Witam, chodzi o pewną dziewczynę M*, na temat której nawiązałem na forum jakieś 2 miechy wcześniej. Myślałem, że temat tej osóbki jest zamknięty, jednak myliłem się....
Ja 24 lata, ona 18 lat
Jest tak, że prawie o niej zapomniałem, póki znów jej nie spotkałem i jakoś nie potrafię przejść obok niej obojętnie. Nie olewa mnie, nie unika, boi się jednak rozmawiać (poczucie winy?)
Może od początku: 
Poznałem ją w połowie kwietnia, spotykaliśmy się wyłącznie na imprezach średnio co 2 tyg. Widzieliśmy się może 4 razy, wydawało się że wszystko zmierza pozytywnie we właściwym kierunku; potem zaprosiła mnie na wesele.
Na weselu była spięta, zachowywała się dziwnie. Po weselu wszystko się rozwaliło, czułem do niej niechęć, a ją prawdopodobnie znajomość ze mną przytłoczyła niejako (gadanie rodziców, dziadków, itp. żarty ze strony znajomych, które ja musiałem "odbijać" i prawdopodobnie presja ze strony matki, która spoglądała na mnie nieufnym wzrokiem)
Dziewczyna jest skrajną introwertyczką, mało pewna siebie, żarty raczej przyprawiają ją o zakłopotanie. Boi się opinii ze strony otoczenia; często słyszałem tekst w stylu "co oni sobie o mnie pomyślą".
Po "rozstaniu" minęły 2 miesiące i chyba wszystko powróciło. Do tego zaprosiła mnie na swoje 18 ste urodziny. Gadałem z nią tak szczerze i ogólnie wygląda to tak: nie chce na razie mieć chłopaka, chce być sama, ale odpowiedziałem jej, że chce się z nią spotykać bez zobowiązań od czasu do czasu i wyjeżdżać na imprezy, lub miejsca, gdzie naszych znajomych nie spotkamy. Zgodziła się z uśmiechem.
Znaleźliśmy się niejako znów na samym początku. Powiecie: gówniara, niedojrzała emocjnonalnie, itp. Otóż zdaje sobie z tego sprawę, dlatego myślę, że spotkanie bez zobowiązań i bez wiedzy otoczenia dla niej będzie lepszym rozwiązaniem do czasu aż dojrzeje, nabierze pewności siebie i odwagi. Ja w tym czasie będę mógł iść "swoją drogą" nie prowadząc jej do "swojego świata" i nie wchodząc do jej świata. Przy okazji sprawdzę czy jest warta mojego zaangażowania.
Panowie, jak to wygląda z boku? Jak tego nie popsuć? Jak ją traktować? Czy pójście na wesele było błędem? Wiem, że jest to wyzwanie, ale cóż.... Ktoś powie, że łatwiej uciec od tego problemu i znaleźć inną..
Dla tych, co chcą zaprezentować swój niski poziom kultury i nie mających nic konkretnego do powiedzenia Dziekuję Interesują mnie tylko konkretne odpowiedzi.
Pozdrawiam
Skoro zgodziła się na niezobowiązujace spotkania to nie widzę problemu w tej sytuacji, panna chętna na spotkania więc jedziesz dalej z tematem, co do wesela.. hmm widzieliście się jak to pisałeś 4 razy na imprach a ona Cie zaprosila.. myślę tu troszkę za szybko to się potoczyło ale mówisz TRUDNO, stalo się to sie stalo, skoro dziewczyna z uśmiechem zaprasza Cię na 18-tkę itd. to ona o przeszłości zapomniala
i Ty też zapomnij..
Aa wlasnie, i chyba najwazniejsze. Nie daj się wje*ac w ramę przyjaciela.. Nie rezygnuj z seksualności w rozmowach i zachowaniu, pocałuj Ją, dotyk, dotyk, dotyk. To że to niezobowiązujące spotkania są nie znaczy że nie masz dążyć do seksu! Masz lepszą sytuacje bo nie musisz angazowac się emocjonalnie i w dodatku mozesz plazowac/spotykac się z innymi do woli. A co do panny to jak pisalem, 0 pipczenia się
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Dobrze ze poszedłeś na wesele taka jest moja opinia. Co do dziewczyny jest jeszcze mloda nie chce się pakować w związek jak widać woli imprezy i poznawanie chłopaków na chwile.. Ale za jakiś czas jej się to znudzi.. Wiec co Ci poradzę na razie spotykaj się z nią tak jak się umowiles i czekaj na dalszy ciag wydarzeń.. Może coś się zmieni, zakocha się w Tobie... Nic nie wiadomo.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Przecież sama cie na wesele zaprosila to czemu miałbyś cos zrobić źle ?
Dziewczyna jest skrajną
introwertyczką, mało pewna siebie,
żarty raczej przyprawiają ją o
zakłopotanie. Boi się opinii ze strony
otoczenia; często słyszałem tekst w
stylu "co oni sobie o mnie pomyślą".
Po ostatnicu dwóch akapitach to samo moge powiedziec o tobie .
A co do mojej rady to powiem tak :
Spotykaj sie z nia na tych zasadach które ustaliliscie a zapewne niedługo sama bedzie ci wyznawać miłości i będzie nawijac o związku , wiem bo miałem juz podobne układy . Tylko nie mozesz ty jej zacząć gadać o związkach , pokaż jej ze ten etap na którym jesteście ci odpowiada a jej przestanie za jakis czas odpowiadac i sama zachce czegoś więcej . Tylko jak zacznie ci gadać o związku to nie zgadzaj sie od razu , jak ci bedzie cos o tym wspominac to najlepiej unikaj tematu a jak juz to powiedz ze narazie nie chcesz miec dziewczyny i zmieniaj temat . Jak zacznie sama caly czas proponować spotkania i nawijac o zmienieniu waszych relacji na wyzszy poziom , to wiedz ze juz ja masz i wtedy robisz co chcesz albo jestes z nia albo spotykasz sie na tych samych zasadach . Oczywiście chyba dodawać nie musze byś na tych spotkaniach regularnie dążył do zbliżeń i tego typu rzeczy
"Po ostatnicu dwóch akapitach to samo moge powiedziec o tobie ."
Owszem mógłbyś, ale skoro przychodze z problemem, to jestem szczery i chce wiedzieć co na ten temat myślicie, nie dlatego by się tym przejmować, ale dlatego by wiedziec jak to wygląda gdy się sytuacje analizuje z boku