Witam
Jestem z kobietą w półrocznym związku która wiecznie jest spóźniona. Zawsze jak się umawiamy na konkretną godzinę to ona akurat ma poślizg. Jak jadę po nią bo gdzieś się razem wybieramy, to piszę jej odpowiednio wcześniej że właśnie wyjeżdżam a i tak nie kiedy muszę na nią czekać ponad 20 minut. Pytanie do was, panowie: Mieliście kiedyś tak ze swoją kobietą ? Jak ją tego oduczyć ?
Pozdrawiam
niektórzy chyba mają to we krwi:D tak jak na przykład mój ojciec(k*rwa, czyli ja też) ale nie o nim..
hmmm... w sumie mam pewnien pomysł, nigdy nie sprawdzony więc bierz go na dystans...
Umów się gdzies z nią w pewnym miejscu o ustalonej godzinie. Przyjdz na maksa spóźniony. W sytuacji, gdyby wydzwaniała do Ciebie i pytała gdzie jeszcze to odpowiadaj "jeszcze chwilke, zaraz jestem" i przedłuzaj jak długo tylko możesz:D
Ona czeka pół godziny aż w końcu się zjawiasz na pełnym luzie, z jakims napojem w ręku albo batonem i wypier*ol jej "czekaj sekunde jeszcze tylko skocze do sklepu":D
Powinno dac cos do myslenia, ale ostrzegam, że jak Twoja kobieta jest wybuchowa i nie cierpliwa to może się to skończyć nie przyjemnie, więc robisz to na wlasną odpowiedzialnosc:D
ja sie zawsze spozniam
heh chyba mam to w genach:) nic nie poradzisz, ze mną znajomi jak sie umawiamy np o 16 to przychodzą 16:10 i przychodzimy o tej samej
Też mam z tym poważny problem- na którą godzinę bym nie miał na uczelnie... jak wcześnie bym nie wstał... zawsze zajmuje się jakimiś pierdołami (sam nie wiem jakimi) i zawsze to samo- "O kurwa, już 10?" I sprint... Raz kumpel przeze mnie spóźniłby się na kolokwium. Tak mi głupio było, że przychodziłem punktualnie przez 2 tygodnie
Przeszkadza Ci, że sie spoznia pogadaj z nia o tym, jak nic to nie daje zacznij tez sie spóźniać
Nie ma Game Over, jest tylko Next Level . . .
Umów się z nią np. na 17, poczekaj do 17.15 i pójdź sobie, bez dzwonienia gdzie jest. Na pretensje powiedz prosto o której mieliśmy się spotkać i już
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Obawiam się że rozmowa nie przyniesie efektów. Też się często spóźniam. Rób tak żeby na nią nie czekać. Czyli jak ona się spóźnia zawsze 20 min po prostu przychodz na spotkanie spóźniony o 20 min, przynajmniej będziesz krócej czekał:P
Miałem podobną sytuacje. Za każdym razem spóźniała się. Uprzedzała 5 lub 10 minut przed wyznaczoną godziną o tym, ze nie zdąży. Za każdym razem mówiłem jej ,ze spóźniła się. Za każdym razem miała wymówkę- a to autobus lub coś innego.
Pewnego razu gdy nie była na czas, siedziałem sobie na ławce czekając na nią. Podeszła i zaczęła przepraszać, nic nie odzywałem się, ani słowem. W końcu zapytyła czy idziemy. Odpowiedziałem, ze już nie mam ochoty i dalej cisza z mojej strony. W końcu wkurzyła się i poszła sobie. Po godzinie dzwoni zapłakana i przeprasza i więcej już nie spóźni się. I tak było. Ba, nawet przychodziła przed czasem.
Także wszystko zależy od charakteru kobiety. Osobiście uważam, że odgrywanie się tym samym jest złe. Ponieważ będzie miała argument. "Przecież Ty także spóźniasz się!" Co z tego ,że nielogiczny ale w razie potrzeby będzie się go kurczowo trzymała.
Najlepiej poczekać te 15 minut i pójść sobie nic nie mówiąc. Powód powinien być dla niej oczywisty.