Witam, mój przyjaciel prosił mnie o pomoc w pewnej sprawie którą sam tak oto opisał, nie zamieścił posta osobiście ponieważ jest w Polsce w pracy i nie ma tutaj konta :
Chłopak 20 lat , dziewczyna 18 lat.
Jestem z dziewczyną półtorej roku, mieliśmy kryzys w związku lecz jednak udało się go przetrzymać i jesteśmy razem. Problem tkwi w jej rodzicach. Po tym kryzysie jej rodzice są na '' nie '' , nie akceptują mojej osoby , nie chcą żeby się ze mną spotykała itd. Są dość specyficzni bowiem niczym nie zawiniłem.. Nie przejmowałbym się tym gdyby nie fakt że ją męczą psychicznie gdy usłyszą tylko o mnie, nie ma odwagi się im stawiać bo ją wykończą psychicznie.
Za miesiąc ma wesele kuzynki, rodzice od razu powiedzieli jej że nie chcą mnie tam widzieć i dodali że jeżeli ma zamiar ze mną iść to nie pójdzie nikt. Zostaną w domu i będą jej pilnować. Wiem sytuacja jest chora. Ale bardzo mi na niej zależy i kocham ją . Dodam jeszcze że od początku mojej znajomości z nią jej ojciec był temu przeciwny, nie znając nawet mnie. Próbowałem kiedyś z nimi rozmawiać ale oni dla mnie miłe oczka i że luz jest .. a potem ją zjebali że nie chcą ze mną nic wspólnego mieć itd.
I co poradzicie na taką sytuacje?
kryzys dość poważny, nawet chwilowe rozstanie, dziewczyna rzuciła go bez wiekszego powodu , chłopak zastosował rady ze strony tzn zero kontaktu i po kilku dniach wróciła, przeprosiła, nigdy jej nie skrzywdził , nic jej ani jej rodzicom złego nie zrobił
miał dla niej mało czasu i wsumie to był jeden sensowny powód
to chora rodzinka po prostu, trzymają córeczke na krótko i pewnie są zdania "dopóki z nami mieszkasz, masz się nas słuchać!". Z tego co widzę to próbował nawiązać kontakt z rodzicami, ale nic z tego nie wyszło, więc.. jedyne sensowne wyjście jakie ja widzę ( skoro rozmowa z jej rodzicami nic nie dała - jeśli wgl była próba szczerej rozmowy z jej rodzicami ), to skoro chcą być razem to chłopak musi wziąć sprawy w swoje ręce i jak chcą to najlepszym wyjściem będzie zamieszkać razem i mieć rodziców z głowy...
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Tak to by było najlepsze wyjście, jednak chłopak mieszka dalej z rodzicami, ta dziewczyna ma jeszcze r..ok liceum...
A Babcia dziewczyny też w tym wszystkim jest no i mamusia dziewczyny ?
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Babka od strony ojca zawsze na nie, matka była na tak ale teraz coś nie bardzo.... I co tu zrobić
przeciez taki stosunek tylko wzmacnia uczucie tej dziewczyny
szczegolnie jesli jest kochana coreczka rodzicow a zapewne tak to wyglada
Niech popije z jej starym...
W końcu "alcohol connecting people"
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
dobrym pomysłem byłoby dać dziewczynie ultimatum ? miesiąc czasu i albo to załatwi z rodzicami albo koniec, rzeczywiście chora sytuacja, jednak myślę że takie drastyczne rozwiązanie jak zerwanie z nią z takiego powodu nie jest do końca uczciwe
Ja bym próbował porozmawiać z jej rodzicami. Odważyć się raz a porządnie i porozmawiać. Biały Jeleń - swoją drogą jak ojciec pijący to czemu nie
ale z durniami to nie wiadomo zaraz pomyśli że ten kolega to pijak i jeszcze gorzej się porobi...
Wszyscy się odnosicie do rodziców, a ją tą kwestię olewam. Już wyjaśniam.
Będąc w związku z kobietą to jeśmy z nią, a nie jej rodziną. Nigdy w moich związkach nie obchodziło mnie czy rodzice dziewczyny mnie akceptują, lubią itd. Nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Jeśli mnie akceptują do dobrze, jeśli nie to trudno. W każdej sytuacji należy się odnosić do nich z szacunkiem. Przecież mieszkać będę z nią, a nie jej rodziną. W najgorszym wypadku można mieć z nimi stosunki na zasadzie "dzień dobry - do widzenia".
Nie ma co się spinać, że nie mogą iść razem na wesele (nic się nie stanie jak nie pójdą). Na miejscu dziewczyny bym nie poszedł przy takich warunkach.
Jeśli z powodu ich związku, dziewczyna ma jazdy w domu to trudno, - rodziny się nie wybiera. Teraz ma jeszcze większą motywację aby się usamodzielnić.
Nie ma żadnego sensu stawiać dziewczynie ultimatum! Ona nie jest winna, że ma taką rodzinę i ich nie zmieni. Poprostu trzeba ich przeżyć i nalepiej o samym związku/chłopaków w ogólne nie wspominać.
Rodzice nie są świadomi tego, że tylko krzywdzą dziewczynę swoim zachowaniem, mino, że maja dobre intencje - powinni dać dziewczynie posmakować życia, związków itd.
Co radzę to być dalej w związku. Dziewczyna nie powinna poruszać tematu związku/chłopaka. Na wszelkie zaczepki rodziców nie odpowiadać. Wytrzymacie swoje, to powinni w końcu to zaakceptować. Oczywiście może tak być nigdy nie zaakceptują ale wprzypadku kiedy córka będzie twardo ze swoim chłopakiem ryzykują defacto utratę córki, a tego przecież nikt nie chce.
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
"a ją tą kwestię olewam." - taaaa, póki teściowa na obiad Ci się nie wpycha do domu...
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Uszanuję, gdziecznie przyjmę bezkonfliktowo. Zacznie się rzucać i wymyślać to ją grzecznie wyproszę. Podobnie gdyby to moja mama próbowała dymić - też grzecznie wyproszę.
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Moim zdaniem to laska zrobiła jazde w domu po chwilowym zerwaniu, nagadała na Twojego kolega [pewnie dużo powymyślała],przez to rodzice nie chcą, by została skrzywdzona kolejny raz. Mają twojego kolega za zwykła świnię, chama.
Dziewczyna ma już 18 lat. Jej rodziców nie powinny tak bardzo obchodzić związki ich córki.
Co bym zrobił?
Jezeli powodem zerwania była jakaś chora jazda dziewczyny lub po prostu jeżeli przez nią związek sie rozpadł, to kazałbym jej powiedzieć rodzicom jak było naprawde.
Niech wiedzą, że to ich córeczka ma jazdy nie on, niech sie im postawi! NO KURWA to już prawie dorosła kobieta.
Musisz jej powiedzieć żeby się postawiła.... Naprawde chce CI sie żyć w takim chorym związku?
"Strach" to tylko rzeczownik
odnośnie wypowiedzi misiura: "chodzi o to że ja miałbym wyjebane na nich, ale nie mogę bo zabraniają jej spotykać się ze mną , utrudniają kontakt , pilnują jej"
Niech zabraniają i utrudniają - tylko tyle mogą. Jak dziewczyna będzie chciała to i tak to w niczym nie przeszkodzi. "Prędzej psa upilnujesz, niż kobietę"
Ona jest ubezwłasnowiolniona, że ją tak traktują?
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Gen w sumie masz troche racji, ale koleś za mało napisał o powodzie zerwania jego kumpla z laską...
miał dla niej mało czasu i wsumie to był jeden sensowny powód
Sądze jednak że to nie wszystko
"Strach" to tylko rzeczownik
to niech kolega zrobi konto i opisze dokladnie swoj problem albo niech Ci wszystko powie...
"musialem blagac panne (ale teraz byla dziewczyna) zeby nie gadala rodzicom ze cos narobilem
Jak już do takich ekscesów dochodzi to już pozamiatane
"Strach" to tylko rzeczownik
Ja na swoim przykładzie powiem ze też miałem problem z rodzicami mojej już ex, nie lubili mnie od początku i relacja wyglądała: Dzień dobry-do widzenia. Miałem to w nosie,ale kiedy Ja popełniałem jakiś błąd ona rozmiawiała z Mamusią i co ? Mamusia mówiła " To nie jest chłopak dla Ciebie" (sprawa wyglądała tak ze umówiłem się ze ją zabiorę z próby i przywioze, pech chciał że mój klasyk się rozleciał i nie mogłem jej zabrać i w ogóle wielka afera) Pare akcji i Panna miała mętlik w głowie przez rodziców, co za efektowało końcem, oj w ogóle miałem mnóstwo jazd z jej strony taka ciężka dziewczyna. Na rodziców nie ma leku,próbowałem rozmawiać i w ogóle ale to nic nie dawało (Tatuś dyrektor firmy,Mamusia w sądzie), były takie jazdy że podejrzewali mnie o dilowanie prochami na mieście bo "skąd ja mam pieniądzę takie". Byłem nawet z nimi na wakacjach ale jakoś tak średnio to wspominam. Albo dziewczyna musi być naprawdę zakochana i mieć w nosie gadanie rodziców albo jest wyjście aby zakonczyć to.
E.
co do wywijania, nic nie ukrywam przed wami, naprawdę to był jedyny powód ich rozstania, po prostu w niektórych sytuacjach chłopak wolał kolegów i piłkę niż spotkać się z nią, przez to później doszły nerwy, emocje , panna nie wytrzymała, może to był jeden wielki ST z jej strony , kto wie
i może z czasem wyluzują
gen : ciężko powiedzieć, takie rozwiązanie było by naprawdę dobre , ale w tym wieku ciężko jest coś takiego zrobić
dzięki wszystkim za pomoc i zaangażowanie w temat, decyzja jest taka, nic nie będzie z tym robił, na razie jakoś się widują, nie jest tragicznie, zwyczajnie zdanie jej rodziców to żadne zdanie