Hej,
Taki temat zapuszczam do dyskusji, myślę że to częsty problem.
Jest taki typ kobiet które zachowują się zawsze jak by miały receptę na wszystko i wszystko wiedziały najlepiej. Z pełną pewnością siebie, mówią totalne głupoty. Podobno ludzie czytają z zachowania ludzi głównie z mowy ciała, treść często bywa drugorzędna. W początkowym okresie związku często przymykamy oczy na to co mówią, zachwyceni ich wdziękiem i powabem naszych kobiet, jednak miesiące mijają i nie możemy już na wszystko potakiwać i tu często zaczynają się schody. Opowiadają nam o swoich sytuacjach życiowych i zawsze oczekują wiadomo, wysychania. Tak naprawdę moglibyśmy nić nie mówić tylko słuchać ale są sytuacje kiedy laska pieprzą totalne głupoty. Nie daj Boże powiedzieć coś złego o jej najlepszej przyjaciółce, czy nie pochwalić jej zachowania czy działania. Foch gwarantowany i kwasy, zero seksu i obiadu
Jak radzicie sobie z trudnymi laskami? Lepiej przymknąć oczy i pukać czy postawić na swoim a jeśli tak to jak to robicie żeby laskę sprowadzić na ziemię.
Jak dla mnie, to one sprawdzają w ten sposób Twoją pewność siebie, nieugiętość, a odmawianie sexu, foch, płacz to próba manipulacji. Co zrobić?? Nie dać się w to wkręcić
Olewaj fochy, jak sexu nie chce - jej sprawa; ona ma większą przyjemność z sexu niż Ty
A na obiad idź do znajomej, koleżanki itp
Jak dziewczyna gada głupoty to gada głupoty i koniec kropka
A to od Ciebie zależy czy uwierzysz jej, gdy wmawia Ci, że trawa jest czerwona


Nie ignoruj głupich wypowiedzi, bo pomyśli sobie, że nie masz zdania (To wiem z doświadczenia!!). Obracaj jej głupie gadanie w humor, zażartuj.
Jak sprowadzić ją na ziemię, gdy przegina?? Czasami laskę trzeba opieprzyć, a jak strzeli focha, nie przepraszaj, nie tłumacz itp. Skoro chce się gniewać to proszę bardzo, jej sprawa
Gdy fochy będą dzień w dzień - odejdź, niech się ogarnie. Jak kocha to wróci. 3M się
Tego typu laskom trzeba rzucić parę negów najlepiej na samym początku znajomości i wybić je trochę z tropu.
"W początkowym okresie związku często przymykamy oczy na to co mówią, zachwyceni ich wdziękiem i powabem naszych kobiet, jednak miesiące mijają i nie możemy już na wszystko potakiwać i tu często zaczynają się schody." - złe podejście do sytuacji, nie zachwycaj się ich wdziękiem tylko uwodź i nie bądź needy. Nie przytakuj kiedy nie ma racji, miej swoje zdanie!
"Jest taki typ kobiet które zachowują się zawsze jak by miały receptę na wszystko i wszystko wiedziały najlepiej. Z pełną pewnością siebie, mówią totalne głupoty"
Zupełnie jak 90% tutejszych użytkowników.
Per aspera ad astra
Witam Panowie ;] od pewnego czasu jestem ze świetną dziewczyną. Problem w tym, że ma bardzo silny charakter, na każdym kroku próbuje dopinować, jest mega pewna siebie... jak na razie daje radę z tym walczyc.. ale ona jest święcie przekonana, że "faceta trzeba sobie wychowac" jej trenerka wpaja jej podobne zasady i ona próbuje to realizowac. No i do rzeczy.. mam wrażenie, że spierdoliłem sprawe, bo powiedziałem, że ją kocham, rzeczywiście tak uważam ale to inna para kaloszy... najgorsze jest to, że żadne chłodniki, negi i podobne sprawy od początku na nią nie działały (obecnie jestem w trakcie chłodnika i od 3 dni cisza)
Poradźcie coś sensownego, co dalej czynic, żeby nie było u nas tej ciągłej rywalizacji. tylko nie chce mi się czytac opierdolów jaki to jestem chujowy... bo nie mam zamiaru tracic na to czasu, po prostu jak nie masz nic konkretnego to nie pisz
będę wdzięczny za wszelką pomoc! Pozdrawiam
Ostatnio mi powiedział kolega wręcz banalną lekcję, w związku nie może być dwóch dominujących lub 2 uległych charakterów. W tej pierwsze parze, albo jest kwas jeżeli oboje stawiają na swoim - albo w końcu ktoś wymięka i traci w oczach tamtej osoby. W drugiej parze po prostu flaki z olejem. Te dominujace panny trafia w koncu nie na gentlemana stanowczego tylko na prostaka, ktory podniesie glos i bedzie ja sobie ustawial jak sprzataczke, to ja bedzie krecic, bo on ja zdominuje w swoj sposob.
Takie moje odczucia i patrzac na otoczenie, to rzeczywiscie ta jest. Zauwaz, ze kobiety coraz bardziej chca sterowac/dominowac w zwiazku - sek w tym, ze one nie sa swiadom, ze ten statek rozbija.