Witam wszystkich. Mam taki problem. Borykam się z nim już od dawna. A więc opiszę:
Jestem facetem miłym i zapewne flegmatykiem. Bardziej dogaduję się z dziewczynami, niż z kumplami. Jestem małomówny, lecz z dziewczynami potrafię pierdu i pierdu.. do czasu.
Jestem miłym facetem, jak zawsze. Nie okazuję zbytnio emocji, taki już jest ze mnie flegmatyk.. Chociaż w moim życiu parę miesięcy temu poznałem dziewczynę, która strasznie mi nawijała i w ogóle była szalona. Gadała za 5, chyba, że poznałem ją z kumplami, wtedy się nawet nie odezwała
Ale nie oto tu chodzi. Ogólnie świetnie się przy niej czułem, to była pierwsza dziewczyna, przy której mogłem się otworzyć i też śmiać się w wniebogłosy razem z nią. Jak zawsze na początku znajomości ona pierdu pierdu i ja pierdu, pierdu i tak było może przez miesiąc - wtedy jeszcze nie byliśmy parą
Po jakoś miesiącu wyszło, że zaczęliśmy się całować itp. i już byliśmy parą, ale od tego momentu strasznie się zmieniłem i ona już też. Już nie było jak wcześniej, że ciągle gadaliśmy i się śmialiśmy, a było tak, że stałem się dla niej nudny, nagle przestałem się tak uśmiechać i tak z nią rozmawiać, jak to było na początku znajomości.. I to nie pierwsza taka sytuacja. Już z 3 dziewczyną tak mam, że jak się poznajemy to wszystko jest fajnie i śmiechy i chihy ,aż dochodzi do miejsca, gdzie ja mówię, że się zakochałem i nagle nasze relacje są jakieś takie inne, nudniejsze i mniej szczere itp. Dlaczego tak jest? Dlaczego tak mam, że jak już mi na kimś strasznie zależy, to cały się zmieniam, jestem od razu milszy i bardziej zawstydzony i już nie potrafię się tak dogadywać z partnerką jak dawniej... Ostatnio jednej wkradłem się na facebook'a i przeczytałem jej rozmowę z przyjaciółką i napisała jej, że jestem nudny. A to było po miesiącu jakoś, właśnie jak zaczęliśmy coś więcej działać.
Dlaczego tak zawsze jest? Poznajemy się to wszystko jest jak najbardziej w porządku, a jak już sobie przekażemy słowo kocham, czy zależy mi na tobie, wiecie o co chodzi, że jak już pokazujemy, że chcemy być razem to nagle wszystko zaczyna się walić i już nie dogadujemy się tak jak kiedyś, stajemy się bardziej wstydliwi czy coś... Jak to ująć... Proszę o powiedzenie jak tego się pozbyć i o jakieś rady, czy opisy dlaczego tak jest.
Z góry dziękuję.
może jak pisze że jesteś nudny to faktycznie jesteś
jak nie być nudny masz w innych blogach i nie chce mi się o tym rozpisywać
dodam tylko że w związku masz być bardziej facetem nie przyjaciółką, więc tak też sie zachowuj (o tym też było tematów pełno)
they hate us cause they ain't us
Pooki nie jesteś w związku nie analizujesz, nie masz oczekiwań ani nie boisz się, że nie spełnisz czyichś oczekiwań. Jesteś (bardziej) sobą. Będac w związku zaczynasz sie (podświadomie albo i nie) spinać, zastanawiać co mówisz i robisz. Usiłujesz spełnić jej oczekiwania, boisz sie czy czegoś nie zepsujesz, coś żle powiesz itp.
Musisz wyluzować, przestać analizować co i jak mówisz.
Pamiętaj, to tylko kobieta i masz sie z nią obchodzić jak z kobietą a nie jak z pierdoloną chińską wazą z epoki MING (copyright Snoofie
)
W tych związkach seks był nie raz, nie dwa. Lecz był on też we wszystkich przypadkach przed tym słowem kocham cię, chcę z tobą być. Myślę, że pan kilroy ma rację. Po prostu później usiłuję być dla niej idealny i się zmieniam. I zaczynam myśleć nad tym co mówię, nie ma już tego luzu jaki był wcześniej. Muszę po prostu potrenować bycie sobą dla danej osoby przez cały czas, czy to przed związkiem, czy też w jego trakcie.