Witam,
Bez owijania w bawełnę opiszę swoje położenie w kilku punktach:
- mój target to dziewczyna z którą studiuję na jednym roku, raz w tygodniu mamy zajęcia razem w małej - 30- osobowej grupie. Zajęcia te mamy razem od połowy lutego.
- w momencie kiedy ją zauważyłem (moment od kiedy mamy zajęcia w jednej grupie) byłem z inną więc odpuściłem sobie wszelkie działania w jej kierunku, ba! wręcz nawet jej nie poznałem (nie przedstawiałem się itp.)
- mistrzem obserwacji to ja raczej nie jestem, ale mam wrażenie, że ja również podobam się jej fizycznie
- w bardzo niedalekiej przyszłości po raz kolejny będziemy mieli razem zajęcia, lecz tym razem zamierzam do niej podejść.
Moje pytanie brzmi: jak to rozegrać?
Czy myślicie, że pomimo tego że nigdy ze sobą dłużej nie rozmawialiśmy, jestem w ramie "kolegi ze studiów"?
Czy powinienem zagadać a później jak najszybciej - przy pierwszej dłuższej rozmowie, próbować umówić się na spotkanie, tak żeby jak najszybciej wyjść z w/w ramy? Czy może spłoszę ją przez takie skrajne zachowania?
Czekam na odpowiedzi 
Działaj tak jak w przypadku każdej innej kobiety
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
usiądź za nią w taki sposób aby nie wiedziała kto za nią siedzi w tej klasie. Nachyl się i szepnij do ucha żeby się nie odwracała tylko niech zgadnie z kim rozmawia niech opisze który to moze byc z kolegów z grupy itd Takie otwarcie będzie dobre, zaskoczysz ją a dalej to niech was sytuacja poniesie, chyba masz jaja nie? Spontan
Czy może spłoszę ją przez takie skrajne zachowania? NIE
Czy myślicie, że pomimo tego że nigdy ze sobą dłużej nie rozmawialiśmy, jestem w ramie "kolegi ze studiów"? CO CIĘ TO OBCHODZI...
Cenna rada : Nie naciskaj !
Kluczowa sprawa: Czy ta dziewczyna, z którą byłeś wcześniej, jest z wami na roku, czy też spoza uczelni/studiów? Jeżeli opcja nr 2, to luz. Co do samej sprawy "rozegrania" tego, to masz stosunkowo łatwą sytuację, bo masz dużo naturalnych punktów zaczepienia. Możesz zagadać dosłownie o wszystko pod pretekstem nawiązania miłej rozmowy z koleżanką z grupy. Na początku wiadomo, że nie rzucasz się od razu na głęboką wodę, coby nie spłoszyć panny, ale stopniowo idzie to ukierunkować na odpowiednie tory. Najważniejsze jest to, abyś zagadał. Nie musisz się silić na nie wiadomo jaki tekst, wystarczy zwyczajnie poruszyć coś neutralnego, coś, z czym macie dużo wspólnego, czyli nawet jakiś głupi temat studiów, a później już jedziesz z rozmową i stopniowo, co kilka dni możesz ponawiać zabiegi, żeby oswoić ja ze swoją osobą, no chyba, że wyjątkowo dobrze przebiegnie pierwsza rozmowa i zrobisz naprawdę dobre pierwsze wrażenie, to zawsze możesz zaproponować dokończenie pasjonującej rozmowy w przyjemniejszych okolicznościach, niż mury uczelni i przeniesienie znajomości na grunt pozauczelniany. Co do rozpoczęcia rozmowy, to napisałem, że nie musi być to nic wyszukanego, z drugiej jednak strony zawsze więcej punktów zapiszesz na swoje konto, gdy zainicjujesz kontakt w sposób nieszablonowy i poruszysz z nią jakiś niebanalny temat, czym z pewnością zapadniesz jej w pamięci i wyróżnisz się spośród innych kolesi, dodatkowo dziewczyna może już na starcie mieć z Tobą miłe skojarzenia.
Co do bycia w ramie "kolegi ze studiów", to nie do końca rozumiem co masz tu na myśli, szczególnie, że wg mnie ona nie miała okazji Cię zaklasyfikować chyba w żadnym koszyku, skoro nawet nie zamieniłeś z nią do tej pory ani słowa. Także o to byłbym spokojny, masz czystą kartkę i nie powinno być żadnych minusów na starcie. Grunt to wykonać ten pierwszy krok, czyli zagadać, przedstawić się, z uśmiechem na ustach, pokazać się jako pozytywny, optymistycznie nastawiony do życia, sympatyczny facet i pozwolić sprawom się rozwijać oraz nabrać właściwego tempa.
Pozdrawiam.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Na szczęście, ona nie ma nic wspólnego z byłą
Wielkie dzięki wszystkim za odpowiedzi, dostosuję się do Waszych rad
Edit: wracając jeszcze do ramy:
chodziło mi raczej o to czy mam działać na tyle szybko żeby jak najszybciej dążyć do spotkania "na bardziej przyjaznym gruncie" ?- właśnie po to, żeby w krótkim czasie nie zostać zakwalifikowanym do takiej ramy. W końcu widujemy się dość często na zajęciach. Gdy nagle zacznę do niej zagadywać na coraz to kolejnych zajęciach - czyż szybko nie skończę w takiej ramie? Wydaje mi się że wtedy może być problem z wyjściem z niej.
Pozwolę sobie jeszcze dorzucić jedno pytanko. Często kręci się przy niej "przyjaciel- ciepły misiu"
Gdy już nie będzie wyjścia i będę musiał podejść do niej w jego obecności to raczej chyba powinienem sprawić ażeby mnie polubił niż odwrotnie, tak? Czy może mam "dać mu popalić" w kulturalny i zabawny sposób?
Cóż. Co nagle, to po diable, więc spokojnie. Wiesz, po jednym zagadaniu to ciężka sprawa, żebyś nagle miał w oczach panny mega atrakcyjność i status potencjalnego faceta do związku. Nie wydaje mi się, abyś miał wpaść w jakąś ramę kolegi z uczelni przez fakt kilkukrotnego nawiązania ciekawej, niebanalnej rozmowy, na miękkości, z uśmiechem na ustach. Najlepiej też zadbać, aby pannie uśmiech ten nie schodził z ust. Im lepiej będzie wam się gadało, tym w jej głowie szybciej będą chodziły te trybiki, które mają być odpowiedzialne za utożsamianie z Tobą przyjemnych odczuć. O to, by wpaść w ramę przyjaciółki z fiutkiem, tez trzeba się nieźle postarać, więc spokojnie. Wynika to zazwyczaj z przespania odpowiedniego momentu i zwlekania z popchnięciem znajomości na dalsze tory, braku wprowadzania, a później stopniowo eskalowania dotyku i wytwarzania odpowiedniego napięcia pomiędzy facetem, a kobietą. Także w skrócie chodzi o to, aby w odpowiednim momencie zacząć podejmować bardziej śmiałe kroki, a do tego wszystkiego potrzebna jest odrobina wyczucia, a także to, co już tylko Ty osobiście będziesz w stanie zrobić, czyli obserwować reakcje dziewczyny na różne Twoje zabiegi i kalibrować swoje zachowania odpowiednio do sytuacji.
Co do ciepłego misia, to zazwyczaj tacy są niegroźni. Misie nie ruchają, poza małymi wyjątkami. Lepiej sprawić, żeby Cię polubił, bo możliwe, że wcale nie kręci się wokół niej w wiadomym celu, może jest jej gay friendem, a nawet, jeśli nie, to zwyczajnie dużo więcej ugrasz odnosząc się kulturalnie i z szacunkiem do kolesia, niż próbując go zgasić i zdewaluować jego wartość, bo:
a) jeśli jest jej przyjacielem, to panna nie będzie zachwycona, gdy ktoś obraża bliską jej osobę
b) nawet, jeśli ma wobec niej jakieś zamiary, to nie ma sensu palić sobie mostów i pieprzyć sytuacji wyjściowej przez kolesia, który zapewne przez swoje "miękkie" usposobienie i tak nie będzie stanowił dla Ciebie konkurencji.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Po pierwsze i najważniejsze słuchaj się LeTombeur'a!
Po drugie też ważne, zrozum że noooooo w sumie możesz jej zaproponować spotkanie zaraz po tym jak porozmawiacie jak fajnie poprowadzisz rozmowę. Tylko musisz to wplątać w swoją gadkę, więc tutaj możesz mieć problem jeśli wygadany nie jesteś. I oczywiście to spotkanie musiałoby być jakieś koleżeńskie piwko/soczek, na którym dopiero mógłbyś się rozkręcić i podziałać. Bo scenariusz, że zaproponujesz jej spotkanie, pójdziesz i od razu będziesz całować odpada... Myślę, że się rozumiemy?
Więc ja na twoim miejscu najpierw spróbowałby z nią podłapać jakikolwiek kontakt. Podejść, porozmawiać i zbudować odpowiednią atrakcyjność, na której później zbudujesz raport i stwierdzisz czy jest warta uwagi. Dlatego jak będziesz rozmawiać to najpierw dąż do wzięcia od niej numeru i jakiegoś punktu zaczepienia.... A spotkanie później sobie w to wmontujesz. Rozumiesz o co mi chodzi?
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
jasne, rozumiem
z gadką u mnie też raczej problemu nie ma więc dam sobie radę 

Trochę to może niewidoczne co edytowałem, dlatego tu napiszę: proszę, rzućcie okiem jeszcze "piętro wyżej" na moje pytania z edytowanego posta
święta racja - przyznaję
Hej jestem Jaskier, chciałbym Cię poznać. Zajebisty uśmiech i jest Twoja
Sprawa już jest w toku
zagadałem, malutki neg, trochę śmiechu, delikatne okazanie zainteresowania i skończenie przeze mnie rozmowy z delikatnie oschłym pożegnaniem.
Zobaczymy co z tego wyjdzie
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za odpowiedzi
Uff super techniki wykorzystałeś! Jak przestaniesz udawać kogoś kim nie jesteś i będziesz sobą to będzie Ci z dupkami lepiej szło
Pure-O, to nie odbyło się na zasadzie skupiania się na technikach
Rozmawiałem z nią bardzo swobodnie mimo że była dość spięta. Te 'techniki' to wyszło samo z siebie, a tu na forum tylko podsumowałem to wypisując 'techniki', które w trakcie rozmowy z nią zastosowałem zupełnie nie celując w to aby podryw ów był 'technicznie przeprowadzony' 
To bardzo dobrze, ale w takim razie zupełnie nie rozumiem po co chłodziłeś na koniec, skoro większość ludzi pamięta ostatnie minuty spotkania, więc ona zapamięta chłód z Twojej strony?
faktycznie, może źle to wyszło z mojej strony. Będę pamiętał na przyszłość