Moje pytanie brzmi, czy da się jakoś pracować nad swoją nerwowością, ogólnie jestem spokojnym gościem, ale często tak mam, że jak ktoś znajomy, albo rodzic czegoś się mnie pyta to mnie to po prostu wkurwia, nie mam ochoty odpowiadać, robię się wybuchowy i mówię zazwyczaj "co się tak pytasz!!!?". Więc chciałbym to z siebie wykorzenić, bo nie jest to dobre w relacjach z ludźmi.
Ja zazwyczaj tak reaguję, gdy nie jestem pewien, czy dobrze postąpiłem lub mam coś za uszami.
Jak masz czyste sumienie, to nie powinno być problemem dla Ciebie, by odpowiadać na tego typu pytania.
I czego w ogóle dotyczą te pytania?
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Zwykłe pytania o pierdołę, najczęściej ta nerwowość objawia się rano, wtedy nie mam ochoty z nikim rozmawiać ...
Bieeeeeeegaj, dużo, więcej i co raz więcej.
Miałem gorsze problemy natury psychicznej niż Ty, ale mam nadzieje, jeszcze nie tak duże by zjawić się u lekarza, zacząłem biegać jakiś czas temu i jest naprawdę dużo lepiej. Wiadomo, że bieganie nie wypleni całego zła z Twojego życia, ale podpowie Ci i pomoże sobie z nim radzić.
Łooo, nerwowa atmosfera. Zawsze możesz grzecznie, spokojnie. Twoi bliscy nic Ci nie zrobili
Pamiętaj o tym i gryź się w język, bo pępkiem świata nie jesteś. Też tak miewam, ale od razu zastanawiam się czy ja bym chciał być tak potraktowany przez swoich bliskich/przyjaciół ?
Trochę więcej zaparcia i pokory wobec swoich bliskich.
Może to kwestia ludzi jakimi się otaczasz. Jak masz znajomych co się tak zachowują to mogłeś przejąć od nich niektóre zachowania. Albo to przyzwyczajenia wyniesione z domu.
Poza tym masz wgl jakieś hobby, prace?
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
Tez mam z tym problem
Ja czasem jak ktoś mnie wkurwia z byle powodu to głęboko oddycham i sie nie odzywam.
Jakieś sporty pomagą ci trochę spuścić ciśnienia.
Takim zachowaniem odpychasz od siebie ludzi, musisz to wiedzieć.
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
Hipnoterapia, ale u doświadczonego gościa z papierami i pasjonata tego. Niestety ona bywa bardzo droga
Dam Ci do myślenia
Sorki, że tak długo nie odpowiadałem, ale nie miałem czasu. Jeżeli chodzi o tą nerwowość to trochę na wyrost napisałem, że "często" się to objawia, mogę powiedzieć, że od czasu do czasu mam takie chwile, gdy jak ktoś o coś się pyta to się wkurzam, jeżeli chodzi o sport to uprawiam od jakichś 3-4 lat, przed tym praktycznie cały swój czas spędzałem przed komputerem, ale gdy się za siebie wziąłem, od tego czasu jestem bardzo aktywny, wcześniej grałem dużo w piłkę, prawie dzień w dzień byłem na boisku, przez zimę biegałem praktycznie codziennie, kiedy przestałem biegać zacząłem chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu i powiem szczerze mam zajebiste efekty, w piłkę gram nadal, raz w tygodniu organizujemy sobie meczyki osiedlowe. Wracając do nerwowości możliwe jest też, że odziedziczyłem to po swoim ojcu, można powiedzieć, że mam charakter po nim, on też jest z reguły bardzo spokojny, nie mówi dużo, ale jak się na coś wkurwi to lepiej nie wchodzić mu w drogę.
Nad wszystkim da się pracować i zapanować.
Może coś na uspokojenie? W sensie preparaty. Albo sport, który wyssie z Ciebie ostatnie siły.
Kiedy mam zły okres to każda pierdoła mnie stresuje. Nie wiem, czy to podchodzi pod lekką nerwicę, ale np. odchodząc od auta wracam, by sprawdzić, czy jest zamknięte. Czasem wtedy jestem jakiś bardziej podstresowany podczas rozmów z ludźmi. I takie tam.
A kiedy mam dobry okres, to nie mam takich problemów i sytuacje pozornie mega-stresujące (czy to damsko-męskie, międzyludzkie w ogólności, czy jakiekolwiek inne) wydają się małe.
I, co najcenniejsze, chyba w miarę wiem, jak ze złego okresu przejść w dobry. Po pierwsze - ludzie. Poznawanie ludzi, spotykanie się - mega pomaga. Oczywiście jeśli masz zjebanych znajomych, którzy wpędzają Cię w deprechę to kij im w oko, ale ogólnie obecność drugiego człowieka pomaga. Poza tym, społecznie ryzykowne sytuacje. Nie znam się na tych różnych "misjach społecznych", typu pytanie pod McDonaldem, gdzie są najlepsze Cheese-Burgery w tym mieście, ale mam na myśli raczej sytuacje, które mają jakiś cel - coś sporego załatwić, itd.
Ponadto, mi osobiście pomgaga posiadanie sporego projektu, nad którym pracuję - moja działka to informatyka i tu często są projekty na wiele miesięcy. Pomimo niewyspania czuję się wtedy zawsze lepiej. Jest taki cytat, który po polsku brzmiałby - jeśli przejmujesz się każdą pierdołą, wrzuć do swojego życia trochę sporego bałaganu i zostanie Ci tylko 2-3 sprawy warte uwagi.
Sporo ludzi mówi o sporcie, nie potwierdzę ani nie zaprzeczę. Moja aktywność fizyczna ogranicza się do chodzenia po schodach i "kinowania targetów"
Ale przyznaję, że nigdy nie miałem problemów z motywacją żeby pójść do szkoły, więc może te pierdołowate rady nie są dla Ciebie. Niemniej, radzę na to spojrzeć.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW