Witajcie
mam problem... finansowy.
Zacząłem uprawiać jogging, potem czytać książki. Miałem zaplanowane od 20 września indywidualne zajęcia z instruktorką tańca. Taniec kosztuje mnie z dojazdem ok. 100 zł za jedną lekcję (mam zamiar brać jedną w tygodniu).
Wkurza mnie moja "naturalna" budowa ciała. Nie czuję się przez to atrakcyjny dla kobiet. Siłownia to koszt 70 zł miesięcznie, plus dojazdy. Jeden dojazd samochodem to ok. 17 złotych (a planuję 3x w tygodniu). Natomiast gdybym wykupił bilet miesięczny to płacę ok 100 zł miesięcznie. Bilet tańszy, ale za to musiałbym iść ok. 3 km pieszo.
Jedno i drugie jest dla mnie bardzo ważne. Od kiedy pamiętam, wkurza mnie mój brak poczucia rytmu, ale wygląd także.
Zawsze wyobrażam sobie jak jestem z jakąś laską sam na sam, ściągam koszulkę, a tam płaska klata i jej beka ze mnie. Im szybciej zacznę pracować tym lepiej, a z joggingiem moje wysiłki mogą dać spory efekt po pół roku.
Co sądzicie? Lekcji tańca mam zamiar wziąć 5-7 max. Instruktorka twierdzi, że w dwie lekcje da rade wyrobić mi poczucie rytmu.
Brać lekcje tańca i zasuwać autobusem na siłkę, czy lepiej olać na razie taniec?
Jedno i drugie mocno obciąży mój budżet, ale jestem tak zdeterminowany jak nigdy wcześniej. Czuję w sobie taką siłę, dzięki której za pól roku mogę być kimś, kogo zaakceptuje widząć swoje odbicie w lustrze.
Z góry dzięki za pomoc
Co mają książki do tego? Nikt nie będzie znał sytuacji twojego portfela lepiej niż Ty sam
Ja jednak chciałbym poruszyć sprawę jogging + taniec + siłka. Jeśli narzekasz na wątłą budowę to radzę poczytać trochę na temat wpływu ćwiczeń siłowych i aerobowych na mięśnie. Sam jak zacząłem trochę biegać + ćwiczenia siłowe to zauważyłem mniejszy przyrost. A do tego u Ciebie dochodzi taniec. Oczywiście decyzja należy do Ciebie 
Poczucie rytmu to może być kilka lekcji tańca. Zaś siłownia to raczej na dłuższy staż żeby jakieś efekty zauważyć.. z pół roku minimum + dobra dieta, bez tego ani rusz.
"Wkurza mnie moja "naturalna" budowa ciała. Nie czuję się przez to atrakcyjny dla kobiet. Siłownia to koszt 70 zł miesięcznie, plus dojazdy. Jeden dojazd samochodem to ok. 17 złotych (a planuję 3x w tygodniu). Natomiast gdybym wykupił bilet miesięczny to płacę ok 100 zł miesięcznie. Bilet tańszy, ale za to musiałbym iść ok. 3 km pieszo."
Też mi wymówka z chodzeniem na siłownię... Te 3km możesz truchtem pobiegnąć na siłownię i rozgrzewkę masz już z głowy, a jak wiadomo rozgrzewka jest bardzo ważna i zaoszczędzasz te 51zł z benzyny
Zobacz z 1 wymówki wyciągnąłem, aż 3 pozytywy!
Grupowy kurs tańca, a nie lekcje indywidualne. Wtedy Cię to tak szarpać za kieszeń nie będzie.
Jak nie możesz pogodzić dwóch rzeczy, to weź się za siłkę. Nabierzesz pewności siebie i dzięki temu będziesz wywijał jak szalony na parkiecie. Nie wiem jaki styl tańca Cię interesuję, ale warto zainteresować się tutorialami chociażby z youtube'a i ćwiczyć przed lustrem.
Jeżeli nie stać Cię na obie rzeczy, wybierz tą, która sprawia Ci większą frajdę, powoduje uśmiech na twarzy, oraz daje kopa na kolejne dni.
I jeśli np. wybierzesz siłkę, to tańca możesz uczyć się w domu przed kompem.
Natomiast, jeśli wybierzesz kurs tańca, to w domu możesz wykonywać szereg ćwiczeń, które poprawią Twoją sylwetkę + uczęszczanie na kurs tańca także spowoduje duże zmiany w twojej sylwetce.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
Trening siłowy Lafaya bez sprzętu.
A kasę z siłowni zainwestuj w dobrą dietę.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
myślę że na kursie grupowym też się sporo nauczysz jeśli poprosisz instruktora o wskazówki a na pewno jest tańszy jakieś 4x niż indywidualny. Aeroby nie przeszkadzają siłowni na tyle aby nie było przyrostow. Sam chodzę na siłownię, Mt, i kurs tańca i jest ok. Niestety ciągle jem, bo ciężko mi przytyc do tych 100 kg przy takim trybie. Ogólnie nie szukaj wymowęk tylko pomyśl że wszystko się da.
Skoro planujesz tylko raz tygodniowo iść na ten kurs tańca to przełóż siłownię na październik jak Twój budżet nie wystarczy na obydwa wydatki , jesień - zima to bardzo dobry czas by zwiększyć masę mięśniowa wiec czy zaczniesz 20 września czy 20 października za dużo znaczenia nie ma skoro i tak planujesz przez ok pol roku ćwiczyć ( przez ten miesiąc możesz zacząć od pompek w domu , ćwiczeń na tricepsy , podnosić się na drążku , akurat jak pójdziesz na siłownie będziesz miał mniejsze zakwasy na rozruchu )
Jak piszą wcześniej ćwiczyć możesz w domu i to już, a nie czekać, zacznij już dzisiaj, pompki różne rodzaje, z szeroko rozstawionymi rękoma, z wąsko, na krzesłach, hantelki to koszt ok.50zł (rozbierane\dokładane), uchwyty do pompek (chronią nadgarstki) 20zł, tokupisz nawet wysyłkowo jak nie masz możliwości w sklepie.

Ćwicz małą ilością powtórzeń, ale dokładnie, na początku wiadomo ciężko, jak każdemu, ja ćwicząć w domu jeden sezon wyglądałem o wiele lepiej, zauważalna różnica chociaż koksem nie jestem (hardkorowym)
Taniec to polecam w grupie, znajdź kolezanke\partnerkę, nawet na plus wiadomo, od razu kontakty z kobietkami podszkolisz i taniej też, stówa za lekcje to dobry melanż w sobote jest
they hate us cause they ain't us
Tak jw. kup sobie na początek jakąś hantle używana od kolegi 5-7 kilo jaką tam masz posturę.
Do tego dołóż trenning domatora i przede wszystkim diete. Bez diety nic nie zrobisz.
Puki nie wiesz co i jak ćwiczyć nawet się na siłownie nie wybieraj bo efekty będziesz miał takie jakbyś ćwiczył w domu.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
// do usunięcia
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Nawet nie musisz mieć hantli, sztanga Ci starczy jak tak o budżet się martwisz, nią można zrobić nogi(przysiady, martwy ciąg), bicepsy, plecy, klate, zainwestujesz raz w siłownie domową, to sporo oszczędzisz, wydasz powiedzmy na sztange z obciążeniem 40 kilowym jakieś 350 zl to 5 miesięcy chodzenia na silownie, a jeśli będziesz ćwiczył dłużej cały czas jesteś na plusie, no i oszczędzasz przynajmniej godzine na dojazdy i przebranie się.
A siłki nie mają biletów rocznych? Z tego co się orientuje niektóre oferują takie możliwości i jest to dużooo tańsze niż miesięczne.
Noo musisz ogarnąć to sobie jakoś przez pierwszy miesiąc a później jak nie będzie ci coś pasować albo uznasz, że coś jest nie dal Ciebie to odpuścisz na rzecz drugiego. My tutaj nie możemy zaplanować CI dnia, dojazdu czy tego co masz robić ze swoim ciałem to musi być twoja decyzja.... Przez to wyrobisz sobie charakter bo tylko tańcem i siłownią nie zmienisz się( znaczy się zmienisz budowę, jest to okej bardzo mi sie to podoba, ale nad psychiką i charakterem też trzeba pracować).
"Zawsze wyobrażam sobie jak jestem z jakąś laską sam na sam, ściągam koszulkę, a tam płaska klata i jej beka ze mnie." ---> Równie dobrze możesz odwrócić tutaj rolę... zamiast Ciebie postawić dziewczynę, gdyż mają one często większe kompleksy niż my. Więc się nie martw. Jak już tobie dziewczyna zaufa żeby się z tobą przespać to klatka nie będzie najważniejsza aleeee przyjemność. !
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Androix nikomu z nas pewnie do głowy nawet nie przyszło że laska która da się zaciągnąć do łóżka ucieknie z niego tylko dlatego że nie ma się wyrzeźbionej klaty.
Sraj na to rzadkim gównem i zrób to dla siebie, dla swojego zdrowia i zajebistego uczucia.
Uczucia kiedy po 1h treningu czujesz się tak wylajtowany że wszystkie problemy przestają być problemami. Przynajmniej ja się tak czuję, ba wtedy nawet wyrywanie lasek staje się lepsze bo jesteś pewniejszy siebie bo robisz wielkie rzeczy.
Nie wiem jak teraz wyglądasz ale jeśli coś tam ważysz to trening FBW ( poczytaj o nim ) ci wystarczy na początek i spokojnie możesz iść na kurs tańca.
Zobaczysz chociaż minimalne efekty treningu to tak cię to zmotywuje że będzie ci się chciało więcej - daje sobie palec uciąć bo kut*s może mi się jeszcze kiedyś przydać.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Prawda jest taka że w domu jest znacznie mniejsza motywacja - wiem z doświadczenia. Trzeba mieć dużo własnego samozaparcia.. ale w praktyce wracasz późnym popołudniem ze szkoły, obiad, coś tam - jeszcze do zrobienia.. nie masz już chęci, mówisz sobie - jutro poćwiczę. Jutro po kursie tańca tym bardziej wyczerpany..
Jednak siłownia to siłownia - mięsnie największy przyrost mają dźwigając fizyczne obciążenia . Do tego świadomość wydanej kasy na karnet również mobilizuje - żeby nie wywalać w błoto.. że kupiło się a 2 razy w miesiacu pojdzie..
Takie ejst moje zdanie, a mam znajomego, który nauczył się kilkadziesiąt figur salsy tańcząc - z siostrą oglądając filmiki z Youtube.
Moim zdaniem lepszy taniec... nabiera się pewności siebie z kobietami, możesz zaimponować tym. Osobiście tańczę salse, dodatkowy plus jest taki, że poznajesz mnustwo kobiet
Pozdrawiam:)
Wybierajac silownie nie zapomnij uwzglednic pieniedzy na diete. Tutaj dochodza znaczne wieksze wydatki niz karnet. Nie wiem jaka masz wage, ale pewnie niezbyt Cie zadowala wiec na Twoim miejscu najpierw ulozylbym sobie diete, w tym czasie wykonywal trening siłowy Lafaya bez sprzętu, a po czasie pomyslal o silce. Wbrew pozorom w domu bez sprzetu da sie duzo zrobic. Tylko po pol roku jakichs wielkich efektow sie nie spodziewaj
. A z tancem sprobuj moze uczac sie przez filmiki. Oczywiscie zrobisz jak bedziesz chcial 
"Jeśli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego, co mówi, patrz na nią."
Cóż, dieta nie jest aż taka przejebana. Dobra dieta to raczej wiedza czego nie jeść niż co jeść ^^. Osobiście zamiast latać na tą siłownie i płacić za karnety (zależy ile za to płacisz w sumie) lepiej kupić sobie swój sprzęt. Zależy jaki masz progress i ile żelastwa ci trzeba ale ogólnie zamiast pół roku karnetu, możesz sobie kupić spoko hantle, z 40kg obciążenia do tego i jeszcze jakiś drążek się może wciśnie.
Najlepsze efekty są zawsze od ćwiczenia w domu bo możesz to robić kiedy chcesz i bez wielkiego zaangażowania, tj pakowania się, dojazdu itd.
Polecam też książke Pavel Tsatsouline - nagi wojownik. Co prawda o robieniu siły bez sprzętu ale dużo wiedzy ci się przyda.
3 rady:
- grupowy kurs tańca (tańsze lekcje, nowe znajomości, KOBIETY)
- jak masz płaską klatę i chcesz przybrać na masie to musisz na razie odrzucić bieganie, chyba że jesteś później w stanie jeść po 4000kcal dziennie w co wątpie
- z tym pakowaniem w domu to się nie zgodzę, kupisz karnet to chodzisz, żeby się nie zmarnowała kasa. A jak trenujesz sam to zawsze możesz sobie znaleźć jakąś wymówkę, żeby nie ćwiczyć. Kolejną wadą ćwiczenia w domu samemu to brak asekuracji i motywacji w drugiej osobie. Nie ciśniesz na maksa nie masz maksymalnych rezultatów.
NO PAIN NO GAIN
Też kiedyś muszę się zapisać na taniec bo jestem na parkiecie jak Rasiak na trawie
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.