Być może część z was kojarzy moją przygodę po koncercie.
Fakt, jestem totalnie początkujący - jednakże udało się zaprosić dwie ledwo poznane dziewczyny na całonocną zabawę - myślę, że chwila w jakimś przybytku na rockotece/przy piwie (tragicznie tańczę, więc wolę się zmyć zanim cokolwiek się zacznie w tym temacie), a następnie...
... i tu zaczyna się cała zabawa.
Nocleg, najlepszy jaki znalazłem - domek - jest w lesie.
Najlepszy, bo darmowy, a jakoś nie należę do ludzi których stać na hotele i zabawy do rana.
Jak ktoś jest bystry, to od razu widzi w czym problem, dla mniej bystrych wyjaśniam: domek jest położony prawie 13km od miejsca, gdzie się będziemy bawić, ponadto - znajduje się w pewnym odosobnieniu. Znaczy się - jest jakaś wioska w okolicy, ale dziewczęta mogą się czuć mocno niepewnie.
I w tym rzecz - jak wzbudzić ich zaufanie na tyle, żeby wieczór się udał?
Niestety, zbudowałem wcześniej zbyt słaby raport, choć jedna z nich jest chyba zainteresowana, sama inicjuje kontakt. Jaka szkoda, że mnie bardziej pociąga jej koleżanka...

Są spoza miasta.
W sporej mierze robię to dla kumpla - nie wierzę, żeby doszło do FC, bo zbyt dużo mam w sobie frajera jeszcze, ale jakieś tam prawdopodobieństwo jest.
Właściwie to takie coś już im napisałem (tak - napisałem. Laska się odezwała sama na fb).
Napisała coś w guście "ale jakbyś chciał się bawić w psychopatę i nas zabić to zginiesz pierwszy ;P", co potraktowałem pół żartem, pół serio.
Swoją drogą domyślam się, że one się domyślają, jakie mam plany na ten wieczór, i jeśli zgodzą się finalnie na taki nocleg (bo zawsze mogą wrócić do siebie), to tak jakby zielone światło.
Gdzie tam trójkąt, jedna mi starczy.
Poza tym - gdybym faktycznie był frajerem, to bym nie poderwał ich, prawda? Nie dostałbym dwóch numerów od razu. Nie poszłyby ze mną ochoczo pić w ciemnej bramie (za mało kina). Drugą według planu zaopiekuje się kumpel - i to on ma większe szanse powodzenia według mnie, choć go na oczy nie widziały.
I to co mówisz również jest pewnym elementem problemu - jak zrobić, żeby nie poszły spać same ze sobą. Ale to to już leży w mojej gestii, i cokolwiek byś nie napisał, niewiele zmieni - jak spieprzę, to spieprzę, a jak się uda, to się uda. Proste jak budowa cepa.
Daję sobie rękę ujebać że będą chciały razem spać. Za dużo już takich scenariuszy widziałem.
Nie jak spieprzysz to spieprzysz tylko masz dać z siebie 100% żeby na drugi dzień nie żałować że - "gdybym wiedział to zrobił bym inaczej".
Izoluj jak się da jak będziecie na miejscu, niech kumpel działa po swojemu a ty rób swoje.
Wyizolujesz dobrze to ją domkniesz, rozgrzej ją przed spaniem już. Wbijcie do innego pomieszczenia pokaż jej coś, chuj wie - coś wymyślisz.
Wtedy to ona już zadba żeby z koleżanką nie spać.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Takie rzeczy to ja wiem, kwestia tego czy stopień opanowania materiału i tej charyzmy pozwoli na to. Bo mimo wszystko - daleko mi do ideału.
Szczerze mówiąc przejmuję się nawet tym, że soczewki kontaktowe mi się skończyły.
Co nie znaczy, że nie dam z siebie wszystkiego.