Witajcie,
kilka miesięcy temu wyjechałem za granicę (wycieczka szkolna) i wróciłem całkiem pozytywny (takie wyjazdy naprawdę rozluźniają i zmieniają sposób bycia).
Pewnego dnia, a że mam dobry kontakt z pracownikami szkoły, stojąc na szkolnej klatce schodowej, dzielącej pierwsze piętro od drugiego, rozmawiałem z taką jedną woźną o tym jak było za granicą itd. Obok mnie na parapecie siedziały takie dwie laski (z resztą często tam przesiadują na przerwach). No i gdy skończyłem gadać z woźną to ot tak podlazłem do nich i ot tak "co tam?" no i zaczęliśmy gadać o pierdołach.
Po powrocie zauważyłem że jedna z nich polubiła moje zdjęcie na facebooku (wooooooow, jak dużo to znaczy ). No i później tak w szkole jak przemieszczałem się między piętrami to często ją zauważałem i a to się uśmiechałem a to mówiłem "siema" (bez cmoków w policzek itd. bo mi się raz chciało raz nie).
Gdy był już koniec roku szkolnego to wchodziłem po schodach, idąc w kierunku swojej klasy no a ta stała na schodach to uśmiecham się i ogólnie pozytyw na mordzie bo koniec roku szkolnego i przywitałem się w policzek i polazłem do klasy.
Później wracam na chatę a ta zagaduje do mnie na facebooku "siema co tam?" no to tak się trochę z gadką rozkręciłem, ale zawsze kończyłem pierwszy. To był pierwszy dzień wakacji. Po dniu, może dwóch a nawet trzech czy pięciu napisała znowu. No i znowu gadka o byle czym. Również kończyłem pierwszy. Czasami urywałem rozmowy, a czasami tłumaczyłem że idę w kimę, ale widać było MEGA zainteresowanie z jej strony. Jak pisałem coś pokrótce to chciała wiedzieć więcej.
Wyjechałem pod koniec sierpnia na wakacje, nie było mnie więc w moim mieście. Miałem Internet (pieprzony wymysł 21. wieku) i napisała na FB żebym wbijał (też głupia bo wiedziała kilka dni temu że wyjeżdżam i mnie nie będzie), ja trochę zdziwiony, pytam się gdzie a ona że na [nazwa jej dzielnicy] (więc nie wiem czy do niej na chatę czy na osiedle gdzieś się powłóczyć ale chuj). Tak czy siak piła z psiapsiółą i po prostu jej zaświtało, żebym też do nich dołączył, ale że byłem nieosiągalny to odmówiłem, odpowiedziała "to jak wrócisz".
Wróciłem, napisałem "jestem, to gdzie ta impreza?" a ona "ja to jestem chora i na imprezę się nie nadaję, ale i tak wychodzić mogę" napisałem, dla jajec, że piła wtedy beze mnie to teraz niech choruje, odpisała że dzięki za wsparcie to odpowiedziałem, że umiem okazać wsparcie i że mogę jej pokazać tego i tego (akurat tego samego dnia miałem do załatwienia pewną sprawę), podałem datę i miejsce. Odpisała że jak będzie w stanie wyjść z domu to ok.
Minęło kilka dni, wypadł ten dzień w którym miałem się z nią umówić i akurat Bóg chciał, że nie chciało mi się załatwić jednej sprawy na mieście to i nawet nie było mnie w umówionym miejscu. Pomyślicie - wystawiłeś ją, tak się złożyło, że też jej nie było tego dnia tam gdzie być miała.
Tego samego dnia napisała "i co nie zademonstrowałeś :D", to odpisałem dzień później "a Ty niby byłaś?" a ta "no nie bo nic nie pisałeś xd". Myślałem, że jak się z kimś umawiamy na dany dzień, to nie trzeba zadawać żadnych pytań w stylu "to będziesz?" (z resztą nie chciałem też pokazywać, że mi niby zależy). Odpisałem tylko "ajj te kobieciny" i tyle.
Zbliżał się koniec wakacji, ona już od tamtej pory nic sama nie pisała (żeby nie było to też czasami sam pisałem, nie że maksymalnie miałem ją w dupie i sam z siebie nie napiszę, ale trzymałem się zasady "3 kroki w przód jeden w tył", czy jakoś tak, po prostu ona pisała więcej sama, ja też ale mniej
).
Rozpoczęcie roku szkolnego. Klasa maturalna. Ostatnia klasa technikum.
Wychodzimy z sali i udajemy się w kierunku wyjścia ze szkoły. Idziemy korytarzem i koleżanka z klasy (też niczego sobie) uderza mnie rękami w plecy. Uderza. Po prostu klepie i coś zagaduje to ją obejmuję za ramię i szkoda, że nie złaziłem tak jeszcze chwilę po schodach tylko puściłem przed schodami, bo cholery siedziały we dwie znowu. Trochę bym na nie wpłynął, że "ooo ale ją objął" ale nie wiedziałem, że tam będą
No i kumpel ode mnie z klasy poszedł się z nimi przywitać, bo on je już zna od sylwestra tego roku, czasami się zastanawiam jak się tam do nich wbił, gdyż przed sylwestrem tego roku nie było widać żeby z którąkolwiek rozmawiał, ale jeden chuj. Mógł fejsbukowo też się porozumiewać, a w szkole nie było widać, żeby coś ten teges. No i ja też się przywitałem, ale zauważyłem że on już zaczął z nimi coś gadać to po chuj tam ja jak piąte koło u wozu. A widziałem nawet, że jak schodziłem po schodach to zerkały już na niego (chętne do rozmowy), więc się tylko przywitałem i polazłem na dół odebrać stypendium (na początku roku, bo po wakacjach mieliśmy odebrać z gminy jeszcze). I polazłem do domu.
Następnego dnia w szkole się nie widzieliśmy jakoś. Dzień później byłem z kumplem dyżurnym więc zwolnieni z lekcji, więc łaziliśmy po klasach jak coś trzeba było przekazać itd. Byłem przy sekretariacie się zgłosić, że jestem i akurat je widziałem to się przywitałem z nimi i wlazłem do sekretariatu. Później spotkałem je pod pokojem nauczycielskim bo musiałem zmienić szczęśliwy numerek to się pytam jaki chcą dla jajec to się sprzeczają między sobą podając swoje numerki z dziennika, polazłem na dół wylosować inny numerek, wypadł inny niż miały hehe. Dyżurując tak, przychodziły jakieś laski ze szkoły i prosiły żebym takiego i takiego nauczyciela poprosił z pokoju nauczycielskiego to się do tych dziewczyn uśmiechałem i akurat przełaziły to mogły widzieć, że wesoły i pogodny 
Next day... dzwonek, wychodzimy z sali i akurat na korytarzu masa uczniów i one, widziały mnie, nawet nie powiedziały siema, więc powiedziałem sobie że też je zacznę zlewać (Pan obrażalski się odzywa?? bo mi cześć nie powiedziały hehe). Tego dnia okazało się też, że jej klasa ma z naszą łączony WF. Ech.. Znowu one. Graliśmy w gałę na boisku, później po jakimś czasie zmiana to usiadłem na ławkę z innym z mojej klasy a one akurat biegały wokół po boisku i tak siedzę i się odwróciła (ta co wtedy żebym wbijał, bo mówiąc o niej mówię o niej
a jak mówię one to ona i jej psiapsióła heh) i szybko skręciła głowę i do koleżaneczki coś w stylu "patrzy się" (może mam jakieś urojenia już) i jakieś ciche śmiechy pod nosem, tak jakbym ja kurwa się miał na nie non stop patrzeć, a ja po prostu za piłką wzrokiem wodziłem. Super fajnie, wlazłem z powrotem, później koniec meczu, koniec dnia.
Today. Wychodzę od autobusu do szkoły. Widzę ją już jak na koleżaneczkę czeka na pasach a ja idę w stronę szkoły bez witania się, jakbym jej nie widział. Jestem już w szkole, idę pod salę lekcyjną, podaję witę ziomkom i siadam. Chwilę później one idą przez korytarz i nic, zaśmiały się. Nie widziały mnie. To ja też już zacząłem pierdolić to. Powiecie psychol kurwa, ale tak chcę się zapytać czy ona nie mogłaby też powiedzieć cześć? Uważacie, że witanie się (inicjowane wyłącznie przez was) na okrągło z pannami to w jakiś sposób pieskowanie? Dzień w dzień one siedzą na tym jebanym parapecie a ja jak schodzę po tych schodach to się zastanawiam, witać się z nimi czy nie, nosz cholera przecież nie będę tak codzień. Choć w sumie z kumplami to się człowiek codziennie wita, tak? No właśnie.
Jak ocenianie ich zachowanie i moje? Ja sam z siebie często się z nimi witam, one w chu*a lecą. Witać się czy tak samo jak one, olewać? Jak wy się zachowujecie w takich sytuacjach, co wy byście zaproponowali, czy jakieś uwagi co do mojego zachowania, popełniłem wg was jakiś błąd?
Sorry za rozpisanie się. Hehe
Pis!
Niedojrzałe zachowanie ich jak i Twoje po części.
Błędy: za dużo o nich myślisz, głupie rozkminy.
Witaj się normalnie, przecież to tylko kumpele ze szkoły, rozmawiaj, poświęć im czasami przerwę.
Za dużo sobie wyobrażasz, przeczytałem całe i nie widziałem nic o spotkaniu poza szkołą.
Miej świadomość że ona na zbytnio dojrzałe nie wyglądają po tym co napisałeś. Być może zachowują się tak tylko w grupie.
Co do błędów to fakt, często mam głupie rozkminy.
Czyli sugerujesz, że mam non stop się z nimi witać, jak tylko schodzę po schodach, a one siedzą na tym parapecie?
Z ich strony kompletnie nic. Jak księżniczki. Ziomki to rękę sami podają, ja im też i się żyje
A te Ci łaskę robią.
Wczuj się w to co napisałem teraz i odpowiedz. Ja wiem, że nikt mi nie powie jak mam postępować, ale to takie no.. i trochę pieskowanie moim zdaniem i stawianie ich ponad, że im jedynie trzeba cześć powiedzieć (one są nagrodą), a one nie muszą (nie my).
Było, było o spotkaniu poza. W wakacje najpierw ona pisała, żebym do niej wbijał, a że byłem nieosiągalny to się nie udało, a później ja zaproponowałem.
No i one w grupie raczej nie przebywają. Papużki nierozłączki. We dwie, razem, cały czas.
Aha no i dodam, że to nie wygląda tak że ja sam schodzę po tych schodach i one tam akurat siedzą we dwójkę, bo tak to bym zagadał, ale schodzi cała szkoła a ja wraz z nią i jest tłok i nie chcę mi się nieraz przez ludzi przedzierać żeby to tylko się z paniami przywitać. Ot cały myk.
Wybierasz się na studia?
Jak na kolokwiach będziesz umiał tak pisać o niczym i lać wodę to wykładowca będzie w niebo wzięty.
Co ci poradzić? Weź się z nią umów na spotkanie sam na sam.
Ale o szo chozi?
Przez Ciebie straciłem kilka minut mojego cennego życia. NIGDY, powtarzam NIGDY nie przypuszczałbym, że na samym końcu zadasz pytanie na temat mówienia cześć. Łazienka jest zamknięta. Daj śrubokręt. Nie będzie niczego.
UMRZYJ!#@#*(!@&#!*@^#!
Jakby mi zależało jedynie na tym pytaniu to zadałbym je i nie rozpisywał się, ale że chciałem opisać swoją sytuację i spytać też o ewentualne błędy, to się rozpisałem.
No i przeprosiłem na końcu za zmarnowanie czasu
I ty teraz chodzisz do 4 technikum? Bo myślałem że czytam post jakiegoś gimbusa.
Wybacz, że późno zacząłem wtajemniczać się w tematy damsko-męskie. W gimnazjum miałem na to wyjebane a i tak miałem z 2-3 dziewczyny. Później w 2 klasie technikum popełniłem błąd, angażując się w "związek" no i trafiłem dopiero na tę stronę i mnie oświeciło. Na chwilę obecną najbardziej naprowadził mnie Rogov i czekam na jego drugą odpowiedź.
Cześć przyjacielu !
w dwóch punktach najlepiej bo tego wypracowania nie idzie przeczytać !
Żebym mógł pomóc musisz mi tu pod postem trochę oświecić sytuację w skrócie
hahah mam słabą głoowę
Ekhm... tak czytam sobie cały ten post.. i aż ciężko mi uwierzyć że jesteś w tym samym wieku co moja dziewczyna (jeśli autentycznie masz 19 to nawet rok starszy..).
Widzę przepaść po prostu, totalną przepaść - czytając Ciebie mam wrażenie jakbym czytał autentycznie post 14-15 latka.. wybacz ale takie mam odczucie, zaś albo to moja dziewczyna jest na tyle dojrzała że w ogóle nie dostrzegam różnicy między nią a dziewczynami w moim wieku 22-23 lata albo ja nie mam pojęcia skąd ta przepaść, mówią że kobiety szybciej dojrzewają - chyba to jest klucz w tym wszystkim..
Autorze, zajmij się pasjami swoimi dorośnij trochę a nie zajmjesz się takimi pierdołami czy jakaś tam laska spojrzy, powie "siema", uśmiechnie się czy co...
To są rozkminy na poziomie gimnazjum wczesnego jak dla mnie a nie klasy maturalnej..
pozdro
O Panie. Pasji to ja mam sporo
Gdyby nie one to ja bym nie żył 
Problem w tym, że zaczęło mi się jebać po tym jak zaangażowałem się w związek w 2 klasie i natrafiłem na tę stronę. Nigdy wcześniej nie miałem takich problemów, żebym zastanawiał się czy powiedzieć komuś cześć czy nie, czy będę needy w ten sposób itd. Miałem po prostu wyjebane na to i było gites. Teraz nagle wielkie przekminki czy chłodzić, czy ona sama też pierwsza powie itd. itp. no i to mnie czasami wyniszcza, ale jest tak tylko wtedy gdy jakaś dziewczyna się napatoczy, choć w gimnazjum takich rozkmin nie miałem i było pięknie. Czasami wydaje mi się, że studiowanie tej strony to dla mnie skutek odwrotny do zamierzonego, bo po prostu nie wiem co kiedy stosować.
Pokazala zainteresowanie i teraz albo bedzie codziennie czesc i zostaniecie znajomymi na dobre, albo musisz ja poza szkola wyciagnac na spotkanie i robic co chcesz, to dziewczyna ona nie moze pokazac ze lata za Toba.
No panowie liścia na odmułkę od was dostałem. Zachowałem się w tym momencie jak gbur, którzy liczył na nie wiadomo na co, że panna będzie za nim cały czas latać. W drugiej klasie była dobra dupcia, która witała się ze mną za każdym razem, nie mówię że ja z nią nie, jak mijałem. Może przywykłem do tego, że coś za coś, że jak ja się będę często sam witał to i ona sama z siebie. Nie wiem. Jutro powiem po prostu siema im i ściągnę target z tego parapetu, łapiąc z rękę i spytam co robi w piątek/sobotę. Zastanawiam się tylko czy już od razu na początku tygodnia czy tak pod koniec
Lepiej na początku, żeby było że jestem pewny siebie i konkretny i żeby sobie piątek zarezerwowała 
Dobra ziomale, złapałem je na przerwie. Akurat miała lekcje obok i wyłaziły. A tłum jak na marszałkowskiej
Przywitałem się, zagadałem chwilę, wziąłem numer od targetu. Jak nie będzie padać w piątek to się ustawiamy, jak będzie to znajdę jakąś alternatywę 