Mieliście tak? Czuliście się dosłownie jak wypalone gówno? Wszystko przestało Wam sprawiać frajdę? Żyliście tylko po to by żyć?
Tak, jestem właśnie w takim miejscu. Totalnego wypalenia swojej osoby. Życie przestało mi sprawiać frajdę, a stało się raczej jakąś nędzną wegetacją. Nie wiem dlaczego.
Gdy się cofnę o kilka miesięcy do tyłu to widzę faceta z ikrą. Z celami, chęcią zarabiania pieniędzy, poznawania nowych kobiet i ludzi, szlifowania swoich kompetencji, nabywania nowej wiedzy, z poczuciem humoru, generalnie człowieka z planami i chęcią korzystania z życia na 100%. Sukcesywnie to wszystko się zatracało, rezultatem tego jest mój post, moje aktualne miejsce na sinusoidzie życia. Wkurwiam się sam na siebie, bo po prostu nie potrafię się odbić od dna. Stoję w tym bagnie, a każdy dzień właściwie jest bólem wycelowanym w moją osobę. Złudnie wierzę, że 'jutro' będzie lepiej i wszystko wróci na właściwie tory, że motywacja będzie przynajmniej tak wysoka jak kilka miesięcy temu. Ja wiem i Wy też..., tak się nie dzieję. Z rodziną kontakt się ciut zepsuł, widzą i mówią otwarcie, że widzą moje wyjebanie na wszystko. Mają rację, rozumiem ich. Sam tego nie mogę wytrzymać. W towarzystwie przybieram różne maski, a tak naprawdę jestem pięknie opakowanym prezentem, po otwarciu którego można by zobaczyć tylko... pustkę. Nie mam problemów z komunikacją z ludźmi, nie mam problemów z kobietami. Mam regularny seks. Ale... to za mało, niewykonalne jest tak funkcjonować na dłuższą metę, to męczy i boli. A ja kurwa nie wiem jak po raz kolejny obrócić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Taki zombie, idzie gdzieś i jest OK, raczej nie daję po sobie poznać, że coś nie gra. Wraca do swoich 4 kątów i jebs... negatywne emocje sypią się z rękawa. Emocje mają to do siebie, że się kończą. Rano jak się obudzę to będzie na pewno inaczej, lepiej. Ale na jak długo? 1, 2 ,3 dni? Jestem świadomy tego, że ten moment znowu wróci. Wróci to całe wkurwienie na siebie. Tak. Jakbym miał się zapytać teraz siebie jaką emocję odczuwam to bez zawahania powiedziałbym: złość, wkurwienie na siebie. Na swoje życie, na swoje postępowanie, na swoją wegetację. JESTEM MAKSYMALNIE WKURWIONY NA SIEBIE. Mam predyspozycję, żeby zajść na prawdę wysoko (każdy je ma), a ja kurwa to niszczę na każdym kroku. Dawno nie byłem tak wkurwiony na siebie jak dzisiaj. Chcę kurwa w końcu mieć punkt zwrotny w swoim życiu. Ale od czego zacząć, jak znowu zacząć żyć z radością i spełnieniem? Jak odzyskać motywację do robienia wielkich rzeczy? Jak wrócić na właściwe tory? Tyle pytań, żadnej odpowiedzi. Nie chcę tak dłużej żyć, chcę odzyskać swój blask. Dla siebie, dla swojego szczęścia (jakkolwiek je definiujecie). Chcę wstawać z uśmiechem na twarzy, chcę się realizować i spełniać na wielu płaszczyznach życia. Chcę ŻYĆ!
Ktokolwiek wie, ktokolwiek przechodził przez podobny stan, ktokolwiek może dać wartościowy 'feedback', jest proszony do odpowiedzi.
Piona!
Dobra muzyka i napierdalasz stary!
Ja Ci radzę tak: zabrać ze sobą/kupić dobre słuchawki, zgrać na odtwarzacz przenośny ulubioną muzykę. W nocy idziesz w stronę księżyca, ogarnia Ciebie bądź co bądź jakaś euforia. Powinieneś w tym momencie dostrzec, co sprawiłoby Ci największą przyjemność.
I aformuj. Nie mów sobie: "Jestem zajebistym facetem.". Zapytaj się: "DLACZEGO jestem zajebistym facetem?". I każdą czynnością odpowiadaj sobie na to pytanie.
Co chcesz w życiu robić? Zacznij to robić.
Napisz jakiej muzyki słuchasz, zarzucę Ci kilka motywujących utworów i... bierz się za siebie!
"Daj mężczyźnie pokroju Sweatera - czy jakiemukolwiek
- opaleniznę, proste plecy, bielsze zęby, rygorystyczny zestaw
ćwiczeń i pasujące ubranie, i już jest w połowie drogi do przystojniaka."
To tak, najłatwiej wybrać się do psychologa, chociaż ja nigdy nie wierzyłem w magiczne możliwości ludzi z tej profesji.
Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego tak się stało? Jest jakiś konkretny powód?
- Pomyśl też co cię uszczęśliwia, a potem zacznij to robić!
- Napisania na kartce listy własnych celów, marzeń. Potem zacznij je powoli realizować. Musisz się do tego zmusić, z czasem będziesz czerpał z tego przyjemność.
- Proponuje też zacząć ćwiczyć, czy to na siłowni, czy to w domu, nie ma znaczenia. Taki godzinny wycisk siłowy czy godzinne bieganie naprawdę pomaga. Ja po treningu zawsze czuje się tak, jakbym rządził światem.
- Przeczytaj "Obudź w sobie olbrzyma".
@Matikte:
Z wędrówką w stronę księżyca nieźle trafiłeś. Lubie takie akcje, kto wie..., może nawet tak spróbuję zrobić.
Aformacje - kiedyś czytałem o nich jakiś szczątkowy artykuł, podobno są lepsze od Afirmacji. Masz jakiegoś ebooka, stronę, cokolwiek, gdzie można się zapoznać z tematem od A do Z?
Muzyka: nie ograniczam się na żaden konkretny gatunek muzyczny, lubię poszerzać horyzonty. Jednak to 'rap' jest nadrzędny.
@ffiw:
Też w nich nie wierze, szczególnie tych z NFZ. Raczej szansy upatrywałbym się w rozmowie z dobrym (względne) coachem - np. Grzesiakiem.
Dlaczego tak się stało? Hm... może dlatego, że nie robiłem nigdy tego co tak naprawdę chciałem, a żyłem w przekonaniu, że to mi może zapewnić życie o jakim 'marzyłem'.
Jeżeli chodzi o kwestię celów, rozpisywania ich, robienia map wizualizacyjnych etc - znam to.
Kwestia treningów - trenuję na siłowni. Mam wiedzę na ten temat, nie wyglądam najgorzej. Ale kurwa właśnie w tym kierunku też straciłem motywację do działania i treningi wyglądają na 'odpierdol się'.
www.noru7es.wordpress.com
Ja ostatnio słuchając D-Block & S-Te-Fan - Rebel w nocy idąc w stronę księżyca zacząłem się drzeć: "TO JA JESTEM PANEM SWOJEGO LOSU! " itd. itp. i obiecałem sobie kilka rzeczy - wiem, że będzie zajebiście nawet podczas drogi żeby je osiągnąć.
A w kwestii księżyca - celuj w księżyc - nawet, jeśli nie dolecisz do niego to będziesz między gwiazdami
Jeśli chodzi o aformacje to temat jest dosyć świeży i jest mało info, tym bardziej po polsku. Z tego, co czytałem wcześniej to różnica polega po prostu na tym, że zadajesz sobie pytanie dlaczego już to coś osiągnąłeś. Nie musisz sobie na to pytanie odpowiadać - Twoja podświadomość wie, jak najlepiej dla Ciebie będzie osiągnąć ten cel i sama będzie dążyć właśnie w tym kierunku. Najprostsze rozwiązania bywają najskuteczniejsze
A jeśli chodzi o księżyc to mam dla Ciebie 2 zajebiste, bardziej klubowe ale według mnie świetnie nadające się do takiego wyjścia tracki:
Pryda - Allein
deadmau5 - The Veldt
jest to typowy progressive, także melodia o "wznoszącym" charakterze mimo niekoniecznie "radosnego" wydźwięku zajebiście wewnętrznie motywuje i wytwarza emocje napędzające motywację
"Daj mężczyźnie pokroju Sweatera - czy jakiemukolwiek
- opaleniznę, proste plecy, bielsze zęby, rygorystyczny zestaw
ćwiczeń i pasujące ubranie, i już jest w połowie drogi do przystojniaka."
wiesz kolego jestem dokładnie w takim samym stanie jak ty. Nic nie sprawia frajdy, przyjemności, wszystko wkurwia, na wszystko wyjebane. Sport to połowa mojego życia. ale to nie sprawia takiej frajdy jak było to kiedyś. Cooo zrobić?? Nie mam pojęcia. Lubię muzykę. Ale z całym szacunkiem do poprzedników - nie sądzę, że wysłucham paru kawałków i nagle odnajdę cel w życiu.
Bo teraz ludzie nie umieją słuchać.
Był eksperyment z jednym z najlepszych skrzypków w historii, jak się za ulicznego grajka przebrał i w londyńskim metrze grał najtrudniejsze i najlepiej skomponowane utwory w historii na skrzypcach za miliony funtów. I wiecie co? Przez cały dzień zarobił ledwo na wypad do mcDonalda, gdzie poprzedniego dnia grał koncert w Bostonie przy pełnej audiencji, za baaaardzo grube pieniądze.
W metrze jedynie dzieciaki potrafiły dostrzec piękno muzyki.
Teraz zobaczcie: ile rzeczy co dzień musi nam umykać, skoro nie potrafimy w tym wyścigu szczurów dostrzec takiego piękna?
swieesiul, jak będziesz dalej tak do życia podchodził, to jasne że żadnego celu nie odnajdziesz.
Śmieję się z pesymistów.
"Daj mężczyźnie pokroju Sweatera - czy jakiemukolwiek
- opaleniznę, proste plecy, bielsze zęby, rygorystyczny zestaw
ćwiczeń i pasujące ubranie, i już jest w połowie drogi do przystojniaka."
http://www.youtube.com/watch?v=D...
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
A kto nie przechodzil przez cos takiego?
Od siebie powiem ,ze jestem muzykiem - moja pasja jest muzyka Trance & Progressive, to caly moj swiat, moje kurwa zycie. I zadan baba nie stala, nie stoi i nie bedzie stala ponad moja 'kochanke' jak to zwyklem mawiac
Czy jest odbrze, czy jest zle to TA muzyka mi daje zyciowe pierdolniecie. Z uwagi na specyfike tego gatunku, mozliwe jest wprowadzanie siebei samego w rozne stany emocjonalne, ale to juz dla wtajemniczonych.
jak ja to zawsze mawiam IN TRANCE AND PROGRESSIVE WE TRUST, naprawde nie widze siebie w innej zyciowej roli jak tylko robic to.
Co by bylo smieszniej, moja ex podcas rozstawania sie wyrzucila mi, ze ona zawsze byla na drugim miejscu - napierwszym moja muzyka. Tak wlasnie kurwa bylo. Jak ona odeszla, moj swiat muzyczny zostal, stad tez tak sie trabi, ze kobieta nie moze byc czyims 'calym swiatem', mysle ze kazdy wie co mam na mysli.
A Tobie szanowny kolego polecam odskocznie - wez idz do ludzi, nawet spij banie, zrob cos odmiennego od tego ,co robisz. Nie siedz na dupie. Zajmij sie swoja pasja. Okrywaj nowe. Pamietaj, ze czas zapierdala a nasze zycie nie trwa wiecznie - ta mysl takze daje mi motywacje. Nowy rok jest, wiec wez sie w garsc i ciesz sie zyciem! Tego zycze. A teraz... DO ROBOTY AMIGOS!
P.S. polecam literature dotycznaca samodoskonalenia - tez daje kopa
COOL AS ICE - ICE-COOL!
"I think the most important thing is to be happy with yourself beacause if you're not happy with yourself you can't be happy with somebody else." - Solarstone-Greenlight (Original Mix)
Dokładnie, nie można stawiać panien na pierwszym miejscu. Ja sobie zbudowałem swój system wartości którymi się kieruję w ten sposób:
1. Pasje
2. Rozwój
3. Zdrowie
4. Przyjaźń
5. Elastyczność
6. Zabawa
7. Miłość (kobiety)
8. Altruizm
Jak widać na przedstawionym obrazku kobiety zajmują u mnie dopiero 7. miejsce. W związku ze swoją elastycznością być może kiedyś jakaś zasłuży na miejsce czwarte i zbije przyjaźń. Ale wyżej już raczej nie sądzę żeby podskoczyło
Swoją drogą taka drabinka pomaga podczas podejmowania decyzji, oczywiście wszystko musi być wcześniej przemyślane, każdemu według potrzeb.
Pozdro
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Może potrzebujesz zmian? Zacznij w końcu robić to co lubisz, a nie to co musisz, czy to czego od Ciebie oczekują inni. Może warto oderwać się od szarości codzienności np. jakimś wyjazdem? Ja na przykład nie licząc minionego - 2012 - roku, od 5 lat nie byłem na wakacjach. A urlop wykorzystywałem na wszystko inne tylko nie na wypoczynek. W zeszłym roku powiedziałem 'dość' i można powiedzieć 'nieśmiało' wyskoczyłem na kilkudniowy wypad nad ciepłe morza - byłem tam krócej niż tydzień, ale dał mi on więcej energii do działania i pozytywnych wrażeń, niż sukcesy w pracy, czy rozrywki pokroju imprez.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Przechodze przez cos podobnego. Nie chce zamulac, ani wylewac swoich problemow, napisze Ci co mi pomoglo.
1. Analiza samego siebie, odnalezienie czynnikow ktore wplywaja negatywnie na moj stan. Nazwanie ich, okreslenie ich przyczyny i metod jakimi je moge rozwiazac, poprawic, odbijac. Rozmowa o nich z najblizszymi.
2. Poprawa stosunkow z rodzina i gruntowne sprzatanie swojego mieszkania/pokoju. Jesli masz nasrane w gniezdzie, to daleko nie polecisz...
3. Wytyczenie sobie po glwnym 1 celu w kazdej sferze zycia. W moim przypadku zapisanie sie na kurs ->ktory da mi prace. Bylem nieszczesliwie zauroczony, to mi podcielo jaja na dlugo.... wiec ide od poczatku -> zagadywanie kobiet na ulicy i czekanie az poznam kobiete wartej wiekszej uwagi... W sporcie -> zapisalem sie na turniej, wiec musze robic forme. Hobby -> u mnie psychologia, obczailem poradniki w empiku, staram se kupowac sobie po jednym co pare tyg.
4. Odzywianiw -> Prawie rzucilem alkohol. Pije max piwo na 2 tyg. Alko powodowal u mnie zwiechy... Jem chudo, 1/2 tego co jem to owoce i kura. Przezto czuje sie lekki.
Moze cos z tego Ci sie przyda.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Też tak miałem. To przejdzie na pewno przejdzie, tylko trzeba czasu i musisz dobrze do tego podejść
Spróbuj wyluzować i nie przejmowć sie niczym. Działaj w myśł zasadzy 'przewróciło się niech leży'Niczym sie nie przejmuj, nie staraj sie nikomu przypodobać, olej system.
Weź sobie krótki urlop 2-3 dni i rób to na co masz ochote, a jak nie masz na nic, to też dobrze. Leż, jedz pij i ogladaj tv, miej na wszystko wyjebane. Pamiętaj że nic nie musisz, a wegatecja to rewelacja.
Jak odpoczniesz, wyleżysz się to pomyśl o sobie; wypunktuj sobie z 5 rzeczy z których jesteś w życiu dumny,którymi mógłbyś sie pochwalić, w czym jesteś dobry. Napewno takie są, Każdy je ma, Ty też. Staraj sie o nich nie zapominać
Zrób coś czego do tej pory nie robiłeś; może pojedziesz gdzieś gdzie nigdy nie byłeś, może pójdziesz do teatru choć nigdy tego nie lubiałeś. Spróbujesz żarcia które Cie obrzyda, ślimaaków we francuskiej knajpie, albo innego paskudztwa. Może pójdziesz na dziwki a może do spowiedzi.COKOLWIEK to będzie niech będzie inne, nowe, nietypowe dla Ciebie. Kto wie może będziesz miał niezłą zabawe z tego tylko spóbuj sie pozbyć uprzedzeń żeby to nie było robione na siłe.
Potem zacznij soie stawiac mała malutkie cele, bez ograniczeń czasowych; zaczniesz ćwiczyć, weźmiesz sie za jakiś nowy temat w pracy, zacznij sie uczyś jazy na nartach/języka obcego/chodzi o to żeby zacząć robić coś zo zacznie przynosić jakieś wdoczne postępy.
Minimum motyacji, a wkrótce całą reszta sama sie rozrusza
Też tak miałem. To przejdzie na pewno przejdzie, tylko trzeba czasu i musisz dobrze do tego podejść
Spróbuj wyluzować i nie przejmowć sie niczym. Działaj w myśł zasadzy 'przewróciło się niech leży'Niczym sie nie przejmuj, nie staraj sie nikomu przypodobać, olej system.
Weź sobie krótki urlop 2-3 dni i rób to na co masz ochote, a jak nie masz na nic, to też dobrze. Leż, jedz pij i ogladaj tv, miej na wszystko wyjebane. Pamiętaj że nic nie musisz, a wegatecja to rewelacja.
Jak odpoczniesz, wyleżysz się to pomyśl o sobie; wypunktuj sobie z 5 rzeczy z których jesteś w życiu dumny,którymi mógłbyś sie pochwalić, w czym jesteś dobry. Napewno takie są, Każdy je ma, Ty też. Staraj sie o nich nie zapominać
Zrób coś czego do tej pory nie robiłeś; może pojedziesz gdzieś gdzie nigdy nie byłeś, może pójdziesz do teatru choć nigdy tego nie lubiałeś. Spróbujesz żarcia które Cie obrzyda, ślimaaków we francuskiej knajpie, albo innego paskudztwa. Może pójdziesz na dziwki a może do spowiedzi.COKOLWIEK to będzie niech będzie inne, nowe, nietypowe dla Ciebie. Kto wie może będziesz miał niezłą zabawe z tego tylko spóbuj sie pozbyć uprzedzeń żeby to nie było robione na siłe.
Potem zacznij soie stawiac mała malutkie cele, bez ograniczeń czasowych; zaczniesz ćwiczyć, weźmiesz sie za jakiś nowy temat w pracy, zacznij sie uczyś jazy na nartach/języka obcego/chodzi o to żeby zacząć robić coś zo zacznie przynosić jakieś wdoczne postępy.
Minimum motyacji, a wkrótce całą reszta sama sie rozrusza