Wiem, temat może wydawać się niejasny, więc do rzeczy.
Niedługo zaczynam pracę w pewnej firmie, i wiem że wraz ze mną trafia tam urocza niewiasta.(oboje 19 lat) Wiem, że będę z nią pracował przez pare miesięcy i tu sie pojawia pytanie- Czy jest sens próbować ją uwieść?
Dlaczego miało by go nie być? Już objaśniam...
Mój były związek rozpadł się gdzieś z 1,5 roku temu m.in dlatego że nie dałem byłej pannie za dużo od siebie.
Czemu? Cóż, miałem poyebaną sytuację w domu, dlatego nie zabierałem panny do siebie. Nie dość że moi starsi nie żyją ze sobą dobrze, to jeszcze mój ojciec (któremu swoją drogą daleko do przykładnego ojca) przez lata nie zadbał o mieszkanie, które przypomina zaniedbaną ruinę. Efekt tego taki że nawet wstydziłem się przyjąć kumpli do siebie, no a tym bardziej dziewczynę.
Owa sytuacja na razie się nie zmieniła. Ojciec olał nas, wyprowadził się, a teraz zyjemy praktycznie z miesiąca na miesiąc. Pozatym minie jeszcze troche czasu zanim się stąd wyrwę.
No i tu zmierzam do finalnego pytania. Czy jest sens próbować coś ugrać z naprawdę fajną niunią, biorąc pod uwagę fakt że moja sytuacja nie jest za dobra, i że jestem tym wszystkim nieco ograniczony?
Hmm. Skoro już o tym pisze to dodam że nie musi się to tyczyć akurat tej jednej wybranki. Chodzi też ogólnie o relacje między mną a kobietami.
Niektórzy z Was być może śmiało powiedzą - "pierdol to, próbuj z nią, wkońcu nie musisz koniecznie spędzać czasu z dziewczyną u ciebie" lecz chciałbym zaznaczyć że raz już zostałem solidnie kopnięty w dupe dlatego że taki związek nie był za dobry.
Wiem, że jestem w stanie poderwać niejedną fajną dziewczynę, jestem świadom, jak mimo tego całego gówna wartościową osobą jestem. Nie raz zgarniałem numer, poznawałem je, ale i tak ostatecznie dawałem sobie spokój, pamiętając dawną ranę i wiedząc, że w tym przypadku mogłoby być podobnie.
Myślcie co chcecie, chce żeby ktoś spojrzał na to wszystko obiektywnym okiem, bo czasem nie wiem kompletnie jak postąpić dalej.
Peace
Siema
"czy warto próbować ?" Oczywiście ,że tak ! Choćby po to ,żeby zwiększyć umiejętności. Naprawdę chcesz aby wpływ twojego ojca na dom miał wpływ również na ciebie ? Odnów miejsce w ,którym będziecie przebywać (nie musi być zachwytu ,ważne aby nie było negatywnych emocji). Jesteś wartościowy ty ! a nie twój status materialny (chociaż są panny ,które na to lecą).
Pamiętaj ,że lepiej cos zrobić i potem tego żałować niż żałować tego ,że bałeś się zrobić. I tak zrobisz ja uważasz ,więc powodzenia
Trochę pracy u podstaw, jak udowodnisz że mimo niełatwej sytuacji 'dajesz rady' z pracą, zadbaniem jako tako o mieszkanie, poprostu radzeniem sobie z życiem naszym powszednim, to w oczach wartościowej dziewczyny (i wogóle ludzi) zyskasz większe uznanie niż tzw. Z normalnych domów
Próbuj chłopie. Powodzenia
Możesz rozwinąć swoją błyskotliwą myśl?
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
"Daję wam dwie zasady. Nie dwieście. DWIE: Kogo obchodzi, co ona myśli i jesteś najważniejszą osobą w związku." David X
Jak będzie patrzyła na Twoje mieszkanie a nie na Ciebie to niech spada na drzewo, będzie następna, bardziej wartościowa.
A tak przyokazji, nie zakładaj, że dojdzie do tego etapu, że zaprosisz ją do siebie, to że wygląda to jeszcze nie oznacza, że dostąpi zaszczytu wejścia w bliższą relację, z tak wartościowym facetem jak Ty, prawda?
Czemu nie, przecież nie możesz zepsuć i poddać całego swojego życia ze względu na Twojego ojca czy problemy w domu... Jedyny problem jaki widzę to, że macie razem pracować i może być później nie przyjemnie jak nie wyjdzie.
Popracuj nad swoimi przekonaniami, w końcu dziewczyna ma Cię lubić za to jaki jesteś a nie za to jakie masz mieszkanie ani za to co posiadasz. To nie rzeczy materialne mają świadczyć o Tobie tylko to jaki jesteś. Jeśli zaprosisz dziewczynę do siebie i będziesz zakłopotany z powodu wyglądu Twojego pokoju. I zaczniesz robić z tego problem to dziewczyna też zacznie robić z tego problem. A jeśli już rzeczywiście tak bardzo nie chcesz jej do siebie zapraszać, zostaje jeszcze jej mieszkanie:) Mam teraz z chłopakami takie koleżanki które już trzeci raz zmieniały miejsce zamieszkania, żeby nikt nam nie przeszkadzał i żeby nas zadowolić:) Jedyne co Cię tak naprawdę ogranicza to Twoje myślenie, zmień myślenie zmienisz działanie.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Stary!
Tacy ludzie jak Ty z odpowiednimi przekonaniami i siłą woli zostali milionerami! A to dlatego, że na wszystko zapracowali sami. Nic im nie skapnęło z nieba. A chyba doskonale wiesz, że wyznacznikiem atrakcyjności faceta nie jest status majątkowy a zaradność. Pieniądze dzisiaj są, jutro może ich nie być z miliona różnych przyczyn. Ty masz w sobie pierwiastek zaradnego faceta, ogarnąłeś pracę w wieku 19 lat gdzie inni w tym wieku siedzą na byle jakich studiach i przepijają kasę rodziców.
Po prostu rób to co uważasz za słuszne i nie zastanawiaj się jak to osiągniesz. Wybiegając myślami za bardzo w przód nie dostrzegasz tego co masz "pod nogami" a masz bardzo ładną dziewczynę do "ugrania" i to w sprzyjających warunkach (mimowolnie będziecie spędzać ze sobą dużo czasu). Resztę ogarniesz potem
Ja miałem niedawno podobny problem, miałem pokój który od ładnych kilku lat wymagał remontu ale pogadałem z ojcem i razem w majówkę zeszłego roku zrobiliśmy wszystko co było konieczne. Niby nie powinno się uzależniać swojego samopoczucia od rzeczy materialnych ale taki remont zawsze pozytywnie wpływa na twoje samopoczucie. Staraj się uzbierać trochę kasy na farby, jakieś nie drogie używane meble, które można często dostać w dobrym stanie wystarczy tylko trochę poszukać.Co do tej panny jeżeli zauważysz, że nie odpowiada jej to jak mieszkasz to daj sobie z nią spokój, dla niej powinieneś się liczyć ty, to jaki jesteś a nie to jaki masz stan portfela i jak mieszkasz. trzymam kciuki i zycze powodzenia
Dużą część mojej młodości też zatruł brak własnego mieszkania. Teraz wiem,że żadne mieszkanie nie było potrzebne. Wystarczyłoby zwykłe drzewo,o które można oprzeć dziewczynę.