Witam! Otóż mam problem, jestem w związku od ponad 3 miesięcy, na dziewczynie bardzo mi zależy lecz ostatnio zachowuje się w stosunku do mnie chłodniej niż kiedyś. Ogólnie te 3 miesiące są niepełne, ponieważ po 2 miesiącach zerwaliśmy ze sobą, a raczej staraliśmy się powalczyć o związek ponieważ dziewczyna nie czuła tego co na początku. Moim zdaniem to głupie, bo po jakimś czasie zauroczenie powoli ustępuje, ale jej wcześniejszy związek skończył się tak szybko, że nie zaznała tego uczucia i myślała że będzie zawsze tak jak na początku. Mimo moich tłumaczeń, nalegała by powalczyć o związek bo chce być pewna swoich uczuć na 100%. Przystałem na to, w tej przerwie (krótkiej bo tygodniowej) rozmawialiśmy ze sobą jak na początku (taki typowy bajer), zaś przed koncertem na którym grałem obiecałem jej że dam jej buziaka (to był jakiś śmieszny zakładzik, dobrze nie pamiętam). Mimo tego na koncercie tylko ją przytuliłem na przywitanie i tyle, zająłem się sobą, zagrałem i bawiłem się zajebiście na backstage'u. Co ona zauważyła, bo po tym jak pojechała życzyła mi miłej afterki i po czasie napisała że za mną tęskni. Na 2 dzień wróciliśmy do siebie, co było moim celem od tej przerwy. Od tego czasu było zajebiście, prawie jak na początku związku, starały się obie strony. Niestety z czasem wybuchła kłótnia, co u niej jest normą ( w ciągu 2 miesięcy kłóciliśmy się 5 razy, 4 razy ja starałem się zażegnać problem). Sama przyznaje że lubi się kłócić, od przyjaciela który z nią rozmawiał wiem też że wtedy gdy się kłóciliśmy strasznie jej zaczynało zależeć na mnie. Mimo moich niechęci co do tłumaczenia znowu tego samego, po 1 dniu nieodzywania się i pokazania się przy niej z koleżanką o która ona była zazdrosna co było nieplanowane (nie mam zamiaru dla żadnej dziewczyny zrywać kontaktów ze znajomymi) porozmawiałem z nią. Nie chciała gadać, mówiła że jest między nami ok chociaż się nie odzywaliśmy, po tym jak spytałem czy nie musimy tego wyjaśniać, ona odpowiedziała że nie, ja się wkurwiłem i odpowiedziałem "spoko", odwróciłem się i odszedłem. Za 10 min dostałem smsa że jednak chce o tym porozmawiać i znów się pogodziliśmy. Wiem też od wymienionego wyżej przyjaciela, że kiedyś podczas kłótni gdy nie odzywaliśmy się 2 dni, mimo tego że mówiła koleżankom że teraz "jest dobrze, nawet lepiej niż wcześniej"(od jej koleżanki to wiem) mu napisała że jeżeli mi na niej zależy napisze do niej i że mam ją w dupie bo się nie odzywałem, a ona może poczekać nawet tydzień nie odzywając się. Ja po prostu byłem zły na nią bo miała focha z dupy za to że napisałem do niej że nie mogę się z nią spotkać bo kolega tak się nawalił i muszę go odprowadzić co było prawdą. Zresztą inne jej fochy były też z błahych powodów, to że napisałem że nie mam obowiązku pisać codziennie, że chce jechać ze znajomymi nad jezioro,mimo tego że ona ma wolne od szkoły. Po tej ostatniej kłótni się układało fajnie, były nasze 3 miesiące, a potem coraz gorzej. Na fejsie odpisuje mi teraz oschle, nie piszę tak jak kiedyś, nie odzywa się do mnie pierwsza, odmówiła spotkania , chociaż na spotkaniach zachowujemy się normalnie. Idąc z zasady że daje jej tyle ile od siebie daje mi ona, przestałem też do niej pisać, póki co nie piszę z nią 3 dzień, ale bardzo mnie to męczy. I nie wiem czy dalej to ciągnąć czy po prostu z nią porozmawiać szczerze, wyrzucić z siebie szczerze co mnię męczy i ew. nie bać się powiedzieć że dobrym wyjściem jest koniec związku, bo póki co tak się czuję, jakbym z nią nie był. Sorry że tak długo, ale chciałem z mniejsza opisać co się między nami działo, żebyście mieli łatwiej mi doradzić
Pozdrawiam.
No to teraz zadaj sobie pytanie czy warto być w takiej relacji w której się męczysz? Ona chce wymusić na tobie, żebyś jej poświecił wiecej czasu, wiec albo znajdziecie kompromis, albo szkoda i Ciebie i laski..
Chłopie nic z tego nie będzie. Za dużo shitu za mało stażu, bo tylko 3 miechy. Na początku powinno być bosko, cudownie a Wy od razu nie możecie ze sobą wytrzymać bez zgrzytów. Po prostu nie każdy do każdego pasuje. daj sobie spokój i nie męcz się.
Ja mam dziewuchę też od trzech miesięcy i jest mi całkowicie podporządkowana, od początku musisz pokazać swoje zasady bo inaczej laska Cię zje.
Jeśli ktos pojawi się jej na horyzoncie, jakiś interesując facet to dam sobie głowę uciać ze dostaniesz kopa w dupe. Ty teraz jesteś wypełnieniem jej nudy
Cenna rada : Nie naciskaj !
Piszesz:
"Moim zdaniem to głupie, bo po jakimś czasie zauroczenie powoli ustępuje, ale jej wcześniejszy związek skończył się tak szybko, że nie zaznała tego uczucia i myślała że będzie zawsze tak jak na początku."
Jeżeli zdecydujesz się na kontynuowanie tego związku albo rozpoczniesz nowe relacje z innymi kobietami, pamiętaj o tym żeby dawać jej różne emocje i sprawiać, żeby jak najwięcej o Tobie myślała.
Znajdziesz o tym trochę tutaj:
http://www.podrywaj.org/jak_rozkochać_w_sobie_kobietę_jak_sprawić_żeby_dziewczyna_się_zakochał
http://www.podrywaj.org/emocje_–_grajcie_na_nich_jak_na_skrzypcach
Dalej piszesz:
"Mimo moich tłumaczeń, nalegała by powalczyć o związek bo chce być pewna swoich uczuć na 100%."
Moim zdaniem jest to trochę podobne do gierki, kiedy kobieta mówi, że chciałaby się częściej spotykać. Wcale nie muszę mieć racji, ale mimo wszystko ja bym uważał, kiedy kobieta mówi coś takiego.
Dalej:
"[...] zaś przed koncertem na którym grałem obiecałem jej że dam jej buziaka (to był jakiś śmieszny zakładzik, dobrze nie pamiętam). Mimo tego na koncercie tylko ją przytuliłem na przywitanie i tyle, zająłem się sobą, zagrałem i bawiłem się zajebiście na backstage'u."
Tutaj robisz wszystko dobrze. Twój buziak jest przedmiotem zakładu, więc to Ty jesteś nagrodą. (Mimo to, jak się o coś założyliście a ona wygrała, to trzeba było ją pocałować, a nie, jak piszesz, tylko przytulić, moim zdaniem, to było by bardziej fair - dajesz jej to, o co się założyliście) Dobrze się bawiąc, zajmując się sobą, swoją pasją pokazujesz jej, że możesz być szczęśliwy bez niej. Także, jak dla mnie, ten fragment - bez zarzutu.
Dalej:
"Od tego czasu było zajebiście, prawie jak na początku związku, starały się obie strony. Niestety z czasem wybuchła kłótnia, co u niej jest normą (w ciągu 2 miesięcy kłóciliśmy się 5 razy, 4 razy ja starałem się zażegnać problem)."
Według mnie ona ciągle używa p&p w stosunku do Ciebie. Bo niby czemu mają służyć te kłótnie? Chce sprawić, żebyś dążył do pogodzenia się z nią, czyli, innymi słowy - żeby Tobie bardziej zależało.
Dalej:
"Sama przyznaje że lubi się kłócić, od przyjaciela który z nią rozmawiał wiem też że wtedy gdy się kłóciliśmy strasznie jej zaczynało zależeć na mnie."
Bzdura. Mam nadzieję, że nie kłócisz się z nią po to, żeby zwiększyć jej zainteresowanie. Bo tak to zabrzmiało! Bądź spokojny, nie daj się wyprowadzić z równowagi, kiedy ona dąży do kłótni, powiedz swoje zdanie i nie ciągnij tego dłużej! Możesz też zrobić tak, jak napisał Andrew - powiedz: „Tak kochanie jak zawsze masz rację i jak zawsze to moja wina”.
Dalej:
"Mimo moich niechęci co do tłumaczenia znowu tego samego, po 1 dniu nieodzywania się i pokazania się przy niej z koleżanką o która ona była zazdrosna co było nieplanowane (nie mam zamiaru dla żadnej dziewczyny zrywać kontaktów ze znajomymi) porozmawiałem z nią."
I słusznie - dlaczego nie miałbyś mieć prawa do pokazania się przy niej z koleżanką? Sprowadzaj ją w takich sytuacjach na ziemię, bo strasznie gwiazdorzy! (Ale nie kłóć się z nią, tylko powiedz, że to, że jesteś z nią w związku nie sprawia, że nie możesz zbliżać się do innych kobiet i skończ dyskusję zanim się tak naprawdę zaczęła.)
Dalej:
"Nie chciała gadać, mówiła że jest między nami ok chociaż się nie odzywaliśmy, po tym jak spytałem czy nie musimy tego wyjaśniać, ona odpowiedziała że nie, ja się wkurwiłem i odpowiedziałem "spoko", odwróciłem się i odszedłem. Za 10 min dostałem smsa że jednak chce o tym porozmawiać i znów się pogodziliśmy."
Ok jest wtedy, kiedy Ty czujesz, że jest ok, a nie wtedy, kiedy ona Ci mówi, że jest ok! Potem wkurzasz się, bo ona nie chce z Tobą rozmawiać, a kiedy po 10 min dostajesz smsa wracasz jak piesek do swojej pani. No tu stary, moim zdaniem, dałeś plamę.
Dalej:
"Wiem też od wymienionego wyżej przyjaciela, że kiedyś podczas kłótni gdy nie odzywaliśmy się 2 dni, mimo tego że mówiła koleżankom że teraz "jest dobrze, nawet lepiej niż wcześniej"(od jej koleżanki to wiem) mu napisała że jeżeli mi na niej zależy napisze do niej i że mam ją w dupie bo się nie odzywałem, a ona może poczekać nawet tydzień nie odzywając się."
Nie pytaj przyjaciela, ani tym bardziej jej koleżanek o to, "jak jest". To frajerskie. Odzywasz się, kiedy masz na to ochotę, w ogóle czym Ty się tutaj przejmujesz? Jak może się ponad tydzień nie odzywać, to niech się nie odzywa, co - łaskę Ci robi, czy co?
Dalej:
"Ja po prostu byłem zły na nią bo miała focha z dupy za to że napisałem do niej że nie mogę się z nią spotkać bo kolega tak się nawalił i muszę go odprowadzić co było prawdą. Zresztą inne jej fochy były też z błahych powodów, to że napisałem że nie mam obowiązku pisać codziennie, że chce jechać ze znajomymi nad jezioro, mimo tego że ona ma wolne od szkoły."
Właśnie, jak nie możesz się z nią spotkać, to się nie możesz, jak nie masz obowiązku pisać, to nie masz, jak chcesz jechać ze znajomymi, to jedziesz. Koniec, kropka. Proste. Nie daj sobie wejść na głowę. Ignoruj jej fochy, możesz powiedzieć: "Daj znać, jak ci przejdzie (foch)" Bawi się Tobą, a Ty nie jesteś w stanie jej raz a dobrze, stanowczo pokazać, że nie będziesz grał w jej gierki, że jesteś ponad jej fochami, testami, itp.
Dalej:
"Na fejsie odpisuje mi teraz oschle, nie piszę tak jak kiedyś, nie odzywa się do mnie pierwsza"
A co Cię obchodzi to, co ona robi na fejsie? Ogranicz fejsa do minimum w stosunku do niej. No nie zachowuj się jak gimnazjalista!
Dalej:
"Idąc z zasady że daje jej tyle ile od siebie daje mi ona, przestałem też do niej pisać [...]"
Bardzo dobra zasada
Dalej:
"[...] póki co nie piszę z nią 3 dzień, ale bardzo mnie to męczy."
No nie, aż tak z Tobą źle - panna nie pisze z Tobą 3 dni a Ty już masz z tym problem. Zajmij się swoimi pasjami, poznawaj nowe dziewczyny, spotkaj się ze znajomymi. Niech ona nie będzie jedyną atrakcją Twojego życia!
Dalej:
"I nie wiem czy dalej to ciągnąć czy po prostu z nią porozmawiać szczerze, wyrzucić z siebie szczerze co mnię męczy i ew. nie bać się powiedzieć że dobrym wyjściem jest koniec związku, bo póki co tak się czuję, jakbym z nią nie był."
Odczekaj trochę, bo ewidentnie "uzależniłeś" się od niej, ona nie jest Tobą zainteresowana. Potem stanowczo powiedz co Ci się nie podoba (nie co Cię męczy), powiedz to bez emocji, nie daj się jej szantażom emocjonalnym. Jeżeli to nie pomoże to zakończ związek.
Mogę się mylić, ciekawi mnie (Ciebie pewnie też), co inni napiszą, mam nadzieję, że nikt nie pisał równo ze mną.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
"Bzdura. Mam nadzieję, że nie kłócisz się z nią po to, żeby zwiększyć jej zainteresowanie. Bo tak to zabrzmiało! Bądź spokojny, nie daj się wyprowadzić z równowagi, kiedy ona dąży do kłótni, powiedz swoje zdanie i nie ciągnij tego dłużej! Możesz też zrobić tak, jak napisał Andrew - powiedz: „Tak kochanie jak zawsze masz rację i jak zawsze to moja wina”. "
Tu chodzi o to bardziej, że jej mogło zależeć na kłótniach bo czuła że ja staram się bardziej, co mi nawet otwarcie powiedziała że lubi jak się staram po tych kłótniach. Ale sama mu też napisała, że jej wtedy też zaczynało zależeć bardziej. Ja nigdy nie prowokowałem kłótni.
"Ok jest wtedy, kiedy Ty czujesz, że jest ok, a nie wtedy, kiedy ona Ci mówi, że jest ok! Potem wkurzasz się, bo ona nie chce z Tobą rozmawiać, a kiedy po 10 min dostajesz smsa wracasz jak piesek do swojej pani. No tu stary, moim zdaniem, dałeś plamę."
Bodajże od razu po 1 smsie nie odpisałem, chyba po 2. Starałem się być bardziej olewczy, no ale sam napisałeś, że jestem strasznie od niej uzależniony.
"Nie pytaj przyjaciela, ani tym bardziej jej koleżanek o to, "jak jest". To frajerskie. Odzywasz się, kiedy masz na to ochotę, w ogóle czym Ty się tutaj przejmujesz? Jak może się ponad tydzień nie odzywać, to niech się nie odzywa, co - łaskę Ci robi, czy co?"
Hmm przyjaciel wcześniej służył jako taki pośrednik, gadał z nią na wszystkie tematy, nawet dotyczące mnie. On mi tylko pomagał, ona nic o tym nie wie. Sama jej koleżanka tłumaczyła, że powinna się odezwać do mnie, a nie snuć się w jakichś domysłach. Tak czy siak po tym wiem że przyjaciółkom mówi że jest ok (może chce im pokazać że jest silna i obojętna), a w rzeczywistości się martwi że mogę mieć ją w dupie. No chyba że gdzieś się pogubiłem tutaj
"Odczekaj trochę, bo ewidentnie "uzależniłeś" się od niej, ona nie jest Tobą zainteresowana. Potem stanowczo powiedz co Ci się nie podoba (nie co Cię męczy), powiedz to bez emocji, nie daj się jej szantażom emocjonalnym. Jeżeli to nie pomoże to zakończ związek. "
Chyba rzeczywiście jeszcze trochę poczekam, w ogóle w sobotę jest ognisko na które jestem zaproszony tylko dlatego że jestem z nią. Niby wszystko ustalone że jadę, no ale 3 dni się nie odzywamy, to nie wiem czy dobrym wyjściem będzie nie odzywać się do tego czasu. Sądzisz że powinienem wprost jej powiedzieć, że nie podobają mi się jej gierki, manipulacje, fochy, ingerencja w moje prywatne sprawy? I jeżeli tego nie zmieni, to z nami koniec?
"Tu chodzi o to bardziej, że jej mogło zależeć na kłótniach bo czuła że ja staram się bardziej, co mi nawet otwarcie powiedziała że lubi jak się staram po tych kłótniach. Ale sama mu też napisała, że jej wtedy też zaczynało zależeć bardziej. Ja nigdy nie prowokowałem kłótni."
O ile same kłótnie nie są złe, bo dają kobiecie emocje - jeżeli masz nad nimi kontrolę, jesteś stroną silniejszą, bardziej spokojną, bardziej opanowaną - o tyle dla mnie nie jest normalne to, że starasz się po nich bardziej.
Spójrz, jeżeli starasz się po nich bardziej, to ona zacznie coraz bardziej po Tobie jeździć (gierki, testy, fochy, manipulacje), żeby sprawić, żebyś starał się jeszcze bardziej, no nie? Pytanie, czy tego chcesz.
A w to, że jej też zaczyna zależeć bardziej po tych kłótniach bym nie wierzył - ot taka iluzja.
Rzuć okiem i przypomnij sobie tak na wszelki wypadek artykuł Gracjana o nagradzaniu i karaniu kobiet:
http://www.podrywaj.org/node/97
"Bodajże od razu po 1 smsie nie odpisałem, chyba po 2. Starałem się być bardziej olewczy, no ale sam napisałeś, że jestem strasznie od niej uzależniony."
Było, minęło, czasu nie cofniesz.
Jakby taka sytuacja się kiedyś powtórzyła, to możesz napisać, że musisz trochę o tym pomyśleć i że porozmawiacie później, a potem napisz następnego dnia, że chcesz się z nią spotkać i poważnie porozmawiać - jakby przesuń tę rozmowę w czasie o dzień czy dwa - niech zacznie się zastanawiać, co się stało.
"Hmm przyjaciel wcześniej służył jako taki pośrednik, gadał z nią na wszystkie tematy, nawet dotyczące mnie. On mi tylko pomagał, ona nic o tym nie wie. Sama jej koleżanka tłumaczyła, że powinna się odezwać do mnie, a nie snuć się w jakichś domysłach. Tak czy siak po tym wiem że przyjaciółkom mówi że jest ok (może chce im pokazać że jest silna i obojętna), a w rzeczywistości się martwi że mogę mieć ją w dupie. No chyba że gdzieś się pogubiłem tutaj"
W porządku, od tego są przyjaciele, żeby coś podpowiedzieć
. Uważaj tylko, żeby zamiast pośrednikiem nie był on kimś w rodzaju szpiega
. BTW, a skąd wiesz, co ona mówi przyjaciółkom? I jeszcze jedno - nie myśl za dużo o tym, co ona myśli, czy się martwi, itp.
"Chyba rzeczywiście jeszcze trochę poczekam, w ogóle w sobotę jest ognisko na które jestem zaproszony tylko dlatego że jestem z nią. Niby wszystko ustalone że jadę, no ale 3 dni się nie odzywamy, to nie wiem czy dobrym wyjściem będzie nie odzywać się do tego czasu."
Wiesz, nie chodzi tylko o to czy się odezwiesz, czy nie odezwiesz, ale też o to, jak się odezwiesz. Jeżeli zdecydujesz się do niej napisać, czy zadzwonić, to nie rób tego jako osoba prosząca. Jeżeli natomiast zdecydujesz, że nie będziesz się odzywać, a ona napisze coś w stylu: "Dlaczego się nie odzywasz?", odpisz jej jakoś tak: "Wiem, że tęsknisz, ale przecież widzimy się w sobotę na ognisku. :)"
A, i jak już będziecie na tym ognisku, ona może (ale nie musi) zechcieć Cię okrutnie testować, zarywać do jakichś kolesi, być obojętna itp. Nie daj po sobie poznać, że ci to przeszkadza! Jeżeli będzie się tak zachowywałam to po prostu baw się dobrze, tak jak to robiłeś na koncercie, pogadaj z kolegami, poznawaj inne dziewczyny (masz do tego pełne prawo). Generalnie przez pierwsze kilkadziesiąt minut - na pewno wyczujesz ile dokładnie - bądź chłodny w stosunku do niej (zachowuj się tak, jakby jej nie było lub jakby była Twoją młodszą siostrą) i towarzyski w stosunku do innych. Jak wszystko pójdzie dobrze to potem się jakoś tak automatycznie do siebie zbliżycie (sam tak miałem, nie wiem, jak to dokładnie działa). Wykorzystaj atmosferę ogniska do eskalacji dotyku, opowiedz jakąś historyjkę o sobie np. z dzieciństwa, kwalifikuj ją - wszystko tak jak napisał Gracjan.
"Sądzisz że powinienem wprost jej powiedzieć, że nie podobają mi się jej gierki, manipulacje, fochy, ingerencja w moje prywatne sprawy? I jeżeli tego nie zmieni, to z nami koniec?"
1. Powiedzieć też, ale najlepiej pokazać! Pokaż jej, że nie będziesz akceptował takich zachowań! Bo do tej pory było z tym różnie u Ciebie.
.
2. Jeżeli wydaje ci się, że możesz mieć jakieś braki w podstawach, to przeczytaj je sobie raz jeszcze. Ale tylko podstawy - nie czytaj za dużo, bo nałożysz na siebie za dużą presję - chodzi tylko o to, żebyś poczuł, że to Ty jesteś nagrodą - nie o żadne teorie.
3. Dickinson napisał, że nic z tego nie będzie, a on wie co mówi. Przygotuj się na to, że może być ciężko. Teraz nie ma miejsca na błędy. Ja Ci daję jakieś 25% szans - jesteś dość ogarnięty i czuję, że możesz sobie poradzić.
4. Ten tydzień - przestań o niej myśleć. MIEJ WYJEBANE A BĘDZIE CI DANE. JAK NIE TA, TO INNA. Ten punkt jest zdecydowanie najważniejszy ze wszystkiego, co napisałem. Wyluzuj, dobrze się baw, chwytaj dzień
PS. Ciekaw jestem, czy może pan od ciepłego moczu ma coś jeszcze do dodania w temacie
.
A ruchasz Ty ja?
Weź to zakończ.. To nie ma sensu, panienka fochy za byle co.. Masakra.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
"chłodna dziewczyna" a ja już myśli jak z kroniki kryminalnej
Chłopie, nabierz dystansu i podejmij odpowiednią decyzje
Napisała dzisiaj do mnie czy nie znudziło mi się to, chodzi o olewkę. No i idę z nią poważnie porozmawiać, sama zaproponowała. No zobaczymy co będzie. Może jakieś porady przed tym? Wyłożyć jej wszystko co mi nie pasuje w tym związku?
Czarno to widzę. Mogłeś zapytać, kiedy dostałeś wiadomość od niej, a tym bardziej o spotkaniu - według mnie nie powinieneś iść, nie jesteś gotowy.
"Wyłożyć jej wszystko co mi nie pasuje w tym związku?"
NIE, powiedz jej o tym, co ci się nie podoba, ale:
1. Zaraz po fakcie. EDIT: W sensie, że robi coś i wtedy jej mówisz, że Ci się to nie podoba.
2. Nie z jej inicjatywy (jak tutaj).
3. Powiedz to i nie kłóć się z nią.
W tym przypadku ostentacyjnie przytakuj, kiedy coś powie - "Tak, oczywiście, jak zawsze masz rację"
Możesz tez dać jej jakiegoś nega, zażartuj, itp.
Bądź spokojny, nawet jeżeli ona będzie chciała zakończyć związek (a na to wygląda, więc w sumie możesz robić, co chcesz).
bądz dalej nie ugięty, ja przez 4 dni motałem sie psychicznie , 2 dni nie spałem i tylko mętlik myśli co zrobić zeby było dobrze, to z dniami przejdzie . Mi przeszło i to ode mnie zalezy czy bedzie ok , trzeba te jej mlodziencze emocje nakierowac jedynie.
No i doszło do tego, że koniec. Według niej głównym czynnikiem było to że się nie odzywałem, głupi argument "Ty jesteś facetem, powinieneś pierwszy napisać". Ogólnie chciała się spytać co ja o tym sądzę, bo jak twierdziła chce wiedzieć co ja czuje i weźmie to pod uwagę. Ja byłem obojętny, powiedziałem że będzie tak jak ona zadecyduje. Po rozstaniu zaczęliśmy się całować, pieścić itd, nawet pożegnaliśmy się jak para. Zaś jak wróciłem do domu napisała do mnie od razu na facebook'u, po jakimś czasie luźnej rozmowy napisała że źle się czuję, że zaczyna do niej docierać, że nie ma na nic ochoty, że będzie zazdrosna bo laski zaczną do mnie pisać, że zrobiła trochę wbrew sobie bo ja nic nie powiedziałem że chce dalej być, myślała że mi nie zależy, i napisała że jej smutno że tak długo się nie widzieliśmy. Ja w rozmowie byłem olewczy, odpisywałem oschle, nic o swoich odczuciach. Pożegnałem sie i urwałem rozmowę, bo to bez sensu rozmawiać o takich rzeczach przez chat. Ktoś ją rozumie w tej sytuacji? xD
A co tu jest niezrozumiale? Zwykła manipulacja. Myślała, że jak Ci powie, że to koniec to zaczniesz błagać o szanse. Rozegrałeś to prawidłowo. Zobaczysz, że za kilka dni napisze Ci, że to był błąd i żałuje tego. Ty bądź twardy, jak Ci na niej zależy to nieuginaj się na początku, to ona chciała zerwać więc to ONA będzie się teraz ewentualnie musiała natrudzić, żeby Cię odzyskać.