Za to nimfomanka kilka razy dziennie (też zależy od stanu psychicznego).
No chyba, że mam 3 takie dziewczyny, to ok.
Jakbym miał mieć dziewczynę raz na tydzień to taniej wyjdzie profesjonalistka
Autorze tematu, działaj na jej wyobraźnie i sięgaj po swoje!
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Ale bzdury piszesz:)
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
To powiedz jej, ze "spoko", bedziesz dla niej rezerwowac swojego ptaka na soboty, a reszte dni niech trzyma sie od niego z daleka, bo: sasiadka, Zuzia, Ola sie nim zajma ... ty masz tez swoje potrzeby ...
"Świat wyszedł z orbit - mnież to los srogi karze prostować jego błędne drogi?"
... nie oglądaj się za siebie, bo ci z przodu ktoś przy***ie...
ja miałem dziewczynę z którą się bardzo często parzyłem, w sumie nie wiem czy to lubiła czy nie, ale robiliśmy to non stop
po miesiącu byłem tak rozmontowany fizycznie, wykończony, że za nic nie mogłem się zabrać, więc seks uprawiany ciągle nie daje też niczego dobrego
Raz na tydzień to jest całkiem ok. Ja tak mam aktualnie i nie narzekam
Oczywiście jak zamieszkam z dziewczyną no to z pewnością będzie częściej.
swoją drogą widziałem kiedyś dokument o jakichś myszach czy innych gryzoniach
i u nich jest tak, że samiec kopuluje z samicą tylko raz w życiu
całość trwa około 12h i po takim maratonie wykończony samiec odchodzi w kąt i umiera
Zauważyłem, że z filmów dokumentalnych obrazując życie zwierząt, z reguły zapamiętuje się jedynie ciekawostki około-kopulacyjne
nie, taki był cały dokument, miał tytuł "zabójczy seks" czy cos takiego, było też o modliszce i innych różnych zwierzątkach gdzie kopulacja kończyła się tragicznie dla samca
Przede wszystkim synu, to najpierw należy dziewczynę traktować z szacunkiem! Nawet jeśli nie zawsze na to zasługują. A szacunek przejawia się m.in. w tym, że bierzesz wasz związek na poważnie. Spytaj ją, kiedy zamierza wziąć ślub, bo już dłużej tak nie możesz. Wtedy ona zrozumie że ją szanujesz, i zmieni się. Do czasu ślubu wstrzymajcie się ze współżyciem. A po ślubie możecie iść na całość, wówczas i przyjemność będziecie mieć większą, i ona nie będzie miała obaw. To powinno rozwiązać twoje problemy.
A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy i może oprzytomnieją i wyr
Stary temat, ale napiszę jak się sprawa rozwinęła. Urlich miał rację z tym, że ona nie koniecznie musi uważać nasz seks za zajebisty i stąd ta częstotliwość.
Był taki dzień, w którym była napalona i jakoś tak wyszło, że spróbowałem nowej rzeczy podczas seksu - zaczęła krzyczeć jak nigdy a po cieszyła się i mówiła, że takiego orgazmu nigdy nie miała. I jaka zmiana! Ciągle się przytulała, w ciągu tamtego tygodnia na każdym spotkaniu był seks.
No ale nie za każdym razem jest tak zajebiście więc wtedy ona stopuje i znów nie chce tak często. Widocznie nie jestem na tyle dobry żeby za każdym razem ją doprowadzać do takiego stanu. Z tym, że to jest chyba niemożliwe...
Janek mi się wydaje że po prostu muszą opaść emocje i ona musi wyczekiwać na ten stan - musi mieć chcice.
Mam do was pytanie panowie które nie wiem dokładnie jak sformułować, ale nie będę zakładał nowego wątku no chyba że lipa tutaj.
Sprawa ma się tak. Pomimo swoich wypowiedzi na forum jestem osobą bardzo, lekko mówiąc spontaniczną.
Dodatkowo dochodzi do tego spotęgowane sportem libido.
Jest dziewczyna, dziewica, kiedyś bardzo cicha, przeciwieństwo mnie - powoli się zmienia i miło zaskakuje.
Jestem bardzo zboczony, wchuj zboczony. Sexu jeszcze nie uprawialiśmy bo ostatnio była rozmowa o tym że niby wyrywam dupy na ruchanie. Że ona czuje się, że mógłbym mieć każdą i dlaczego mam taką jak ona. Ogólnie babskie pierdolenie.
Gadkę zakończyłem i utwierdziłem ją w przekonaniu że się nią nie bawię.
Dochodząc do mojego zboczenia. Lubię plener, to mój fetysz. Ona o tym wie i chyba jej to nie przeszkadza. Daje się dotykać w miejscach publicznych chociaż na początku relacji nawet za rękę się złapać nie dała.
Wszystko idzie dobrze, ale mam pewne wrażenie które mnie niepokoi.
Wiem że rutyna może to zniszczyć a ja pomimo zboczenia mam twardy charakter i jak trzeba potrafię przystopować.
Myślicie że odciągnięcie jej od marchewki spotęguje pożądanie?
Zadziała to tak samo jak u @janka23?
Ona przychodząc do mnie już wie że np. Będziemy coś robić, pomogę jej w projekcie. Ale nie było dnia żebym się z nią nie pobawił. Dziewczyna młoda, niedoświadczona, chcę żeby jej wzrosło bardziej ciśnienie i tak jak u janka23 rozpaliła się jak cholera.
Zastanawia mnie to czy przystopować czy działać jak teraz i dążyć do punktu właściwego
Wiadomo że dużo zależy od jej samopoczucia itp. Bo nie warto zgrywać opornego i nie dotykać jak akurat ma chcice, chociaż w małym stopniu to tylko spotęguje jej zachcianki.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.