Dzisiaj po 2 tygodniach jak nie jesteśmy razem, spotkałem ją oko w oko.. spuściła głowę, i przyśpieszyła kroku. Udając ,że mnie nie zna, nie było " cześć".
Jestem ciekaw co wtedy ex odczuwa i co sobie myśli, mieszkamy w niewielkiej miejscowości, na dodatek dostała prace blisko mnie, wiec czasem będziemy wpadać na siebie.
To juz 2 tygodnie od rozstania , a ja zgodnie z zaleceniami nie dawałem znaku życia. ale ona też.. chodz to do niej nie podobne.
Może rok czasu to nie specjalnie długo.. ale zawsze to 365 dni.. które nie chciałbym spisać na straty. Nie odzywam się ani ona, nie wiem czy stara się być twardsza odemnie? Pokazać , że da sobie rade bezemnie ? A mnie to nic nie robienie tzn nie odzywanie dobija. takie pokazanie jej sie na oczy jak dzisiaj coś da jej do myślenia ? ..Ciekawe.
Ale się przejmujesz. Z dnia na dzień będzie coraz lepiej i po pewnym czasie będziesz miał naprawdę wyjebane i jak ją spotkasz nic nie będziesz czuł. Tylko czasu potrzeba. Z drugiej strony, 2 tygodnie to mało, przed wami jeszcze próby powrotów zaczepki i takie tam. Jak przestaniesz cokolwiek czuć, to właśnie będzie koniec. Kiedy ona w Tobie nie będzie już wzbudzać żadnych emocji, będzie Ci całkiem obojętna. Wówczas nie będziesz o niej myślał, będziesz szedł do przodu.
W takim momencie jakim jesteś teraz, pewnie czekasz na jakikolwiek sygnał z jej strony. Podejrzewam, że rozstanie nie odbyło się po przyjacielsku: "Zostańmy przyjaciółmi". Każdy działa według swego uznania. Ludzie się poznają, są ze sobą i albo są do końca, albo się rozstają. Normalna rzecz.
A co ona sobie pomyślała ? A kogo to obchodzi ? idziesz do przodu i tyle. Nie masz innych rozkminek ?
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Świadczy o niej, że jest niewychowaną wieśniarą... Po za tym jak wyżej, nie rozkminiaj co Ona myśli, bo dostaniesz jebla... Zluzuj, zajmij się swoim życiem, a nie myśleniem o byłej i o tym co Ona myśli...pozdr
Jeśli nie było to rozstanie z twojej winy to powiem ci ze ona wroci .... mnie spotkalo to samo miesiac temu nadal czekam choc juz jest lepiej czasami tez mnie sciska ... tyle ze ja nie potrafie tak jak ty nie odzywac sie
ty natomiast od poczatku zagrales dobrze... zobaczy jak jej bedzie samej to wroci no chyba ze bedzie jej lepiej byc samemu niz z toba
Zacytuję wypowiedź pewnego mądrego człowieka z tej strony "Weź się za siebie i przestań kurwa kontemplować"
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
co by nie czula, Ciebie to nie obchodzi.
"Przegrany jest ten, który nie spróbował"
A co tu rozkminiać, pokazała jaką jest wsiurą i tyle.
A ty nie rozmyślaj tak nad tym bo ci życie przeleci przez palce.
Wiesz z czego ja najbardziej jestem zadowolony od rozstania z EX? , a to że popełniłem masę błędów. Dzięki nim mam kurewską nauczkę, zajebiste doświadczenie życiowe. Ty chcesz ją gdzieś tam jeszcze odzyskać, łudzisz się nadzieją, że się jeszcze odezwie z propozycją powrotu czy czegoś podobnego. Nawet nie próbuj zaprzeczać bo znam to z autopsji. Gdyby była ci obojętna to miałbyś w dupie to co ona sobie pomyślała. Ja dziękuje Bogu, że popełniłem szereg błędów w odzyskaniu mojej EX. Bo jeszcze bym kurwa ją odzyskał.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
"spotkałem ją oko w oko.. spuściła głowę, i przyśpieszyła kroku. Udając ,że mnie nie zna, nie było " cześć""
Absolutny brak kultury i pewności siebie, przegrała w tej 'konfrontacji'!
Pewnie ogarnął ją ból i roztargnienie. Widać przy tej sytuacji że nie rozstaliście się w zgodzie.
"spotkałem ją oko w oko.. spuściła głowę,"
haha a może to był ukłon?
"Jestem ciekaw co wtedy ex odczuwa i co sobie myśli"
Czuje nagły przypływ emocji, niepewność. Widziałeś że wzbudziło to w niej 'ucieczkę', może jakiś lęk...
"Może rok czasu to nie specjalnie długo.. ale zawsze to 365 dni.. które nie chciałbym spisać na straty."
Ostatnio byłem półświadkiem sytuacji rozjebania 20 letniego małżeństwa. I co? nadal uważasz że spotkała Cię tragedia? To co oni mieli powiedzieć po 20 latach?
Pękło poszło????
"W takim momencie jakim jesteś teraz, pewnie czekasz na jakikolwiek sygnał z jej strony."
Też tak myślę.
Ciężka praca. Indywidualne zasady. Nieustający rozwój.
"365 dni.. które nie chciałbym spisać na straty."
Chłopie to już dawno poszło na straty
na osłode powiem Ci że 2 tyg. temu panna zakończyła ze mną 4 letni związek, z dnia na dzień jednym sms-em! czaisz?
a na sobote jestem już ustawiony z nowym obiektem
mówi sie trudno i żyje dalej,miej to daleko w dupie co ona sobie myśli, pomyślała
żyj własnym życiem, jeżeli nie zadbasz o siebie to nikt tego nie zrobi
Ciężko jest lekko żyć...
Chłopie OGARNIJ SIĘ:)
Po co myślisz o byłej? Pamiętaj my NIGDY nie wracamy do nich szkoda czasu.
Jest tyle fajnych kobiet poznawaj nowe spotykaj się a jako, że będzie Cie widywała to ją taki pół metrowy chuj będzie po plecach lał, że straciła fajnego faceta.
Posłuchaj się ludzi z tego forum bo Ty jeszcze myślisz emocjonalnie a nie racjonalnie.
1. NIE ODZYWAJ SIĘ DO NIEJ
2. ŻYJ
3. POZNAWAJ NOWE KOBIETY
4. ODNÓW KONTAKTY ZE ZNAJOMYMI
5. ZAPOMNIJ O PRZESZŁOŚCI ŻYJ TERAŹNIEJSZOŚCIĄ
Myślę, że jak do tych rad się zastosujesz to stwierdzisz, że życie jest piękne, a "inne też mają"
Jeśli mówimy o związkach dłuższych niż rok to ja jak spotykam jakiegoś swojego byłego to lepiej,żebyś nie wiedział co myślę,bo nie chce mi się kurwić.
Rzadko kiedy ma się przemyślenia takie jakie byś chciał,żeby miała.