Hejo,
Dziś nadszedł ten dzień, dzień zmiany, dzień przełamania, dzień nowego życia! W końcu... a może lepiej tak od początku. 
(Nie spodziewałem się że to będzie takie długie
)
Moja przygoda z tą stroną zaczęła się jakieś 8 miesięcy temu, a powodem tego była jak u większości mężczyzn ( chociaż bardziej pasuje tutaj określenie chłopców zagubionych w tym świecie) strata swojej "Wielkiej Miłości" i nieumiejętności poradzenia sobie z tym faktem. Dzięki tej stronie poznałem siebie samego, dostrzegłem jak dużo mogę mieć jeśli tylko zechcę, po miesiącu czytania ( szczerze mówiąc dużo nie czytałem tylko lekcje i kilka blogów) zorientowałem się że wszystko to co tu jest napisane jak zdobyć kobietę robiłem podświadomie, byłem "popularny" ze względu na niedostępność co przyciągało do mnie dużo dziewczyn lecz nie miałem najważniejszej rzeczy... PEWNOŚCI SIEBIE... Nie zdawałem sobie pojęcia jakie sygnały dostaję od płci przeciwne może nawet nie chciałem tego dopuścić do świadomości że mogę się komuś podobać... Nie umiałem rozmawiać z ładnymi dziewczynami.. Lecz wszystko się zmieniło dzięki Wam i za to wszystkim dziękuje
Niestety wszystko ma swój koniec jeśli się logicznie nie myśli...
Poznałem w październiku wspaniałą oraz piękną dziewczynę, może jeszcze wtedy do końca nie zdawałem sobie sprawy z tego kim jestem... Wydawało mi się że poczułem miłość do niej dokładnie wydawało ale do tego dojdziemy później
Rozegrałem tak jak należy żeby rozkochać w sobie kobietę i się udało
po 3 miesiącach powiedziałem jej "Te słowa" ona również
Przez ten cały czas a nawet przez prawie pół roku spotykaliśmy się praktycznie codziennie (wiem mój błąd dostępność... No niestety tak to już jest jak czas spędzany razem wydaje się błogosławieństwem) i tu czar prysł i nastąpił koniec :/ Dziwnie się po tym co się stało czułem po rozstaniu... (ona mnie rzuciła bo nie czuła miłości takiej jak na początku jedynie przywiązanie) pewnie myślicie że wpadłem w depresję lub coś.. otóż nie właśnie nic nie czułem tak jakby nic się nie stało. (nie wiem czy to dobrze że nic nie poczułem nawet nie zatęskniłem) było to dwa dni temu... I dziś przyszedł czas na zmiany na grę (o ile można to tak nazwać, nie uważam że będę udawał kogoś innego w relacjach damsko męskich, a jedynie to określenie dla mnie odpowiednio brzmi) czas na ogarnięcie swojego życia
czas na wyjście do ludzi, bowiem przez te pół roku zatraciłem się dla niej, straciłem to co udało mi się zbudować pomiędzy moją ex a ex-ex
nie boję się przyznać że do czasu zanim odkryłem tą stronę byłem ciotą oraz ciotą byłem podczas ostatniego związku. (na początku na szczeście nie ale później z biegiem czasu oraz jej słów "chcę się z Tobą codziennie widzieć, chcę być ciągle przy Tobie, jesteś tym pierwszym do którego coś poczułam zawsze będę Cię kochać" zatraciłem siebie dla niej) Postanowiłem się wziąć za siebie i robić to co lubię a kobiety, może inaczej a związki zepchnąć na dalszy plan
Jak tylko wyzdrowieję (rozchorowałem się, nie chodzi tutaj o jakąś depresję czy coś:D) wychodzę na ulicę i zaczynam poznawanie te wszystkie piękne istoty których wokół nas jest pełno 
Temat ten założyłem żeby pamiętać o moich błędach tych kim byłem ( jak człowiek zapomni o tym kim był a kim jest teraz może powrócić do tego co było kiedyś dla niego "życiem") oraz żeby nowi niczego nieświadomi mężczyźni którym wydaje się że poznali miłość swojego życia uświadomić że ta miłość nie jest do końca życia jeśli się tego dobrze nie ułoży, Miłość, zakochanie oraz inne uczucia towarzyszące temu można porównać do równania matematycznego... i wcale nie takiego trudnego wystarczy postępować zgodnie z jedną regułą w matematyce jest nią żeby nie dzielić przez zero a w tej sprawie by nie być zbyt dostępnym.
Mam nadzieję że wyniosłem z tego odpowiednią lekcję i tych samych błędów już nie popełnię
Liczę na waszą ostrą krytykę która często daje dużego kopa w dupę 
Pozdrawiam
DeToXe 
PS jak ktoś to czyta z Wrocławia może liczyć na moją pomoc albo bardziej na moje towarzystwo w tej grze 
" Liczę na waszą ostrą krytykę która często daje dużego kopa w dupę"
nooo, wyluzuj się i do dzieła:)
Powodzenia, trzymam kciuki i liczę na ciebie chłopaku
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
spoko jest ale:
"Przez ten cały czas a nawet przez prawie pół roku spotykaliśmy się praktycznie codziennie (wiem mój błąd dostępność..."
żaden błąd, raczej stereotyp
"Dziwnie się po tym co się stało czułem po rozstaniu... (ona mnie rzuciła bo nie czuła miłości takiej jak na początku jedynie przywiązanie) pewnie myślicie że wpadłem w depresję lub coś.. otóż nie właśnie nic nie czułem tak jakby nic się nie stało. (nie wiem czy to dobrze że nic nie poczułem nawet nie zatęskniłem) było to dwa dni temu... "
więc tyle w tym było uczucia co w śniegu za oknem, nie miałeś się w sumie po czym zbierać, a juz na pewno nie po "miłości życia"
"Miłość, zakochanie oraz inne uczucia towarzyszące temu można porównać do równania matematycznego..."
już tyle wiesz po półrocznym spotykaniu się ?
czytaj blogi ...
they hate us cause they ain't us
w połowie czytania tych pięknych filozoficznych zdań już myślałem że zaraz rzygniesz tęczą i napiszesz na końcu kochajcie się i radujcie..masz 19 lat i jeszcze nie jedna dziewczyna kopnie cie w dupe i zobaczysz że trzeba do dziewczyn podchodzić z dystansem i większą zlewką w ich stronę, dobrze że wyciągasz wnioski ale musisz wiedzieć że ta dostępność to nie był chyba główny powód, bardziej to że otworzyłeś przed nią wszystkie karty i nie zaskakiwałeś jej już jak poprzednio, fajnie jest jak dasz kobiecie tą bliskość tylko wtedy ona się przyzwyczaja i w związek wchodzi ta codzienność i prędzej czy później może się to skończyć.. jest na to świetny cytat: "jeżeli chcesz zatrzymać kobietę, musisz być gotowy ją stracić"