Cześć,
musicie mi wybaczyć za tak krótkiego posta, nie potrafię się zatrzymać jak się już rozpędzę i miałoby to z 10 stron.
A więc byłem w związku na odległość, niedawno się rozstaliśmy. Ona to chciała zakończyć. Albo inaczej. Nie chciała tego kończyć, ale nie chciała czekać - ciężka syt., obiecałem, że przyjadę wcześniej, wypadło nam obu coś bardzo ważnego i zobaczyliśmy się dopiero po 6mc. Zdaję sobie sprawę, że to sporo, a więc ani nie nalegałem, ale też nie zgodziłem się na koleżeństwo.
I tutaj jest pytanie: post na jednym z blogów (w tym serwisie) jest poświęcony kontrastowi. Tj. urwij kontakt, ból zamień na siłę napędową do ulepszenia siebie, zdąbądź ją.
I waśnie, chcę ją zdobyć. Oczywiście nie jestem na tyle frajerem, aby nie zdawać sobie sprawy, że ona nie jest tą jedyną i jest tysiące takich jak ona, albo i lepszych. Ale ja chcę ją. w w/w poście kolega mówi, aby po jakimś czasie (dajmy na to pół roku), już PO transformacji, wykorzystać znajomości i pokazać się na imprezie na której będzie i ona. Oczywiście nic na siłę i w normalnej syt. zdażyłoby się to pewnnie bez problemu. Ale problem jest. Ona opuszcza miasto w tym roku, jak sama mówiła, kontakt z naszymi wspólnymi znajomymi pewnie jej się zerwie (nie ze względu na mnie, po prostu nie jestem blisko z jej znajomymi). A więc co powinienem zrobić w takiej syt?
Szansa, że spotkamy się przypadkiem jest znikoma. Zawsze mogę zaprosić ją na kawę, ale to będzie próba nawiązania kontaktu przeze mnie, pomyśli, że mi zależy, że zmiękłem i będę w dupie już na samym początku.
miało nie być wywodu a wyszło jak wyszło.
Jebać
Oczywyście odpowiedź trafiona, masz plusa. Źle się wyraziłem. Chcę ją odzyskać, nie planuję czegoś więcej później, może z nią zostanę, może nie. Wiem, że podbuduje to moją pewność siebie - metamotfoza i osiągnięty cel.
Jak zgrabnie złapać ponowny kontakt po ~6mc przerwy (po transformcji).
6 miesięcy?! Człowieku, taki okres potrafi niejedno dobre małżeństwo rozwalić. Jak dalej będziesz się widział z nią raz na parę miesięcy, to zapomnij o swoich planach, które snujesz w głowie.
oczywiście jeżeli chciałbym być z nią cały czas na odległość, to bym to olał. Sprawa wygląda tak, że zamierzam wrócić do Polski. Może i źle to zabrzmi, ale fakt czy z nią bedę czy nie wpłynie na to kiedy to zrobię. Oczywiście ona nie będzie jedynym powodem mojego powrotu, sprawa jest bardziej skomplikowana. Są też plany B, C etc. w wypadku jakby nam się nie udało. A więc to o to jak często się będziemy widywać nie jest problemem.
Bardzo możliwe, że nie znam jej w pełni ze względu na te odległość. Że nie miałem szans jej poznać wystarczająco. Dlatego nie chcę zostawać dłużej poza krajem jakbyśmy się zeszli, a że i tak chcę wrócić, to ten rok nie zrobi zbyt dużej różnicy w moim prywatnym życiu. Mam też tego farta, że przyjaźni się ona z moją niegdyś szwagierką z którą mieliśmy dobry kontakt, a więc znam ją od drugiej strony.
No nic, dzięki Panowie za wasze odpowiedzi. Prawda, że nie ma sensu planowac z góry na tak długi okres czasu. Macie rację.
Ale że już to poruszyłem, to kiedyś mi się to może przyda. Co myślicie o w/w syt., gdzie z dnia na dzień się odzywam po dłuższym czasie i była zapraszam na kawę? Mam mieszane odczucia co do tego. Bo z jednej strony pokazuję, że o niej myślę, a z drugiej przecież to nic takiego, zwykła kawa.
co do ostatniego akapitu: jeżeli intensywnie rozwijasz telepatię, to pewnie wpadniecie na siebie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dobra, czyli zamiast rozkminiać mam działać. Dzięki.
Wiesz co, mnie się wydaje, że żeby wrócić, trzeba się zmienić. Dojrzeć, rozwinąć. W przeciwnym razie to nie ma kompletnie żadnego sensu.
A przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę jedną, zasadniczą kwestię. Czyli prawdziwy problem, przez który się rozstaliście. W Twoim przypadku jest to zdecydowanie odległość.
Jeśli nie jesteś w stanie być z tą dziewczyną na co dzień, to co Ty jej chcesz zaproponować? Tym bardziej, że ona - o ile dobrze rozumiem - jeszcze dalej wyjeżdża?
Jakie Ci przychodzi d głowy zaproszenie na kawę, co Ci to da? Przecież nic się nie zmieniło...