Witajcie, ostatnio nic się nie udzielałem, na forum z powodu braku internetu i maaaasy nauki (i do tego te korki z Niemca), nawet nie miałem chwili dla siebie... Mam kilka pytań ze związku z tym, że są z różnych działów umieszcza je w tym dziale 
1. Jestem młody, dopiero w kwietniu skończę 17 lat, mój związek (który raz się rozpadł, ale od tamtego czasu jakoś ona się bardziej do mnie przywiązała a ja do niej). Chodzi o to, że jesteśmy razem już 4 miesiące i z dniem po dniu bliżej 5
Co mam teraz robić? Nigdy nie byłem tak długo z dziewczyną, troszkę się tego obawiam. Co mam robić? Jest mi z nią bardzo dobrze, przeżyliśmy ze sobą "ten pierwszy raz" co zbliżyło nas jeszcze bardziej. Ja teraz kompletnie nie wiem jak się zachowywać... Do teraz to traktowałem to jako związek krótkotrwały, jest z tym dobrze ale pewnie do czasu. Jestem w 100% pewien, że dziewczyna mnie bardzo kocha, widzę to w jej oczach, jak na mnie patrzy, jak się do mnie przytula, nawet sama mi to mówi, ostatnio za często mi to mówi, ale tydzień temu ja ograniczyłem te słowa i w następstwie ona też, bo "kocham cię" mówione codziennie traci całkowicie swoją wartość, a ta wartość kiedy powiedziała mi to pierwszy raz było wow, aż przez chwilę zamarłem. Sama mi mówi, że jestem pierwszym chłopakiem przy którym czuje się tak swobodnie i że nikt jej tak jeszcze nie wysłuchał jak ja. Ona się czasami bardzo złości (ma to po matce) i podziękowała mi kiedyś za to, że nie odwracam się do niej dupą jak jest na mnie zła bez powodu i krzyczy a ja stoję bez ruchu, bo zawsze potem ona podchodzi i się do mnie przytula
Miłe to 
2. Jak przekonać do siebie "teściową"?
Chodzi o to, że od początku mama mojej ukochanej mnie znienawidziła... To w jaki sposób odnosi się do mojej dziewczyny w mojej obecności jest, żenujący, kiedyś gdy już ktoś po mnie przyjechał, a my jeszcze gździliśmy się w pokoju, mamusia krzyknęła a gdy dziewczyna zapytała "cooo?" kochana teściowa odpowiedziała "gówno, wyjżyj przez okno" zdębiałem wtedy, że tak się do niej odnosi a to było na początku znajomości. Potem rozmawialiśmy z dziewczyną, aż nagle jej matka zaczęła ją wyzywać od tempaków itp, już miałem się odezwać ale słyszałem tylko ciche słowa z ust mojej dziewczyny "tylko sie nic nie odzywaj bo pogorszysz sprawe" i siedziałem jak ten ostatni kołek a tamte się kłóciły, za chwile obie się popłakały a mi zostało tylko przytulenie mojej umiłowanej i ocieranie jej łez. Zbliża się dzień kobiet więc spróbuję się jakoś wkupić jej w łaski i kupie jej jakiegoś kwiotka za 5 zł 
Ale jest jeden postęp bo już wypowiada moje imię, kiedyś do mej ukochanej zapytała: "Na co się tak stroisz? Wiktor przyjeżdża?", też z jednej strony wreeeeszcie zgodziła się na imprezę ze mną, wiem, że pewnie pierw zostanę wezwany na rozmowę z nią, że mam jej pilnować bla bla bla. Może nie jest tak źle, wie że ja nie piję, nie palę, nie ćpam bo podobno robiła wywiad środowiskowy hehe 
3. W związku z tym, że mam 17 lat, nie mam jeszcze prawka, jedynym moim pojazdem są moi rodzice i sąsiadka, która jest moją kuzynką razem z mężem (oboje lekko po dwudziestce). Moja dziewczyna się z nimi zna, bo często jeśli ona u mnie była to poszliśmy do nich i siedzieliśmy w czwórkę, ale chodzi mi o to, że nie mam prawka, rodziców, sąsiadów i kumpli nie chce wiecznie doić. Bardzo chciałbym ją gdzieś zabrać no ale kurde tyle mam pomysłów a nie mam jak. Do Kielc (50 km ode mnie) jest najbliższe takie lepsze kino i no na rower jej nie zabiorę. Przynajmniej zbliża się ciepło, mam motor więc już całkiem co innego, czy zabiorę ją gdzieś na rowery czy jakiś piknik czy cokolwiek, ale teraz? Może jakaś rada? Wiem, że świetnie spędzamy razem czas, ale z czasem siedzenie u mnie, czy u niej, czy spacerowanie może się jej znudzić a tego nie chcę... Chociaż jak do teraz, jestem pewien, że się nie nudziła.
4. Stworzyliśmy świetną wieź, ostatnio po naszym spotkaniu dostałem od niej sms, że bardzo mi dziękuje i cieszy się, że od kilku tygodni coraz lepiej spędzamy razem czas, ale mam pytanie czy w tym etapie (przypominam 4 miesiące) robić jej jeszcze huśtawki emocji?
5. W związku z tym, że jestem w liceum a to dość mała szkoła, moja dziewczyna od zawsze planowała, żeby tam iść i teraz jest napalona jeszcze bardziej. Kiedyś jak zapytałem, "a co jeśli się rozstaniemy i będziesz chciała mnie widywać codziennie w busie a potem w szkole?" odpowiedziała dokładnie tak: "po I się nie rozstaniemy bo cię kocham i ty kochasz mnie, po II jeśliby coś się stało, to cóż, przebolejemy, a przynajmniej może zrozumiemy błędy i do siebie wrócimy". Jak mam się zachować? Odradzać tą szkołe, czy polecać? Wiem, że nie mogę na nią wpłynąć bo sama sobie tak wymarzyła i nie chce jej w żaden sposób blokować, ale jeśli się coś posypie to wydaje mi się, że będzie ciężko i mi i jej, a najbardziej tej osobie, która była zostawiona...
Sam sobie robisz problemy... Jest dobrze to się ciesz.
Jej sprawy rodzinne to zdecydowanie nie Twoja sprawa, na pewno nie w takim wieku i nie na takim etapie znajomości.
Szkołę musi dziewczyna wybrać sama, Ty możesz ewentualnie przedstawić jej wady i zalety tego liceum, obiektywnie. Na tym etapie nauka jest aspektem zdecydowanie ważniejszym niż sympatie i to śmieszne, że dziewczyna miałaby nie pójść do tej szkoły, bo "może się rozstaniemy i będzie niemiło."
Czy robić huśtawkę emocji? Inaczej traktujesz dziewczynę, z która flirtujesz a inaczej kogoś, z kim łączy Cię jakaś głębsza relacja emocjonalna.
Co z nią robić? To co sprawia Wam przyjemność. Zresztą zastanawiam się czy ona też potrafi wyjść z inicjatywą wspólnego spędzenia czasu. Bo wydaje mi się, że ciąży na Tobie presja w stylu "co zrobić, aby czasem się jej nie nudziło" - a to jest niezdrowe.
Swoją drogą - nie analizuj tyle. Czerp z tego radość - pokaż piękny świat jej i sobie.
Pozdrawiam!
1. Wiktor czym się martwisz? Skoro jest dobrze, to po co cokolwiek zmieniać? Zamiast myśleć o tym, kiedy Wasze relacje się posypią, żyj dniem codziennym, zaskakuj ją, nawet najmniejszymi rzeczami - one lubią niespodzianki.
2. Z tego co piszesz owa "teściowa" nie jest zbyt kulturalną osobą. Powinna mieć na tyle ogłady, aby darować sobie złe traktowanie córki w Twojej obecności, jednak to nie z nią tworzysz związek i nie zapominaj o tym! Byłoby super, gdyby Cię polubiła, ale to nie koniec świata, jeśli tak nie będzie.
3. Nie napisałeś w jak dużej miejscowości mieszkasz, więc ciężko cokolwiek sensownego doradzić. Pamiętaj, że takie rzeczy jak kino (lub też 3K - kino, kolacja, kopulacja) są oklepane i robi to KAŻDY. Nie bądź jak KAŻDY. Pomyśl nad jakimś wspólnym sportem - spocone kobiety także są seksowne:)
4. BĄDŹ SOBĄ! Moim zdaniem huśtawki nastrojów, jeśli jest się w poważnym związku to oszustwo. Postępuj stanowczo i nie daj jej owinąć siebie wokół palca.
5. Patrz punkt 1.
Dodam, że pod koniec liceum byłem w jednej klasie z dziewczyną, na której poważnie się zawiodłem, a na studiach w jednej grupie z byłą kobietą, więc jak mówią starzy mędrcy: "nie sraj żarem", jeśli ja to przeżyłem i żyję, to możesz i Ty!
"Wzajemnie zasilamy się dobrem, wzajemnie przygaszamy się złem."
- Mieczysław Maliński
Dzięki wielkie Panowie! Tego mi było trzeba