Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Ogarnąć się życiowo

6 posts / 0 new
Ostatni
ktulu
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-05-12
Punkty pomocy: 3
Ogarnąć się życiowo

Zacznijmy od wyznania - tak, jestem aktualnie frajerem i życiową pizdą. Po wyraźnym zaznaczeniu tego możemy przejść do szczegółów. W dzieciństwie (tak do liceum) byłem cholernie nieśmiały. Nie wiem, z czego to wynikało, myślę że nie to jest tu najistotniejsze. Kiedy inni bawili się z rówieśnikami, a potem imprezowali, ja siedziałem przed kompem. Klasyczna historia. Z tym sobie jakoś poradziłem, ale pozostały po tym okresie ślady - po prostu brak mi umiejętności towarzyskich, nie umiem rozmawiać z ludźmi, słabo mi idzie nawiązywanie fajnych relacji.

Minęło liceum, prawie trzy lata studiów, trochę się pomiędzy ludźmi pokręciłem, trochę obycia zdobyłem. Są postępy, jakichś znajomych mam, czasem coś fajnego z nimi się zdarzy zrobić. Niestety rozwój w pożądaną stronę idzie mi dość powoli i trochę mnie to zniechęca. Przede wszystkim najzwyczajniej nie mam innym nic ciekawego do przekazania, nawet jeśli mam jakieś zainteresowania, to nie umiem w ciekawy sposób opowiedzieć o tym innym. Z jednej strony mam poczucie humoru i potrafię zabłysnąć celnym komentarzem (już w dzieciństwie nauczyłem się, że humor jest dobrą odpowiedzią na docinki i agresję, toteż się w tym kierunku ćwiczyłem), z drugiej - czasem z tym humorem przeginam i przylepia mi się łatkę pajaca. Trudno mi to wypośrodkować, czasem ciężko mi powstrzymać się przed wypowiedzeniem jakiegoś ciętego komentarza na jakiś temat i nie zawsze działa to na mój plus.

Wiem, że tu nie ma drogi na skróty - trzeba przebywać z ludźmi, rozmawiać z nimi, to się w końcu nauczę jak sobie z nimi radzić. Tak staram się też robić, ale tak jak pisałem - powolność efektów jest irytująca, bo w takim tempie moje umiejętności towarzyskie znajdą się na średnim poziomie tak gdzieś w wieku emerytalnym...

Zabrałem się po ostatnich wakacjach trochę za siebie, biegam, jeżdżę na rowerze, chodzę na siłownię, basen, myślałem o jakichś sztukach walki, ale jakoś nie wyszło. Może od tej jesieni się za to zabiorę, o ile czas pozwoli (w wakacje zaczynam staż w jednej firmie i całkiem możliwe, że po nim dostanę umowę na dłużej). To wszystko sprawia mi przyjemność i na pewno nie żałuję, że to robię. Tylko nie wiem, czy to tak naprawdę mnie jakoś rozwija. Więcej znajomych od tego nie mam, czasem się uda zebrać jakąś ekipę na wycieczkę rowerową i to jest akurat fajne, ale poza tym nic.

No dobra, ale wszystko tak naprawdę ostatecznie sprowadza się do dup, prawda? I tu też jest problem. Nie ruchałem, nie całowałem się, nie nawiązałem tak naprawdę żadnej bardziej romantycznej relacji z osobnikiem płci przeciwnej. Trochę mi to ciąży na psychice, wkrótce kończę 22 lata, a w tej dziedzinie posucha nieprawdopodobna. Z tym, że wydaje mi się, że najważniejsze na ten moment to ogólnie poukładanie swojego życia towarzyskiego. Jak to się uda, to i problemy z kobietami powinny być mniejsze. Brzydki raczej nie jestem (piękny też nie, nie za wysoki i nieszczególnie umięśniony, ale jakichś kompleksów z tych powodów nie mam, nie uważam tego za problem), zdarza mi się widzieć zainteresowanie dziewczyn (że nie umiem czegoś z tym zrobić, to już inna sprawa). Nawiązać kontakt wzrokowy z napotkaną dziewczyną, coś tam od czasu do czasu do którejś powiedzieć - to nie stanowi już dla mnie większego problemu. Kłopot w tym, że nie umiem tego pociągnąć, bo - wracamy do punktu wyjścia - nie mam innym wiele ciekawego do powiedzenia i zwykle po chwili rozmowa staje się po prostu męcząca. Nie chodzi nawet o to, żeby od razu zacząć wyciągać tuzinami numery, ale o to, żeby pociągnąć trochę dłużej konwersację, żeby to nie było wymuszone i obu stronom sprawiało przyjemność.

Z dziewczyną ciekawą relację nawiązać udało mi się tylko raz. Może kiedyś coś o tym więcej napiszę, bo historia wydaje mi się dość ciekawa. Powiem tyle, że obecnie nasze relacje są koleżeńskie, teraz zamroziłem od jakiegoś czasu kontakt (to nie część jakiejś genialnej strategii mającej na celu zdobycie jej, po prostu musiałem od niej odpocząć). Może jeszcze zrobię jedno podejście do niej, bo czasem wychwytuję jakieś oznaki zainteresowania, dotyk z jej strony raczej koleżeński, choć czasem sprawia wrażenie trochę prowokacyjnego, z mojej tak na pograniczu przyjacielskiego i czegoś więcej, bez przeszkód z jej strony. Na razie jednak sobie odpuściłem, nie odzywam się (w sumie nigdy za dużo nie pisałem ani dzwoniłem, raczej dążyłem zawsze do spotkania się), ona ostatnio też przestała wznawiać kontakt (nie dziwię się jej, też bym się nie narzucał komuś, kto mnie olewa). Szkoda mi tak zupełnie wyrzucać tę znajomość do kosza, bo w sumie z mało kim mam tak dobry kontakt i z mało kim rozmowa mnie po prostu nie męczy, tylko sprawia przyjemność. Na pewno łatwiej by mi było, jakbym miał alternatywy, ale to wracamy do poprzedniego akapitu.

Wpis długi, może za długi, może niepotrzebnie chciałem napisać o wszystkim na raz, ale trudno. Jakieś porady, jak popchnąć to swoje życie w nową, lepszą stronę? Podstawy znam na pamięć, nie zawsze udaje mi się je wcielać w życie, ale staram się. Chcę podziękować twórcom strony i tym, którzy ją swoimi wpisami współtworzą, sporo dzięki niej zrozumiałem. Muszę się jeszcze nauczyć tę całą wiedzę stosować i powinno być lepiej.

Pierrot
Portret użytkownika Pierrot
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 593

... nie szukaj tak dużo akceptacji wśród innych ludzi ... bo im więcej relacji, tym są bardziej powierzchowne i jak, co do czego ... chuja warte ... za bardzo się tyrasz ... tak naprawdę nie potrzebujesz kolegów do tego, by poderwać fajną dziewczynę ... i z tym seksem się nie spinaj ... tak naprawdę nie jeden prawiczek wie o seksie więcej, niż "ruchacz" Smile ... poznałem wielu kozaków, i złych chłopców, a histori się nasłuchałem ... ojeju ... a potem widziałem frajerów skomlących za gramem emocji Smile

ktulu
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-05-12
Punkty pomocy: 3

To nie jest tak, że uznaję fakt, że nie ruchałem za straszną chorobę czy swój największy w życiu problem. Wręcz przeciwnie, obecnie jako priorytet stawiam raczej ogólne ogarnięcie swojego życia, poprawę kontaktów towarzyskich, znalezienie pracy, pasji życiowej. Jednak o ile wiem, że nie jest to nic strasznego, to jednak mam poczucie, że mijają najfajniejsze lata mojego życia, a mnie coś omija. Tego trochę mi szkoda, nie da się ukryć.

Za to inną ciekawą rzecz napisałeś, że za dużo szukam akceptacji innych. Coś w tym jest i powinienem nad tym popracować.

Żbik
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2013-05-14
Punkty pomocy: 61

Chciałbym ci dać radę, po której twoje życie zmieni się na takie o którym zawsze marzyłeś ale takiej nie ma. Zauważyłem, że żyjesz przyszłością typu jak dostanę pracę, jak ułoże sobie kontakty towarzyskie. Wiesz, idealna chwilą na poznanie dziewczyny nigdy nie nadejdzie, ona jest teraz. Żyj teraźniejszością. Z tego co wywnioskowałem twoje życie średnio ci się podoba a niestety drugiego nie dostaniesz. Nawet gdybyś miał na 50 podejść dostać jeden numer i poznać jedną fajna dziewczynę to i tak będzie sukcesem. Próbujesz poznawać nowe dziewczyny, czy czekasz na to aż one same cię znajdą? Strach to jedyna granica.

Pomogłem? Odwdzięcz się* *komukolwiek

Hetero_Sapiens
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-02-10
Punkty pomocy: 103

Nie popadnij w przesadę - może Ci się wydawać, że chodzi tylko o dupy, ale to nie wszystko. Jak poruchasz pierwszy raz, drugi, piąty, dziesiąty, będziesz wniebowzięty.

Po jakimś czasie poznasz inną babkę, po niej jeszcze następną, nagle zauważysz, że uwodzenie kobiet i doprowadzanie do sytuacji intymnych z nimi dobrze Ci wychodzi. Nie zachłyśnij się tym, jeśli za wprawą w wyrywaniu i ruchaniu dup nie pójdą inne umiejętności towarzyskie, poczujesz w pewnym momencie pustkę, po kilkudziesięciu zaliczonych laskach zorientujesz się, że patrzysz na świat jak przez szybę - wokół Ciebie są tylko kobiety i nic więcej, poza tymi kobietami nie ma po prostu nic, nic Cię nie określa.

Postaraj się o równowagę - to jest słowo klucz: równowaga. Nie pozwól, by cokolwiek w życiu, co robisz, co wydaje Ci się piękne, było jedyną rzeczą w nim.

Co do wcielania w życie - bardzo dużo analizujesz, pewnie masz taki umysł. Może to się zatem wyda głupie, ale moją radą jest odtrutka na tę analityczną stronę umysłu - po prostu działa tu chamska statystyka. Uwodzenie kobiet nie ma nic wspólnego z inteligencja, to, na ile Ci się uda w tej dziedzinie zależy tylko od tego, ile prób podejmiesz.