Poznałem dziewczynę na początku października, początkowo nie widziałem w niej potencjalnej partnerki. Po prostu pisałem z nią, bo fajnie się z nią pisało. Potem impreza w pokoju akademika, pocałunek no i się zaczęło.
Pierwsze spotkanie, wszystko ładnie pięknie, potem drugie, potem trzecie i noc u niej, ale bez żadnych konkretów. Film, potem pieszczoty z mojej i z jej strony. Byłem trochę zbyt nachalny, zluzowałem. Potem przy rozmowie na FB, palnąłem jakimś głupim tekstem i wyszło na to, że mi tylko na jednym zależy. Wyszedłem na kogoś kim nie jestem.
No ale bez problemu umówiła się na kolejne spotkanie. Znowu zaciągnęła mnie do siebie, oczywiście bez konkretów. Mamy tutaj do czynienia z dziewicą, więc nie chce się spieszyć, ale ciężko jest zachować spokój, gdy ręką zaczyna mnie pieścić. Rano, następnego dnia tak spaliłem, że szok. Zapytałem się jej, czy chciałaby ze mną coś na poważnie. Ona z tekstem w stylu: tak szybko? Wiem, skopałem. Potem jakaś cisza z jej strony, nie odzywała się. No to zacząłem rozmowę i po czasie powiedziałem, że chyba zaczyna się robić miedzy nami "chłodniej". Ona na to, że to przez to że się nie widzieliśmy. No to dzwonie, proponuje kolejne spotkanie. Spoko, bez problemu się umówiła. No i oczywiście prosto do pokoju mnie ciągnie, na film
.
Oglądamy oglądamy, nie chciałem się narzucać, żeby nie wyszło na to, że tylko na seksie mi zależy. Zaczęła mnie całować, pieszczoty itp. Powiedziała, że chce to ze mną zrobić następnym razem gdy będziemy sami. W międzyczasie powiedziała do mnie: Oj ty kochany mój. Wiem, tylko słowa, liczy się to co dziewczyna robi a nie co mówi. Ale spodobało mi się to. Zależy mi na tej dziewczynie. Potem trochę rozmowy, o sylwestrze (tą kwestię nieco niżej jeszcze poruszę) o tym, że na pewno nie da mi się upić itd, jakieś takie propozycje ode mnie, żeby spędziła go razem ze mną, ale żadnych konkretów. Chcemy już iść spać, ale zaczyna znowu pieścić. No i na tym się w sumie skończyło, bo współlokatorka wbiła na pokój i tyle w temacie. Zwijam się do siebie następnego dnia, na pożegnanie gorący pocałunek od niej, chce już kończyć, a ona przyciąga mnie do siebie i całuje dalej. Ja to odebrałem tak, jakby była zakochana. Ale co jej naprawdę chodzi po głowie, cholera wie.
Potem seria wiadomości od niej, sporo rozmowy itp. Było to ostatnie spotkanie. Na święta wróciła do rodzinnej miejscowości. Spotkała się z koleżanką i kolegą z liceum, najlepsi znajomi. Jako, że sporo się nie widzieli to bez picia się nie obyło. Wiadomości od niej, jakieś buźki. Napisałem, żeby odpuściła sobie dzisiaj i jutro zdała mi relacje bo i tak połowy smsów nie mogę rozgryźć. Zasnąłem, rano wiadomość na FB: Szkoda ze cię nie ma bo chce ci wyznać miłość, kocham cię. Ja w żarcie odpisałem: Ciekawe jaka będzie twoja reakcja jak to na trzeźwo przeczytasz. Zadowolony z tego faktu byłem, myślałem, że się zakochała. Ale ona po kilku godzinach w odpowiedzi, że to nie ona, że to jej koleżanka pisała do jej znajomych różne głupstwa, którzy byli dostępni na chacie (ja dostępny nie byłem). Przysięgała, że to nie ona. I raczej to była jej koleżanka, bo na powitanie trochę dziwny zwrot użyła. No i od tego czasu cisza z jej strony przez dwa dni. Trochę wypiłem i napisałem do niej czy spędza sylwka ze mną, ona że ma u siebie jakaś imprezę... No i się podłamałem. Nie wiem co mi do łba strzeliło, ale wspomniałem jej, że bardzo przypomina mi pewną znajomą, Też ma taki fajny miły charakter, ale tamta dziewczyna w przeciwieństwie do niej lubiła się uczuciami innych bawić. Wiem, nie powinienem, ale chciałem dać delikatnie do zrozumienia, że nie dam się wodzić za nos i że trzeba na takie dziewczyny uważać. Ona, że na facetów też. No i znowu cisza, nie odzywa się. Ja też nie mam zamiaru, nie chce się płaszczyć, tylko nie wiem czy dobrze robię. Może mnie sprawdza? Czy mi zależy? (zależy mi jak cholera, ale staram się nie dać tego po sobie poznać). A może mnie zlała? Tylko czemu? Ma innego? Pamiętam, że na początku znajomości miała status w związku, ale jak zaczęła się ze mną spotykać, to nagle pusto, nic nie ma. Wypytywałem się jej znajomego, czy miała jakiegoś chłopaka w liceum, on na to, że nie kojarzy i że jest sama. Może status dla picu był ustawiony, cholera wie.
Nie wiem co robić. Nie chce się na razie odzywać, ale nie wiem czy dobrze robię. Przecież gdyby jej zależało, to spędziłaby sylwka ze mną. O co jej tak naprawdę może chodzić? Skąd ta nagła cisza z jej strony? Nawet jak napiszę, to zamiast ciągnąć rozmowę, jak to miała w zwyczaju, kończy, odpisuje po dłuższym czasie. Tego do tej pory nie było. Nie wiem, może za bardzo wyolbrzymiam. Co o tym myślicie?
Za długie
te Cristian`o odnalazłeś się już w szkole? to nie spamuj buraku...
Jeśli to jest dla ciebie długi tekst to z całego serca współczuje ...
Moim zdaniem ten sms o milosci byl gierka. Szczerze watpie w wersje z rozszalala kolezanka rozsylajaca wadomosci... Jak czytam, moim zdaniem wszystko zjebalo sie od tego momentu. Mogles odpisac jej "tez Cie lubie, troszke ;)". Wydaje mi sie, ze zlapala glupiego focha. Nie naciskaj, ani nie nawiazuj do tego. Poczekaj na jej ruch, nie daj soba manipulowac.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
No też tak właśnie podejrzewałem. Poza tym, na którymś tam spotkaniu powiedziała:
-Lubie cię.
na co ja:
-Ja ciebie też
-Ale ja ciebie bardziej
-A ja ciebie bardziej bardziej
No i uśmiech na jej twarzy.
No ale tej koleżanki bym nie wykluczał, naprawdę pachniało to tak, jakby to koleżanka pisała.
Czyli co? Na razie mam się nie odzywać? Milczeć? Chciałem się po nowym roku odezwać i umówić na spotkanie. Czy może cały czas czekać na to, aż to ona się odezwie?
Zresztą tak sobie myślę, że jak się w ogóle nie odezwę, to wyjdzie z założenia: Pff... nie zależało mu na mnie, mam go gdzieś.
Ja bym dal jej tydzien "wolnego". Jesli przez ten czas nie wykarze zadnej inicjatywy zadzwonilbym do niej i umowil sie juz po nowym roku. Jezeli caly czas utrzymywaliscie codzienny kontakt, mozesz tez od biedy zadzwonic do niej za pare dni w wekend i zapytac jak ida przygotowania do sylwestra.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
A co jeśli odmówi spotkania się po nowym roku? Dać sobie z nią wtedy spokój? Czy może znowu tydzień przerwy i zapytać się jeszcze raz i jeśli wtedy odmówi to koniec znajomości?
Zależy mi na niej, ale nie będę się uganiał za dziewczyną, której na mnie nie zależy, raz zrobiłem z siebie takiego durnia, nie mam zamiaru po raz kolejny.
Moim zdaniem zjebałeś przy jej:
Szkoda ze cię nie ma bo chce ci wyznać miłość, kocham cię.
Owszem, może to napisała pod wpływem chwili, ale ty jej głupio odpisałeś i jej sie wstyd zrobiło i nagle że kumpela napisała itp. idt. klasyka
Potem ty o znajomej i gierki lecą po obu stronach, po co ?
Życie jest za krótkie na takie bzdury.
Ja bym zadzwonił i po prostu powiedział wesołych świąt i że chcesz si z nią zobaczyć bo uważasz jest jest fajną dziewczyną i zamiast sms wolisz pogadać osobiście, ale jeśli nie chce to będzie ci przykro ale uszanujesz jej decyzję i zakończycie znajomość. wszystko
they hate us cause they ain't us
Nie mam jak się z nią teraz zobaczyć, ja jestem u siebie ona u siebie, jakieś 300 km nas dzieli. Chciałem do niej zadzwonić i złożyć życzenia, ale miała wyłączony telefon, no to smsa wysłałem z życzeniami. Sylwestra chce spędzić u siebie, no przecież nie będę nalegał jak głupi. Zwłaszcza że jej napisałem, że wielka szkoda, że nie spędzimy go razem. A ona na to: "Kochany ;)"
Mam nadzieję, że da się to jeszcze jakoś naprawić.
Mam nadzieję, że da się to jeszcze jakoś naprawić.
Pewnie, tylko nie przepraszaj, powiedz jej konkretnie co myślisz, nie wal focha i będzie ok.
Pamiętaj kto grymasi ten nie kutasi
they hate us cause they ain't us
Spokojnie. Jezeli te wszystkie slowa, ktore Ci mowila / pisala sa prawdziwe, to jej nastawinie do Ciebie niezmieni sie od tak zdupy i nie odmowi spotkania. Pozatym nie widze zebys zrobil cos katastrofalnego. Sam rzucalem czasem takie teksty, ze myslalem, ze juz trup..... a potem sie odzywaly jak gdyby nic
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
spokojnie stary, znasz typiarę od 3 miesięcy a już zaczyna Ci zależeć?
spoko, spodobałeś się jej, to Cię podrywa, ale to nie powód żebyś zaraz wyznawał jej miłośći i nie mógł spędzić bez niej kilku dni....
tak to jest jak się nie ma alternatywy w postaci innej koleżanki....
MrSnoofie wiesz jak to się przeważnie kończy jak chłopakowi zależy...
a koleżanka jest potrzebna, żeby troche ochłonął i nie myślał cały czas o swojej niuni,zresztą kilka postów niżej sam go zachęcasz żeby przestał żyć tylko i wyłącznie tą dupą...
"To, że gościowi zależy na wspólnym sylwestrze też jest w moim mniemaniu normalne, i normalne jest to, że się zawiódł, że jednak nie."
zgodzę się że to normalne, ale na chuj się napraszać jak laska niezdecydowana?
A co myślicie o tym, aby w sobotę do niej zadzwonić i zapytać się czy na pewno spędza sylwka u siebie? A jeśli nie, to umówić się na spotkanie po nowym roku. Bo jak sama mi napisała nie ma pewnych planów ale też nie chce siedzieć tyle w rodzinnej miejscowości - teraz jak o tym myślę, to tak jakby chciała spędzić go ze mną, a jednocześnie nie chciała, nie wiem... (ale to w wigilie było). Stwierdziła że jak rok temu wyprawiała sylwestra to pomagała jej w przygotowaniach jakaś tam koleżanka, to teraz wypada jej też pomóc, bo wyprawia u siebie. I napisała, abym na nią nie patrzył. No a ja w odpowiedzi, że właśnie patrzyłem na to, gdzie go spędzi, bo chciałem go spędzić razem z nią.
zrobisz jak zechcesz, ale według mnie to zaczyna robić sie słabe...
robisz sie natarczywy i stawiasz się w roli proszącego, jeżeli naprawdę chce spędzić tego sylwka z Tobą to się sama odezwie...
Właśnie wolę zrobić tak jak wy radzicie, żeby nie wyjść na desperata. Są inne koleżanki, ale ta mi się naprawdę spodobała, świetnie się czuje w jej towarzystwie.
desmond ochłoń, idź pobiegać !!!
Trzymaj sie wyznaczonego kursu, rozmawiasz z nią po nowym roku i tyle
they hate us cause they ain't us
ja to rozumiem że świetnie się czujesz w jej towarzystwie, luz...
tylko że, co za dużo to nie zdrowo...
Aaaaa... to co ja w końcu mam zrobić, zadzwonić do niej przed sylwestrem zapytać się jak tam przygotowania? Ale nie proponować spędzenia go razem, tylko zapytać czy nie umówiłaby się po nowym roku na spotkanie?
Czy może w ogóle do nowego roku się nie odzywać? Jakie jest wasze zdanie, im więcej osób się wypowie tym lepiej.
"Aaaaa... to co ja w końcu mam zrobić,"
możesz mi umyć auto
they hate us cause they ain't us
Słuchaj Snoofiego dobrze mówi
"Nie wiem co robić. Przecież gdyby jej zależało, to spędziłaby sylwka ze mną. O co jej tak naprawdę może chodzić? Co o tym myślicie?Może mnie sprawdza? Czy mi zależy? A może mnie zlała? Tylko czemu? Ma innego? "
A po co, a dlaczego, a o co jej chodzi - dziesiątki innych pytań na które i tak nikt nie odpowie. Nie rozkminiaj o co lasce chodzi bo wpadniesz w jej sidła - już wpadłeś. Moja była (38 lat - one się nie zmieniają bez względu na wiek) się kiedyś wygadała, że ona zrobi wszystko bym o niej myślał jak najczęściej nawet będąc w pracy więc mi baniak zaczęła ryć jak jakaś czarownica co to lalkę voodoo uszyła i szpile w nie wbija. A ja jak ta kataryna - a po co, a dlaczego to zrobiła, a może ich coś łączy ... szkurw ... Olej to i zajmij się sobą. Ona chce byś chodził jak w zegarku, a ona jest zegarmistrzem. Bo o to w tym chodzi, że to nie są pytania na które masz znaleźć odpowiedź, ale masz NON STOP SZUKAĆ czyli myśleć o niej. To jest ich taka metoda by Ciebie przyszpilić jak insekta. Takie laski traktuj odpowiednio - czyli wylej się na nią.
http://www.youtube.com/watch?v=o...
http://www.youtube.com/watch?v=w...
to jest dobre ...
O mojej to nawet w filmach nie grają. Zaliczała obcokrajowców, jakiś cwaniaków z Polski, zwiedziła świat i nawet teraz w podeszłym wieku zdaje jej się, że jest księżniczką. Nie uwierzyłbyś jak potrafi zachowywać się dojrzała samotna matka z dzieckiem. Też się jakieś typy wokół niej kręciły, ale to już zanim ją poznałem. I do tej pory nie wiem co i jak, ale te podejrzenia mnie wykańczały i poszedłem w cholerę. Wracałem do niej bo mi jakieś bajki o ciąży opowiadała. W ogóle potrafiła świetnie manipulować by mnie przy sobie na jakiś czas utrzymywać. Ale i tak znałem ją 7 miesięcy i schodziliśmy się i rozchodziliśmy po kilka razy. Broniła się przede mną w łóżku jak mogła bo nie chciała się zaangażować, ale i tak "popłynęła" razem ze mną. To było najdziwniejsze, że tylu facetów miała, a w łóżku szara myszka. To wszystko było grubymi nićmi szyte. Łóżko to było jedyne miejsce w którym była zupełnie bezbronna, a ona chciała dominować na każdym polu.
Zachowywała się tak, a nie inaczej bo jak wokół kobiety kręci się zbyt wielu facetów to każdy ją czymś zainteresuje, czymś zauroczy i coś tam jej naobiecuje. Takiej kobiecie w głowie się przewraca (bo to bardzo próżne i głupie istoty choć niezwykle urodziwe) bo czuje się niczym na zakupach w galerii, gdzie pojawiają się non stop nowe promocje. Biega po tej galerii od jednego towaru do drugiego nie wiedząc, który wybrać. Jak wybierze jeden to kończy się promocja na drugi i sama nie wie czy dobrze zrobiła i później idzie do sprzedawcy z rozpaczliwym niczym prośba pytaniem czy produkt jest nadal dostępny. Po prostu - wyruchać i zapomnieć bo do niczego stałego się nie nadaje. A później TAKIE samotne matki mają żal do mężczyzn, że "tylko o seksie" myślą i ofiary z siebie robią ... litości ...
Najlepsze że często też twierdzą że sa samodzielne i wszystko osiągnęły ciężką pracą .... tia

Ale panowie, nie dajmy sie tym gorzkim wspomnieniom, było mineło, nowym kwiatom dajmy szansę zakwitnąć
they hate us cause they ain't us
Stary z tego co wyczytalem wkręcileś się nie na żarty. Piszesz , że nie będziesz sie uganial , nie będziesz jamniczyl, ok może przed nią tego nie robisz...ale w środku już masz ten niepokojący stan.
Zajmij się swoim życiem , pasjami uprawiaj sport , napij się wódki z kumplami , rób cokolwiek co robileś zanim ją poznaleś...
Kobieta chce być częścią Twojego świata , świata w którym masz swoje pasje i plany, jeśli zaczniesz ciągle o niej myśleć i zastanawiać się nad jej postępowaniem to zwariujesz i w finale zaczniesz frajerzyć...i przegrasz.
Dlaczego ona się tobą zainteresowala?
Ano dlatego , że wydaleś się jej interesującym facetem .
A dlaczego się jej taki wydaleś?
Ano dlatego , że robileś to co robileś zanim ją poznaleś...
Więc rób swoje , zdobywaj swoje wlasne szczyty , a kobieta będzie szla za Tobą.
Ja bym nie dzwonil do Sylwestra. W Sylwestra zadzwonilbym po pólnocy i zlożyl życzenia noworoczne.
Potem zaproponowal spotkanie.
Ave
CYCERO
No dobra, wczoraj odezwała się po północy z pytaniem czy śpię. Nie odpowiadałem aż do rana. Przed południem dowiedziałem się że jej się po prostu nudziło - nie brzmi to fajnie. Trochę rozmowy, wspomniała, że dzisiaj znowu ma jakieś spotkanie ze znajomymi, wiec jakby znowu coś pisała to nie mam zwracać uwagi. No i cisza.
Znowu mam się nie odzywać? Wziąć ją na przetrzymanie?
Normalni ludzie komunikują się ze sobą w sposób normalny, a nie oczekują, że partner będzie non stop rozwiązywał zagadki i puzzle układał.
No dobra panowie, odmówiła spotkania się po nowym roku, pod pretekstem sporej ilości nauki, jakby nie mogła znaleźć 3 godzin czasu. Twierdziła że da mi jeszcze znać, taa...
Za tydzień się odezwę, jak będzie to samo, no to nie warto w to dalej brnąć.
Stary , widocznie ma sporo nauki , obawiam się że Ty kontaktując się z nią zaczynasz podświadomie wywierać wplyw który ona czuje...
Nie ma czasu , ok nie ma sprawy. Kończysz rozmowę i nie jesteś neede.
Wiem , że to trudne jak CI zależy. Ale nic na sile.
Nie wiem dlaczego chcesz kończyć...
Przecież to jest tak , że jak nie ma chęci to się nie spotykasz i spotykasz się z innymi .
Wiele razy mialem tak , że niby koniec zapominalem o temacie zupelnie...żylem sobie w najlepsze i jakoś tak wychodzilo , że lądowalem z laską w lóżku.
Nic się nie kończy , znajomości które masz trwają w mniej lub bardziej intensywny sposób...tyle.
CYCERO
No i tak samo, jej odpowiedziałem. Powiedziała, że nie ma czasu, no to ja Spoko, cześć. I tyle w tym temacie.
Właśnie, cycero, zależało mi, teraz już mi trochę przeszło, bo oswoiłem się z myślą że pewnie nic z tego nie wyjdzie.
Jak dziewczynie zależy, to znajdzie czas. Poza tym, mogła zaproponować jakiś inny dzień, no ale cisza z jej strony. Potem wiadomość od niej, że 8 godzin zajęć ma w piątek. Z tego co pamiętam, to piątki miała albo wolne, albo dwie godziny zajęć. Więc widać że kręci i się wymiguje. Więc nie widzę sensu jakoś się dalej w to pchać jeśli odmówi po raz kolejny.