Głowa mnie tak dzisiaj rozwala od środka, że sam nie wiem co myśleć, co robić...
Wracając dzisiaj z uczelni kupiłem sobie piwka (tak na rozluźnienie), myśląc, że może to mi w czymś pomoże. Może jakoś uda mi się spojrzeć na to z innej perspektywy. Jest trudno...
Jestem z dziewczyną 4 miesiące... krótko? długo? Sam nie wiem... w każdym razie jest to mój pierwszy związek - jeśli można to tak nazwać ;x
Poznaliśmy się na uczelni i do tej pory widzimy się prawie codziennie na wykładach lub przejściowo między ćwiczeniami.
Wszystko fajnie było... ja nie dążyłem do związku, fajnie się z nią czułem. Po kilku spotkaniach jakoś wyszło, że byliśmy razem. Ale na czym polega związek? U nas polegało to na zasadzie, że widzimy się 1-2 razy w tygodniu, sam na sam u mnie w domu i "oglądamy filmy". Wszystko ok... ja zacząłem się angażować emocjonalnie, ale czekajcie... ona chyba stoi w miejscu i nawet nie ma zamiaru ruszyć do przodu. Wtedy moja reakcja była na zasadzie: "pewnie musze się bardziej starać i pokazać jej, że mi zależy i jest dla mnie wszystkim". Śmieszne, nie?
Był moment, że chciała zerwać... Pewnego razu poniosły mnie emocje: zachowywała się obojętnie i nie zwracała na mnie uwagi... koleżanka przy mnie specjalnie zaproponowała jej papierosa, żeby zapaliła i w tym czasie ja głośno mówie, że nie chce żeby paliła, ale to zrobiła. Później jak nadjeżdżał mi bus to chciałem się z nią pożegnać i ją pocałować w policzek na co ona się odsuwa (2 razy tak zrobiła) no i się wkurzyłem i ją lekko odepchnąlem i powiedziałem, że nie bede takiego czegoś tolerował. Wkurwiony wsiadłem do autobusu i pojechałem. Nie miałem zamiaru jej przepraszać, ale słysząc od jej przyjaciólki jak ona to przeżyła zmusiłem się do tego.
Przepraszałem i przepraszałem, mówiłem, że źle się zachowałem etc.
Ona mówiła, że poczuła się jak suka i że chce zerwać itd. W końcu zapytałem jej czy taki powód jest wystarczający, żeby ze mną zerwać i się jakoś pogodziliśmy (z jej inicjatywy).
Wszystko było niby w porządku, ale to ja inicjowałem spotkania, to ja zawsze do niej podchodziłem, żeby się przywitać, zawsze byłem to ja...
W końcu przestało mnie to bawić i stwierdziłem, że musi się to skończyć. Mówiłem sobie, że wygarne jej wszystko i zobaczymy. Napisałem jej, że musimy poważnie porozmawiać. Później przy rozmowie mówie jej, że mi się nie podoba jej zachowanie i jeśli tego nie zmieni to koniec. Gadu, gadu, szmatu, szmatu i gówno. Wyszło, że ona nie rozumie o co mi chodzi i mnie "kochała takiego, który nie robił problemów i się starał". Aha... odszedłem ale nie było jasne czy zerwaliśmy czy nie. 2 dni później mnie coś napadło i do niej polazłem i powiedziałem, że ją kocham ale nie dała mi odpowiedzi czy jest w stanie mi dać związek oparty na szczerości i zaufaniu. Ona odpowiada, że odpowiedziała, że tak i wyszło - "zacznijmy od początku".
Wtedy powiedziałem sobie: Ok, będzie od początku ale teraz na moich zasadach... po mału zacząłem czytać wtedy tą stronkę i starałem się wykorzystywać tą wiedzę.
Od tego momentu było jakoś tak... sztucznie, bez emocji, bez... kur.. bez niczego ;x minęły po tym 2 tygodnie i na zasadzie: cześć, co tam... Mówie sobie... chcesz tak dalej pogrywać? To prosze bardzo - i zacząłem zachowywać się jeszcze bardziej obojętnie. Po tych 2 tygodniach ona wyjechała do swojego miasta na tydzien - weekend majowy. Nie odzywała się, ani ja do niej.
Po weekendzie majowym widzimy się na uczelni - przytuliła sie. Ale ja dalej jestem troche obojętny. Z biegiem czasu ona znowu staje się taka obojętna jak wcześniej, a po tym jak się umówiłem z koleżanką na rolki (ona o tym wiedziała) stała się jeszcze bardziej obojętna. Od tej chwili widzimy się na uczelni, siadamy zupełnie gdzie indziej, nawet nie dochodzi do normalnego przywitania i powitania na zasadzie buziak w policzek tylko obce "cześć".
Stosuję zasadę lustra - jeśli dobrze rozumiem to pojęcie. Zachowuje się tak samo obojętnie jak ona. Ale moge powiedzieć jedno... mnie to męczy. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy ten związek (jeśli to w ogóle można nazwać związkiem !) ma sens. Nie spotykamy się od miesiąca. Ona nic nie zaproponuje. Czuję się zupełnie jak bym nie miał dziewczyny i nie był w związku.
Widzę jej wady, wkurza mnie jej zachowanie, jeśli ma tak to wyglądać to ja tego nie widze i jestem pewny, że z tym skończe. Ale pytanie do was... jest sens ciągnąć to dalej i być obojętnym w stosunku do niej i liczyć na to, że się może zmieni czy od razu wylać kawę na ławę i powiedzieć jej, że mnie męczy taki związek i nie chce takiego czegoś, narka?
Zależy mi na niej... dziwne, bo kobieta w ogóle mnie nie docenia i ma zlew na wszystko - tak to wygląda po jej zachowaniu. Myśle, że jestem w stanie z nią zerwać i być gotowym ją stracić. Ale mam zasadę, żeby nie odpuszczać za szybko, żeby później tego nie żałować. Nie mam tutaj na myśli starać sie o jej względy, tylko starać się zmienić jej zachowanie poprzez moją bierność/obojętność.
Jak myślicie? Co z tym fantem dalej robić?
Zacznę się starać - stanę się pieskiem w jej oczach.
Być dalej obojętnym - jak długo i czy może to podziałać?
Zerwać - może i to najlepsze wyjście, ale czy nie za szybko odpuszczam?
Postanowiłem to trochę dokładniej opisac... jakieś pytania, odpowiem
P.S Nie wiedziałem, że po tym piwku i wylaniu tutaj tego wszystkiego tak dobrze sie poczuje 
Po co ci dziewczyna która Cie olewa ! Nie zmieniaj jej ona musi sama chcieć nie palić . To jest jak płachta na byka jakieś zakazy ! Każda Kobieta lubi wyzwania To ona ma się starać nie Ty ! Poznaj nowa laskę zobaczysz jej zazdrość a jak nie to jej strata .Powodzenia
P.S TY dążysz do sexu Ona do związku Pamiętaj to całe życie .
Kurcze, chłopie czytając ten post myślałem że czytałem własny napisany jeszcze pod koniec tamtego roku. Jedno jest faktem, zmieniłeś się, już nie jesteś chłopczykiem ,który cieszy się tylko dlatego że jest w związku- zacząłeś wymagać a jej to ani w deseń nie pasuje. Im ona mniej zainteresowania i uczuć ci okazywała tym ty bardziej starałeś się je pozyskać.
"Nie spotykamy się od miesiąca. Ona nic nie zaproponuje. Czuję się zupełnie jak bym nie miał dziewczyny i nie był w związku. "
Tak, pamiętam to też, Adiooq, świetnie ,że zacząłeś stosować rady z tej strony ale jak na moje oko za późno. Zastanów się sam i odpowiedz w duchu czy to co nazwałeś "od nowa" to związek czy jakiś melodramat?
Według mnie koniec będzie taki jak u mnie - zerwanie. Ale wiesz co? Nie czułem się po tym załamany, wręcz przeciwnie szczęśliwy, bo pozbyłem się czegoś co mnie tylko męczyło i dobijało.
Takie jest moje zdanie, trzymaj się
w sumie to ze ona Cie zlewa dziala w ten sposob ze tobie jeszcze bardziej zalezy, postanowiles pograc w to samo no i wyszlo na poczatku ze ona to zauwazyla i postanowila szybko ci to wybic z glowy poprzez ten szantarz ze jak suka sie poczula i mysli ze to koniec, udalo sie jej jednak zebys jednak zmienil zdanie, po tym jednak przejzales na oczy ze tak byc nie moze co ona zauwazyla ponownie wiec postanowila ze nie da sie Cie przekabacic i poprostu ma Cie gdzies unika Cie i wogole jej nie rusza gdzie chodzisz z kim i po co, wspomniales ze gadugadu ecie pecie, jesli masz facebooka co jest dla mnie gownem, jest tam opcja w zwiazku czy tam nie(mam nadzieje ze sie w to nie bawisz) jesli jednak tak to ustaw ze nie jestes, najlepiej jakbys wyszedl z inna dziewczyna i bylo by dobrze gdyby ona to widziala, a jesli juz tak bardzo za nia tesknisz to lec za nia i pokaz ze jednak bedziesz tym pantoflarzem co jej sie bedzie podobac i wszyscy bedziecie happy, powodzenia zycze;)
Wyjebane miej i sie smiej:D
@Chopin84
Z tym paleniem to rozwiązałem sprawe dosyć dobrze: przy godzeniu się powiedziałem jej, że nie chce, żeby przy mnie paliła, a tak to może palić kiedy chce. Ale to już dawno było.
Myśle, że wzbudziłem już w niej jakieś objawy zazdrości spotykając się z tą kumpelą na rolki, przez co ona stała się bardziej obojętna lub walnęła focha nawet, bo się nie odzywała do mnie, ani ja do niej.
Mogę poznawać nowe dziewczyny, a nawet tak robie... ale pytanie czy dalej brnąć w tym związku bez wyjaśniania sobie i udawać, że niby nic czy już to skończyć.
@Arrow
Dokładnie tak to można nazwac: nagle zacząłem od niej wymagać, a jej to zupełnie nie odpowiada. Też myślę, że za późno się za to zabrałem ;/ Pierwszy związek, pierwsze kroki... człowiek się uczy na błędach. Hah.. dobrze powiedziane... Te słowa "zacznijmy od nowa" raczej nie można nazwać związkiem.
Sprawę stawiałem sobie tak... czekam do końca następnego tygodnia i jeśli sprawa będzie wyglądała tak jak teraz to podziękuję pannie za mile spędzone chwile i żegnaj
Ale to już będzie definitywne, bo żegnaj się mówi tylko raz.
"The key to life is running and reading. Remember it..."
@Graffiti
Facebooka ona nie ma, a ja sam żadko na nim siedze. Kiedyś gadaliśmy na gg dosyć często, co później ograniczałem, a teraz od kilku tygodni ani nie smsujemy, ani nie gadamy przez gadu-gadu. Co prawda (jak powiedziała) ona nie ma dostępu do internetu teraz.
P.S Właśnie dostałem sms'a od niej: "Hej. O której jutro zaczynacie zajęcia? I co robisz jutro po zajęciach?". Omg... jak teraz się zachować? ;x Wcześniej chciałem napisać, że do wieczora mam wolne, bo wieczorem się z kumplem umówiłem. Ale teraz już sam nie wiem.
"The key to life is running and reading. Remember it..."
To jest twoja decyzja i to ty masz na nią wpływ, ale ja bym dał sobie z tą kobietą spokój. Może w pobliżu jest jakaś inna , naprawdę ciekawa kobieta ?
Powodzenia.
a st przez sms i neta to nie ma, chociaz czasami mowia ze i to mozna nazwac st, ale dobra dobra, to zalezy jesli chcesz sie z nia umowic to albo mowisz cos w stylu jeszcze nie wiem jutro ma byc dosyc ladny dzien czekam na propozycje do spedzenia czasu(od znajomych od niej) lub odpowiadasz smetnie, ze o tej i o tej i ze idziesz wieczorem z kumplem na piwo( mozesz powiedziec godzine zebyc wiedziala czy masz jakis czas po zajeciach) no i czekac na jej reakcje;-)
Wyjebane miej i sie smiej:D
Za jakiś czas odpisz o której zaczynasz zajęcia. Nic nie wspominaj co po nich robisz. Niech pogłówkuje troszkę.
Pawelek_83 tu się z tobą zgadzam. Adiooq poczekaj trochę z odpowiedzią, a ta ma być zwięzła i na temat. Powiedz o której zaczynacie a co do reszty to coś w stylu że "kilka krótkich spotkań". I tak zostaw, zobaczymy co zrobi. Może być że sama postanowiła to skończyć i próbuje cię jakoś wyciągąć a może zmiękła- nie wiem. Ale zastanów się czy chcesz w czymś takim naprawdę siedzieć.
Odpowiedziałem jej dokładnie tak jak mówiliście: "Zaczynam zajęcia o X. Po zajęciach mamy spotkanie z C w sprawie wyboru specjalności." (chodzi o studia) i nic wiecej. Odpisałem po 1.5h.
Po kilku minutach dostałem odpowiedź: "Dziękuje bardzo za poinformowanie. Chodziło mi o to, co robisz właśnie po tym spotkaniu. Ale spoko, to juz nieważne."
Ładna zagrywka... przypominają mi się jej stare gierki ale juz mnie to nie rusza.
Zostawić to w spokoju czy cos odpisać?
"The key to life is running and reading. Remember it..."
olać
Kurde powiedz mi w co Ty grasz chlopaku? Ty bedziesz robic swoje, ona swoje, i tak bedziecie w kolko. Widze, ze jestes nakrecony, tak ze jak bys ja olal z dnia nadzien jak Ci radza, to bys sie meczyl jak chuy.
Panie, ona zrobila teraz krok. Duzo zes Pan zainwestowal, a baby od tak, nagle nie nauczysz jesc z reki jesli Ci wczesniej nie jadla. Powoli. Wez pan ten telefon, powiedz ze odpadly Ci plany z wieczora(ale nie mow ze przelozyles je dla niej) i daj jej przejac iniciatywe. Zapytaj milo z usmiechem co tam dla Ciebie fajnego przygotowala na ten wieczor i ze chetnie sie ruszysz.
Wprowadzaj stopniowo nowe regoly a kobiete traktuj jak dodatek w zyciu a nie temat rozprawki.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
@Kutanoid zgodzę się po części z Tobą. Zrobiła krok jeden to prawda. Dałbym jej poczekać do zajęć i zobaczył co się stanie... po coś tą godzinę w końcu chciała prawda? Jak nic się nie wydarzy bym wziął tel zadzwonił i powiedział jak @Kutanoid radzi.
Problem w tym, że my chodzimy razem na zajęcia. Troche dziwnie, że spytała kiedy ja zaczynam zajęcia, bo jutro mamy odrabiać w 2 grupach i będziemy mieli razem. Może chciała się tylko dowiedzieć, o której ma przyjść albo taki pretekst do rozmowy.
Zadzwoniłem do niej i powiedziałem, że byłem umówiony z kumplami na mecz ale kumpel dzisiaj dzwonił i odmówił, więc mam wolne. Powiedziałem również, że wole zadzwonić niż pisać sms'y (chyba dobrze to wyszło na moją korzyść
) <- chce ograniczyć pisanie sms'ów do minimum.
Ze spotkaniem jak ona to stwierdziła chodziło o to, czy chce pójść z nią i innymi osobami zbierać rośliny do zielnika (bo za tydzień musimy oddać). Powiedziałem, że może pójdę. Zastanawiam się czy jej tylko o to chodziło czy o coś więcej... zobaczymy jutro. Właściwie jakby chciała tylko zbierać te rośliny to mogła mi to jutro powiedzieć. Dzięki za rady. Kutanoid - dużo mi uświadomiłeś, dzieki.
I znowu tutaj ubolewam nad tym, że chodzimy razem na studia... Teraz już wiem na czym ten problem polega ;x
"The key to life is running and reading. Remember it..."
Spoko. Ciesze sie ze troche moglem pomoc. Napisz potem jak Wam sie uklada. Pozdro
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Pisze po dzisiejszym dniu jak poszlo... dalej bylem obojetny ale z umiarem. W koncu dziewczyna zarzucila mi, ze sie nie odzywam, co odbilem, ze moze sama sie odezwac jak chce (czy cos w tym stylu). Po malu kobieta sie zmienia... ale potrzeba na to czasu. Mam zamiar dalej stac przy swoim i walczyc na swoj sposob bez pieskowania tylko stosujac te rady ze strony. Na fochy reaguje z przymrozeniem oka i za nic nie przepraszam. Nie darzylem przez jakis czas do bliskosci, co mysle bylo moim bledem, bo chcialem, zeby zatesknila. Mam zamiar dac jej troche kina w najblizszym czasie i pozniej odpuscic.
Jak gdyby nic napisalem jej smsa dzisiaj, ze mam dziwne uczucie podczas burzy... ona odpisala: mozliwe, ze za nia tesknie albo czuje, ze o mnie myslala.
Jak odbic tekst, ze za nia tesknie?
Czy moze tego nie odbijac?
"The key to life is running and reading. Remember it..."
Chłopie ja teraz jestem po %%%%%%%% ale moim zdaniem jak jesteś w związku to kino nic tu nie da da (4 miesiące??). One jest dobre na początek teraz tylko sex. Z tych waszych smsów to kurwa nic nie kumam... nie wiem czy to przez moje piwo czy przez wasze chujowe gierki....
Odkopuje troche temat, żeby napisać jak to się skończyło...
Dzisiaj z nią porozmawiałem. Minęło kilka tygodni od słynnej sceny: "Zacznijmy od nowa". Od tamtej pory nie rozmawiałem z nią na temat związku etc... po prostu sie działo. Ale tak właściwie nic sie nie działo.
Po dzisiejszej rozmowie jestem w szoku ale musze powiedzieć, że zabawna sytuacja ;P
W czasie rozmowy wyszło, że słowa "zacznijmy od nowa" ona zrozumiała zupełnie inaczej niż ja. Nie wiem jak wy byście to odebrali...
Ja cały czas byłem zdania, że dalej jesteśmy razem ale zaczynamy od nowa w formie, że bez wyciągania starych brudów.
Dzisiaj się dowiedziałem, że przez ~2 tygodnie byłem w związku "z samym sobą", jakkolwiek to brzmi... Ona to odebrała, że "od nowa", czyli w stosunkach kolega/koleżanka. Fajnie... To mnie rozbawiło, bo ja cały czas byłem pewny, że jesteśmy jeszcze razem. haha ;]
Pare szczegółów:
-ona mówi, że jesteśmy w stosunkach kolega/koleżanka - ja wtedy do niej podchodze i mówie: "czy kolega zrobiłby tak...", ale się broniła i nie chciała się pocałować. Trudno.
-powtarza, że nie wie czego chce
-mówi, że po sesji wyjeżdża do siebie do domu rodzinnego na całe wakacje
-mówi, że będąc ze mną czasami ją coś irytowało we mnie i że raczej to nie to
-skończyła słowami: "Nie jesteś na mnie zły?" Ja: "Każdy ma prawo do wyborów".
Zachowywałem się stanowczo, bez błagania, proszenia i łez. Jestem zadowolony, że wyszło to tak i w końcu z tym skończyłem.
Nie mam zamiaru utrzymywać z nią kontaktu, bo mi tylko przypomina i troche boli od środka...
Dowiedziałem się od jej kumpla, że sama się ich pytała: "Czy ja jestem z nim w związku?". Zarzucała mi, że byłem dla niej oschły od pewnego czasu.
Śmiesznie wyszło... troche mi żal, bo na prawde mi na niej zależało, ale najwidoczniej nie było nam dane być razem. Dzięki za pomoc
Narazie.
"The key to life is running and reading. Remember it..."