Hej, mam pytanie jak rozwiązujecie kwestie płacenia w kinie, kawiarni, pubie wherever.. Zawsze spotykałem kobiety, które albo wręcz rwały się do płacenia (i wtedy były sympatyczne kłótnie przy klasie kto płaci. Kończyło się na tym że raz jedna strona a raz druga) bądź płaciły za siebie i wszystko było spoko. Nie chodzi mi w tym miejscu o jakieś skąpstwo, nie jestem dusigroszem ale tym bardziej sponsorem. Do czego zmierzam? Ostatnio spotkałem kobietę, która już przed spotkaniem daje do zrozumienia, że "została zaproszona" ale dlaczego ja mam płacić za dziewczynę, której nie znam? Mamy się dobrze bawić swoim towarzystwem, jeśli nie to cześć. Początkowo zasugerowałem, ze tam gdzie idziemy (niespodzianka) naprawdę jej się spodoba (spodobało się i to bardzo - dziękowała mi za tą niespodziankę przez resztę wieczoru)a jeśli nie to oddaje jej za bilet i jeszcze stawiam kolacje;) ale co robić jeśli takie subtelne środki nie działają a przy kasie przychodzi ten niezręczny moment płacenia, ona po prostu czeka aż ja zapłacę? Jak sobie z tym radzicie? Powiedziałem jej, że ani ja nie jestem sponsorem ani ona dziewczyną sponsorowaną więc po co te gierki? Nie wiem czy nie za mocno.
Dzięki za wszelkie rady. Pozdrawiam, 5.
jak zapraszasz gdzieś dziewczynę to chyba oczywiste, że Ty płacisz
Ja pamiętam jak dziewczyna chciała bym za nią płacił, kelnerka też (tzn za dziewczynę) Figa z makiem!
Obie miały takie słodkie zezłoszczone minki, hehe..
A jak to się odbiło na moich szansach u niej? Cóż, chyba spadły ze 150% na 130%. Efekt końcowy ten sam;)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
"Wet za wet", rozwiązanie zaproponowane w "Samolubnym genie" pasuje idealnie
Generalnie polecam je w całym aspekcie kontaktu z kobietami.
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Płacę zawsze na pierwszej i zawsze, gdy ja zapraszam. Ale:
1. Jeżeli wcześniej dostaję sugestię, że powinienem zapłacić za nią, to już się więcej nie umawiam/nie proponuje spotkania. Jak ona zaproponuje spotkanie, to idę tylko wtedy, gdy sama mnie zachęci (ugotuje coś, postawi deser itd. itp.)
2. Zwracam uwagę, czy zaproponuje 50/50. Jeżeli tak, to ma u mnie plusa i mówię, że następnym razem ona zapłaci. W 99% na następnym spotkaniu ona pamięta o tym i płaci. Jak nie pamięta, to stosuję zasadę jak w punkcie 1: już się więcej nie umawiam/nie proponuję spotkania. Jak ona zaproponuje spotkanie, to idę tylko wtedy, gdy sama mnie zachęci (ugotuje coś, postawi deser, zaprosi do kina itd. itp.)
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Najczęściej na pierwsze spotkanie ide z dziewczyną na jakies piwko, stawiam pierwszą kolejkę, a kiedy skończymy wychodzę do łazienki i rzucam tekstem "zaraz wracam zamów w tym czasie po piwku" jakby to było coś zupełnie naturalnego. U mnie to działa zawsze.
Co Ty masz za problem?
Idziesz pierwszy raz z dziewczyną gdzieś żeby nie wydać więcej niż 15 zł i chyba możesz jej postawić coś. To Ty ją wyciągasz i zapraszasz. To już zależy od sytuacji. Jeżeli ona chce zapłacić, to jest równie dobrze, bo w zasadzie to nie masz obowiązku nic stawiać. Możesz zrobić tak, że Ty kupujesz pierwszym razem, a kolejnym ona, lub ewentualnie na pół.
Najlepsza opcja to pół na pół i jest gitara. Facet nie ma być sponsorem.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Ja pytam się dziewczyny jak którąś gdzieś zabieram "Każdy płaci za siebie, czy pół na pół, bo jakbyś wybrała tą drugą opcje to zamówię więcej i taniej mi wyjdzie :D"
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
A ja płacę bo mnie stać! he he
to płać jak cię stać
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Można też powiedzieć, że ty stawiasz teraz, a ona następną kolejkę/kawę/whateva. Wychodzi pół na pół, ale jakoś lepiej wygląda, strasznie nie lubię się rozliczać z pieniędzy, jeśli chodzi o jakieś dla mnie bliższe osoby (nie licząc siostry
)
Raz spotkałem się z sytuacją, że dziewczyna chciała za mnie zapłacić (bo mnie zaprosiła) i się zdziwiła jak forsę wyciągnąłem. Czasem się zdarzają honorowe...