Witam wszystkich,
Jest to moj pierwszy post, mam nadzieje, ze nie zostanie usuniety. Na szybko sie przedstawie. 23 lata, koles z Krakowa, na swiezo po 9 miesiecznym zwiazku na odleglosc.
Rozstalem sie z kobieta po bardzo burzliwym zwiazku na odleglosc, sam w sobie zaczal sie przez internet, po czym przerodzil sie w sylwestrowy romans by stac sie proba zwiazku na odleglosc z lepszymi i gorszymi momentami.
Nie bede rozwodzic sie ze szczegolami poki co jak zwiazek wygladal ale dzialo sie w nim duzo i chyba wszystko za szybko. Bylo duzo seksu, pozadania a po 3 miesiacach tez nawet wspolne swieta z jej rodzicami na drugim krancu Polski. Wiem, ze dziewczyna totalnie sie we mnie pokochala i podlozyla we mnie duzo zaufania. Niestety w koncu to wszystko sie zepsulo i teraz rozumiem, ze ja mocno zranilem. Wszystko rozbilo sie, ze wyszlo na jaw, ze rozmawialem z moimi znajomymi (po czesci to tez jej znajomi) na temat naszych intymnych relacji, seksu, problemow. Probowalem szukac rad wsrod bardziej doswiadczonych osob. Niestety przynioslo mi to zniszczenie zwiazku gdy sie dowiedziala. Wiem, ze bardzo mocno sie na mnie zawiodla. Ja na sobie tez. Mocno cierpie po rozstaniu bo wiem, ze ja kochalem. Zalezlo mi ogromnie, bralem urlop bysmy sie widywali, laczyly nas wspolne zaintersowania. Czulem sie szczesliwy, kochany, spelniony.
Tego zwiazku sie juz nie da uratowac - to pewne. Ale na przyszlosc chcialbym zapytac Was czy ktos wie jak zmienic w sobie ta ceche. Czasami za duzo gadam, nie w zlej wierze, po prostu wydaje mi sie, ze zwiazek powinien byc 'swietoscia' a ja tego nie poszanowalem. Jak zmienic taka ceche u siebie?
Jak postepowac teraz z owa kobieta, mialem dzis bardzo burzliwa rozmowe, w ktorej dala mi jasno do zrozumienia, ze jedyne czego ode mnie chce bym jej dal spokoj i nie pisal, dzwonil - nic. Chcialbym aby kiedys mi wybaczyla. Wiem, ze zasluguje na cos dobrego, kogos dobrego.
Mam spore wyrzuty sumienia, jest mi zle, zarowno z tego co zrobilem jak i rozstania. Wiem, ze to byla szansa na dlugi, piekny zwiazek gdyz zanim wyszly te sprawy byla gotowa przeprowadzic sie w moje strony. Nie widziala swiata poza mna w pewnym momencie.
,,Ale na przyszlosc chcialbym zapytac Was czy ktos wie jak zmienic w sobie ta ceche. Czasami za duzo gadam, nie w zlej wierze, po prostu wydaje mi sie, ze zwiazek powinien byc 'swietoscia' a ja tego nie poszanowalem. Jak zmienic taka ceche u siebie?" co kropelka sklei, sklei żadna siła nie rozklei. Ewentualnie używanie mózgu podczas mówienia polecam. A tak w ogóle to serio nie pomyślałeś, że sprawozdanie ze wspólnej upojnej nocy waszym WSPÓLNYM znajomym to nie jest najlepszy pomysł ?
Nie mam dla siebie wytlumaczenia, dowalilem po calosci. Biore to na siebie. Pytanie tylko, czy dac tej kobiecie spokoj, niech zapomni, wyrzuci mnie z pamieci. Czy probowac cokolowiek robic? Powiedziala, ze czuje sie zazenowana tym co sie stalo bo myslala, ze jestem 'inny'. Ten zwiazek pokazal mi wiele aspektow jak poswiecenie, szczescie, milosc, wspolne chwile ale tez klotnie, nieporozumienia.
Ogolnie chcialbym zaczac pracowac nad soba po tym wszystkim. W tym momencie mam ochote zniknac.
Najchetniej cofnalbym czas i tego nie robil... tak, wiem, tego sie nie da.
Uwazacie, ze najlepiej wyciagnac z tego wnioski. Zyc dalej i w przyszlosci tego nie zrobic?
A chcesz to ratować? Jeżeli tak, to moim skromnym zdaniem jest to możliwe, aczkolwiek powinieneś dać jej teraz spokój, odsunąć się na jakiś czas. Dasz jej czas do przemyśleń, a nuż coś się urodzi w jej głowie i zdecyduje się Tobie wybaczyć. Gwarancji nikt nie da, ale jak to mawia stare przysłowie - kto nie ryzykuje ten nie pije szampana
Głowa do góry chłopie, masz nauczkę na przyszłość, wyciągnij wnioski i do przodu.
Słuchaj - jak dla mnie związek się sypał już od dawna (może nawet o tym nie wiesz, taki urok tych na odległość) i dziewczyna szukała widocznie tylko powodu do rozstania. A to co było kiedyś, to było kiedyś, nie rozpamiętuj że "nie widziała świata poza Tobą".
Jak zmienić tą cechę? Zaraz Ci powiem. Większość Twoich znajomych w przypadku kłopotów opowie się za Twoją dziewczyną. To Ty będziesz zawsze tym złym. Skąd się to wzięło? Z tego samego względu, z którego chłopcy pieskują podczas pierwszego związku, gdy się sypie. Zostało nam to wpojone. Czy nauczycielki w Twojej szkole nie podejrzewają dziewczyn o ściąganie bo "dziewczyny są grzeczne" itd.?
Więc w takiej sytuacji zawsze to Ty jesteś winny gadulstwa i problemów.
Nawet kolego nie zdajesz sobie sprawy, co jej koleżanki wiedzą o Tobie! Począwszy od dziwnych zachowań po rozmiar penisa. Tak - dobrze przeczytałeś. Te psiapsiułki mówią sobie wszystko. Gdybyś usłyszał taką rozmowę, nie wierzyłbyś w to co słyszysz. Także nie miej wyrzutów sumienia bo jestem niemal pewien, że ona robiła dokładnie to samo. Tylko ich gadulstwo nigdy nie wychodzi ze względów, które podałem wyżej.
Co możesz teraz zrobić? O ironio - zrób to co Ci kazała. Nie pisz, nie kontaktuj się, nie szukaj spotkań. Nawet nie wiesz jak obojętność boli (po obu stronach) i do jakich działań zmusza człowieka. Zresztą - mówiąc Ci o tych "warunkach" ona się tego nie spodziewa. Nie chcesz jej zaskoczyć?
Związek by nie wyszedł, zapewniam Cię. Przy związkach na odległość, gdy obie osoby zamieszkają ze sobą, zawsze wychodzi zbyt duża różnica zachowań. Dopiero wtedy możesz zobaczyć, czy Twoja dziewczyna nadaje się na partnerkę. Więc skończ pierdolić, że mógł to być długi i dobry związek bo jakoś nie był. "A co by było gdyby" w dupę sobie wsadź.
Wyciągnij wnioski i ruszaj do przodu, uwierz mi, że nie straciłeś tak wiele a już na pewno nie tyle, ile zdajesz sobie sprawę.
Poki co to pewne, ze dam jej spokoj. Tego chce, podjela decyzje, musze ja uszanowac jaka nie jest.
Czy ratowac. Moze i bym chcial, ale dopiero za jakis czas. Tez chce sam od tego wszystkiego odpoczac bo jednak sam ze soba zle sie czuje, nie jest fair. Zranilem kogos kto oddal mi sie w pewnym momencie caloscia. To byla trudna laska, wariatka, ale to wlasnie mnie w niej najbardziej krecilo. Duzo emocji dostarczala.
Jak to widzisz dalej?
Nauczke mam ogromna to racja, wnioski wyciagne. Ogolnie szkoda bo bylo nam dobrze, gdyby to wszystko nie wyszlo. Poplakalem dzis i mysle, ze wystarczy. Swiat mi sie nie zawalil, rozjebal zwiazek to racja. Ale ciagle mam stala praca, 2 rece 2 nogi, hobby, zaintersowania oraz duzo duzo wiecej doswiadczenia i wspomnien.
Wiele jej zawdzieczam ale tez wiele mam do niej zalu i jakis tam pretensji. Chyba etap idealizowania mam juz za soba, to dobrze.
Aragorn jak wroce odpisze Ci wiecej, widze konkretny post. O to chodzi, widze, ze na tym forum duzo sie naucze.
A co do obojetnosci, przyznam Ci racje. To boli kurwa najbardziej. Znam to skas.
To prawda duzo w tym zwiazku bylo burzliwosci, roznych perypetii. Niestety taki urok zwiazku na odleglosc. Dam jej teraz to czego chce, czyli 0 kontaktu.Obojetnosc.
Problemem jest tylko, ze 'widywac' ja bede codziennie na wspolnym forum sportowym. Myslicie, ze poki co powininem sobie odpuscic aktywnosc tam aby dojsc do siebie?
Czyli co panowie, glowa do gory i zyjemy dalej skupiamy sie na sobie?
Po Twoim temacie wnioskuje, ze nie masz pojecia co to jest zwiazek. Nie byles w zwiazku tylko w ciagu liter. Nie proboj szukac podobienstw miedzy moja sytuacja a Twoja bo sa totalnie inne.
Tutaj nie pojawil sie ktos 3, po prostu, cos sie zjebalo i tyle. Z powodu bledow popelnionych przez obie strony.