Cześć, w liceum byłem dziwnym gościem, podobałem się wielu koleżankom, ale miałem problem z zagadaniem do obcej laski, dziewczyny z którymi bywałem poznawałem przez przyjaciół głównie na imprezach. Teraz zwolniły się dwa pokoje w mieszkanku studenckim i przypadkowo na ogłoszenie odpowiedziały dwie dziewczyny, z których jedna mi się zajebiście podobała w liceum, choć była zajęta przez jednego z największych kozaków w mieście. Nie to, że się go boję, bo gościu jest mniejszy o głowę albo i więcej. Wstydzę się za te czasy, bo zwyczajnie nie miałem jaj, by spróbować. Niestety nadal jest z nim w związku, choć z rozmów znajomych wiem, że kilka razy już zrywali. Teraz jest sprawa chyba ułatwiona, bo on siedzi za granicą. Dziewczyna HB9 zaczyna studia. Spotkała się nasza cała 4 razem, bo mieszkam jeszcze z kolegą, by się zapoznać i się szybko dogadaliśmy. Jej koleżanka jest teraz chora i wczoraj zaprosiłem ją na kawę do siebie. Zgodziła się, było naprawdę dobrze, śmiała się z mojego poczucia humoru, gdy ją dotknę "przypadkowo" nie ucieka. Normalnie bym ją już wtedy pocałował, ale pomyślałem sobie, że jeszcze ma czas na znalezienie nowego mieszkania i tego nie zrobiłem. Co do studiów to mam plan w głowie, który ulepszyłem przez porady Severiusa http://www.podrywaj.org/jak_pode... ale nigdzie nie znalazłem opinii, co zrobić jeśli się z nią będzie mieszkało. Wiem, że przestać plażować nie można, ale czy sprowadzać kobiety jak dawniej? Przestać? Bo jak już się mną zainteresuje to takim ONSem mogę wszystko zjebać. Jakieś jeszcze sugestie oprócz tych Severiusa?
A po miesiącu będziesz musiał szukać nowego mieszkania i nowej paczki, jak ona się w Twoją wkręci. Jak już wyżej wspomniano. Po pierwsze: współlokatorka, po drugie: zajęta. Gdzie tu jest ułatwiona sytuacja?
Nie zwracałem uwagi na te fakty, dzięki za opinie:)