Cześć!
Pisze tutaj nie z powodu problemu, a z chęci przedyskutowania tematu, który od jakiegoś czasu męczy moją głowę...
Ostatnio na naszej stronie popularne stało się mówienie o traceniu własnego ego. Może to za sprawą ludzi z RSD... To u nich pierwszy raz słyszałem o tej teorii. Tyler często mówił, że w uwodzeniu chodzi o poznawanie jak największej ilości dziewczyn. Podejdziesz do 10 i żadnej możesz się nie spodobać. Ale podejdziesz do kolejnych 10 i akurat znajdziesz jedną, w której jesteś typie. Potem otworzysz tysiąc dziewczyn i nagle okaże się, że masz w swoim telefonie 100 numerów chętnych lasek, a poza tym przeprowadziłeś już tyle interakcji, że jesteś odporny na każdą zlewkę i wejście do restauracji z opuszczonymi spodniami jest dla ciebie normalną rzeczą...
Podoba mi się ta teoria. Ostatnio powstał na ten temat blog papusieka 'Gaśnica + przemyślenia :D'.
Z drugiej strony jednak... Wczoraj zacząłem czytać książkę 'Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi'. Przytoczony został tam cytat Zygmunta Freuda, że wszystko, co robimy wynika z naszych pobudek seksualnych, albo z chęci bycia ważnym. No właśnie... Chęć bycia ważnym... Widzę to wszystko w praktyce na moim przykładzie. Kiedyś miałem do czynienia z nauczycielem w szkole muzycznej, który ciągle mnie chwalił, nagradzał i dużo rzeczy psychologicznie tłumaczył. Z przyjemnością chodziłem do niego na lekcje i miałem wielkie ambicje do grania na instrumencie. Rok później ten instrument zmieniłem z przyczyn fizycznych. Teraz uczę się u nauczyciela, który nieustannie wyzywa i krytykuje każdy szczegół. To skutecznie gasi moje ambicje, ale jednak stałem się odporny na krytykę z czyjejkolwiek strony.
I teraz pojawia się rozkmina... Ile w tym jest prawdy? Psychologowie twierdzą, że podstawową potrzebą każdego człowieka jest chęć bycia docenianym i ważnym. Z drugiej strony... Ta chęć tylko karmi nasze ego, które zabrania nam robić rzeczy wykraczające poza granice jego komfortu.
Co o tym sądzicie?
Czy trzeba stracić własne ego i poczucie wartości, żeby móc robić każdą szaloną rzecz, jaka przyjdzie nam do głowy?
Pozdrawiam.Fanir.
Elo
Czy trzeba stracić własne ego i poczucie wartości, żeby móc robić każdą szaloną rzecz, jaka przyjdzie nam do głowy? Pewnie ,że nie. Wystarczy ,że przekalibrujesz Ego tak aby szalone rzeczy były dla niego normą i sprawiały przyjemność. ;D Ego ,źle prowadzone będzie tworzyć samoobronę i na jakiekolwiek próby narażenia go na wyśmianie będzie reagował ciężkimi excusami. Moim zdaniem nie da się uciec od Ego ,ważne jest aby dobrze z nim żyć i dowodzić a nie być dowodzonym.
Pozdro
Był materiał kiedyś z filmikiem instruktażowym jakiegoś speca, nie pamiętam już kogo o wyrzucaniu ego z siebie.
Była tam prosta piłka - wyrzucasz całe ego, pozbywasz się go = laski patrzą na Ciebie tak, jak Ty na ekstra dupcię.
"Daj mężczyźnie pokroju Sweatera - czy jakiemukolwiek
- opaleniznę, proste plecy, bielsze zęby, rygorystyczny zestaw
ćwiczeń i pasujące ubranie, i już jest w połowie drogi do przystojniaka."
Czy trzeba stracić własne ego i poczucie wartości, żeby móc robić każdą szaloną rzecz, jaka przyjdzie nam do głowy?
nie wiem skąd ty to bierzesz, myśl samodzielnie
tu nie chodzi żebyś tracił ego i wartość, tylko żebyś miał pewność siebie (nie zarozumialstwo) żeby robić to na co masz ochotę
co z tego że z cieczka będziesz latał jak pajac i zbierał numery do lasek, jak 90% z nich nie odbierze potem tela ?
to nie zawody ... wziąć numer a zainteresować i ciągnąć relacje to dwie różne sprawy
they hate us cause they ain't us
Podoba mi się twoja wypowieź, papusiek.
@Matikte- przypomniał mi się jeden przykład, który czytałem w jakiejś książce... Było porównanie SHB do króla. SHB jest na dyskotece jak król. Co chwile podchodzą do niego biedacy, żeby coś dostać. Dopiero kiedy przyjdzie drugi król, który będzie miał tyle samo pieniędzy, będą mogli ze sobą porozmawiać na równym poziomie...
@Urlich... Ostatnio miałem rozkminy pomiedzy tym odrzuceniem własnego ego a poczuciem własnej wartości.Często spotykałem się z odmiennymi poglądami. W książkach o uwodzeniu jest powszechnie przyjęte, że trzeba obniżac wartość HB i SHB, natomiast w książkach o samorozwoju i marketingu często piszą, że im większe jest poczucie wartości drugiej osoby, tym bardziej trzeba je karmić i chwalić, bo ludzie uwielbiają, kiedy są nagradzani.
I tutaj już dochodzą inne kwestie... Nagradzanie kobiety, push&pull itd. Ciężko jest się porozumieć w tym temacie na internetowym forum...
życie to nie książka
they hate us cause they ain't us
Bardzo mądre przemyślenia... Niestety nie uratuje Twojej głowy od tej męczącej rozkminy bo nie mam bladego pojęcia czy ostatnie pytanie można rozpatrywać zbiorowo. Moje ego niczego mi nie zabrania. Powiem więcej, kara mnie wyrzutami sumienia za każdym razem gdy nie odwarze się skorzystać z okazji lub zrobić tego co w danej chwili uważam za słuszne ( nie zależnie czy to szaleńcza głupota czy nakaz rozsądku). Jeśli u Ciebie widnieje konflikt z własnym ego przestaw się na myślenie według zasad społecznych (superego - gdzieś taki termin usłyszałem
), ale pod żadnym pozorem nie wyzbywaj się czegoś co jest wyznacznikiem Twojej indywidualności i wolności przekonań (ego). Ja moje osobiście lubię chociaż czasami mnie wkurwia
... Obecnie uczę się je poskramiać i panować nad nim aby wykorzystywać je w dobry sposób a nie np. karmić łeb sodówką po udanym podejściu.
Pozdrawiam
"When I get sad, I stop being sad and be awesome instead...True story" Barney Stinson