Witam,
od wczoraj mam dopiero konto mimo, że na stronie jestem od jakiś 4 miesięcy. Ogólnie dzięki podrywa.org zrobiłem duży postęp w ulepszaniu swojego życia, zacząłem chodzić na treningi tkd, siłownia, więcej wychodze ze znajomymi oraz nawiązuje kontakty z kobietami na ulicy. Przed odkryciem tej strony miałem jakieś dziewczyny, pierwszy sex lecz jednak chciałbym poznawać więcej dziewczyn nie tylko przez znajomych ale także na ulicy, w klubach itd. Nie mam jakiś specjalnych oporów przed podejściem jednak jest kilka innych problemów, oto one:
1. Nie umiem zainteresowac sobą dziewczyny, tzn gdy już podejdę na ulicy, badź znajomi mnie z kimś poznają to nie wstydze się z Tobą osobą porozmawiać itd jednak nie czuje, nie widze, że jest ta dziewczyna zainteresowana rozmową ze mna. Staram się przejść na inne tematy, nie dotyczące szkoły itd(bo wiadomo, gadaniem o studiach nie zainteresuje panny) np. moje zainteresowania ale mam wrażenie, że wtedy rozmowa robi się sztuczna i tak jakby na siłe jej o tym wszystkim mówie, a ją to nudzi. Strasznie mnie to demotywuje, tutaj chyba się ujawnia brak umijętności konwersacji? Nie wiem, mieliście coś takiego, że nie umieliście rozmaiwać z dziewczyna, zainteresować ją rozmową? Jakieś rady?
2. Moi kumple. Zdecydowana większość ma dziewczyny i dokuczają mi czasem, że ja nie mam i muszę walić konia. Strasznie mneit o wkurwia i ostatnio zacząłem się staczać tzn zacząłem szukać dziewczyny na siłe, byle jaka tylko żeby była, żeby się odwalili. Wiem, że to gówniarskie zachowanie i nie obrazuje prawdziwego, pewnego siebie faceta ale cóż. Oczywiście z szukania na siłe nic nie wyszło, laski to wyczuwają chyba i tylko się tym zdemotywowałem. A kumple nadal wkurwiają. Może to tez jest sprawa tego, że ja nie szukam przypadkowego sexu czy coś, raczej jestem nastwiony na znalezenie ltr.
3. Jak się spotykamy ze znajomymi i lączą się nas dwie paczki, na pewno mieliście takie sytacje, poznajemy się itd i z tamtej ekipy widze fajna blondyneczkę więc podchodzę, zagaduje ale nagle słysze krzyki kumpli 'ej ona zajęta' , 'tylko byś podrywał' itd. Wtedy robie się troche czerwony. Też mnie to wkurwia bo wtedy nie wiem co mam powiedzieć, do tej dziewczyny, do nich. Nie wiem czy serio zajeta, a nawet jak serio to chyba nic kurde złego nie zrobiłem a wychodzi jak wychodzi..
4. Wracając do tego, że nie umiem zainteresowac swoją osobą, rozmową dziewczyny. Sytuacja z wczoraj, wracałem z koleżanką moich przyjaciół do domu, odprowadziłem ją itd lecz rozmowa była chujowa, niby coś tam żarty ale potem znowu temat szkoły i tak przeszliśmy do jej domu i gówno wyszło. Sciągnałem od niej telefon ale nie w kontekście 'podrywu' tylko bardziej, że miałem dac jej znać odnosnie jakiś notatek, błacha sprawa. Pisałem z nią troche smsy ale też była lipa, najchętniej to bym wyciągnał ją na spacer czy dgzieś ale boje się jednego: że może dać mi kosza i potem jak ją będe mijał na uczelni czy spotkamy się ze znajomymi to będzie chujowa sytuacja, głupie komenatrze itd dlatego też chyba nie odważe się do niej zadzwonic bo to mnie troche demotywuje.
No nic, to na razie tyle, dzieki za przeczytanie i rady. Pozdrawiam
Ty się za bardzo odrzucenia i opinii innych jeszcze boisz. Z czasem zrozumiesz że nie ma po co. Wiesz... może stosujesz w rozmowie za mało kina (dotyku), popracuj nad swoja mową ciała, swoim głosem i w jaki sposób mówisz. Wtedy kobieta automatycznie jest Tobą zainteresowana
Kumple jak to kumple. Wkurwiaja, dokuczaja, ja z moimi kumplami cisniemy sobie, jezdzimy po sobie mocno, a jakos wszyscy sie lubimy. Do czego zmierzam. Pytanie, czy wy sie lubicie, czy tylko jestes ich kozlem z ktorego mozna sie posmiac. Bo jesli tak, to ich olej. Ale przede wszystkim, im tez cisnij.hejt za hejt.
Co do panienek, to musisz sie wyluzowac. Nie patrz na to co gadasz, baw sie.
Zajebiste masz towarzystwo. Jakieś niedowartościowane ciecie. Ja z ziomkami to sami sobie nawzajem pomagamy w wyrywaniu, chcemy żeby każdemu się udało. Twoi kumple nie mają jaj żeby coś zrobić więc z zazdrości ci przeszkadzają. Ja bym zmienił towarzystwo bo taka dzieciarnia to by mnie wkurwiała a niby jesteś na studiach. Poza tym dogryzają ci bo się tym za bardzo przejmujesz. Jak się z ciebie śmieją że nie masz dziewczyn i walisz konia to powiedz że na razie wolisz kilka kobiet obrócić a nie skupiać się na jednej i tyle.
Stawiasz tu pewne kryterium "jak będę miał laskę to będę zajebisty". Działasz pod presją tych kumpli i przez to trudno jest ci potoczyć ciekawą rozmowę, bo boisz się odrzucenia. Musisz przestać się tego bać, nigdy nie było sukcesu bez porażki. Poza tym lepiej być samemu niż z byle kim
A jeśli naprawdę cię tak kumple wkurzają to ich olej, po co się męczyć?
Krótko i zwięźle:
Ad. 1,4. Moim zdaniem powinieneś mieć silniejszą ramę, stosować więcej kino. Po prostu kobiety nie patrzą na Ciebie jak na kochanka, pracuj nad mową ciała, eskalacją fizyczności. Staraj sie tak robić w rozmowie, żeby ona czuła się ważna i podrywana, koncentruj się na niej, staraj się dowiedzieć, jaka jest, by móc skalibrować podejście.
Ad. 2, 3. Daj spokój z tymi kumplami, to są toksyczne relacje. Będą Cię hamować i ciągnąć w dół, na dłuższą metę nic z tego nie wyjdzie dobrego. Obracaj się w towarzystwie, dzięki któremu możesz czerpać inspirację, eliminować swoje błędy, a nie dołować się.
Ogólnie - zdaje mi się, że za bardzo się spinasz przy tym, uwodzenie kobiet to ma być zabawa. Mam wrażenie, że zbyt poważnie traktujesz niepowodzenia, pamiętaj, że są one tylko informacja zwrotną o tym, co robisz nie tak.
Ad 1.
Twoja (jak to określiłeś) "nieumiejętność" rozmowy z kobietami wywodzi się z braku pewności siebie. Boisz się odrzucenia, albo, że się zbłaźnisz i stąd ten blok. Samo podejście to już 50% sukcesu, ale teraz pozostaje kwestia uśmiechu, pewnego kroku, poniekąd jakieś eskalacji/kina, i pewności siebie - pokazujesz jej to swoim głosem, który powinien być niski i ciepły.
Reszta to już kwestia Twojego słownictwa, poczucia humoru, jak i osobowości. Staraj się być zabawnym (nie śmiesznym) i postaraj się pytać dużo o nią, a nie pokazuj siebie. Im więcej ona mówi, tym lepiej dla Ciebie, bo wystarczy zadawać pytania.
Ad 2.
Kumple, jak kumple, nie przywiązuj do tego większej wagi... Szukanie dziewczyna na siłę sam już wiesz, że jest bezcelowe i bezsensowne. Poznawaj kobiety, rozmawiaj z nimi, a może któraś Cię zaciekawi. Szybkie związki, szybki sex może i na chwilę nie jest zły, ale na dłuższą metę jest on po prostu bezproduktywny (kiedyś chyba się ożenisz, prawda?
).
Ad 3.
Co możesz powiedzieć? Hmmm... Coś w ten deseń: "Panowie,a wy mi znów wchodzicie w rozmowę, dzięki
. (A do niej po cichu) Podobasz mi się Ty a nie Twój chłopak."
W sumie dziwne, że kumple zamiast Ci pomóc to Cię dobijają... nie przejmuj się porażkami, każda wpadka, to nowe doświadczenia.
Ad. 4.
Ktoś kiedyś pisał : "Żeby poderwać kobietę, najpierw musisz być gotowy ją stracić".
Pomyśl sobie tak: "Skoro jej nie znam, to nic nie tracę, a mogę ją przecież poznać" - wiesz autorze, ciężko jest stracić coś/ kogoś , czego nie masz, nieprawdaż?
Proponuję Ci w czasie Twoich połowów być na luzie : "To Ja jestem panem sytuacji" - kluczowe podejście. Ty jesteś jej nagrodą, nie wywyższaj jej a będzie dobrze.
Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Stary, powiem Ci tak, masz baaaardzo wiele nauki przed sobą i nie bój się tych porażek. Powiedz sibie że musisz przegrać 100 razy by zacząć wygrywać a powiem Ci że przemiana będzie na pewno!. Widzę po Twoim stylu pisania że brak Ci pewności siebie ale umawiaj się z dziewczynami i ucz się z tej strony. Zadawaj pytania i poprawiaj.
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"