Mam pewien problem i szukam rozwiązania. Kiedy wychodzę z kimś na DG nie mam absolutnie problemów żeby podejść, zagadać, wziąć numer... gdy mam świadomość że ktoś się na mnie patrzy jestem strasznie zmotywowany, wystarczy że usłyszę "widzisz tą" i już do niej biegnę.
Problem zaczyna się np. gdy jadę do pracy, na uczelnie czy gdziekolwiek indziej i widzę target. Nagle pojawiają się wymówki... nie teraz. Po co. Może następnym razem jak będę z kimś (chyba najbardziej idiotyczna).
Wiem, że uczę się uwodzić dla siebie, ale moja podświadomość widocznie nie rozumie takich argumentów. Podczas gdy na wypadach z kimś na miasto ilości akcji nie jestem w stanie nawet zapamiętać, to te samodzielne zliczył bym spokojnie na palcach.
Wiem że nie istnieją jakieś magiczne sposoby na to aby nagle się to zmieniło... po prostu samemu muszę to zrobić, ale czuję że potrzebuję napisać tutaj ten post i dostać od was opierdol żeby moje myślenie się przeramowało. Czekam więc na odpowiedź drodzy koledzy. 
Trochę dziwne. To zazwyczaj przy kimś ma się stresa, nie samemu. Może jak jesteś sam to wyobraź sobie tych kolegów jak stoją z tobą i cię namawiają?
Wiem że dziwne.
Ogólnie to nie mam stresa, tylko jakoś motywacja spada. Spróbuję w ten sposób 
W sumie też do dziewczyny podbija się dla siebie, a nie dla kolegów. To ty się potem nią zajmujesz
w duzym skrocie wyjasnie Ci dlaczego tak jest: obecnosc kumpla daje iluzje bezpieczenstwa przez to po prostu jestes bardziej pewny siebie. Solowki wymagaja znacznie wiekszej pewnosci sb.
@edit Headcrusher tez madrze gada
Czyli pozostaje po prostu trening i dalsze przełamywanie barier.