Witam i pozdrawiam
Wstępem
Uwodzeniem, samorozwojem,psychologią interesuję się przeszło 8 lat. Moja wiedza opiera się generalnie na książkach, mniej z doświadczeń bądź też samych relacjach z kobietami.
Życie tak się ułożyło że mój związek, szkoła, teraz praca
spowodowały zaniedbanie kwestii pracy nad sobą. Jednak ostatnia ,,porażka" spowodowała powrót do podstaw.
W końcu ,,co Cię nie zabije to Cię wzmocni" Ale do rzeczy...
Przeszło 4 lata w pracy poznałem dziewczynę. Nazwijmy ją ,,Pauliś" w skrócie ,,P" Wtedy jeszcze młoda wkraczająca w dorosły świat - spodobała mi się od razu. Stałem się jej zawodowym ojcem, mentorem. Dzięki temu bardzo zbliżyłem się do niej... Wiedząc że nie jestem w jej typie, nie flirtowałem. Postanowiłem poczekać, dojrzeje, zmieni przekonania co do facetów, wyszaleje się, zacznę grać na siebie. Czas ten spowodował że wpadłem w szufladkę przyjaciela. 1 błąd.
Dużo nas łączy, w wielu rzeczach jesteśmy zgodni i postępujemy podobnie. Obrałem taktykę: poznam ją od środka- później zdobędę. Jednak czułem ,,niewidzialną szybę" która nas dzieli. ,,Coś'' przez co nie mogę się przebić.
Tak się stało że od nowego roku pracuję w innej firmie i miałem możliwość awansować. To dało mi możliwość ,,ściągnąć" między innymi ,,P" do mojej pracy. Nie mam tu celu chwalić się - jedynie przedstawić złożoność mojej sytuacji.
Przed transferem długo myślałem o niej. Wiedziałem że mogę sobie zamknąć pewne ,,drzwi" do niej będąc jej przełożonym, ale również cenie sobie jej walory zawodowe.
NA początku zajeb... to grało. Dobra atmosfera w pracy, dobry kontakt aż przyszedł dzień kobiet. Dostała kwiaty od osoby którą znam a która rozpoczęła pracę u nas na innym oddziale. Odpaliła się zazdrość( 2 błąd). Pod koniec pracy zostaliśmy sami i powiedziałem jej o sytuacji i moich intencjach do niej(3 błąd). Generalnie zrobiła się telenowela:-) Sytuacja typu : ona nie wiedziała, ona nie może mi dać tego co jemu, łzy , i tekst typu ona kocha i mnie i jego, Ale z nim jest szczęśliwa...Nie wie co ma robić.Pomogłem jej - zdystansowałem się prywatnie na maxa. Ja natomiast przeżyłem załamanie przedsionka... Wiem głupie. Wiem najlepszym rozwiązaniem jest wyjść na miasto i plażować. Tak i też zrobiłem. Ba. Skorzystałem z wszystkiego co wiem o uwodzeniu, technikach podejść,raporcie itp. W ciągu miesiąca miałem dziewczynę. Plus tego że się dowartościowałem, minus był taki że to nie jest to, to nie,,P"
Teraz sytuacja napięta, głupie sytuacje, sam efektywnie pracować nie mogę będąc w pobliżu...
Wiele już przeżyłem, miałem związki, przygodne i te trwalsze. Życie. teraz natomiast sam jestem zaskoczony moją postawą i sytuacją...
Jak to rozegrać? utrzymać dystans? wzbudzać zazdrość? zbudować atrakcyjność towarzyską?
,,P" jest dość otwartą i wyluzowaną dziewuszką. spotyka się z żonatym facetem. miała krótkie związki, wiem że to ten typ faceta. Doświadczenie, pewność siebie, dobre poczucie humoru, dobra bajerka.
Cóż ja tego nie mam i oceniam się konstruktywnie. Bez zaniżania swojej wartości.
Jak zadziałać, jaką taktykę obrać?
Co byście zrobili? olać temat? - chciałbym...
Mile widziana konstruktywna krytyka:-)
"Uwodzeniem, samorozwojem,psychologią interesuję się przeszło 8 lat."
bez urazy, ale 8 lat sie interesujesz, a takie tematy zakładasz ...
they hate us cause they ain't us
a paradoksalnie usunięcie jej z pola widzenia (jak pisze MrSnoofie) moze wywołać fale zainteresowania z jej strony, zwlaszcza po tym exhibicjonizmie ktory uskuteczniles... Obyś tym przyjaznie wyglądającym kanałem nie popłynął po raczej prowadzi do szamba...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"