O ile powiedzenie zaraz na początku "kocham Cię" jest samobójstwem dla związku (no bo jak można kochać osobę, której się prawie nie zna, jedynie można być zauroczonym wizją związku z tą osobą) to jak ma się sprawa jeśli dwoje ludzi się ze sobą spotyka, coś iskrzy między nimi, ale jeszcze nie ma pewności? No bo jak dziewczyna widzi, że umawiamy się z nią na 4 czy 5 randkę, no to chyba musiałaby być głupia, żeby nie wiedzieć do czego to zmierza. Czy facet może wyskoczyć wtedy z pytaniem typu "Jak to między nami jest?", "Jesteśmy już parą?".
Sam się podepne, w tych sprawach jeszcze raczkuje więc chciałbym się dowiedzieć od bardziej doświadczonych. Powiecie pewnie że to wychodzi samo z siebie ale jak to dokładnie wygląda?
Z pytaniem nie, bo to Ty prowadzisz! Nie potrzeba deklaracji i składania podpisów, wystarczy, że zwrócisz się do niej ' moja kobieto '. Jeżeli potrafisz prowadzić szczerą rozmowę bez wylewu uczuć i słodyczy, to też można...np. o tym jak widzisz relację, co możesz/chcesz dać..
Do końca jednak nie rozumiem - chodzi o to, kiedy jest związek już z jakimś angażem emocjonalnym?
Prohmeteus tak dokładnie o to chodzi. Jest już pewność, że oni są parą.
Po prostu spotykaj sie dalej. Najpierw sex potem zwiazek.
Zasady portalu
żadnych wyznań, żadnych deklaracji, żadnych pytań!
Dziewczyna z którą jestem teraz jakoś od 5 miesięcy do teraz nie usłyszała ode mnie "Kocham Cię" ani "Jesteśmy parą"
Sama zmieniła sobie status na fb, i pewnie kosztowało ją to troszkę nerwów, czy czasem nie zapytam się "ale to o mnie chodzi?"
I dokładnie tak być powinno, dzięki temu każde zajęło naturalnie właściwą pozycję w związku, ja jako pocisk lecący do przodu, a ona jako strażniczka ogniska domowego, która dba o to, byśmy byli parą
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
To chodzi Ci @wunderwafe żeby kobieta miała nerwy i nie wiedziała? bez sensu. Dziecinne jak dla mnie.
Kurczę to się czuje i wie. Spotykacie się, spędzacie czas, całujecie, martwicie się o siebie zależy Wam. Więc na początku pojawia się coś takiego jak tękskota, martwienie się, nawet deklaracja "zależy mi ". Czy wy w tych związkach nie rozmawiacie??? Bo myślę że mało jest dialogu o emocjach, o życiu a więcej jakiś gierek łożkowych. Uwierzcie mi że sytuacja w której kobieta ( nie mówię o jakiś 16-stkach) pyta "jak to z nami jest" stawia już sprawę na ostrzu noża i wkurza ją niejasność tej relacji. Zainicjować rozmowę na temat granic tej znajomosci, relacji i odczuć wobec drugiej osoby !! Wcale to nie skreśla jakiejś męskości.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Bez nerwów dziewczyno! nie chodziło mi ani o jej nerwy wtedy, ani o twoje teraz
Pokazałem jedynie te skrajność która przechodzi (albo może przejść... ) w takich sytuacjach, myślę że ona też czuła i wiedziała, bo spotykaliśmy się, całowaliśmy i tak dalej i tak dalej, dokładnie według tego co powyżej napisałaś.
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Doświadczenie podpowiada mi, że im mniej gadania tym lepiej. Spotykałem się kiedyś z panną, która po 2-3 miesiącach napisała (nawet nie powiedziała) mi, że ma nadzieję, iż zdaję sobie sprawę że nic z tego nie będzie. Nie byłem specjalnie zaangażowany i nie widziałem zbytniej przyszłości w tej relacji, więc przytaknąłem.
Jakieś 2 tygodnie później wylądowaliśmy w łóżku. Nadal w kwestii związku staliśmy w miejscu. Spotykaliśmy się bez ciśnienia co dalej. Po kolejnych 2 miesiącach zaangażowała się tak bardzo, że zaczęła wyznawać mi uczucia. A ja do tego momentu ani razu nie zająknąłem się na temat a) związku, b) uczuć, c) przyszłości etc. Dlatego zgadzam się w całej rozciągłości, że werbalizowanie czegokolwiek nie ma sensu. Czyny się liczą, a nie słowa.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."