Siemanko.. Ostatnio dziewczyna zarzuciła mi ze zbyt rzadko mowie ze ja kocham. Skwintowalem to ze nie sa wazne slowa tylko gesty."no ale byloby milo od czasu do czasu to usłyszeć" a pare chwil wcześniej mówiła ze zauważyła ze ostatnio między nami zrobiło sie romantycznie. Co to za dretwa gierka z jej strony? Dodatkowo gdy rozmawiamy i ja zagne w temacie ona odpowiada cos w stylu oj tam oj tam i zaczyna sie przytulac lub całować
a kochasz ją? A ona Ci to mówi? Jeżeli odpowiedź na oba pytania brzmi tak, to w czym problem? Bo ma rację: miło od czasu do czasu to usłyszeć...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
I hasło ma byc wyswiechtane tylko dlatego bo milo to usłyszeć?
jak mówisz jej: "chcę się z tobą kochać" to nie masz żadnych obiekcji, prawda? Jakoś seks nie jest "wyświechtany"...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
dlatego biorę ja z zaskoczenia...
Niedzielne heheszki mamy za soba,wiec skupmy sie na temacie. ona jest niespojna w tym co mówi. Bo jest niby romantycznie a z drugiej strony to?
a dlaczego zastanawiasz się nad jej spójnością? Czyżbyś chciał jej LOGICZNIE wytłumaczyć, kiedy należy to mówić, a kiedy nie? Przede wszystkim TY bądź spójny ze sobą. Kochasz ją? To daj jej to odczuć w różnych formach. Jeżeli to tylko seks - rób swoje.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zastanawiam sie nad spojnoscia bo w mojej ocenie jest to conajmniej sprzeczne?Bo mam obawy ze zacznę wypowiadać kocham cie wraz z kolejnym machnieciem ogonka zeby jej bylo przyjemniej? Moja rama jest krucha i łatwo ja wtym momencie przełamać. Nie chce sie wystawiać bo kiedys sie na tym przejchalem. Mowie jej ze kocham, widocznie nie czestotliwoscia jakaby sobie życzyła ,ale jednak. Czy naprawde musza padać deklaracje słowne zeby bylo jasno i przejrzyście?
dla nas nie, dla nich tak... chcesz mieć spokój? Oczywiscie nie mam namysli jakichs przegiec, typu "kocham" na dzien dobry, po obiedzie i przed snem ze 3 razy
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Sorki ale przydepnę się do tematu.
To co czyli warto powiedzieć "kocham cię" jeśli nawet wiesz że do niej nie czujesz? Wczoraj laska powiedziała, że mnie kocha a ja musiałem jakoś ten temat ominąć coś zacząłem bredzić, że szaleje za nią (a to prawda bo szaleje za jej ciałem).
windows1987 czyli pytasz czy warto powiedzieć "kocham cię" żeby sobie poruchać ?
myślę że to zależy od człowieka i jego zasad, nie ma sensu tego roztrząsać, każdy robi jak uważa, nie mnie to osądzać
Łiczmaster ja co radzę, wymyśl jakiś romantyczny wypad\niespodziankę (tylko nie pytaj jakich, sam wymyśl) i w odpowiedniej oprawie powiedz te słowa, zapamięta to bardziej niż tysiąc zblazowanych automatycznych powiedzeń tych słów, gwarantuję
they hate us cause they ain't us
Ale chujstwo macie. O masakra. Ja w ciągu dnia tak z 6razy powiem swojej że ją kocham. A słyszałem, że takie częste mówienie osłabia relacje, że słowa tracą znaczenie... blablabla...
TAKI CHUJ!
jst coraz lepiej. Każdy chce być doceniany. A poprzez słowo 'kocham cię' to właśnie robisz, plus dajesz jej czystą wskazówkę że jej potrzebujesz.
TO PROSTE! Wyznawaj uczucia: gestami, myślami, słowa- Z KAŻDEJ STRONY, bo...
jak mówisz 'kocham cię' z miłości, to wzmacniasz miłość. Jak mówisz 'kocham cię' z kłamstwa to wzmacniasz kłamstwo (czyli niszczysz relację).
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
wszystko pięknie ładnie, tylko teraz proszę Ciebie dochodzimy do filozoficznych przemyśleń na temat czym jest miłość, wyobrażasz sobie? mówisz, że ją kochasz, (choć tak naprawdę nie wiesz, czy to jest miłość) a za jakiś czas, po prostu "przestajesz ją kochać" i co mówisz jej, że już jej nie kochasz? dla mnie to jest pojebane, mogę jej mówić, że ją wielbię, że świetnie się przy niej czuję, że mi się podoba, że spędzam z nią piękne chwilę, że czuję się przy niej szczęśliwy itp itd, ale myślę, że słowo "kocham Cię" zachowam dla tej z którą będę chciał założyć rodzinę, bynajmniej takie są moje przemyślenia.
kjet dobrze mówi polać mu
nie piję, bo lubię
Owszem, mówię to pannie, z którąchcę się ożenić i założyć rodzinę. A gdyby uczucie minęło- to minie. Wszystko się zmienia. Ewoluuje. Dziś kocham tą, jutro inną. Ale i tak kocham. Nie oznacza to że ma to trwać wiecznie, ale ma być prawdziwe. Na obecny moment kocham ją i z nią jestem. Czuję także, że to nigdy nie minie
mam inny stan niż u poprzednich.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
no jasne, ale w takim razie oboje zupełnie inaczej patrzymy na "miłość" dla mnie miłość to już kwestia wyboru, coś co nastaję po tej całej euforii, motylkach itp itd, dlatego mówię, że to jest już gruba rozkmina filozoficzna, nad którą każdy sam musi się zastanowić i dojść do własnych wniosków, i się tego trzymać, piona.
"w takim razie oboje zupełnie inaczej patrzymy na "miłość""
Powiedziałbym, że inaczej opisujemy to same uczucie.
Kjet, ogarnij aubiooka/ebooka: kto ukradł mój ser- spencer. Niesamowita książka. Jak odniesiesz to do związków, a potem zastosujesz to zobaczysz, że miłość każdego dnia będzie rosła i może być inna.
Dzięki za odpowiedzi, feedback i pozdrawiam
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
hmmm przeczytałem opis książki, i wydaje się ciekawa, jednak mam własne przemyślenia na temat związków i uważam je za słuszne, więc nie obiecuję, że do niej zajrzę w najbliższym czasie.
PS. spoko, nie ma sprawy
Kjet przybij pjone!
Mieliście tak ze będąc w dłuższym zwiazku dziewczyna zachowywała sie zupelnie inaczej nizdo tej pory i te zachowanie rujnowalo dotychczasowy obraz?(nie idealizacje). Na przykład na codzien ciepła i wyrozumiala,nagle jeb mega ironiczna, chirurgiczne cięcie i spowrotem po staremu? Ostatnio mnie to przerazilo bo niby jestesmy ze soba jakis juz czas(przez półtorej roku jakos 2 3 razy miało miejsce) a mam wrażenie jakbym jej do konca nie znal.. To jest ciężka rozkmina.