Witajcie,
Na wstepie powiem, że nie logowalem sie tu ze 3 lata. Wolałem działać, niż pisać. Nie żałuję, a zaczynałem od zera.
Jednak jak to mówią, jak trwoga to na podrywaj.org 
Uwaga, mogę się rozpisać, jak to ja zwykle.
Mam nietypową dla mnie sytuację, dlatego chciałbym się zapytać Was co o tym sądzicie. Ogólnie koło kija mi to lata, czy coś będzie pozytywnego z tego co opiszę, czy z tego coś wyjdzie, jednak jak zycie daje wyzwanie, to mnie to jakos kręci i chcę misję wypełnić.
Sprawa następująca: pierwszy weekend stycznia, domówka u znajomych z UW, panna urobiona (lat 19, niezła sztuka, 8.5/10), pijani trafiliśmy do jej mieszkania, wszystko w kierunku FC, szło pięknie.
Łóżko - moje ręce stały się automatycznie bardzo wścibskie, ubrania nie było w 10 minut, majtki poszły w nastepne 5 - ostatni opór mamy za sobą. Jedziemy z koksem. No i tu blah - ja po dokumenty do spodni, bo tam miałem gumki, a tu figa. Przypomniałem sobie, że zostały w szafce u kumla (w pierwotnej lokalizacji), bo się bałem że zgubię po pijaku.
Panna coś tam mówi, że bez nie chce. Mówić sobie może, widzę ze ma chcice nie z tego swiata i dała by bez problemu (co sprawdziłem podniecając ją jeszcze bardziej), ale ja nauczony doswiadczeniem sam nie chciałem (nie chodzi o ciążę, weneryki szaleją, nie chciałem jej bez gumki - to była moja świadoma decyzja i jej o tym powiedziałem).
Nie pytajcie dlaczego nie mogłem wyjść, kupić, dlaczego nie spadły mi z nieba - nie dałbym rady załatwić gumek, bo wyjechaliśmy za miasto, sklepy pozamykane, jakaś wioska, ja tez pijany - ogólnie paranoja i po prostu nie dało rady.
Zostały robótki ręczne i ustne. Dało radę, w sumie było miło, ale mega niedosyt, ja chcę ją zaliczyć.
Dzwoniłem do niej po jakichś 5 dniach (nie miałem czasu, zarobiony jestem) - nie odebrała telefonów (wykonałem dwa w odstepnie 2 dni). Napisałem SMS, że miło było poznać i na razie, wykasowałem numer i żegnaj Gienia, świat się zmienia.
W zeszły piątek była impreza, gdzie nie spodziewałem się, że będzie ona. Ona nie spodziewała się też mnie, bo jak mnie zobaczyła to chyba spanikowała. Serio, do kibla z psiapsiółami się udała (myślała, że ja jej nie widziałem).
No to sobie myślę, wieczór będzie ciekawy.
Mamy wspólnych znajomych, zaprosili mnie do siebie, dziewczyna unika mnie całą imprezę. Jak ja siedziałem, ona mnie unikała. Byłem na parkiecie, kręciłem coś z innymi dziewczynami - ona wracała do znajomych.
Ja po prostu nie dążyłem do interakcji z nią, bo sama na starcie mnie olała (przypominam nie odebrała 2 telefonów, ja więcej nigdy nie dzwonię) - po prostu przyszedłem się bawić sobie szalałem.
Widziałem jej wzrok na sobie całą noc. Przyszła w końcu z jakimś typem w moje okolice i niby, że chłopak. Głupia dziewucho, to Twój kumpel na 100%, nie takie zagrywki ze mną. Nie dałem się, dalej swoje - panna pękła, klapła na dupie i chyba zrozumiała, że na mnie to nie działa i widziałem - nie bawiła się tylko siedziała i rozmyślała ze smutną miną.
Ja w sumie bawiłem się dobrze, ale non stop widziałem jak się gapi. W tancu tak samo - gdzie by nie była, musiała zerkać.
UWAGA: SMS, który napisałem do niej po 2 telefonie po kilkunastu minutach był zarazem opierdalający, ale z jajem - nie traktujmy zycia na serio. To nie było coś w stylu "o matko czego nie odbierasz" - nic z tego, także to tez weźcie pod uwagę, że ja w tej realcji jestem od A do Z górą, nie musiałem prosić, a brałem co chciałem.
Cele:
- zużyć z nią pakę gumek,
- wykonać tę misję i wygrać grę,
Co zjebałem:
- brak gumek = nieodpowiedzialność,
- coś gadaliśmy rano o tym, że dokończymy kiedy indziej, że się spotkamy itd. - to było bardzo niepotrzebne
----------------------------------
PRZECHODZIMY DO RZECZY
----------------------------------
Nie odebrała telefonów, a widać zainteresowanie (próby manipulacji, granie na zazdrość, gierek, kontakt wzrokowy, pełne zainteresowanie przez całą imprezę).
W sumie olała mnie na początku, więc zagadywanie do niej nie ma sensu wg mnie - olałem ją także, nie ma co rozpamiętywać. Jednak, czuję że nie chce wyjść w tym momencie na łatwą, dlatego jest jak jest.
W przyszłości (w ciągu miesiąca na pewno gdzieś na imprezie się spotkamy) planuję ją podejść w tańcu (na neutralnym gruncie, zatańczę z nią jak z każdą inna laską).
Główny problem jest taki, że czuję, że się boi mojej negatywnej oceny. Boi się tego, ze traktuje ja jak ostatnia szmate. Wie, że jak coś, to będę od razu liczył na konkrety, a nie chce być łatwa. Jednak ja nie mogę od tak latać do dziewuchy, która mnie olała. Za jej zachowanie należy się odpowiednia kara. Po prostu - olewasz, będziesz olewana, a w międzyczasie inne też przecież mają.
Co proponujecie w tej sytuacji? Co zrobilibyście, by ją przelecieć biorąc pod uwagę stan tej relacji?
Pozdro.
Uroki tekstu pisanego, Źle zrozumiałeś. Absolutnie nie traktuje jej przedmiotowo (jesli było by mi z nią dobrze, to bym kontynuował znajomość - proste) i nie uważam bym zbłądził.
Sytuacja jest specyficzna, przynajmniej dla mnie. Dommknięcie to cel sam w sobie, ale niesie za sobą przywrócenie poprawnej relacji po spieprzeniu pierwszej, reszta to tło.
Misją jest przywrócenie relacji, odwrócenie sytuacji, by powrócić na dobre tory, nie samo "zaliczenie" [chociaż wyżej wyrażam się bardzo dosadnie].
było do niej zagadać na tej imprezie i po jej reakcji wszystko byłoby jasne, a tak, to teraz kombinujesz jak kurwa przed spowiedzią...
Tak jak napisałem wyżej, pisze dosyc dosadnie. Prosty chłopak ze mnie
Nie sposób jest opisać wszystkiego na forum. W sumie masz rację, mozna to tak rozumieć, jak piszesz.
Można to tak rozumieć, że to mój główeny cel. Tak w sumie jest, ale żeby do niego dotrzeć muszę tę relację odbudować.
Chcę zaznaczyć, że to nie jest dla mnie przedmiotowa sprawa. Nie zadaję się z dziewczynami, które mnie nie interesują, od tak, bo nie ma nic innego. Jeśli coś z tą dziewuchą zaszło, to znaczy, że ma dla mnie okresloną wartość, okreslone cechy charakteru, które lubię, nie tylko fajny tyłek - takie mam zasady.
Jak widać, aż chyba za bardzo polubiłem - zacząłem mysleć, analizować ten temat, zamiast po prostu działać. Uswiadomiłem sobie to teraz (gen mi uświadomił).
Mowa o innym terminie rozwaliła wszystko (jestem świadom) i zaraz jak to wypaliłem to miałem ochote walnąć sobie w łeb.
Gen chyba masz rację. Najprostrze rozwiązania są najlepsze. Zacząłem mysleć i analizować, zamiast robić wszystko naturalnie i automatycznie. Kolejny błąd.
ta strona ci szkodzi synek
Każda panna chce 300 smsów dziennie
A jak ich nie dostaje, to na nią działa stresogennie
Ty w tym sensu pewnie nie widzisz, proste
Ona nie kocha ciebie, ona kocha swoją Nokię.
Mocne słowa. Rozwiń proszę.
'' Gen chyba masz rację. Najprostrze rozwiązania są najlepsze. Zacząłem mysleć i analizować, zamiast robić wszystko naturalnie i automatycznie. Kolejny błąd. ''
sam sobie odpowiedzialeś czemu ta strona Ci szkodzi.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Tak, ale to odnosi się tylko do tej jednej sytuacji, z którą miałem problem - dlatego zapytałem Was o rade.
To sytuacja nowa, z którą nie miałem do czynienia wcześniej. Przed tym przez ostatnie lata przeszedłem chyba wszystko.
Z tego wychodzi przerost formy nad trescią. Zamiast działać z automatu zaczałem myśleć i chyba spi***doliłem temat (to jest do zrobienia jeszcze, ale mogło już być zrobione). Odsłoniły się tutaj braki - w nieznanej sytuacji zgłupiałem.
Reasumując, czy ta strona mi szkodzi hmm ta strona pomogła mi się rozwinąć, a ten temat uświadomił mi moje błędy, o to mi chodziło, po to napisałem.