Witam.
Jestem z dziewczyna od 5 miesiace w związku i układało się miedzy nami różnie.
Były chwile zwątpienia, ale szczera rozmowa wystarczyła by je rozwiać.
Ostatnio coraz cześciej się kłócimy o drobnostki, spędzamy mnie czasu.. a jednak nie możemy wytrzymać i szybko do siebie wracamy.
Czasami jednak mam wątpliwości co do wierności mojej kobiety i ona do mnie (brak, a w sumie minimalne zaufanie).
Co sądzicie o tej sytuacji? To ma przyszłość? Co poprawić, bo sam już nie wiem.
Dziękuje z góry za odpowiedzi.
Pozdrawiam Marcin
nie ma zaufania, nie ma związku
podstawy - Jak utrzymać dziewczynę przy sobie. Co zrobić, aby utrzymać związek.
dziekuje, dobranoc
they hate us cause they ain't us
5 miesięcy to ciężko nazwać związkiem.
Zaufanie buduję się latami. To nie jest tak, że się pstryknie palcem i ma się 100% zaufanie od partnerki i na odwrót.
Jeżeli nie masz kompletnie do niej zaufania, to po jakiego grzyba w czymś takim tkwisz?
Ale pierdolisz nie mogę patrzeć ! ! !
Primo, żeby chociaż połowa tego forum potrafiła stworzyć i utrzymać związek (albo relacje skoro dla ciebie to za krótki staż) przez 5 miesięcy a idę na kolanach do Częstochowy.
Secundo latami to można odzyskiwać zaufanie u kogoś. Powiedz mi gdzie jest kurwa sens budowania relacji bez wstępnego zaufania. Ja osobiście daje duży kredyt zaufania bo uznaje, że ludzie są z natury dobrzy(pewno się kiedyś ostro przejadę na razie odpukać mi się nie zdarzyło jakoś bardzo) a potem ewentualnie weryfikuje czy ta osoba zasługuje na moje zaufanie oceniając jej zachowania. Mimo iż na początku nie mam problemu z zaufaniem to jak kobitka odjebie nie mówię nawet o zdradzie po prostu naruszy mocno moje zaufanie to już ciężko jest je odzyskać u mnie taki już jestem. Oczywiście nie mylić zaufania z naiwnością.
A do ciebie autorze ja bym sobie odpuścił dla mnie zaufanie to zbyt ważny filar związku.
Co Ty możesz o tym wiedzieć?
Jak Ty możesz budować jakieś zaufanie i co śmieszniejsze pierdolić o tych sprawach, jak miesiąc temu dałeś topic, że swoją pannę w rogi uderzyłeś?
''Powiedz mi gdzie jest kurwa sens budowania relacji bez wstępnego zaufania''.
No właśnie, zależy kto jak to definiuję, to całe wstępne zaufanie. Twoja panna Ci zaufała a dostała po dupie.
Weź koleś młotka i pierdolnij się nim soczyście w łeb. Masz 19 lat? Jeśli tak, to jeszcze nie raz Cie życie naprostuję. Idź do matury zakuwaj lepiej a nie piszesz tu swoje mądrości.
Maturę zdałem dobrze byłem zadowolony z wyniku pozwalającego dostać mi się na studia które chciałem, zdaje się ją w wieku 18 lat jak chodziłeś do liceum i urodziłeś się pod koniec maja albo później ale fajnie, że chciałeś mi pojechać na wiek to było sweet.
A co ma do tego to, że zdradziłem pannę czy to znaczy, że jej nie ufam bo chyba nie czaje twojego rozumowania. Wiem, że zrobiłem chujowo ale stało się nie zmienię tego. Wyciągnąłem z tego wnioski i doświadczenie obyś ty był zawsze w porządku, życzę ci tego
"No właśnie, zależy kto jak to definiuję, to całe wstępne zaufanie. Twoja panna Ci zaufała a dostała po dupie."
Na razie jeszcze nie dostała, bo nic o tym nie wie i się nie dowie tak zdecydowałem, to mój problem to ja odjebałem to ja czuje się z tym źle. Nie kierowałem się moimi zasadami i wartościami i nie jestem z tego dumny. Obiecałem sobie, że to się nie powtórzy i będę starał się tego trzymać a czy się uda, życie pokaże.
P.S
Widzę, że ciężko przyjmujesz krytykę.
Dlatego zapytałem o wiek. Tu nie chodziło o pojazd na wiek.I nie interesuję mnie jak sobie napisałeś tę maturę. Widać właśnie, że nie czaisz to co mówię ja. Pisząc coś o zaufaniu a samemu mając dużo za uszami, to nie jest zbyt dobry pomysł jednak...
Zaufanie się buduję, tak jak inne aspekty. Często mozolnie. Równie szybko można je stracić w oczach drugiej osoby, przez durny wybryk, tak, że nie ma sensu już nic dalej budować. Inne jest zaufanie w trakcie tych pierwszych paru miesięcy, a inne po np 5 ciu latach, gdzie mogły się zdarzyć sytuacje, gdzie poziom zaufania rósł albo malał. I uwierz, że akurat coś o tym wiem. Dlatego napisałem, że jesteś jeszcze młody i nie raz Twoje przekonania okażą się błędne.
P.S. Przyjmuję krytykę, ale nie od kogoś takiego jak Ty. :)To jakbym słuchał kazania księdza o potępianiu pedofilii podczas, gdy on sam posuwa małe dzieci.
"To jakbym słuchał kazania księdza o potępianiu pedofilii podczas, gdy on sam posuwa małe dzieci."
Nie do końca tak by było gdybym mówił ci, że masz kobiecie nie ufać ale od niej wymagać pełnego zaufania. Chciałeś być uszczypliwy i znów nie wyszło bywa
"Inne jest zaufanie w trakcie tych pierwszych paru miesięcy, a inne po np 5 ciu latach, gdzie mogły się zdarzyć sytuacje, gdzie poziom zaufania rósł albo malał."
to się zgadzam sam o tym napisałem tylko trochę w innych słowach ale sam przyznałeś, ze jest to zaufanie w obu tych fazach znajomości a jak nie ma zaufania od początku to dla mnie słabo i tyle.
"P.S. Przyjmuję krytykę, ale nie od kogoś takiego jak Ty.
:)" No teraz to już czuje się ewidentnie gorszy/słabszy od ciebie, udało ci się. Moje życie oficjalnie straciło sens :/
Podwójnie się dodał powyższy post, shit happens
Z jednej strony szczera rozmowa, która rozwiewa wątpliwości, z drugiej podejrzewasz ją o zdrade ... To sie kupy nie trzyma. Zastanów się sam czego tak naprawdę chcesz. 5 miesięcy to zdecydowanie za mało by nazwać to poważnym związkiem, natomiast jest to już wystarczająco dużo by spierdolić fundamenty.
Jeżeli Ty nie potrafisz być stabilny emocjonalnie, nie wymagaj tego od niej. A jeżeli naprawdę nie macie do siebie zaufania to albo zacznijcie albo przestańcie męczyć siebie nawzajem.
związek = zaufanie
czyli ta "relacja" nie ma sensu.
Każdy z lekkim doświadczeniem wie że bez zaufania nie ma co trwać w związku.
Żyj tak byś miał co wspominać!.